Kwiecień 2013

Ryzyko zderzenia Marsa i komety nie opóźni planów hinduskiego programu marsjańskiego

Przedstawiciele hinduskiej agencji kosmicznej ISRO (Indian Space Research Organisation) poinformowali, że planowane przez nich wyniesienie w kosmos statku kosmicznego, który stanie się pierwszym należącym do Indii orbiterem marsjańskim nie opóźni się.

 

Szef agencji, dr K Radhakrishnan powiedział, że wstrzymanie misji jest wykluczone. Naukowcy wskazują, co prawda na możliwość zderzenia Marsa z kometą C/2013 A1 (Siding Spring), ale ostatnio to prawdopodobieństwo znacznie spadło. Początkowo ryzyko kolizji wynosiła 1 do 8000 a obecnie tylko 1 do 20 000.

Indie planują swoją pierwszą misję marsjańską już od jakiegoś czasu. Pierwszym jej etapem będzie dostarczenie na orbitę pobliskiej planety własnego orbitera zdolnego do nawiązania komunikacji z Ziemią. Aby tego dokonać Hindusi zbudowali nawet specjalne centrum w Bylalu w okolicach Bangalore. Sama misja potrwa 300 dni i ma się rozpocząć w listopadzie, kiedy Ziemia i Mars będą najbliżej siebie. Ponieważ są to dopiero pierwsze tak ambitne wyzwania dla hinduskiego programu kosmicznego istnieje szereg ryzyk, które mogą doprowadzić do utraty misji.

Indyjska rakieta Mangalyaan, która ma zostać użyta do wysłania orbitera

Sonda ma wykorzystywać tylko jeden silnik, co stanowczo zwiększa ryzyko jej utraty o ile nie będzie w stanie wystartować go w celu korekty pozycji na orbicie czerwonej Planety. Gdyby do tego doszło zbyt bliskie spotkanie Marsa i komety C/2013 A1 (Siding Spring) mogłoby to dodatkowo wywrzeć niekorzystny wpływ na lot sondy. Hindusi gotowi są jednak ponieść ryzyko, ponieważ kolejne tak korzystne okienko czasowe do wysłania misji marsjańskiej będzie miało miejsce aż za 26 miesięcy.

 

 

 

 


Kosmiczny teleskop Herschel kończy misję na orbicie

Chłodziwo należącego do ESA teleskopu Herschel jest już wyczerpane. Oznacza to, że wkrótce urządzenie nie będzie w stanie utrzymać właściwej temperatury pracy, w okolicy zera absolutnego, co wiąże się z jego uszkodzeniem i końcem orbitalnej misji.

 

Ciekły hel pozwalał na uzyskanie temperatur pozwalających na obserwowanie odległego wszechświata. Herschel rozpoczął pracę z ponad 2300 litrami ciekłego helu. Hel był powoli odparowany aż do ostatecznego opróżnienia zbiorników.

Wielki Obłoku Magellana - galaktyka karłowata na orbicie Drogi Mlecznej widziana w podczerwieni - Źródło: ESA

Potwierdzenie, że hel jest w końcu wyczerpany przyszło podczas codziennej sesji komunikacyjnej ze stacją naziemną ESA w Australii Zachodniej. Dowodem jest zauważalny wzrost temperatury mierzonej przez czujniki z instrumentów Herschela.

Mgławica Oriona - Źródło: ESA

W trakcie swojej pracy Herschel Space Observatory wykonało ponad 35 tysięcy obserwacji naukowych, gromadząc ogromne archiwum zdjęć kosmosu dokonywanych w paśmie podczerwonym. Misja teleskopu Herschel została wykonana a efekty pracy tej wspaniałej maszyny będziemy analizować jeszcze przez długi okres czasu.

M31 czyli Galaktyka Andromedy - Źródło: ESA

 

 

 


Niesamowite zbliżenie huraganu na Saturnie

Powyższe zdjęcie bywa nazywane różą i trzeba przyznać, że podobieństwo istnieje. Jest to tak naprawdę wielki oktagonalny huragan, który jest stacjonarnym obiektem znajdującym się na powierzchni Saturna. Jest usytuowany dokładnie na biegunie północnym planety.

 

Fotka huraganu wykonana przez sondę kosmiczną Cassini została wczoraj wybrane, jako zdjęcie dnia NASA i nagle zwróciły na to uwagę media całego świata. Niektórzy nazywają ten twór atmosferyczny naturalnym "okiem Saurona". Spektakularne nowe obrazy z sondy NASA znajdującej się na orbicie Saturna to najbardziej szczegółowe widoki, jakie kiedykolwiek udało się wykonać temu ogromnemu huraganowi.

Photo: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

Burza ta jest ponad dwudziestokrotnie większa niż średnica największych takich formacji na Ziemi. Oznacza to, że samo oko cyklonu przekracza 2000 kilometrów. Aby wykonać tak szczegółowe fotografie NASA zdecydowała o zrobieniu jeszcze jednego podejścia do Saturna na orbicie, którego znajduje się sonda Cassini.

Photo : NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

Naukowcy planują badać przepływy pary wodnej, jaką oddaje ten gigantyczny twór meteorologiczny. Mają nadzieje dowiedzieć się dzięki temu trochę więcej o dynamice ziemskich huraganów. Nierozwiązaną zagadką pozostaje również to, że huragan najwyraźniej jest w jakiś sposób równoważony dokładnie na biegunie i pozostaje tam, mimo, że prędkości wiatru dochodzą tam do kilkuset kilometrów na godzinę. Nieznana jest też przyczyna ośmiokątnego kształtu tej formacji pogodowej.

 

 

 


Odkryto nową kometę C/2013 G9 (TENAGRA)

Rok 2013 to nie rok komety, ale rok komet. Odkryto właśnie kolejną z nich. Uzyskała ona oznaczenie kodowe C/2013 G9, ale biorąc pod uwagę fakt, że teleskop użyty do jej zlokalizowania nazywa się Tengara II z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że pospolita nazwa tego ciała niebieskiego będzie się sprowadzała do określenia kometa TENAGRA.

 

Nowa kometa została odkryta przez M. Schwartza i P. R. Holvorca, którzy używali matrycy CCD do wykonywania zdjęć teleskopem TENAGRA II. Jest to sprzęt o średnicy lustra 21 centymetrów znajdujący się w Stanach Zjednoczonych, w Arizonie. Początkowo odkrywcy zgłosili znaleziony obiekt, jako asteroida, ale jego dokładniejszej obserwacji okazało się, że jest to kometa.

Po komecie PanSTARRS oraz Lemmon i przed przylotem potężnej komety Ison udało się odnaleźć kolejne ciało niebieskie tego typu. To rzeczywiście niezwykłe, że po latach posuchy w zakresie komet teraz jest ich wyjątkowo dużo i wciąż odkrywane są nowe.

 

 

 

 


Rakietowy zawrót głowy, rusza kolejny wyścig kosmiczny

W ciągu ostatnich tygodni wciąż słyszymy o kolejnych próbach rakietowych dokonywanych przez prywatne firmy. W krótkim czasie testy przeprowadziły amerykańskie firmy, które mają podpisane kontrakty z NASA. Nową rakietę przygotowali też Rosjanie.

 

W momencie, gdy za wynoszenie ładunków na orbitę zaczęły się brać prywatne firmy jasne było, że będą one dążyć do minimalizacji kosztów transportu kosmicznego. Doskonałym przykładem takich rozwiązań jest rakieta pionowego startu i lądowania o nazwie kodowej "Grasshopper" zbudowanej przez korporację SpaceX. Drogie moduły rakietowe w założeniu będą mogły powracać bezpiecznie do kosmodromu po wykonaniu zadania.

Lot testowy urządzenia wykonano przed kilkoma dniami. Rakieta wzniosła się na 250 metrów w powietrze, po czym majestatycznie opadła na planszę startową. SpaceX potrzebuje rakiet do wypełnienia wartego 1,6 miliarda dolarów kontraktu, jaki ma podpisany z agencją kosmiczną NASA. Grasshopper powstał na bazie jednego z członów rakiety Falcon 9 i według prezesa SpaceX, Elona Muska technologia Vertical Takeoff Vertical Landing (VTVL) to przyszłość podboju kosmosu, ponieważ koszty operacji orbitalnych mogą spaść od 10 do nawet 100 razy.

 

Inną ciekawa prywatna konstrukcja rakietowa i to przetestowaną z powodzeniem, została zbudowana przez kolejną firmę związana miliardowym kontraktem z NASA, Orbital Sciences Corporation. Start rakiety miał miejsce 21 kwietnia 2013 i był sukcesem. Firma dostała grant rządowy w wysokości 171 milionów dolarów i dołożyła jeszcze 300 milionów.

Bardzo ciekawe jest to, w jaki sposób poradzono sobie z napędem. Zastosowano odkupione od Rosjan silniki NK-33, które miały służyć do napędzania radzieckiej rakiety księżycowej. Potem jednak program porzucono, ale pozostały po nim silniki, które zostały teraz udoskonalone przez inną korporację, Aerojet, która została wynajęta do tego zadania. Większość kosztów budowy rakiety Antares pochłonęło przygotowanie odpowiedniej jednostki napędowej.

 

Amerykanie postawili na inicjatywę prywatne, ale Rosjanie nadal pozostają wierni zasadzie, że operowanie w przestrzeni kosmicznej to zadanie dla państwa. Ogłoszono właśnie plany pierwszych testowych lotów nowego typu rakiety o nazwie Angara. Ma to być rakieta zdolna do wynoszenia w kosmos ładunków o masie od 2 ton do 40 ton. Służy ona do umieszczania obiektów na tak zwanej niskiej orbicie.

Rozwój rakiety Angara trwa od 1995 roku. Głównym celem jej budowy jest uniezależnienie Rosji od znajdującego się w Kazachstanie wysłużonego już Bajkonuru. Angary będą mogły startować z Plesiecka oraz nowego kosmodromu Vostochny, który Rosjanie mają na Dalekim Wschodzie.

 

Po latach marazmu wyścig kosmiczny rusza na nowo i tak jak poprzedni, który miał miejsce w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych tak i ten zapoczątkuje wiele przełomowych wynalazków, których z czasem będziemy używać w naszych domach, a przy okazji może dzięki temu bardziej zaznaczymy naszą obecność w kosmosie.

 

 

Źródła:

http://www.space.com/20664-private-rocket-test-launch-virginia.html

http://www.huffingtonpost.co.uk/2013/04/23/grasshopper-rocket-test_n_3136915.html

http://www.space-travel.com/reports/Russia_Plans_to_Launch_First_Angara_Rocket_in_2014_999.html

 


Białe karły mogą być pomocne w poszukiwaniu życia na odległych planetach

Zwykły cykl życia gwiazdy wygląda tak, że na koniec wypalają się one a materia, z których się składały pozostaje w przestrzeni stając się zalążkiem dla istnienia przyszłych gwiazd. Taki proces ich życia i śmierci jest dobrze znany nauce. Astrofizycy twierdzą, że postarają się sprawdzić czy gdzieś w kosmosie, w okolicy odległych gasnących gwiazd istnieje lub istniało życie. Będzie to możliwe o ile naukowcy uzyskają finansowanie nowego teleskopu kosmicznego, James Webb Space Telescope.

 

Pozbawione źródła energii, martwe gwiazdy znane, jako białe karły to gwiazdy w fazie terminalnej. Takie obiekty powoli, ale ostatecznie stygną i gasną. Jednak istnieją dowody sugerujące, że nawet białe karły są jeszcze w stanie utrzymać wokół siebie strefy zamieszkania. Profesor Dan Maoz ze Szkoły Fizyki i Astronomii Uniwersytetu w Tel Awiwie i jego zespół wykazał, że przy użyciu zaawansowanych technologii, które dzięki wyniesieniu nowego teleskopu mogą pojawić się już w następnej dekadzie, astronomowie będą w stanie wykryć markery biologiczne wokół takich planet.

 

Takie niesamowite możliwości może dać nam nowy teleskop kosmiczny, następca wysłużonego Hubble, James Webb Space Telescope . Według uczonych niewielką próbką jego możliwości będzie zdolność wykrycia wokół odległych obiektów tlenu lub metanu, które mogą wskazywać na obecność życia. Obserwacje białych karłów mają sens ponieważ są one relatywnie ciemne więc więcej widać w ich okolicy, co dotyczy również znajdujących się w ich okolicy planet.

Wizualizacja 3D wyglądu James Webb Space Telescope - źródło: NASA

Artykuł na ten temat, został opublikowany w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Można go potraktować, jako promocyjny tekst stanowiący wsparcie wobec kosztownego projektu nowego teleskopu, który NASA planuje uruchomić w 2018 roku. Ostatnie szacunki wskazują, że jego powstanie pochłonie 8,5 miliarda dolarów.

 

James Webb Space Telescope, rzeczywiście będzie w stanie wykryć skład chemiczny atmosfer planet podobnych do Ziemi i potrzebuje na to zaledwie kilka godzin obserwacji. Teleskop ten będzie działał w podczerwieni a jego zwierciadła umożliwią obserwowanie bardzo dużej części nieba jednocześnie. Teleskop powstaje przy wsparciu kompetencyjnym europejskiej i kanadyjskiej agencji kosmicznej. Zwierciadło główne rozłoży się dopiero na orbicie i będzie się składać z 21 sześciokątnych, wykonanych z berylu pokrytych złotem, luster. Jego średnica wyniesie 6,5 m a to ponad 2 razy więcej niż zwierciadło Hubble’a.

 

 

 

 


Saturn jest dzisiaj najbliżej Ziemi a na dodatek w opozycji, to okazja do niesamowitych obserwacji

Saturn, co jakiś czas znajduje się w szczególnym zbliżeniu do Ziemi. Coś takiego ma miejsce właśnie dzisiaj. O ile pogoda pozwoli Saturn powinien być dzisiaj doskonale widoczny a na dodatek będzie jasno świecił.

 

Zbliżenie gazowego giganta może być okazją do poczynienia wspaniałych obserwacji astronomicznych. Szczególna jasność planety wywołana jest przez jego opozycję. Oznacza to, że Ziemia leży dokładnie pomiędzy Saturnem i Słońcem.

Saturn widziany amatorskim teleskopem

Wielka gazowa planeta powinna być dzisiaj pięknie widoczna we wszystkich miejscach gdzie będzie bezchmurne niebo. Jeśli jednak utrzyma się zachmurzenie to trzeba będzie skorzystać z innych opcji, takich jak oglądanie Saturna za pomocą transmisji internetowych. Jedna z transmisji ma się odbyć o 3:30 rano, co będzie można oglądać poniżej.

Gdyby ktoś jednak nie był w stanie wytrzymać do tak późnej pory może zobaczyć Saturna w opozycji za pomocą teleskopu Slooh. Przekaz zaczyna się od 19:00 więc już całkiem niedługo. Przekaz internetowy obserwacji Saturna dostępny jest pod tym linkiem  http://events.slooh.com/

 

 

 


Na Betelgezie odnaleziono dziwne gorące punkty

Nowe zdjęcia pobliskiego czerwonego giganta, Betelgezy ujawniły, że zachodzą tam niezwykłe procesy. Wykryto gorące miejsca w jej atmosferze. Zlokalizowano też zimne obszary pełne gazu wystrzeliwującego daleko poza oczekiwaną koronę gwiazdy.

 

Betelgeza to gwiazda o charakterystycznej barwie przez co jest łatwo rozpoznawana przez astronomów bez dużego doświadczenia. Ma ona wyraźnie czerwony kolor nawet gołym okiem. Sama gwiazda jest potężna, bo jest 1000 razy większa od Słońca. Znajduje się w odległości 650 lat świetlnych od Ziemi. Nowe jej badania były możliwe dzięki połączeniu w jedną całość wielu teleskopów działających w sporej ilości lokalizacji. Dzięki temu uzyskano zdjęcie w dużej rozdzielczości, co pozwoliło na dokonanie wielu odkryć.

 

Nowy wizerunek Betelgezy pokazuje, że jej atmosfera rozciąga się do pięciokrotnej wielkości wizualnej powierzchni gwiazdy. Ujawniono też dwa hot spoty w zewnętrznej atmosferze i słaby łuku zimnego gazu jeszcze bardziej poza powierzchnią.  Gorące plamy pojawiają się po przeciwnych stronach Betelgezy, oddzielonych o połowę średnicy gwiazdy. Chłodny gazu leży prawie 7,4 miliarda kilometrów od gwiazdy. To mniej więcej tyle ile wynosi odległość ze Słońca do Plutona.

Mechanizm powstawania gorących punktów nie jest znany. Podejrzewa się, że mogą to być efekty konwekcji wynikającej z pulsowania gwiazdy. Zresztą gwiazd podobnych do Betelgezy astronomowie znają bardzo wiele, ale nie do końca wiadomo jak dochodzi do utraty masy przez czerwone olbrzymy. Ta odessana materia według teorii staje się potem budulcem dla przyszłych gwiazd i planet. Sama Betelgeza w ciągu trzech lat emituje tyle wiatru gwiezdnego, że byłaby to materia równa ilościowo Ziemi.

 

Kontynuowanie badań wydaje się koniecznością, ponieważ dzięki studiom tego obiektu możemy się dowiedzieć bardzo wiele na temat powstawania gwiazd oraz ich umierania. Nie wiadomo do końca jak blisko wybuchu jest czerwona kropka z naszego nieba. Eksplozję supernowej Betelgezy możemy zobaczyć jeszcze za naszego życia. Są astronomowie, którzy twierdzili, że supernową Betelgeza stanie się na przełomie 2012 i 2013 roku. Jest to jednak raczej wróżenie z fusów i aby pokusić się na takie przypuszczenia trzeba najpierw dowiedzieć się, jakie właściwie procesy zachodzą w obrębie tej ciekawej i pobliskiej nam gwiazdy.

 


Sonda Cassini pomogła udowodnić, że ​​meteory bombardują pierścienie Saturna

Sonda NASA Cassini dostarczyła naukowcom pierwszy bezpośredni dowód na to, że dochodzi do uderzeń meteorów w pierścienie Saturna. Obserwacje te sprawiają, że pierścienie Saturna są teraz kolejnym miejscem po Ziemi, Księżycu i Jowiszu, gdzie naukowcy i amatorzy astronomowie mogli obserwować kosmiczne kolizje w czasie rzeczywistym.

 

Badanie częstotliwości kolizji z meteorytami znajdującymi się w zewnętrznej części systemu Saturna pomoże naukowcom w zrozumieniu tego jak powstawały różne planety Układu Słonecznego.  Nasz system planetarny jest pełen małych, ale szybko poruszających się obiektów, które regularnie bombardują duże ciała niebieskie.

Pierścienie Saturna w kolorze - zdjęcie wykonała sonda kosmiczna Cassini

Średnice meteoroidów trafiających w pierścienie Saturna, szacuje się w centymetrach aż do kilku metrów. Aby dostrzec ślady pozostawione przez dziewięć z tych meteorytów, które upadły w latach 2005, 2009 i 2012, naukowcy potrzebowali kilkadziesiąt miesięcy pracy.

Zbliżenie pierścieni Saturna

Obserwacje pierścieni Saturna, które przesyła sonda Cassini, pozwalają naukowcom wniknąć głębiej w celu przeanalizowania historii wydarzeń, które miały miejsce w pobliżu gazowego giganta. Na przykład, cienkie, ale szerokie fale, rozciągające się na długości 19 000 km na powierzchni wewnętrznych pierścieni Saturna są efektem kolizji z dużym meteorem, która miała miejsce w 1983 r.

 

Warto przy okazji wspomnieć, że obecnie są doskonałe warunki do obserwacji Saturna nawet za pomocą niewielkich teleskopów. Warto korzystać z Saturna wieczorową porą, dopóki jest taka okazja.

 

 


Atmosfera Jowisza nadal zawiera wodę dostarczoną po kolizji z kometą Shoemaker-Levy

W lipcu 1994 roku doszło do zdarzenia bez precedensu. W największa planetę naszego układu planetarnego, Jowisza, wpadła kometa zwana od nazwisk jednoczesnych jej odkrywców, jako Shoemaker-Levy. Zdarzenie z przeszłości pozostawiło po sobie bogaty materiał badawczy i wskazało na to, że takie rzeczy zdarzają się i to nawet w naszej najbliższej okolicy. Podejrzewano również, że kometa dostarczyła do atmosfery gazowego giganta pewną ilość wody, którą można wykryć do dzisiaj.

 

Ustalenia dokonane po analizach obserwacji dokonanych za pomocą obserwatorium Herschel wskazują, że w stratosferze gazowego giganta po 19 latach nadal znajduje się woda pochodząca z tego ciała niebieskiego. Gdy kometa uderzyła w Jowisza ślady wzburzonej atmosfery widoczne były przez wiele dni. Była to pierwsza taka obserwacja dokonana przez ziemskich astronomów. Poza tym to pierwszy wypadek, gdy zobaczyliśmy kometę orbitującą nie wokół Słońca, ale dużej planety.

Okazało się, że siły pływowe Jowisza były na tyle silne, aby rozerwać kometę Shoemaker-Levy SL9 na wiele kawałków, które spadały jedna po drugiej w niewielkich odstępach czasu. Zdarzenie to obserwowano przez ponad tydzień, ale wpływ chemiczny na Jowisza potrwał znacznie dłużej.

W 1997 roku należący do ESA Infrared Space Observatory (ISO) wykrył parę wodną w stratosferze Jowisza.  Już w tym czasie, astronomowie podejrzewali, że może to być konsekwencją wpływu SL9, ponieważ wiadomo, że komety są bogate w wodę.  Były jednak inne możliwe źródła wody, na przykład pył międzyplanetarny generowany przez inne komety oraz efekty kolizji asteroidów, lub oddziaływania jednego z 60 satelitów Jowisza.  Wiele wskazuje na to, że 95% wody, którą aktualnie obserwuje się na Jowiszu pochodzi z komety Shoemaker-Levy SL9.

 

 

 

 


Strony