Maj 2018

Naukowcy rozwiązali zagadkę tajemniczych dżetów gazowych na komecie 67P

Posiadająca dość charakterystyczny kształt kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko była pierwszą, na której wylądowały nasze ziemskie instrumenty naukowe. W ramach misji Rosetta, Europejska Agencja Kosmiczna przez niemal dwa lata prowadziła badania na powierzchni tego obiektu. Naukowcy starali się między innymi zrozumieć, w jaki sposób dochodzi tam do fascynujących, gwałtownych eksplozji gazów i pyłu.

 

Z pomocą instrumentu obrazującego OSIRIS, który znajdował się na pokładzie sondy Rosetta, wykonano ponad 70 tysięcy zdjęć komety 67P. Naukowcy analizowali je i przyglądali się nietypowym dżetom, które w krótkim czasie uwalniały ogromne ilości materii z powierzchni komety. Oszacowano, że w ciągu 5-30 minut ich trwania, kometa wyrzucała od 60 do nawet 260 ton gazu i pyłu. Dżety pojawiały się średnio co 30 godzin.

Źródło: ESA/Rosetta/NAVCAM

Ta nieprawdopodobna aktywność na powierzchni 67P powtarzała się za każdym razem, gdy Słońce oświetlało i podgrzewało lodowe regiony komety. Co więcej, potężne dżety występowały zawsze w tym samym miejscu i za każdym razem przybierały taką samą formę.

Dzięki najnowszym badaniom udało się zrozumieć naturę tego zjawiska. Naukowcy z Towarzystwa Maxa Plancka opracowali symulację komputerową, która dokładnie przedstawia ten proces. Niezwykły kształt komety 67P i jej topografia odpowiadają za powstawanie dżetów gazowych. Im mocniejsze naświetlenie, tym większa emisja gazów i pyłu, zaś wgłębienia na powierzchni komety spełniały funkcję soczewek, dodatkowo koncentrując emisję.

Naukowcy potwierdzili, że niezwykłe eksplozje materii na komecie 67P/Czuriumow-Gierasimienko mają związek z jej nieregularnym kształtem. Gdyby wyglądała bardziej standardowo, gaz i pył byłby rozmieszczony bardziej równomiernie, a wtedy emisje nie byłyby tak zauważalne.

 


Chiny rozpoczęły misję kosmiczną na niewidoczną stronę Księżyca

W niedzielę rano czasu lokalnego, Chiny oficjalnie rozpoczęły nową misję kosmiczną. Rakieta nośna Długi Marsz 4C wyniosła z Centrum Startowego Satelitów Xichiang sondę, która aktualnie zmierza w kierunku Księżyca. Queqiao będzie towarzyszyć łazikowi, który jeszcze w tym roku zostanie wysłany na Srebrny Glob.

 

Sonda Queqiao będzie miała kluczowe znaczenie w misji Chang’e 4 – ponieważ łazik zostanie dostarczony na niewidoczną z perspektywy Ziemi stronę naszego naturalnego satelity, chińscy naukowcy nie będą mogli nawiązywać z nim łączności. Queqiao będzie odrywać rolę łącznika, co rozwiąże problem z komunikacją.

Źródło: Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna

Sonda kosmiczna zostanie umieszczona na księżycowej orbicie w taki sposób, aby mogła zapewnić niemal ciągły kontakt między Ziemią a łazikiem. Chiny planują już w najbliższych miesiącach, jeszcze w tym roku, wysłać na niewidoczną stronę Księżyca lądownik z łazikiem, który rozpocznie badania w Basenie Biegun Południowy – Aitken. Jest to największy znany krater księżycowy o średnicy 2500 km i głębokości 13 km.

Mapa topograficzna basenu Biegun Południowy – Aitken, wykonana na podstawie danych uzyskanych przez sondę Kaguya – źródło: Ittiz/CC BY-SA 3.0

W ramach tej misji, Chiny zamierzają między innymi dostarczyć na Księżyc zamknięty i odpowiednio zabezpieczony w małym pojemniku ekosystem, zawierający sadzonki ziemniaków oraz jaja jedwaników, aby sprawdzić, czy możliwa jest tam hodowla roślinności w specjalnych szklarniach. Miałoby to istotne znaczenie, gdyby Chiny decydowały się utworzyć tam stałą kolonię ludzką.

 


Astronomowie wykryli gigantyczną czarną dziurę, która co dwa dni pożera gwiazdę

Supermasywne czarne dziury znajdujące się w centrach galaktyk bywają niewyobrażalnie wielkie, a ich masa jest miliardy razy większa od Słońca. Czarne dziury rosną z różną prędkością, ale naukowcy z Australii odkryli właśnie „najgłodniejsze” znane nam monstrum, które przybiera na masie z rekordową prędkością.

 

Niezwykły obiekt o nazwie QSO SMSS J215728.21-360215.1 został namierzony przez astronomów z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego (ANU), którzy skorzystali z pomocy trzech instrumentów: satelity Gaia, Obserwatorium Siding Spring w Nowej Południowej Walii i satelity WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer).

 

Dowiedzieliśmy się, że omawiana czarna dziura jest około 20 miliardów razy większa od Słońca i powiększa się o 1% co milion lat. Astronomowie twierdzą, że ten czarny potwór pożera wszelką masę równoznaczną naszemu Słońcu co każde dwa dni. QSO SMSS J215728.21-360215.1 została uznana za najszybciej rosnącą czarną dziurę jaką kiedykolwiek widzieliśmy.

 

„Wygłodzona” czarna dziura bije również rekord pod względem jasności – ponieważ cały czas pożera ogromne ilości materii, świeci tysiące razy bardziej niż cała galaktyka. Czarna dziura emituje również tyle światła ultrafioletowego i promieniowania rentgenowskiego, że gdyby znalazła się w centrum Drogi Mlecznej, to cała nasza galaktyka byłaby sterylna, a życie na Ziemi nie mogłoby powstać. Z naszej perspektywy, superjasna czarna dziura świeciłaby na nocnym niebie 10 razy mocniej niż Księżyc w pełni i przyćmiłaby wszystkie inne gwiazdy.

 


Detektor NICER odkrył niezwykły pulsar na rekordowo krótkiej orbicie

Naukowcy przeanalizowali pierwszy zestaw danych, pochodzących z detektora gwiazd neutronowych NICER, który zainstalowano na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Dzięki nim odkryto „ściśnięty” układ podwójny gwiazd, z czego jedna z nich jest szybko wirującym pulsarem na rekordowo krótkiej orbicie.

 

 

Układ podwójny IGR J17062-6143 posiada niezwykłą charakterystykę. Obie gwiazdy dosłownie wirują wokół siebie w odległości około 300 tysięcy km – czyli mniej niż w przypadku układu Ziemia-Księżyc. Z przeanalizowanych danych wynika, że ich okres obiegu wynosi zaledwie 38 minut!

 

Układ ten składa się z akreującego rentgenowskiego pulsara milisekundowego (AMXP) – supergęstej, bardzo szybko obracającej się gwiazdy neutronowej o masie 1,4 mas Słońca. Wykonuje dokładnie 163 obroty na sekundę, czyli aż 9.800 obrotów na minutę. Jej towarzyszem najprawdopodobniej jest lekki biały karzeł, który posiada zaledwie 1,5% masy Słońca

 

Nieprawdopodobny układ podwójny obserwowano już w 2008 roku z pomocą satelity Rossi X-ray Timing Explorer (RXTE), jednak dopiero z pomocą detektora NICER udało się dokładniej przestudiować prędkość orbitalną tych gwiazd. Wyniki badań zostały opublikowane 9 maja w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters.

 


Asteroida 2016 HP6 wkrótce przeleci bardzo blisko Ziemi i Księżyca

Asteroida wielkości domu przeleci w pobliżu Ziemi w środę, 13 czerwca. Astronomiczne oznaczenie tego obiektu to 2016 HP6, co sugeruje, że o jego istnieniu wiemy od 3 lat. Perygeum tej asteroidy znajdzie się w odległości niewiele większej niż dwukrotny średni dystans między Ziemią i Księżycem.

 

W momencie maksymalnego zbliżenia z naszą planetą, odległość między na jaką zbliży się ta asteroida będzie wynosiła około 830 tysięcy kilometrów. Odpowiada to 2,16 LD (LD to średnia odległość  z Ziemi od Księżyca). Obiekt ten pędzie przez kosmos z prędkością około 5,6 km na sekundę. 

 

Asteroida 2016 HP6 została odnaleziona 29 kwietnia 2016 roku podczas obserwacji pobliskiej przestrzeni kosmicznej realizowanej w ramach projektu badawczego Catalina Sky Survey (CSS). Projekt ten został stworzony właśnie po to, aby wykrywać asteroidy i komety oraz szukać innych niebezpiecznych obiektów przelatujących w pobliżu Ziemi.

Poprzednie obserwacje tej asteroidy wskazują, że jej średnica może wynosić od 16 do 49 metrów. Znajduje się ona wokół Słońca w przybliżeniu co dwa lata, kiedy zbliża się ona do naszej dziennej gwiazdy na odległość wynoszącą 1,59 AU. 

 

Po tym gdy asteroida minie Ziemię w ciągu kilku następnych godzin będzie przelatywać obok Księżyca. Asteroida 2016 HP6 znajdzie się w odległości około 1,13 miliona kilometrów, a zatem nieco dalej niż w przypadku najbliższego dystansu do Ziemi.

 

 


Zidentyfikowano pierwszą egzoplanetę, której atmosfera jest pozbawiona chmur

Astronomowie powiadomili o odkryciu pierwszej planety pozasłonecznej, która nie posiada chmur w atmosferze. Chodzi o planetę WASP-96b, która znajduje się w gwiazdozbiorze Feniksa około 980 lat świetlnych od Ziemi.

 

Obserwacje prowadzone z pomocą Bardzo Dużego Teleskopu w Chile, który należy do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO), dotyczyły gazowego olbrzyma, który jest klasyfikowany jako gorący Saturn. WASP-96b posiada masę zbliżoną do Saturna, ale jest o 20% większy od Jowisza. Egzoplaneta orbituje wokół gwiazdy podobnej do Słońca i panują na niej temperatury rzędu 1300 Kelwinów.

 

Badania planety podczas jej przejścia na tle gwiazdy wykazały, że WASP-96b prawdopodobnie jest pozbawiona chmur. Wskazuje na to obecność sodu, który odkryto w jej atmosferze.

 

Międzynarodowy zespół astronomów, prowadzony przez dr Nikołaja Nikołowa z Uniwersytetu w Exeter, zamierza w przyszłości zbadać skład chemiczny atmosfery planety WASP-96b z pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a i Jamesa Webba, a także teleskopów naziemnych.

 

 


NASA inwestuje w projekt samoskładających się teleskopów kosmicznych

NASA zainteresowała się ambitnym projektem naukowym, dzięki któremu w przyszłości będziemy mogli wynosić na orbitę gigantyczne teleskopy kosmiczne. Amerykańska agencja wkłada pieniądze w inicjatywę zakładającą dostarczanie w przestrzeń kosmiczną elementów teleskopów, które następnie poskładają się w całość bez ingerencji człowieka.

 

 

Projekt rozwijany przez naukowców z Uniwersytetu Cornella zakłada, aby części niezbędne dla powstania nowych teleskopów kosmicznych były wynoszone na orbitę przy okazji innych misji kosmicznych na przestrzeni lat. Poszczególne elementy można byłoby wyposażyć w żagle słoneczne i nakierować je w konkretny punkt na orbicie okołoziemskiej, gdzie następnie automatycznie złożyłyby się w całość.

 

Dzięki takiemu rozwiązaniu będziemy mogli z powodzeniem tworzyć gigantyczne teleskopy kosmiczne. Przykładowo zwierciadło Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, który zostanie dostarczony na orbitę najwcześniej w maju 2020 roku, posiada średnicę 6,5 metra. Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu Cornella wskazują, że wyniesienie teleskopu o średnicy np. 30 metrów wymagałoby zupełnie nowego podejścia.

 

Projekt naukowy dotyczący samoskładających się teleskopów kosmicznych znajduje się obecnie w pierwszej fazie programu NASA Innovative Advanced Concepts i otrzymał od agencji 125 tysięcy dolarów na rozwój. Naukowcy muszą teraz dopracować każdy szczegół tej interesującej koncepcji i wyjaśnić, w jaki sposób można byłoby zautomatyzować proces składania teleskopów na orbicie. A może by tak zbudować kosmiczną fabrykę, która byłaby obsługiwana przez roboty?