Grudzień 2013

Odnaleziono pozostałości komety ISON

Na jednej z astronomicznych grup dyskusyjnych pojawiły się interesujące informacje na temat komety ISON, a właściwie tego, co z niej zostało. Przypomnijmy, że NASA stwierdziła, że tam gdzie powinna być kometa nic już nie ma, okazuje się, że to nie do końca prawda.

 

Astronom, Hisayoshi Kato, zdołał wykonać zdjęcie przedstawiające prawdopodobnie to, co pozostało z komety stulecia. To zaskakujące o tyle, o ile wcześniej nie zdołał tego dokonać kosmiczny teleskop Hubble'a. Zdjęcie powstało nawet nie za pomocą teleskopu, tylko teleobiektywu i lustrzanki. Było to możliwe, ponieważ autor znajdował się w okolicach Mauna Loa Obserwatory na Hawajach.

Jest ono usytuowane na wysokości ponad 4 tysięcy metrów gdzie przejrzystość powietrza zapewnia znacznie lepszą jakość obserwacji astronomicznych. Powyższe zdjęcie powstało w wyniku nałożenia na siebie pięciu sesji fotograficznych o całkowitej ekspozycji przekraczającej 110 minut.

 

Oczywiście to, co widać nie jest specjalnie imponujące i świeci z jasnością porównywalną do mgławicy IFN ( Integrated Flux Nebula). Istnieje cień szansy, że to, co przedstawia zdjęcie jest w istocie mgławicą, ale inni astronomowie w większości przychylają się do tego, że w końcu udało się ustrzelić to, co pozostało z komety C/2012 S1 zwanej kolokwialnie ISON.

 

 


Europejczycy podejmują ryzyko bliskiego przelotu sondy kosmicznej w okolicy Fobosa

Pod koniec grudnia, należąca do ESA sonda kosmiczna Mars Express zbliży się do tajemniczego ciała niebieskiego, Fobosa. Ziemski pojazd zbliży się na rekordowo bliską odległość do powierzchni marsjańskiego księżyca, bo jedynie na 45 km. Naukowcy mają nadzieję, że niebezpieczne manewry w pobliżu Fobosa pozwalają odsłonić jakieś tajemnice z nim związane.

 

Zbliżenie do Fobosa nastąpi w dniu 29 grudnia 2013 roku. Statek kosmiczny podejdzie tak blisko i w tak dużej prędkości, że jest mało prawdopodobne, aby ESA zdołała zrobić jakiekolwiek zdjęcia powierzchni tego księżyca.  Jednak zamiast tego, sonda Mars Express będzie skupiona na innych zadaniach, między innymi badaniu pola grawitacyjnego Fobosa. Może to dać potrzebne dane, które pomogą naukowcom lepiej zrozumieć strukturę wewnętrzną tego księżyca Marsa.

 

W momencie przejścia statku kosmicznego w pobliżu Fobosa, może on nieznacznie zejść z kursu ze względu na wpływ grawitacyjny Marsa.  Zmiana prędkości sondy będzie jednak nie większa niż kilka centymetrów na sekundę.  To niewielkie odchylenie może będzie śledzone za pomocą sygnałów radiowych emitowanych przez sondę.  Obliczone w ten sposób odchylenie pozwoli zmierzyć masę i gęstość Fobosa.

Księżyc Fobos - Źródło: NASA

Wiedzieliśmy dotychczas, że Fobos znajduje się najbliżej powierzchni planety, którą okrąża ze wszystkich satelitów znany w Układzie Słonecznym. Co więcej kiedyś dojdzie do jego deorbitacji, czyli nieuchronne jest to, że Fobos spadnie na powierzchnię Marsa. Poza tym zaskakująca jest orbita tego małego ciała, która jest asynchroniczna do obrotów Marsa. Po prostu Fobos porusza się szybciej, jak sztuczny satelita i to jednak z zadziwiających tajemnic tego obiektu.

Księżyc Fobos - Źródło: NASA

Poprzedni porównywalny pod względem dystansu, przelot nad Fobosem miał miejsce w marcu 2010 roku. Wtedy ten sam pojazd znalazł się 67 km od powierzchni księżyca.  Dzięki temu udało się zebrać wiele cennych i intrygujących informacji. Naukowcy ustalili między innymi, że 25% do 30% wnętrza tego ciała niebieskiego zajmuje pustka.  

 

Obecność tak dużej wolnej przestrzeni wewnątrz Fobosa wygenerowała mnóstwo fantastycznych opowieści, stworzonych przez pasjonatów, którzy widzą w tym pole do poszukiwań życia pozaziemskiego. Dla takich osób Fobos to starożytny pojazd lub stacja kosmiczna, w której wnętrzu nawet do tej pory mogła przetrwać pozaziemska technologia lub szczątki obcych. Oczywiście, naukowcy uznają to za irracjonalne i wyjaśniają wszystko zupełnie inaczej. Pustkę ich zdaniem powodują różnice między masywami skalnymi i gruzem, z którego ich zdaniem składa się Fobos. 

Księżyc Fobos - Źródło: ESA

Jednak trudno się dziwić, że Fobos rozpala zmysły astronomów i innych pasjonatów.  Jego obecność to bez wątpienia jedna z najbardziej intrygujących tajemnic Układu Słonecznego.  Ten satelita jest bardzo mały i tak naprawdę do dzisiaj nikt nie wie skąd wziął się na orbicie Marsa.  Zresztą bardzo podobny do niego, zwłaszcza pod względem wielkości, jest też drugi z satelitów marsjańskich, Deimos.  Istnieją dwie najbardziej prawdopodobne hipotezy na temat pochodzenia satelitów Marsa.  Według jednej, Fobos i Deimos to planetoidy przechwycone przez Marsa. 

 

Według drugiego poglądu satelity powstały w wyniku zderzenia Marsa z jakimś innym dużym ciałem niebieskiego.  Planowany przelot obok tego niezwykłego księżyca, może pozwolić w określeniu rzeczywistego pochodzenie Fobosa i odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących historii Marsa i całego naszego Układu Słonecznego.

 

 

 


Naukowcy próbują zrozumieć, jak powstają masywne gwiazdy

Masywne gwiazdy, czyli takie, które są co najmniej 8 razy większe niż nasze Słońce stanowią intrygującą tajemnicę naukową. Po prostu nie wiadomo jak mogłyby powstać tak ogromne gwiazdy, bo stosowane przez nas modele nie tłumaczą tego procesu w zadowalającym stopniu. 

 

Skoro więc masywne gwiazdy istnieją to muszą być procesy, które umożliwiają im rośnięcie do takich ogromnych rozmiarów.  Aby spróbować znaleźć odpowiedź na to pytanie, astronomowie użyli teleskopu ALMA (Atacama Large Millimeter/submillimeter Array, który składa się z 66 radioteleskopów zainstalowanych na Pustyni Atacama.

 

Za pomocą ALMA, astronomowie byli w stanie zaobserwować najciemniejsze, zimniejsze i gęste chmury gazowe, w naszej galaktyce. Poszukiwano oznak początku formowania się gwiazd. Chmury te są znane jako "Infrared Dark Clouds." Astronomowie oglądali chmury, które znajdują się 10 000 lat świetlnych od Ziemi w kierunku gwiazdozbiorów Orła i Tarczy Sobieskiego.

Źródło: NASA/JPL-Caltech

Ponieważ chmury te są bardzo rozległe i gęste, podejrzewa się, że są w stanie produkować nowe gwiazdy, przynajmniej o masie naszego Słońca.  Według założeń astronomów gwiazdy mniejsze, a także masywne mają ten sam mechanizm powstawania, a różnica w ich masie może zależeć od masy chmury macierzystej, co dało podstawę dla konkretnej gwiazdy.

Specjaliści z University of Florida zaproponowali jednak pewne odstępstwa w tym podejściu. Ich zdaniem, musi istnieć mechanizm, który determinuje, że masywna gwiazda zyskuje możliwość zbudowania swojej niezwykłej wielkości. Jak wiadomo gwiazda powstaje, gdy po czasie kumulowania się gazu tworzącego jej protojądro dzięki grawitacji dochodzi do jego zapadnięcia i po osiągnięciu odpowiedniego ciśnienia i temperatury, do zapłonu reakcji termojądrowej.

Źródło: NASA/JPL-Caltech

Specjaliści uznali, że coś musi wstrzymywać proces zapadania się na skutek rosnącej grawitacji i jako cel badania wzięli izotop deuteru. Obserwowane obszary przestrzeni zawierały mieszaninę gazów zawierającą sporo deuteru. Oznacza to niewielką ilość procesów gwiazdotwórczych, którym zwykle towarzyszą emisje wodoru. Zdaniem uczonych izotop deuteru może zadziałać jako inhibitor reakcji inicjującej zapłon gwiazdy, co daje możliwość zassania większej ilości gazu, który potem będzie odpowiadał za jej niezwykłą masę.

 

 

 


Gigantyczna emisja plazmy w galaktyce 3C 348 nadal zaskakuje

Kosmiczny teleskop Hubble’a i znajdujący się w Nowym Meksyku radioteleskop Very Large Array (VLA), wzięły na celownik nietypową galaktykę zwaną Herkules A lub 3C 348. Astronomowie próbowali uchwycić zwłaszcza obraz emisji występującej w tej galaktyki eliptycznej.

 

W świetle widzialnym 3C 348 wydaje się prawie typową galaktyką eliptyczną, ale gdy spojrzy się na nią w widmie radiowym okazuje się, że z jej centralnego punktu emitowane są gigantyczne ilości plazmy, po milionów lat świetlnych długości każda. Naukowcy podejrzewają, że są to dżety wydobywające się ze znajdującej się centralnie czarnej dziury .

Usytuowanie galaktyki 3C 348 w okolicach gwiazdozbioru Herkulesa

Galaktyka 3C 348 znajduje się w odległości około dwóch miliardów lat świetlnych od Ziemi i można ją znaleźć w gwiazdozbiorze Herkulesa. W centrum galaktyki znajduje się supermasywna czarna dziura, która jest około 1000 razy bardziej masywna niż czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej. Innymi słowy ma przybliżoną masę wynoszącą 2,5 miliarda mas Słońca. 

Galaktyka 3C 348 - Foto: Teleskop Hubble'a / NASA

Pochłaniając otaczającą ją materię, wyrzuca ona dwa strumienie, które można zobaczyć w paśmie radiowym.  Emisje te wywołują powstanie prawie miliard razy większej ilości energii niż emituje nasze Słońce. Z punktu widzenia fal radiowych, Hercules A jest jedną z najjaśniejszych pozagalaktycznych źródeł takiego promieniowania na całym niebie.

 

 


NASA zaprezentowałą nowe obrazy Saturna

Amerykańska agencja kosmiczna NASA opublikowała właśnie całą serię nowych zdjęć Saturna i jego satelitów. Udostępnione obrazy zostały wykonane przez sondę Cassini wcześniej w 2013 roku.

 

Sonda kosmiczna Cassini pokazała nam Saturna i jego satelity w zupełnie nowej rozdzielczości. Wcześniej nie dysponowaliśmy aż tak dokładnymi fotografiami tamtej części przestrzeni. Pewnych danych dostarczyły sondy kosmiczne Pionier i Voyager, ale biorąc pod uwagę, że były one konstruowane w latach siedemdziesiątych, oczywiste jest, że nie osiągnięto tak wielkiej dokładności jak urządzenia zamontowane na Cassinim.

Słynna heksagonalna burza na Saturnie - Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

Wśród upublicznionych zdjęć można zobaczyć między innymi słynną sześciokątną burzę na Saturnie.  Fale gazu poruszają się w tym huraganie ze średnią prędkością 322 km/h. To właśnie dzięki sondzie Cassini udało się tak dokładnie sfotografować a zarazem zbadać, wszystkie pierścienie Saturna i jego północny biegun.

Biegun południowy Saturna - Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

Sonda kosmiczna Cassini, wykonana została przez NASA we współpracy z europejską i włoską agencją kosmiczną. Pojazd kosmiczny udał się w misję na Saturna w 1997 roku i osiągnął orbitę tej planety w 2004 roku. Od tego czasu bada zarówno planetę jak i jej wiele księżyców.

Księżyc Tytan - Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

Księżyc Enceladus - Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

Księżyc Enceladus - Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

 

 

 


Start polskiego satelity Heweliusz został opóźniony

Wyniesienie drugiego polskiego satelity zostało przesunięte w czasie z powodu awarii chińskiej rakiety. Polscy naukowcy szacują, że start odbędzie się w pierwszym kwartale 2014 roku. Satelita Heweliusz 30 grudnia miał zostać wyniesiony na orbitę za pomocą rakiety Długi Marsz 4B planowo. Niestety po wcześniejszej awarii rakiety wynoszącej brazylijskiego satelitę, dalsze operacje w najbliższym czasie są wykluczone.



Producenci rakiety zaczęli szczegółowe badania, które mają wskazać usterkę. Chińczycy mają ogromne doświadczenie w wysyłaniu rakiet i świetny współczynnik udanych wyniesień satelitów. Obecnie badana jest telemetria przesyłana z rakiety. Jak twierdzi prof. Aleksander Schwarzenberg-Czerny z Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika w Warszawie samo dojście do przyczyny awarii może potrwać przynajmniej trzy miesiące.



Polskie satelity Heweliusz i Lem wchodzą w skład misji BrIght Target Explorer Constellation – BRITE, w której znajdują się również satelity z Austrii i Kanady. Heweliusz i Lem nie są ze sobą powiązane, dlatego opóźnienie startu drugiego satelity nie wpłyną na pracę pierwszego. Satelita Lem znajduje się obecnie w przestrzeni kosmicznej w odległości mniej więcej 800 km od Ziemi.

 

Polskie satelity to właściwie teleskopy w kształcie sześcianu. Mają za zadanie badanie najjaśniejszych gwiazd na niebie. Pomiary te będą bardziej precyzyjne niż te, robione bezpośrednio z Ziemi za pomocą teleskopów. Inspiracją dla projektu BRITE była właśnie możliwość wykonywania obserwacji zmian jasności gwiazd bez aberracji atmosferycznych.

 

Cele drugoplanowe dla satelitów to również badanie budowy gwiazd i procesów fizycznych zachodzących w ich wnętrzu. Urządzenie Lem w przestrzeni kosmicznej jest już od listopada. Aktualnie przechodzi fazę testów, po których przejdzie w stan pracy właściwej. Jak donoszą naukowy, satelita zacznie zbierać pierwsze pomiary pod koniec stycznia przyszłego roku.

 

Polska w bliskiej przyszłości nie będzie wysyłać satelitów wojskowych czy też telekomunikacyjnych ze względu na ograniczenia budżetowe. Takie obiekty ważyć mogą nawet do 10 ton i ich wyniesienie kosztuje bardzo drogo. Satelity produkowane w Polsce należą do rodzaju mikrosatelitów, ważą po niespełna 6 kg. Są one wysyłane w przestrzeń kosmiczną niejako na doczepkę, do poważniejszych ładunków wynoszonych przez rakiety.

 

 

 


Kometa Lovejoy osiągnęła peryhelium

Kometa C/2013 R1 Lovejoy zwykle wzbudziłaby spore zainteresowanie środowiska astronomicznego, ale ponieważ wiemy o niej dopiero od września tego roku, nie ma się co dziwić, że do tej pory więcej ekscytacji towarzyszyło komecie C/2012 S1 ISON. Jednak Lovejoy jest dzisiaj w peryhelium, a to wystarczający powód, aby o niej napisać.


Odkryto prawdopodobnie pierwszy egzoksiężyc w historii ludzkości

Astronomowie z Uniwersytetu w Notre Dame, Indiana, jako pierwsi w historii ludzkości odkryli coś, co wygląda na egzoksiężyc. Innymi słowy jest to hipotetyczny naturalny satelita okrążający planetę znajdującą się poza Układem Słonecznym. W tym przypadku chodzi o ciało niebieskie oznaczone, jako MOA-2011-BLG-262. 

 

Jak wiemy planety mogą posiadać naturalne księżyce, teraz potwierdzono ich występowanie również w innym systemie planetarnym niż nasz. Wiele lat poszukiwań niestety nie przynosiło efektów, aż do czasu tego odkrycia. Prawdopodobny egzoksiężyc został znaleziony dzięki zjawisku soczewkowania grawitacyjnego.

 

Sposób ten wykorzystuje zniekształcenie wiązki światła odległej gwiazdy lub kwazaru znajdującego się blisko obiektu astronomicznego między tą gwiazdą i obserwatorem. Zjawisko jest spowodowane wpływem pola grawitacyjnego obiektu na wiązkę światła.

 

Z badań przeprowadzonych przez zespół naukowców pod przewodnictwem Davida Benneta z Uniwersystetu w Notre Dame, wynika, że MOA-2011-BLG-262 to obiekt planetarny czterokrotnie większy od Jowisza, a sam kandydat na egzoksiężyc ma wielkość odpowiadającą mniej więcej połowie masy Ziemi.

 

Naszą planetę dzieli od tego systemu 1800 lat świetlnych. Istnieją pewne wątpliwości czy MOA-2011-BLG-262 to tylko zespół planeta-księżyc, czy też może gwiazda-planeta-księżyc - co jest również prawdopodobne. Naukowcy nie wykluczają, że ta duża planeta znajduje się na orbicie brązowego karła, nieudanej gwiazdy. Jej zauważenie mogło być trudne, ale teoretycznie może tam istnieć. Badania wykonane w najbliższym czasie mają rzucić na to trochę światła.

 

 

 

 


Kolejne dowody na występowanie słodkowodnych akwenów na Marsie

Należący do NASA łazik Curiosity po raz kolejny odkrył pozostałości słodkowodnego jeziora na Marsie. Jest to traktowane jako kolejny krok na drodze do znalezienia życia pozaziemskiego.

 

NASA potrzebuje sukcesu, który oddaliłby trochę cięcia budżetowe, dlatego wszyscy pracujący dla projektu odetchnęli z ulgą, że znaleziono coś ciekawego, ślady słodkowodnego jeziora. O odkryciu poinformowano w formie raportu, który został opublikowany 9 grudnia 2013 r.

Raport opiera się na danych zebranych dotychczas przez łazik Curosity, który bada powierzchnię Czerwonej Planety. Według danych powierzchnia Marsa ma typowe cechy dla planety, na której istniały akweny wodne. Wskazują na to wszelkie ślady po erozji powstałej w wyniku obecności wody. Co więcej są to ślady wskazujące na bardzo aktywną cyrkulację atmosferyczną. Oznacza to, że Mars z pewnością był planetą nadającą się do zamieszkania.

 

Jest to jeden z ważniejszych dowodów na to, że woda w formie ciekłej znajdowała się na powierzchni tej planety. Aktualnie nie ma dowodów na to, że w zbadanym dnie wyschniętego jeziora były minerały takie jak żelazo i siarka, a wiadomo, że są one potrzebne do prawidłowego rozwoju niektórych mikroorganizmów na Ziemi.

 

 

 

 


Strony