Kometa ISON zbliży się wkrótce do Marsa

Kategorie: 

Źródło: NASA/HST

W najbliższym czasie kometa C/2012 S1 ISON zbliży się znacznie do Marsa. Spodziewane są spektakularne obserwacje za pomocą dostępnego ziemskiego sprzętu znajdującego się na tej planecie lub na jej orbicie.

 

Według NASA obecnie kometa ISON przekracza tak zwaną linię zamrażania. Jest to umowna granica w przestrzeni kosmicznej, w której zaczyna działać ciepło słoneczne. W rezultacie powinno nastąpić uwalnianie wody, co jest warunkiem koniecznym do tego, aby zobaczyć spektakularną i bardzo jasną kometę.

 

Jak dotychczas nie zaobserwowano wielkiego wzrostu jasności tego obiektu, co trochę zaskakuje naukowców. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że jądro komety emituje głównie dwutlenek węgla. Nie jest pewne, czy zawiera wodę oraz jakie jest duże, ale jeśli średnica tego ciała niebieskiego przekracza kilometr i znajdzie się tam jakieś H2O powinno to wystarczyć, aby kometa rozbłysła na nocnym i dziennym niebie.

 

Największe zbliżenie do Marsa nastąpi 1 października 2013 roku o 17:24 UTC. Kometa ISON zbliży się wtedy na 0,07 AU, czyli ponad sześć razy bliżej niż w perygeum. Jeśli oczekiwane gejzery wystrzelą z powierzchni komety być może nawet marsjańskie łaziki będą w stanie ją obserwować.

 

Szczególne oczekiwania stoją przed orbiterem  MRS (Mars Reconnaissance Orbiter) a zwłaszcza zamontowaną tam kamerą wysokiej rozdzielczości HiRISE (High Resolution Imaging Science Experiment) zdolnej do uzyskiwania zdjęć o rozdzielczości 30 cm na piksel. Urządzenie to jest też w stanie wykonywać zdjęcia w podczerwieni. NASA planuje przynajmniej trzy sesje zdjęciowe.

 

Kluczowy moment żywota komety C/2012 S1 ISON nastąpi 28 listopada 2013 roku, kiedy znajdzie się ona w peryhelium wynoszącym 0,012 AU, czyli trochę ponad 1,2 miliona kilometrów. To rzeczywiście muśnięcie Słońca. To właśnie wtedy spodziewana jest największa jasność tej komety.

 

Perygeum nastąpi w święta Bożego narodzenia, 26 grudnia 2013 roku. Wtedy kometa ISON osiągnie odległość 0,42 AU. Obserwacja przelotu tej komety z Marsa pozwoli nam lepiej przewidzieć, co możemy wtedy zobaczyć. Kometę C/2012 S1 ISON będzie obserwować rekordowa ilość sond kosmicznych NASA, bo aż 16.

 

 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika kio

Bo to tylko umowna granica,

Bo to tylko umowna granica, jak sam Autor tekstu zaznaczył. Słońce oddziaływa na cały układ słoneczny i nie jest, tak że "x" odległość od słońca jest ciepło, a dalej już nie. Najprawdopodobniej jest to efekt wiatru słonecznego kometa musiała się dostać w silniejszy strumień wiatru słonecznego, dlatego zaczęła świecić tak jak ziemia wytwarza zorze polarne przy większej emisji wiatru słonecznego. Aktualnie jasność powinna rosnąć bardzo stopniowo zważywszy na to, że zbliża się coraz bardziej do słońca jak oczywiście jest tam woda. Nie jestem naukowcem, ale dziwi mnie to, że oni są zdziwieni, że kometa nie zwiększa swojej jasności.

Portret użytkownika mistrz

a moje pytanie brzmi: czy

a moje pytanie brzmi: czy mars nie wplywnie na trajektorie lotu komety? tylko mi sie zdaje ze powinien ja zmienic i to znacznie? czy ktos wogole wzial pod uwage taka mozliwosc? a moze nasi kochani naukowcy dobrze wiedza w co wycelowana jest 'ison'?

Portret użytkownika ZADZIOR

W kosmosie jest próżnia o

W kosmosie jest próżnia o temperaturze -272/3 stopnie to jak może kometę "ogrzewać ciepło słoneczka" ??
jakby ciepło słoneczka (jak i każdej gwiazdy a są takie setki razy większe) ogrzewało przestrzeń to mielibyśmy upał w kosmosie...

Poczytajcie i pooglądajcie o elektromagnetycznym układzie w konfrontacji z grawitacyjnym układem.
Przykład: metalowa kulka na stole jest przyciągana przepotężną siłą grawitacji całej ziemi - a wystarczy mały magnesik by kulka oderwała się od stołu. Po drugie skąd słońce czerpałoby nowe zasoby gazów do procesu spalania ?? Przecież spalanie gazów jest procesem gwałtownym. Nie ważne ile gazu jest tam upchane to nie jest możliwe by słońce paliło sie miliony czy miliardy lat!! Ok wracam do meritum:

Otóż, gwiazdeczka nam najbliższa emituje promieniowanie gamma. To promieniowanie dopiero natrafiając na cząsteczki (atmosfera np.) powoduje przyspieczony ruch cząsteczek owych co owocuje wzrostem temperatury - ale to chyba w podstawówce uczyli na fizyce...

Kometa zaczyna świecić gdy jej powierzchnia jest bombardowana promieniowaniem o przeciwnym ładunku.
TYLE. Im mocniej atakowana (czyli gdy jest bliżej) tym jaśniej będzie świecić.

Portret użytkownika ZADZIOR

HAHAHA czytasz ze

HAHAHA czytasz ze zrozumieniem ??
przecież napisałem, jak słońce ogrzewa Ziemię, a co lepsze, napisałem właśnie o promieniowaniu :D
boszsz jaki koleś xD

Portret użytkownika AMRŚP

Trochę śmiesznie to brzmi...

Trochę śmiesznie to brzmi... "W rezultacie powinno nastąpić uwalnianie wody"... Od kiedy jest woda w kosmosie poza Ziemią?... Jeśli jest, to tylko wskutek kosmicznej kolizji ok. 5000 lat temu i pochodzi z Ziemi...
Nie ma dowodów na to, że gdziekolwiek poza Ziemią istnieje woda...
Jeśli jest mowa o "lodzie", to nalezy rozumieć, że jest to zestalony gaz, lub inne związki podlegające termicznej sublimacji...
Znalezione obecności pierwiastków jak tlen i wodór nie świadczą o wodzie... Te pierwiastki wystepują w wielu związkach nieorganicznych i organicznych..
 Kosmos jest pozbawiony wody.. To pustynia...
W dodatku absolutnie martwa..
Poza Ziemią...

Portret użytkownika pirogronian

Czegoś tu nie rozumiem.

Czegoś tu nie rozumiem. Jeżeli dopiero teraz na kometę zacznie działać ciepło słoneczne, to co powodowało poprzednio jej świecenie i otoczkę gazową? W końcu nie od dzisiaj zaczęła "parować", a od dobrych paru miesięcy.
Edit: Minusują i plusują, a nikt nie odpowie ;-)

Portret użytkownika Ziom

To może ja odpowiem, bo czuję

To może ja odpowiem, bo czuję się niejako wywołany do tablicy. Przede wszystkim źródła swoich wątpliwości szukaj w żenującym poziomie artykułu. Oczywiście, że kometa już od dawna posiada komę i mały warkocz, bo Słońce cały czas ją ogrzewa, a wielkość i jasność tych elementów komety wzrasta wraz z malejącą odległością od Słońca. Artykuł coś wspomniał o jakiejś linii zamarzania, ale prawdę mówiąc to pieprzenie. Nie ma żadnej twardej granicy, to się dzieje płynnie. Fakt, że czasami komety wybuchają, jest to związane po prostu z ich budową, w pewnym momencie tak się nagrzewają, że po prostu pękają. Może to mieć też związek z nagłym wzrostem aktywności słonecznej, tudzież wiatru słonecznego. Problemem internetowych artykułów jest ich sensacyjność, która wynika z chęci posiadania jak największej ilości odwiedzin strony. Proponuję więcej nie odwiedzać takich stron, a jeśli poszukujecie naprawdę rzetelnych informacji o kometach to zajrzyjcie na polskie forum astronomiczne astropolis.pl i tam wyszujajcie informacje o komecie ISON. Piszą tam ludzie mający naprawdę wielką wiedzę nie tylko o samych ciałach niebieskich, ale także co istotne mający ogromne doświadczenie w ich praktycznej obserwacji. Także, autorzy takich przeklejanych artykulików to do pięt nie dorastają. Szczególnie ekspertem w dziedzinie obserwacji komet jest na forum Piotrek Guzik, którego posty zawierają rzetelne informacje, a nie sensacyjne steki bzdur jakie można znaleźć na potęgę w internecie.

Portret użytkownika Kamil

Pomimo temperatury zera

Pomimo temperatury zera absolutnego woda przechodzi w stan gazowy ze stałego (sublimacja) i od tego momentu nie tylko wiatr słoneczny wytrąca cząsteczki w formę ogona komety a dodatkowo promieniowanie