Wrzesień 2017

Teleskop Hubble'a odkrył prawdziwą naturę komety 288P

Teleskop Hubble'a odkryły niezwykłą tajemnicę obiektu w przestrzeni, który zbliżył się do Ziemi w zeszłym roku. Chodzi o odkrytą w listopadzie 2006 roku, a pochodząca z pasa steroid, kometę 288P.  Dopiero obserwacje dokonane niedawno z wykorzystaniem kosmicznego teleskopu HST ujawniły prawdziwą naturę tej rzekomej komety.

 

Okazało się, że obiekt, który miał komę i warkocz nie posiada jądra. Zamiast tego kometą okazały się dwie orbitujące wokół siebie asteroidy! To pierwszy taki obiekt, który jest jednocześnie kometą i asteroidami.

Można chyba nawet mówić o tym, że jest to jakiś nowy rodzaj ciała niebieskiego ze względu na duże pokłady lodu znajdującego się na obu orbitujących wokół siebie obiektów. To właśnie zjawisko sublimacji lodu odpowiada za powstawanie obłoku upodabniającego 288P do komety. 

Źródło: NASA, ESA, Max Planck Institute for Solar System Research

Obie kosmiczne skały są interesujące dla naukowców również z tego powodu, że obracają się wokół siebie w stosunkowo dużej odległości, około 100 km. To bardzo nietypowe, co odróżnia 288P od innych znanych układów binarnych tego typu. W związku z tym astronomowie zasugerowali, że asteroidy te są razem stosunkowo krótko, najwyżej 5000 lat.

 

 


Merkury posiada na biegunach więcej lodu niż sądziliśmy

Merkury to planeta znajdująca się najbliżej naszej gwiazdy. W ciągu dnia na nasłonecznionej półkuli temperatury dochodzą do ponad 420 stopni Celsjusza,  jednak część nieoświetlona doświadcza temperatur poniżej -160 stopni Celsjusza. Co więcej, mimo odległości od Słońca, na powierzchni Merkurego odnajdywane są kolejne pokłady lodu.

 

Zespół badawczy z Uniwersytetu Browna powiadomił o odkryciu dużych ilości lodu na powierzchni trzech kraterów. Ponadto, dodatkowe niewielkie pokłady lodu znaleziono pomiędzy nimi, gdzie znajdują się miejsca, do których nie dociera światło słoneczne. Kratery te zlokalizowane są niedaleko bieguna północnego. Według naukowców, odkrycie tych niewielkich ilości lodu pośród kraterów sugeruje, że Merkury może posiadać wiele takich kryjówek.

Źródło: Brown University

W latach 90. XX wieku po raz pierwszy zasugerowano obecność lodu na pierwszej planecie od Słońca, gdy ziemskie teleskopy wykryły regiony odbijające światło wewnątrz kilku kraterów. Ponieważ kąt nachylenia osi planety jest niewielki, na Merkurym istnieją regiony, do których nigdy nie dociera światło słoneczne. Na merkuriańskie bieguny pada bardzo niewiele światła, zaś wnętrza znajdujących się tam kraterów są całkowicie chronione przed Słońcem. Zatem najwyraźniej panuje tam odpowiednia temperatura dla uformowania się lodu.

 

W 2011 roku sonda MESSENGER dokładniej przyjrzała się Merkuremu a odebrane przez nią sygnały z bieguna północnego zdały się potwierdzać, że mamy do czynienia z lodem. Ariel Deutsch i James Head z Uniwersytetu Browna we współpracy z Gregory'm Neumannem z Centrum Lotów Kosmicznych imienia Roberta H. Goddarda skorzystali skorzystali z danych wysokościomierza sondy MESSENGER, aby ustalić poziom odbijalności promieniowania słonecznego. W ten sposób naukowcy odkryli trzy pokłady lodu w kraterach o łącznej powierzchni około 3400 kilometrów kwadratowych. W najbliższym otoczeniu zidentyfikowano również cztery małe pokłady lodu - każdy z nich o średnicy mniejszej niż 5 kilometrów.

 

To właśnie te stosunkowo niewielkie zalodzone regiony dają badaczom do zrozumienia, że Merkury może być bogaty w lód. Przypuszczenia te możemy ewentualnie potwierdzić jedynie podczas przyszłych misji kosmicznych. Tak się składa, że w październiku 2018 roku planowany jest start sondy BepiColombo, która zajmie się badaniami Merkurego.

 


Gwiazda Regulus obraca się z niesamowitą prędkością i emituje spolaryzowane światło

W 1946 roku indyjski astrofizyk Subrahmanyan Chandrasekhar spekulował, że szybko obracające się gwiazdy mogą emitować spolaryzowane światło. Jego podejrzenia zapoczątkowały powstawanie instrumentów naukowych, zwanych polarymetrami, które miały pozwolić na wykrycie tego efektu. Najnowsze badania gwiazdy w konstelacji Lwa sprawiły, że fenomen ten został zaobserwowany po raz pierwszy.

 

Naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii dokonali odkrycia z pomocą Obserwatorium Siding Spring, w którym znajduje się niezwykle wrażliwy polarymetr High Precision Polarimetric Instrument (HIPPI). Obiektem badań był Regulus - najjaśniejsza gwiazda w konstelacji Lwa, która znajduje się około 78 lat świetlnych od Ziemi. Jest to również jedno z najjaśniejszych ciał niebieskich, widocznych na nocnym niebie.

Zespół badawczy z Danielem Cotton'em na czele odkrył emitowane przez gwiazdę spolaryzowane światło oraz zdołał ustalić jej prędkość obrotową oraz orientację jej osi obrotowej w przestrzeni kosmicznej. Prędkość obrotowa Regulusa wynosi aż 320 km/s i gdyby przekroczyła 331,6 km/s, gwiazda zostałaby rozerwana przez siły odśrodkowe.

Uzyskanie tego typu informacji w przypadku szybko obracających się gwiazd jest bardzo trudne. Zdobyte dane pozwolą astronomom lepiej zrozumieć cykle życia największych i najgorętszych gwiazd w naszej galaktyce.

 


Sonda Cassini rozbiła się o Saturna - koniec wielkiej misji naukowej!

Wielki finał misji kosmicznej sondy Cassini dobiegł końca. Trzy dni temu sonda zbliżyła się do Tytana i tym samym zakończyła swoją ostatnią asystę grawitacyjną. Ziemski pojazd badawczy wyruszył wtedy w kierunku powierzchni gazowego giganta. Przed chwilą doszło do oczekiwanej kolizji z Saturnem więc sonda Cassini oficjalnie przeszła do historii. 

 

Naukowcy z NASA twierdzą, że mają mieszane uczucia, bo oznacza to koniec pewnego etapu w badaniach Układu Słonecznego, a w szczególności układu księżyców wokół Saturna. Tytan, największy z nich wielokrotnie służył ziemskiej sondzie do dokonywania manewrów z wykorzystaniem siły grawitacji. Specjaliści twierdzą, że Cassini spotykał się z Tytanem średnio raz w miesiącu i teraz, gdy doszło do ostatniego zbliżenia czują się nieswojo zdając sobie sprawę, że to już koniec. 

Sonda Cassini-Huygens, znana też pod skrótową nazwą Cassini, została wyniesiona na orbitę w 1997 roku. W lipcu 2004 roku stała się pierwszym sztucznym satelitą Saturna. W styczniu 2005 roku odłączył się od niej europejski lądownik Huygens, który wylądował na powierzchni największego księżyca Saturna, Tytana. Jest to jedyny księżyc w Układzie Słonecznym, który posiada gęstą atmosferę, tak jak Ziemia.

Oprócz tego, w trakcie lat pracy, Cassini pomógł też w przełomowych badania gejzerów lodowych na Enceladusie, których skład został ustalony podczas kilku celowych przelotów sondy w jego pobliżu.

Życie "Cassiniego" zakończyło się bardzo szybko. Sonda NASA weszła w gęste warstwy atmosfery Saturna i spłonęła, przekazując do końca na Ziemię bezcenne informacje o strukturze atmosfery gazowego giganta. Niektóre instrumenty Cassiniego zaczną działać w taki sposób, że gromadzone przez nie informacje przekazywały dane na Ziemię w czasie rzeczywistym, co pozwoliło na prowadzenie przez sondę obserwacji naukowych praktycznie do chwili jej unicestwienia. 

Niestety sam moment kolizji nie mógł być obserwowany przez kosmiczny teleskop Hubble'a ponieważ ten znajduje się dzisiaj nad anomalią magnetyczną SAA nad południowym Atlantykiem. Oznacza to, że teleskop HST będzie działał w trybie awaryjnym. Jedyna szansa na to, że zostanie zaobserwowany moment zderzenia, w obserwatoriach astronomicznych na półkuli południowej. Sonda Cassini-Huygens przestała nadawać o 11:55:46 UTC.

 

 


Naukowcy przewidują kolizje księżyców Urana

Na podstawie przeprowadzonych obliczeń stwierdzono, że należące do Urana dwie pary księżyców wewnętrznych mogą się ze sobą zderzyć. Z biegiem czasu ich orbity mogą ulec zmianie i nachodzić na siebie. Kolizje obiektów w pobliżu tej gazowej planety prawdopodobnie występowały w przeszłości.

 

Na łamach The Astronomical Journal mają pojawić się wyniki badań, w których Robert Chancia, Matthew Hedman oraz Richard French obliczyli masę i gęstość Kresydy - księżyca orbitującego blisko planety Uran. Wchodzi on w skład tzw. grupy Porcji, do której przynależy łącznie dziewięć naturalnych satelitów. Porcja to największy obiekt z całej grupy księżyców wewnętrznych, które ciasno orbitują wokół gazowego giganta.

Źródło: NASA

Jak się okazuje, Kresyda charakteryzuje się stosunkowo niską gęstością. W jej bliskim otoczeniu znajdują się inne bardziej masywne księżyce, które mogą wywierać wpływ grawitacyjny i wytrącić ją z obecnej orbity.

 

Obecnie posiadamy bardzo mało informacji na temat Kresydy. Znamy jedynie jej średnicę oraz orbitę, po której się porusza. Dzięki najnowszym badaniom poznaliśmy również jej przybliżoną masę. Naukowcy sprawdzali jakie efekty wywiera ten księżyc na pierścienie Eta planety Uran. Zgodnie z obliczeniami, Kresyda posiada około 1/300 000 masy księżyca ziemskiego oraz gęstość na poziomie 86% gęstości wody.

 

Niewielka i stosunkowo lekka Kresyda może zostać przyciągnięta przez większy i bardziej gęsty księżyc - Desdemonę. Jej orbita znajduje się jedynie około 900 kilometrów od orbity Kresydy. Naukowcy uważają, że kolizja dwóch ciał niebieskich może nastąpić w ciągu miliona lat. Podobny los może spotkać dwa kolejne księżyce z grupy Porcji - Kupid i Belindę. Według badaczy, jeden z pierścieni Uranu mógł powstać właśnie z pozostałości po poprzednich tego typu kolizjach.