Ani śladu po komecie ISON, pozostałości nie widzi nawet teleskop Hubble'a

Kategorie: 

Kometa ISON 16 listopada 2013 r. - Foto: Michael Jaeger z Austrii

Jeszcze przed 28 listopada o komecie ISON mówiło się jako potencjalnej komecie stulecia. Zapowiadał się wielki spektakl a wyszło tak, że mamy kolejne rozczarowanie, tak jak w przypadku komety Kohoutka w 1973 roku, a nawet większe, bo wtedy coś zobaczyli przynajmniej astronauci ze stacji kosmicznej Skylab-3, a teraz właściwie nikt.

 

Wygląda na to, że po ISON nic nie zostało. Fakt faktem zdjęcia z koronagrafów słonecznych wskazywały na daleko idącą dekompozycję jądra komety, ale biorąc pod uwagę fakt, że C/2012 S1 ISON była kometą o przynajmniej dwukilometrowym jądrze, to wydaje się dość zaskakujące, że nic z niego nie zostało.

Kometa ISON na kilka godzin przed peryhelium - Źródło: NASA/SOHO

Kosmiczny teleskop Hubble'a dwukrotnie skierowany został tam gdzie powinna być kometa, lub to, co po niej pozostało i za każdym razem nie zobaczył tam niczego, czego się spodziewano. Specjaliści spekulują, że przelot w okolicy Słońca spowodował zniszczenie jądra i jego skruszenie we fragmenty tak małe, że nawet teleskop Hubble'a nie jest w stanie ich zobaczyć.

Fotografie wykonane przez HST, nie widać komety ISON - źródło: NASA/HST

To, że nie zaobserwowano lecących fragmentów, ani zauważalnego obłoku po komecie ISON jest dosyć zaskakujące i astronomowie nie dadzą głowy, że może jest gdzieś indziej i po prostu szukali tych pozostałości nie tam gdzie trzeba. Faktem jest jednak, że po peryhelium wieści o komecie ISON ucięły się i nic nie wskazuje na to, żeby udało się dopisać w annałach astronomicznych dalszy ciąg jej wędrówki.

Zdjęcie, klatka A, wykonane przez HST, nie widać komety ISON - źródło: NASA/HST

Zdjęcie, klatka B, wykonane przez HST, nie widać komety ISON - źródło: NASA/HST

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika korin

Choc to raczej malo

Choc to raczej malo prawdopodobne, bo mniejsze kawalki raczej powinny wędrować po orbicie bardziej odchylonej od ekliptyki niz wyliczna trajektoria przed rozpadem, to gdy jakis kawalek cudem chowa sie w obrebie pola tarczy slonecznej to dowiemy sie o nim jak nam na leb spadnie. 
 

Portret użytkownika 3city

kometa jest i ma się dobrze,

kometa jest i ma się dobrze, leci do nas wraz ze swoim ogonem i nie ma szans aby ziemia w ten ogon nie uderzyła co oznacza dla nas deszcz meteorytów i katastrofę na skalę światową. Stąd te wielkie przygotowania USA do tego spotkania.