Wrzesień 2013

Nowe molekuły wykryte w atmosferze księżyca Io

Io to najbardziej wewnętrzny galileuszowy księżyc Jowisza. Można go wypatrzyć nawet niewielkimi teleskopami. Jest to też najbardziej aktywne geologicznie ciało niebieskie w Układzie Słonecznym.

 

Znajduje się tam 400 aktywnych wulkanicznych pasm. Chmury siarkowych wyziewów wznoszą się na setki kilometrów. Stwierdzono, że na powierzchni tego księżyca znajduje się 100 gór, niektóre z nich są wyższe niż nasz Mount Everest.

 

Oprócz tego, że są tam góry dochodzi do intensywnych przepływów lawy. Intensywna aktywność wulkaniczna emituje głównie związki siarki, zwłaszcza tlenek siarki(SO), chlorek sodu(NaCl) i siarką oraz tlenem w formie molekuł.

Modele matematyczne przewidują, że oprócz tego w atmosferze Io powinny występować inne molekuły. Ostatnio ustalaniem składu atmosfery tego księżyca zajął się zespół astronomów z USA, Francji i Szwecji. Udało im się stwierdzić, że w atmosferze Io drugim najczęściej występującym izotopem jest siarka (34-S) oraz wstępnie potwierdzono występowanie chlorku potasu (KCl).

Zdołano jeszcze uchwycić emisje radiowe cząstek takich jak tlenek krzemu (SiO) oraz Tlenek disiarki (S2O). Wykryto też pomniejsze ilości innych izotopów siarki. Większość z tych substancji emituje fale radiowe.

 

 

 


Nowa hipoteza powstania wszechświata, teoria hiperczarnej dziury

Już niedługo teoria Wielkiego Wybuchu może odejść do lamusa. Kosmologowie sugerują, że początkiem wszechświata nie był żaden wybuch tylko kolaps wielkiej czterowymiarowej gwiazdy, która zapadła się tworząc hiperczarną dziurę, która zaczęła wtedy emisję.

 

Według oficjalnie uznawanych teorii wszechświat rozpoczął się poprzez ekspansję nieskończenie gęstego punktu lub tak zwanej osobliwości. Nikt jednak nie wie co było przedtem. Fizycy i astrofizycy spierają się o to co stało się potem i zagadnienia takie jak stała temperatura przestrzeni kosmicznej nie poprawiają zrozumienia problemu. Według praw fizyki wszechświat, który ma 13,8 miliarda lat nie powinien osiągnąć jeszcze temperaturowego zrównoważenia potrzebnego do ustalenia się stałej temperatury.

Większość badaczy stwierdza, że w takim razie wszechświat musiał się rozszerzać początkowo z prędkością większa niż świetlna. Poza tym niektórzy astrofizycy stwierdzają, że młody wszechświat był bardzo niehomogeniczny, wręcz chaotyczny, dlatego stała inflacja we wszystkich kierunkach wydaje się mało prawdopodobna. Modele tego nie odzwierciedlają. Nowa teoria zakłada istnienie czterowymiarowych gwiazd, które mogą się zapaść tak jak trójwymiarowe odpowiedniki. Mogą eksplodować, jako supernowa, co mogłoby odpowiadać rozszerzaniu się zaobserwowanemu przez naszych uczonych.

 

Czterowymiarowa czarna dziura, która powstałaby w wyniku takiego kolapsu gwiazdy posiadałaby nawet własny horyzont zdarzeń, który stanowiłby pomost między wnętrzem i otoczeniem takiego obiektu. W trójwymiarowym wszechświecie horyzont zdarzeń ma dwuwymiarową powierzchnię, ale w czterowymiarowym wszechświecie horyzont przybrałby postać hipersfery. Reasumując teoria ta potwierdzałaby, że ekspansja wszechświata jest efektem ekspansji sfery przestrzeni trójwymiarowej. 

 

 

Źródła:

http://www.nature.com/news/did-a-hyper-black-hole-spawn-the-universe-1.1...

http://arxiv.org/abs/1309.1487


Astronomowie odkryli największą znaną formację gromad kulistych

Śledzący przestrzeń kosmiczną teleskop Hubble'a zdołał wykonać nowe zdjęcia jednej z największych dotychczas znanych gromad kulistych pełnych gwiazd. Okazało się, że obiekt tego typu, zlokalizowany w gwiazdozbiorze Panny zawiera aż 160 tysięcy gwiazd.

 

Gromada kulista, o której mowa krąży wokół centrum gromady galaktyk zwanej, jako Abell 1689, która znajduje się właśnie w gwiazdozbiorze Panny. Międzynarodowy zespół naukowców wykorzystał możliwości urządzenia o nazwie Advanced Camera for Surveys, które znajduje się na pokładzie teleskopu Hubble'a. Dzięki nowym wyraźnym zdjęciom zdołano ustalić populację gromad kulistych i co równoznaczne ich gęstość gwiazdową. Naukowcy twierdzą, że tak kompaktowe położenie gwiazd może też wskazywać na obecność ogromnej ilości ciemnej materii.

 

Uczeni z National Autonomous University of Mexico starają się obecnie zidentyfikować relacje gromad kulistych i ciemnej materii. Zwłaszcza interesuje ich to jak odległość od centrum galaktyki gromady gwiazd wpływa na ilość ciemnej materii.

Źródło: NASA/HST

Badanie gromad kulistych jest o tyle istotne, że może pomóc ujawnić więcej szczegółów na temat wczesnego etapu rozwoju wszechświata. Liczba gromad kulistych w Abell 1689 jest około dwukrotnie większa od liczby wszystkich innych gromad kulistych. Dla porównania w środku Drogi Mlecznej jest tylko około 150 gromad kulistych. Abell 1689 jest uważany za najbardziej odległy klaster wszechświata, który badamy. Obiekty kosmiczne znajdujące się tam są 2,5 miliarda lat świetlnych od nas.

 

 

 


Nowe zdjęcia Mgławicy Krewetka wykonane za pomocą teleskopu VLT

W konstelacji Skorpiona znajduje się mgławica przypominająca kształtem krewetkę i tak właśnie jest nazywany ten obiekt kosmiczny. Astronomowie ze zlokalizowanego na półkuli południowej europejskiego obserwatorium Paranal (ESO) w Chile wykorzystując teleskop VLT (Very Large Telescope) zdołali wykonać niezwykle szczegółowe zdjęcie tego obiektu.

 

Mgławica Krewetka jest znaną mgławicą gwiazdotwórczą, która w podręcznikach astronomii bywa określana sygnaturą IC 4628. Obiekt ten znajduje się 6 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Najnowsze zdjęcia pokazują gromady gorących, nowopowstałych gwiazd, które znajdują się pośród obłoków gazu w tej mgławicy.

 

Według aktualnego poziomu wiedzy nowe gwiazdy emitują gaz, który formuje się w obłoki. Emitują też bardzo intensywne promieniowanie. Najbardziej zauważalne jest spektrum ultrafioletu. Tego samego, który emituje nasze Słońce. Duża cześć tego promieniowania docierająca do Ziemi jest tłumiona, ale dłuższe fale przenikają i powodują efekty takie jak opalanie skóry. Młody gwiazdy w IC 4628 emitują bardzo dużo takiego promieniowania.

Mgławica Krewetka, IC 4628 - źródło: ESO/VLT

IC 4628 ma średnicę 250 lat świetlnych a większość emitowanego przez nią promieniowania nie jest odbierana przez ludzkie oko. Od kilku milionów lat tworzą się tam jednak nowe gwiazdy i to zarówno pojedyncze jak i gromady. Dzięki nowemu zdjęciu można było bliżej się przyjrzeć gromadzie zwanej Collinder 316. Aby uzyskać obraz o takiej szczegółowości i dokładności potrzebowano wielu tygodni obserwacji o skumulowanym czasie ekspozycji wynoszącym 26 godzin.

 

VLT to największy na świecie teleskop stworzony do analiz nieba w świetle widzialnym. Wykonuje zdjęcia za pomocą 32 detektorów CCD zdolnych do tworzenia zdjęć w rozdzielczości 268 megapikseli. Wizerunek Mgławicy Krewetka to największe pojedyncze zdjęcie kiedykolwiek opublikowane przez europejskie obserwatorium w Chile.

 

 

 

 


Voyager 1 uchwycił dziwne "odgłosy" przestrzeni międzygwiezdnej

Po dekadach eksploracji Układu Słonecznego, ziemska sonda kosmiczna Voyager 1 osiągnęła barierę oddziaływania Słońca i znalazła się w przestrzeni międzygwiezdnej. Tym samym 36 letni próbnik oficjalnie jest pierwszym ziemskim pojazdem, który tego dokonał. Wszystkie dane spływające z sondy stanowią dla obecnych naukowców swoiste terra incognita.


Aktualizacja informacji na temat komety C/2012 S1 - ISON

Aktualnie kometa C/2012 S1 zwana też kometą ISON znajduje się około 383 miliony kilometrów od Ziemi. Porusza się z prędkością 110 376 km/h co odpowiada 30,66 km na sekundę. Lada dzień rozpoczną się jej obserwacje z Marsa. Znajdujące się tam ziemskie urządzenia będą zwracały swoje obiektywy w kierunku tego tajemniczego ciała niebieskiego.

 

Okazja jest szczególna, bo kometa znajdzie się 1 października w odległości 10,5 milionów kilometrów od powierzchni tej planety. Powinno być to wystarczające, aby kometę ISON zdołały zaobserwować znajdujące się na powierzchni Marsa ziemskie łaziki.

 

Najnowsze wyniki z należącego do NASA satelity Swift zostały już przetworzone i z danych wynika, że jądro komety ISON ma 4,82 km średnicy. Obliczono to częściowo estymując wielkość na podstawie emitowanego lodu i pyłu.

Zdjęcie komety ISON wykonane 15 września - źródło: www.brucegary.net/ISON

Kometa ISON miała być astronomiczną atrakcją dekady, ale nie spełniła do tej pory pokładanych w niej nadziei. Dotyczy to zwłaszcza prognozowanej jasności obiektu. Nie wzrosła ona na tyle, aby spodziewać się ujemnej magnitudy. Nadal jednak jest szansa, że kometa będzie widoczna gołym okiem.

 

Jej pojawienie się będzie śledzić prawdziwa armada amatorskich teleskopów, ale również wiele obserwatoriów znajdujących się w przestrzeni kosmicznej. Kometa C/2012 S1 będzie cały czas przyspieszać aż w okolicy 28 listopada osiągnie niesamowitą prędkość 1 359 896 km/h. Astronomowie spodziewają się, że przy tym "muśnięciu" Słońca dojdzie do tak znacznego ogrzania powierzchni komety, że powinniśmy się doczekać na tyle dużego warkocza, aby mógł rozbłysnąć oświetlony światłem słonecznym.

 

 

 


Powstaje mapa galaktycznych obłoków gazu, w których tworzą się nowe gwiazdy

Zespół astronomów z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii rozpoczął mapowanie najbardziej masywnych i jednocześnie tajemniczych obiektów w naszej Galaktyce, olbrzymich chmur gazowych, które są znane jako obszary gwiazdotwórcze.

 

Australijskie teleskopy w Coonabarabran na szczęście nie ucierpiały podczas niedawnego pożaru buszu i dzięki temu bardzo pomaga w identyfikowaniu chmur gazu zawierających tlenek węgla. Jest to druga najczęściej występująca cząsteczka, którą można łatwo zaobserwować.

Obserwatorium w Coonabarabran 

Jedna z największych nierozwiązanych zagadek astronomii to ustalenie w jaki sposób takie olbrzymie chmury mogą istnieć i nie rozpraszać się w przestrzeni międzygwiezdnej. Proces ten jest kluczowy dla zrozumienia cyklu narodzin i śmierci gwiazd. Poszukiwania tlenku węgla obejmują południową cześć Drogi Mlecznej a australijscy astronomowie wykorzystują 22-metrowy teleskop Mopra millimeter wave.

 

Astronomowie wyszukują również tak zwanych "ciemnych" chmur galaktycznego gazu. Obiekty takie zawierają niewiele tlenku węgla a według obecnej hipotezy zawierają one dużo zimnego wodoru, który trudno z tego powodu zidentyfikować. Tych obłoków wypatrują również astronomowie pracujący na Antarktydzie i w Chile.

Mgławica Roseta

Według najnowszych teorii ciemne chmury gazu mogą być brakującym źródłem promieniowania gamma, które jest generowane podczas gdy wysokoenergetyczne cząstki promieniowania kosmicznego zderzają się z jądrami atomów gazu. Źródło ponad 30% emisji promieniowania gamma pozostaje nieznane.

 

 

 


Odkryto nową asteroidę, która wkrótce przeleci blisko Ziemi

Astronomowie odkryli nową asteroidę, która przeleci w pobliżu Ziemi w nocy z 18 na 19 września. Asteroida została oznaczona jako 2013 RZ53.

 

Nowe ciało niebieskie zostało odkryte za pomocą obserwatorium Mount Lemmon, a następnie znalezienie ciała niebieskiego potwierdzili astronomowie z australijskiego obserwatorium Siding Spring.

 

Według naukowców rozmiar 2013 RZ53 to od jednego do trzech metrów. W środę 18 września o godzinie 22:20 UTC asteroida znajdzie się w odległości 235 tysięcy kilometrów od powierzchni Ziemi. To tylko nieco więcej niż pół odległości do Księżyca.

 

Naukowcy zauważyli, że asteroida ma wyjątkowo niską średnią prędkość. Spekuluje się, że może to być fragment gruzu kosmicznego, na przykład fragment skalny wyrzucony po jakiejś kolizji asteroidy i Księżyca. Więcej danych powinno się udać zgromadzić w następnych dniach.

 

 


Nowa kometa pojawi się na listopadowym niebie

Australijski astronom amator, Terry Lovejoy, odkrył już czwartą swoją kometę. Najnowsza z nich została oznaczona numerem C/2013 R1 (Lovejoy). Została ona wypatrzona po dwóch nocach obserwacji z wykorzystaniem 8 calowej lunety.

 

Nowe ciało niebieskie zostało znalezione między konstelacjami Oriona i Jednorożca. W momencie zauważenia kometa miała 14,5 magnitudy jasności. Testy weryfikacyjne dokonane przez profesjonalnych astronomów wskazały, że kometa jest nieco jaśniejsza i osiąga 14 magnitudę.

 

Jej największa jasność powinna wystąpić w listopadzie i według wyliczeń dojdzie do 8 wielkości. Oznacza to, że będzie idealna do oglądania przez małe amatorskie teleskopy. Minimalna odległość między kometą a Ziemią wyniesie 61,3 miliona kilometrów a perygeum nastąpi 23 listopada 2013. Kometę C/2013 R1 (Lovejoy) będzie można wtedy zobaczyć w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy.

 

Najsłynniejsza do tej pory kometa odkryta przez Terrego Lovejoya to C/2011 W3 (Lovejoy). Ta kometa powinna wyparować podczas zbliżenia ze Słońcem, a nie dość, że przetrwała przelot przez koronę gwiazdy to jeszcze poleciała dalej w przestrzeń kosmiczną. W przypadku C/2013 R1 (Lovejoy) nie powinno być tak dramatycznie, ale z pewnością sprawi to trochę radości miłośnikom astronomii.

 

 

 


NASA twierdzi, że sonda Voyager 1 znalazła się w przestrzeni międzygwiezdnej

Co jakiś czas słyszymy sprzeczne informacje na temat najbardziej odległych statków kosmicznych, które opuściły Ziemię i zmierzają ku przestrzeni międzygwiezdnej. Problem polega na tym, że tak daleko nigdy nie był żaden ziemski pojazd i naukowcy nie wiedzą, czego się spodziewać od przestrzeni poza heliosferą.

 

Tym razem NASA oficjalnie potwierdziła, że sonda kosmiczna Voyager 1 jednak opuściła nasz Układ Słoneczny. Odczyty aparatury pokładowej od jakiegoś już czasu przekazywały dane, które nie pasowały do modeli. Jednak modele mają to do siebie, że bywają zawodne. Dotyczy to zwłaszcza prób opisu warunków panujących w miejscach, w których nigdy nie byliśmy.

Naukowcy z NASA przesadzili jednak z częstotliwością pojawiających się na zmianę newsów stwierdzających, że Voyager 1 opuścił lub jednak nie opuścił obszar uważany za strefę oddziaływania Słońca. Poza tym coś takiego jak granice Układu Słonecznego to rzecz bardzo umowna, bo nie da się ich tak łatwo zdefiniować.

 

Planetoida Sedna, która właściwie jest karłowatą planetą, jest zaliczana do Układu Słonecznego a znajduje się 150 miliardów kilometrów od Słońca. Voyager 1 przez 36 lat lotu znalazł się "zaledwie" 18,75 miliarda kilometrów od Słońca. Innymi słowy przy obecnej prędkości ziemska sonda kosmiczna osiągnie odległość Sedny po kolejnych 250 latach, a po drodze będzie jeszcze obłok Oorta, więc do deklaracji specjalistów z NASA znowu trzeba podejść z rezerwą.

 

 

 


Strony