Październik 2015

Liczne obserwacje dużych spadających meteorów

W ciągu ostatnich 24 godzin w kilku europejskich krajach widziano jasne meteory spadające na nocnym niebie. Prawie na pewno mają one związek z ekstremalnie bliskim przelotem obiektu 2015 TB 145 zwanego "heloweenową asteroidą".

 

Do tej pory potwierdzono obserwacje rozpadających się jasnych bolidów nad Polską i Czechami. Meteor był widoczny z wielu miejsc głównie na zachodzie i w centrum naszego kraju. Czeskie służby meteorologiczne dysponują nawet zdjęciami tego zjawiska.

Bolid nad Słowenią - foto: Marco Korosec

Duże fragmenty gruzu z kosmosu spadały już zresztą również wczoraj, 30 października gdy obserwowano je na dużym obszarze Białorusi i Ukrainy. Zresztą tego samego dnia zaobserwowano duży spadający fragment również nad Słowenią. Tamtejsi astronomowie sugerują, że to Taurydy, rój meteorów obserwowany nieregularnie od 17 do 27 września. Większość z nich nadlatuje z okolicy gwiazdozbioru Byka i stąd ich nazwa.

 

To wytłumaczenie jest bardzo prawdopodobne, ale nie wolno zapominać o tym co stało się 15 lutego 2013 roku, gdy cały astronomiczny świat patrzył na ekstremalnie bliski przelot asteroidy 2012 DA14 a następnego ranka światowe media donosiły o deszczu meteorów nad Czelabińskiem. Czy tym razem może być podobnie?

 

 


Niezwykłe odkrycie, kometa Lovejoy emituje alkohol i cukier

Nowe odkrycie związane z kometą Lovejoy skatalogowaną jako C/2014 Q2, zaskoczyło naukowców. Gdy zbadano jakie rodzaje emisji towarzyszyły jej przelotowi w okolicy Słońca. Okazało się, że ciągnie ona za sobą warkocz, w którym odkryto między innymi alkohol etylowy.

 

To pierwszy raz w historii obserwacji astronomicznych gdy wykryto ciało niebieskie emitujące alkohol i to etylowy, czyli teoretycznie nadający się do konsumpcji. W każdej sekundzie kometa Lovejoy uwalnia taką jego ilość, która zwykle występuje w 500 butelkach wina.

 

Zespół naukowców z Paris Obserwatory we Francji obserwował kometę C/2014 Q2 podczas jej przelotu w okolicy Słońca, co nastąpiło w styczniu bieżącego roku. Obiekt ten stał się jednym z najjaśniejszych ciał niebieskich tego typu od czasu przelotu komety Hale-Bopp w 1997 roku. Astronomowie prowadzili obserwacje z wykorzystaniem trzydziestometrowego radioteleskopu Pico Veleta znajdującego się w hiszpańskim paśmie górskim Sierra Nevada.

Po analizie zebranych danych ustalono, że w szczytowym momencie podczas peryhelium kometa Lovejoy emitowała aż 20 ton wody na sekundę. Ustalono też obecność aż 21 innych substancji w tym wspomnianego alkoholu. Wykryto również glikol-aldehyd, czyli prosty cukier. Odkrycie dowodzi, że komety rzeczywiście są źródłem złożonych molekuł, które mogły być kluczowe w powstaniu życia.

 

 

 


Pojawiły się nowe dane na temat dynamicznego pierścienia Saturna, który ciągle zmienia swoją strukturę

Dzięki sondzie kosmicznej Cassini, która stała się pierwszym sztucznego satelitą Saturna, naukowcy otrzymali i wciąż otrzymują, bardzo wiele unikalnych informacji o tej gigantycznej planecie. Nowe zdjęcie zrobione za pomocą Cassiniego wiosną tego roku i opublikowane przez NASA 19 października, rzuca światło na charakter jednego z ciekawych zmiennych pierścieni Saturna.

 

Mowa o pierścieniu F, znajdującym się w odległości ponad 140 tysięcy kilometrów od centrum planety. Dynamiczny pierścień F ma wiele cech, które wciąż zadziwiają naukowców. Jest on też unikalny z powodu jego interakcji z innymi pierścieniami tej planety i z jej księżycami - Prometheus i Pandora.

Powyższe zdjęcie przedstawiające ten pierścień zostało wykonane przez sondę Cassini 15 marca tego roku. Wtedy odległość sondy do Saturna wynosiła około 475 tysiące kilometrów. Pierścień F Saturna ciągle zmienia swoją strukturę. Te same cechy jak strumienie mogą tworzyć pierścień, po czym znikają i pojawiają się w ciągu kilku godzin, albo kilku dni.

Misja kosmiczna Cassini jest wspólnym projektem NASA, europejskiej i włoskiej agencji kosmicznej. Po raz pierwszy Cassini pomyślnie przeszedł w pobliżu zewnętrznych pierścieni planety (F i G) w lecie 2004 r. Pod koniec przyszłego roku rozpocznie się ostatni etap misji sondy kosmicznej, która pozwoliła astrofizykom zbadać tego gazowego giganta i jego towarzyszy z zupełnie innego punktu widzenia.

Finałem pracy sondy, w imię nauki, ma być rozbicie urządzenia o Saturna. Szefowie misji liczą, że podczas kolizji będą w stanie uzyskać unikalne dane na na temat struktury i właściwości fizycznych atmosfery Saturna.

 

 

 

 

 

 

 


Rosja i Europa wyślą wspólną misję kosmiczną w celu znalezienia wody na Księżycu

Agencje kosmiczne z Europy i Rosji planują zorganizowanie wspólnej misji w celu poszukiwania wody na Księżycu. Jak informuje Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), w najbliższej przyszłości zostanie wysłana sonda kosmiczna, której celem będzie odnalezienie śladów wody na południowym biegunie Księżyca.

 

Jak poinformowano, Europa i Rosja mają nadzieję zrobić razem "krok dla ludzkości" by przybliżyć moment utworzenia stałych osiedli na Księżycu. Łącząc siły, agencje kosmiczne UE i Rosji będą się starały ustalić, czy okolice bieguna srebrnego globu nadają się do zamieszkania. Obecnie do stworzenia własnej bazy na Księżycu przymierza się Rosja i Chiny. Być może do wyścigu włączą się też jakieś komercyjne amerykańskie firmy z branży kosmicznej.

 

Sonda orbitalna, którą planuje się wykorzystać w pierwszym etapie badania może być odpowiednim narzędziem do znalezienia wody, tak potrzebnej do organizacji przyszłej stałej placówki ludzkości na Księżycu. Niedawno właśnie dzięki porównywaniu zdjęć w czasie odkryto ślady wody na Marsie. Uczeni mają nadzieje na powtórzenie tego sukcesu na znacznie bliższym nam Księżycu.

 

Z czasem planuje się, aby wysłać na naszego satelitę podzespoły potrzebne do stworzenia pierwszej stałej bazy księżycowej. Rozważa się rozmaite technologie takie jak druk 3D z pyłu księżycowego czy też nadmuchiwane kopuły. Bardzo możliwe, że przy okazji eksploracji tego globu powstanie również księżycowa stacja kosmiczna na kształt dzisiejszej ISS. Jej powstanie może być kluczowe nie tylko w kontekście eksploracji Księżyca, ale też innych planet układu słonecznego.

 

 

 

 


Tajemnica tzw "ciemnej energii" wyjaśniona w 3 minuty, za pomoca OTW Einsteina

Najwieksza zagadka wspolczesnej kosmologii, czyli tak zwana ciemna energia, to coś co wynika z obliczeń. Jednak nie udało się jeszcze zaobserwować tej dziwnej formy oddziaływania. Okazuje się, że można to wyjaśnić za pomoca prostej zasady, tak zwanej OTW .


Nowe niesamowite zdjęcia Enceladusa wykonane przez sondę kosmiczną Cassini

Należąca do NASA sonda kosmiczna Cassini od kilkunastu lat znajduje się w okolicy Saturna. Od tego czasu dokonała wielu zapierających dech w piersiach obserwacji. Najnowszym obiektem badań jest szósty co do wielkości księżyc Saturna, Enceladus.

 

Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawy obiekt. Mimo, że jest dosyć mały, bo ma średnicę jedynie 512 kilometrów, okazało się, że całą jego powierzchnię pokrywa lodowa skorupa. Gdy w 2005 roku po raz pierwszy zbliżyła się do niego sonda kosmiczna Cassini okazało się, że z jego powierzchni dochodzi do jakiejś nietypowej erupcji.

W okolicach południowego bieguna tego globu zaobserwowano coś, co okazało się wodnym gejzerem. Stało się jasne, że pod powierzchnią lodu znajduje się subglacjalny ocean, który może zawierać pozaziemskie życie. Odkryto, że oprócz wody gejzery Enceladusa emitują amoniak, metan, acetylen, formaldehyd i inne substancje.

Według uczonych, woda w tym subglacjalnym oceanie znajduje się mniej więcej 30 kilometrów pod powierzchnią lodu, a jej warstwa to przynajmniej 10 km. Podejrzewa się, że ten ocean ma skaliste dno. Z pewnością wewnątrz zachodzą jakieś formy przypływów i odpływów spowodowane siłą grawitacji Saturna.

Temperatura powierzchni Enceladusa to -192C, ale na skutek potężnych ciśnień woda znajdująca się w podlodowym oceanie jest w stanie ciekłym. Ustalono to po wpływie, jaki Enceladus wywarł na przelatującą sondę Cassini. Jej dokładne urządzenia pozwalają na wykrycie nawet takich subtelności.

Najnowsza faza eksploracji Enceladusa zaczęła się 14 października bieżącego roku. Ziemski statek kosmiczny przeleciał wtedy 1838 kilometrów od powierzchni tego księżyca. Bardzo możliwe, że wkrótce, gdy nowo zebrane dane zostaną przesłane na Ziemie i przetworzone, znowu dowiemy się o tym niezwykłym ciele niebieskim czegoś niespodziewanego.

 

 

 


Nadlatująca asteroida 2015 HR182 może zagrozić Ziemi?

Asteroida 2015 HR182 została odkryta po raz pierwszy w kwietniu tego roku. Orbita tego ciała niebieskiego nie jest odpowiednio poznana, bo udało się je obserwować jedynie przez dwie noce i to za pomocą jednego zaledwie teleskopu. Oznacza to, że jego przelot w pobliżu Ziemi może się wiązać nawet z kolizją.

 

Obiekt oznaczony jako 2015 HR182 udało się zaobserwować 18 kwietnia bieżącego roku. Potem potwierdzono jeszcze obserwacje do 21 kwietnia włącznie. Już wtedy, kiedy go widziano był to bardzo blady punkt o magnitudzie +23. Potem zniknął z oczu astronomów, co oznacza, że niepewność jego orbity jest bardzo duża.

 

Obecnie nie wiadomo nawet gdzie skierować teleskop, aby odnaleźć obiekt, ale z danych, które udało się zebrać podczas tego niedługiego okienka czasowego, wskazują, że asteroida ta powinna przechodzić w okolicy Ziemi około 22 października.

Niektórzy sugerują, że trudności z obserwacja tego ciała niebieskiego mogą być związane z jego trajektorią. Co więcej gdyby asteroida nadlatywała na kursie kolizyjnym moglibyśmy nie być w stanie jej zobaczyć ze względu na Słońce, które skutecznie odcinałoby nam do niej dostęp za pomocą teleskopów. W takim wypadku zobaczylibyśmy ja dzień lub dwa przed zderzeniem.

 

Najprawdopodobniej asteroid 2015 HR182 minie Ziemię, ale gdyby jakimś cudem zderzył się z naszą planetą to przy jego rozmiarach nie byłaby to katastrofa powodująca całkowite wyginięcie gatunków. Tego typu zdarzenie może zniszczyć całe miasto i okolicę, ale nie spowoduje wymierania homo sapiens.

 

Miejmy nadzieje, że nie będziemy się musieli o tym przekonać za kilka dni, gdy spodziewane jest bliskie przejście tego ciała niebieskiego w okolicy naszej Ziemi.

 

 

 


Deszcz meteorów, Orionidów osiągnie szczyt 22 października

W najbliższych dniach można się spodziewać aktywności roju meteorów o nazwie Orionidy. Swój szczyt osiągną wczesnym rankiem 22 października 2015. Tegoroczna jego kumulacja nastąpi zatem w nocy z 21 na 22 października.





Orionidy to rój meteorów, które najlepiej podziwiać od północy do rana. W 2015 roku złożyło się szczęśliwie, że Księżyc nie będzie jak zwykle przeszkadzał w odbiorze zjawiska poprzez jasne zanieczyszczenie światłem.

 

Jak sama nazwa wskazuje, deszcz meteorów pojawi się z konstelacji Oriona. Ta część nieba została nazwana na cześć Oriona - bohatera z mitologii greckiej. Najprostszym sposobem, aby odnaleźć tą konstelacji jest wyszukanie czerwonawej gwiazdy Betelgezy.

 

W tym roku Orionidy nie będą szczególne spektakularne. Spodziewane jest jest 10 do 20 meteorów na godzinę. Najlepiej obserwować je w miejscowościach oddalonych od łuny dużych miast. Orionidy to stosunkowo szybkie meteory, ale często pozostawiają trwałe ślady, a niekiedy płoną w atmosferze jako efektowne kule ognia, rozświetlając całe niebo.

 

 


Kolejna asteroida zbliży się znaczne do Ziemi

Astronomowie wykorzystujący teleskop PAN STARRS odkryli nową asteroidę, która zbliży się wkrótce do Ziemi na odległość zaledwie 488 tysięcy kilometrów. Obiekt oznaczony jako 2015 TB145 został wypatrzony po raz pierwszy 10 października bieżącego roku, a przejdzie ekstremalnie blisko Ziemi już 31 października.

 

Wielkość tego ciała niebieskiego jest szacowana na 280 do 620 metrów i gdyby było ono na kursie kolizyjnym z Ziemią zderzenie wywołałoby nie lada kataklizm. Na szczęście wyliczenia astronomów wskazują na to, że 2015 TB145 minie nas o około 480 tysięcy kilometrów. To jedynie 1,2 LD czyli niemal na orbicie Księżyca.

 

Biorąc pod uwagę, że czas od wykrycia tej całkiem przecież sporej kosmicznej skały do jej przelotu w pobliżu naszej planety to jedynie tygodnie, ewentualna kolizja byłaby trudna do uniknięcia. Można by się było jedynie przygotować zarządzając masowe ewakuacje ludności z obszarów zagrożonych zniszczeniem lub zalaniem.

Zapewne spróbowano by metody rosyjskiej z bombardowaniem nuklearnym i to by było na tyle w kontekście naszych możliwości obrony w tak krótkim czasie. Trzeba przyznać, że ten przypadek można traktować jako bardzo duży dzwonek ostrzegawczy dla całej ludzkości.

Dla astronomów amatorów bliski przelot asteroidy 2015 TB145 to grattka do nietypowych obserwacji. Posiadacze teleskopów z większą światłosiłą mogą spróbować namierzyć obiekt. Powinien być znacznie jaśnejszy podczas perygeum. Parametry orbity tego ciała niebeskiego dostępne są tutaj. Eksperci zwracają uwagę, że tak duuża asteroida mże mieć towarzystwo i nie wykluczone, że powierzchnia Księżyca zostanie ostrzelana. To jeszcze jeden powód, aby skierować obiektywy w kierunku Księżyca, tym razem w oczekiwaniu na jasne błyski po zderzeniach.

 

 

 

 

 


Czarna dziura w centrum Drogi Mlecznej wykazuje niezwykłą aktywność

Supermasywne czarne dziury zwykle występują w centrach galaktyk. Taka studnia grawitacyjna znajduje się też w centrum naszej galaktyki - Drogi Mlecznej. Obiekt ten zachowuje się jednak zwykle zupełnie inaczej niż przewidują naukowcy. Obecnie czarna dziura zwana Sgr A* stał się bardziej aktywna w paśmie rentgenowskim.

 

Najnowsze badanie na temat Sagittariusa A* przygotowała grupa autorów zaangażowanych w analizy zdjęć wykonywanych za pomocą kosmicznego obserwatorium rentgenowskiego Chandra. Eksperci połączyli dane uzyskane podczas długotrwałych obserwacji z należącego do NASA obserwatorium rentgenowskiego Chandra i europejskiego odpowiednika XMM-Newton. Naukowcy odkryli, że częstotliwość pojawiania się jasnych rozbłysków rentgenowskich z Sgr* wzrosła dziesięciokrotnie do jednego rozbłysku dziennie.

 

Naukowcy starają się zrozumieć, czy jest to normalne zachowanie, które wcześniej nie było widoczne z powodu słabej jakości urządzeń monitorujących tą aktywność czy też częstotliwość uległa zwiększeniu na skutek oddziaływania spowodowanego przez ekstremalne zbliżenie do czarnej dziury obiektu zwanego G2. Początkowo uważano, że to obłok gazu, ale potem stało się jasne, że nie była to prawidłowa interpretacja.

Specjaliści komentujący najnowsze dane zwracają uwagę, że astronomowie oczekiwali spektakularnego pochłaniania G2 przez Sagittariusa A*, ale okazało się, że nic takiego nie miało miejsca. To, co początkowo uważano za chmurę gazu i pyłu okazało się prawdopodobnie bynajmniej nie obłokiem, ale rozciągniętą dziwnie gwiazdą rozdzieraną grawitacją o wielkości 4 milionów słońc.



 



 



 



 


Strony