Styczeń 2022

Naukowcy odkryli planetę, która nie jest kulą

Okazuje się, że nie wszystkie planety są tak kuliste jak Ziemia. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) ogłosiła odkrycie w konstelacji Herkulesa planety wyglądającej jak piłka do gry w rugby. Planeta, nazwana WASP-103b, wydaje się zniekształcać z powodu ogromnych sił pływowych spowodowanych przez gwiazdę macierzystą.

Podobnie jak grawitacja Księżyca działa na Ziemię, gwiazda macierzysta WASP-103b jest tak blisko planety, że wywiera na nią oszałamiający efekt pływowy. W rezultacie planeta przybrała kształt piłki do rugby i co najciekawsze, po raz pierwszy taka deformacja została wykryta na egzoplanecie. 

 

Odkrycia dokonał teleskop kosmiczny ESA CHEOPS na podstawie danych zebranych przez Teleskop Hubble'a i Teleskop Kosmiczny Spitzera.  W szczególności CHEOPS był w stanie wykryć bardzo specyficzne sygnatury świetlne generowane przez planetę podczas jej przejścia przez gwiazdę macierzystą. Korzystając z tych danych, astronomowie byli w stanie określić jego dokładną deformację pływową.

Źródło: ESA/Reprodução

Naukowcy mają teraz nadzieję, że przyszłe obserwacje niedawno wystrzelonego Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba dostarczą głębszego wglądu w dokładną naturę deformacji tej dziwnej planety.

 

Dodaj komentarz

Ogromna asteroida o średnicy kilometra pędzi w kierunku Ziemi

Gigantyczna asteroida o średnicy ponad kilometra leci przez kosmos w kierunku Ziemi. Obiekt minie naszą planetę 18 stycznia 2022 roku. Astronomowie nazwali ją 7498 (1994 PC1). Asteroidy ma średnicę około 2,5 raza więcej niż nowojorski Empire State Building. NASA uważa ją za potencjalnie niebezpieczny obiekt, ze względu na jej rozmiar i bliskość do naszej planety.

 

Chociaż asteroida 7498 (1994 PC1) jest masywna, nie stanowi obecnie zagrożenia dla naszej planety. Oczekuje się, że wyminie ona Ziemię, w odlegości pięciokrotnie większej niż dystans między Ziemią, a Księżycem. Będzie to jednak najbliższy przelot tej asteroidy w pobliżu naszej planety, przez najbliższe 200 lat. Obiekt, został dostrzeżony przez ziemskie obserwatoria jeszcze w 1994 roku.



Archiwalne ujęcie 7498 (1994 PC1) z 1997 roku

Zdaniem astronomów, istnieje niewielka szansa zobaczenia tej gigantycznej asteroidy gołym okiem. Widzowie będą potrzebować do tego przynajmniej małego teleskopu. Ponadto musi on być wycelowany dokładnie w miejsce, przez które przeleci asteroida. Osoby zainteresowane obserwowaniem jej przelotu, staną więc przed trudnym zadaniem.

Dodaj komentarz

Teleskop APEX pokazał spektakularne zdjęcia Mgławicy Płomień

Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) pokazało nowe fotografie Mgławicy Ogień. Spektakularne obrazy zostały wykonane z pomocą radioteleskopu Atacama Pathfinder Experiment (APEX).

 

Zdjęcia są efektem obserwacji, które kilka lat prowadził były astronom ESO, Thomas Stanke. On i jego zespół postanowili przetestować instrument SuperCam, który zainstalowano na radioteleskopie APEX. Następnie skierowali go w kierunku gwiazdozbioru Oriona.

 

Orion to jeden z najsłynniejszych obszarów na niebie, który zawiera olbrzymie obłoki molekularne. Znajdują się 1300-1600 lat świetlnych od Słońca. Astronomowie skoncentrowali się na Mgławicy Płomień, która zawiera w swoim centrum gromadę młodych gwiazd, emitujących wysokoenergetyczne promieniowanie, powodując świecenie otaczających gazów.

 

Thomas Stanke i jego zespół przeprowadził obserwacje w ramach przeglądu nieba APEX Large CO Heterodyne Orion Legacy Survey (ALCOHOLS), który w obłokach Oriona szuka fal radiowych emitowanych przez tlenek węgla. Wykorzystywanie tej molekuły do próbkowania szerokich obszarów nieba jest podstawowym celem instrumentu SuperCam, gdyż pozwala astronomom wykonywać mapy wielkich obłoków gazowych, w których rodzą się nowe gwiazdy.

Źródło: ESO/Th. Stanke & ESO/J. Emerson/VISTA/Cambridge Astronomical Survey Unit

Zdjęcia, które pokazało Europejskie Obserwatorium Południowe, przedstawiają "ogień". W rzeczywistości obłoki te są zimne - z temperaturami zaledwie kilkadziesiąt stopni powyżej zera absolutnego.

Źródło: ESO/Th. Stanke & ESO/J. Emerson/VISTA/Cambridge Astronomical Survey Unit

Ten obszar nieba może ujawnić wiele sekretów. Każdy rodzaj długości fali odsłania różne, unikalne cechy obłoków molekularnych Oriona. Jednym z przykładów są obserwacje w podczerwieni wykonane teleskopem Visible and Infrared Survey Telescope for Astronomy (VISTA) w Obserwatorium Paranal w Chile, tworzące spokojne tło zdjęcia Mgławicy Płomień i jej otoczenia. W przeciwieństwie do światła widzialnego, fale podczerwone przechodzą przez grube obłoki międzygwiazdowego pyłu, pozwalając astronomom na dostrzeżenie gwiazd i innych obiektów, które inaczej pozostałyby ukryte.

 

Dodaj komentarz

Astronomowie odebrali nieznane sygnały radiowe z kosmosu

Astronomowie z University of Keele (Wielka Brytania) po raz pierwszy przechwycili sygnały z nieznanych wcześniej gwiazd i odległych galaktyk. Ich źródłem jest Wielki Obłok Magellana. Nowe odkrycie, zostało ogłoszone w artykule opublikowanym w czasopiśmie naukowym Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

 

Naukowcy wykorzystali radiointerferometr Australian Square Kilometer Array Pathfinder (ASKAP), do zbadania struktury nieregularnej galaktyki sąsiadującej z Drogą Mleczną. Leży ona 158 200 lat świetlnych od Ziemi i zawiera dziesiątki milionów gwiazd. Astronomowie zbadali między innymi Mgławicę Tarantuli. Jest to najbardziej aktywny obszar formowania się gwiazd w Lokalnej Grupie Galaktyk.

Lekkim zaskoczeniem, było złapanie emisji radiowej z odległych galaktyk. Według głównej autorki badania, Clary Pennock, nowy szczegółowy obraz ujawnia tysiące kosmicznych źródeł radiowych, które wcześniej nie były znane ani widoczne. Większość z nich to w rzeczywistości galaktyki oddalone o miliardy lat świetlnych od Wielkiego Obłoku Magellana.

 

Zwykle takie galaktyki są wykrywane przez aktywność supermasywnych czarnych dziur w ich centrach. Nowe osiągnięcia naukowe i lepsze instrumenty, pozwalają astronomom wykrywać je również, dzięki obszarom w których powstają gwiazdy.

 

Dodaj komentarz

Chiny chcą zbudować ogromną stację kosmiczną o długości kilku kilometrów

Narodowa Fundacja Nauk Przyrodniczych Chińskiej Republiki Ludowej, chce aby na orbicie naszej planety, znalazł się kilometrowy statek kosmiczny. Szczegóły tego przedsięwzięcia, zostały opisane w specjalnym raporcie. Ultraduże statki kosmiczne, są w nim opisane jako „główny strategiczny sprzęt lotniczy do przyszłego wykorzystania zasobów kosmicznych, eksploracji tajemnic wszechświata i długoterminowego przebywania na orbicie

 

Zgodnie z doniesieniami medialnymi, pracami kieruje agencja podlegająca Ministerstwu Nauki i Technologii. Chiński statek kosmiczny, będzie co najmniej 10 razy dłuższy niż Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS). Eksperci podkreślają, że mimo ogromnych trudności w stworzeniu takiego pojazu, ma on szerokie spektrum zastosowań. Można go wykorzystać chociażby do budowy elektrowni kosmicznej, która umożliwi wytwarzanie energii z kosmosu i jej transport na Ziemię. Taka kosmiczna elektrownia, mogłaby funkcjonować w każdych warunkach pogodowych, poprzez przekształcanie energii słonecznej w energię elektryczną.

Eksperci twierdzą jednak, że będzie trzeba pokonać wiele wyzwań przed wyniesieniem takiego pojazdu na orbitę. Oprócz ogromnego zapotrzebowania na siłę roboczą i zasoby pozostają jeszcze kwestie czysto techniczne. Zgodnie z założeniami projektu statek kosmiczny będzie składał się z kilku modułów, które będą wielokrotnie wystrzeliwane, a następnie montowane w kosmosie. Na początku tego miesiąca Chiny dokonały poważnych przełomów w opracowywaniu nowej rakiety nośnej o super ciężkim udźwigu. Zrealizowanie tego projektu, nie jest więc zupełnie niemożliwe.

 

Dodaj komentarz

W 2022 roku dwie gwiazdy zderzą się na nocnym niebie

Larry Molnar, profesor z Apache Point Observatory na Uniwersytecie Wyoming, ogłosił tą sensacyjną wiadomość. Naukowiec twierdzi, że w 2022 roku ludzie będą mogli obserwować niesamowite zmiany na nocnym niebie. Będzie to bardzo rzadkie zjawisko, ponieważ nie często na co dzień można obserwować zderzanie się gwiazd. Pisze o tym The Astrophysical Journal.

 

Niemożliwe jest przewidzenie eksplozji w kosmosie. Szanse wynoszą jeden na milion. Profesor Molnar obliczył, że dwie gwiazdy zderzą się ze sobą w 2022 roku. Teraz te dwa ciała niebieskie utworzyły jeden system i krążą wokół siebie. Zderzenie nastąpi w gwiazdozbiorze Łabędzia.

 

Larry Molnar przez wiele lat badał gwiazdę KIC 9832227. Od 2013 roku aktywność tego ciała niebieskiego jest badana w Obserwatorium Apache Point. Molnar zainspirował się wówczas przemówieniem innego profesora. On i jego asystent, Daniel Van Noord, nadzorują KIC 9832227.

 

Astronomowie zauważyli, że ciało niebieskie i inne obracają się między sobą, mają wspólną atmosferę. Obiekty są ze sobą związane grawitacyjnie. Z biegiem czasu orbity i grawitacja gwiazd zaczęły się zmieniać. Obserwacje pokazują, że spowoduje to ich kolizję. Jeśli ta prognoza naprawdę się spełni, astronomowie w przyszłości będą mogli przewidzieć kolejne eksplozje dzięki metodzie Molnara.

 

Dodaj komentarz

Czarne dziury mogły powstać natychmiast po Wielkim Wybuchu

Nikt nie wie jak w ogóle powstały supermasywne czarne dziury (SMBH) znajdujące się w centrach galaktyk. W alternatywnym modelu powstawania wszechświata (w stosunku do modelu nakreślonego w większości podręczników) zespół astronomów sugeruje, że obie te tajemnice kosmosu można wyjaśnić tzw. „pierwotnymi czarnymi dziurami”.

 

Nico Cappelluti i jego koledzy uważają, że czarne dziury istniały na początku wszechświata i że te pierwotne czarne dziury mogą reprezentować bardzo tajemniczą substancję, którą nazywamy ciemną materią.

 

Czarne dziury o różnych rozmiarach wciąż są dla nas tajemnicą. Nie rozumiemy, w jaki sposób supermasywne czarne dziury mogły urosnąć do tak gigantycznych rozmiarów w stosunkowo krótkim czasie, który minął od powstania wszechświata.

 

Na drugim końcu zakresu możliwych rozmiarów czarnych dziur znajdują się najmniejsze czarne dziury, na które w szczególności wskazują obserwacje wykonane za pomocą satelity Gaia („Gaia”) Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jeśli takie obiekty istnieją, to ich masy są zbyt małe, aby uznać prawdopodobieństwo powstania tych czarnych dziur z umierających gwiazd.

 

Nowe badania pokazują, że bez wprowadzania nowych cząstek lub nowej fizyki możemy rozwiązać problemy współczesnej kosmologii, od natury ciemnej materii po pochodzenie tych gigantycznych studni grawitacyjnych.

 

Gdyby większość czarnych dziur utworzyła się we Wszechświecie natychmiast po Wielkim Wybuchu, mogłyby zacząć się łączyć we wczesnym Wszechświecie, tworząc z czasem coraz bardziej masywne czarne dziury. Obserwatorium fal grawitacyjnych nowej generacji LISA Europejskiej Agencji Kosmicznej będzie w stanie odbierać sygnały z takich zderzeń, jeśli pierwotne czarne dziury istnieją  naprawdę. Zgodnie z tym scenariuszem małe czarne dziury to pierwotne czarne dziury, które nie zdążyły jeszcze uformować większych struktur.

 

Zgodnie z tym modelem cały wszechświat wypełniony jest czarnymi dziurami. Gwiazdy mogą zacząć formować się wokół tych skupisk „ciemnej materii”, tworząc układy słoneczne i galaktyki przez miliardy lat. Jeśli pierwsze gwiazdy uformowały się wokół pierwotnych czarnych dziur, to powinny pojawić się we Wszechświecie wcześniej niż oczekiwano na podstawie „standardowego” modelu.

 

 

Dodaj komentarz

Naukowcy wiedzą jak dolecieć do najbliższej gwiazdy w ciągu 20 lat

Silnik fotonowy składający się ze 100 milionów laserów, pozwoli ludzkości dotrzeć do Alpha Centauri, najbliższego nam układu gwiezdnego. Podróż do Alpha Centauri konwencjonalnymi metodami podróży zajmie około 100 lat. Zgodnie z założeniami badaczy, można to osiągnąć w ciągu zaledwie 20 lat. Australijscy naukowcy, odkryli jak przyspieszyć międzygwiezdnego nanosatelitę, rozwijanego w ramach projektu Breaktrough Starshot. 

 

Naukowcy z Australian National University, zaproponowali sposób na wystrzelenie żaglowca kosmicznego na najbliższą gwiazdę. Zgodnie z ich pomysłem silnik fotonowy - system, który w sumie zawiera do 100 milionów laserów - pomoże nadać urządzeniu niezbędną prędkość. Naukowcy przedstawili swoje obliczenia w Journal of the Optical Society of America B.

 

Zgodnie z założeniami badaczy, nanosonda o wymiarach 3,5 na 3,5 centymetra i wadze około grama, wyposażona w czujniki, kamerę, antenę radiową i akceleratory, zostanie podłączona do żagla słonecznego o wymiarach cztery na cztery metry, grubości 100 nanometrów i wadze jednego grama. Pomysł takiego żagla – urządzenia wykorzystującego do ruchu siłę światła – nie jest nowy: jako pierwszy wysunął go Konstantin Ciołkowski, a teoretycznie uzasadnił jeden z pionierów rakietowych, Friedrich Zander. 

Warto wspomnieć, że technologia żagla słonecznego istnieje w praktyce, od conajmniej 2010 roku. Wówczas, w kosmos wystartował japoński IKAROS. Stany Zjednoczone wysłały również pojazdy LightSail-1 i LightSail-2. Australijscy naukowcy, zaproponowali jednak sposób na znaczące przyspieszenie kosmicznego żaglowca. Zgodnie z ich obliczeniami, moze do tego dojść już po wyniesieniu satelity na orbitę geostacjonarną i skierowaniu na nią sieci systemów laserowych. 

 

Program Breakthrough Starshot zakłada, że ​​wymagana moc optyczna to około 100 gigawatów. Zbliżenie się do takich wartości jest narazie niemożliwe, a najpotężniejsze z istniejących akumulatorów, mają 100 razy mniej energii. Planowo, tysiąc sektorów z tysiącem modułów, z których każdy będzie miał 100 laserów, wystrzeli wiązkę o długości fali 1064 nanometrów i będzie emitował kilowat energii optycznej.

 

Koszt takiego systemu, może sięgnąć ośmiu miliardów dolarów, a koszt samej akceleracji, wyniesie około sześciu. Dodatkowo, przy obsłudze takiego urządzenia laserowego, konieczne jest uwzględnienie wpływu atmosfery ziemskiej. Zniekształca ona wychodzącą wiązkę laserową, co powoduje jej zbaczanie z pożądanego kierunku. Aby rozwiązać ten problem, badacze zamierzają przekierować światło do specjalnego przekaźnika, określanego przez nich jako laserowa gwiazda prowadząca.

Dotarcie do Alpha Centauri kosmiczną żaglówką napędzaną silnikiem fotonowym ma zająć 20 lat przy prędkości 20% światła. Zakłada się, że pięć lat po wykonaniu pomiarów przez satelitę, astronomowie otrzymają pierwszy zestaw danych dotyczący gwiazdy Proxima Centauri, planety typu ziemskiego Proxima Centauri b, a także innych egzoplanet w tym układzie, o ile zostaną wykryte. Naukowcy podkreślają jednak, że ta przełomowa technologia, to wciąż tylko koncepcja, wymagająca wielu lat badań.

 

Dodaj komentarz