Marzec 2020

Odkryto ultra gorącą planetę, na której padają żelazne deszcze

Około 390 lat świetlnych w gwiazdozbiorze Ryb odkryto specyficzną planetę, na której, z powodu bardzo wysokich temperatur, dochodzi do opadów żelaznego deszczu. Co więcej, egzoplaneta ta, niczym Księżyc względem Ziemi, jest stale zwrócona w kierunku swojej gwiazdy macierzystej.

 

Planeta o nazwie WASP-76b została odkryta w 2013 roku. Obiekt ten to gazowy olbrzym, który okrąża swoją gwiazdę w ciągu 1,8 dnia. Dzięki spektrografowi wysokiej rozdzielczości ESPRESSO, który zainstalowano na teleskopie VLT (Bardzo Duży Teleskop) w Chile, zidentyfikowano zmiany chemiczne, zachodzące na granicy pomiędzy dniem i nocą. Wyniki analiz wskazują na występujące tam opady żelaznego deszczu.

 

Po stronie dziennej, temperatura powierzchni przekracza 2 400 stopni Celsjusza i powoduje odparowanie metali. Z kolei po stronie nocnej, gdzie temperatura wynosi około 1 000 stopni Celsjusza, metale ponownie przechodzą do stanu ciekłego. Na planecie panują również ekstremalnie silne wiatry, które przenoszą opary żelaza ze strony dziennej na nocną.

 

Ogromna egzoplaneta WASP-76b, niemal dwukrotnie większa od Jowisza, posiada dwie twarze. Ze względu na niewielki dystans, dzielący ją od swojej gwiazdy, która z kolei jest około dwa razy większa od Słońca, odbiera tysiące razy większe dawki promieniowania niż Ziemia. Jest to pierwsza ultra gorąca planeta, na której wykryto zmiany chemiczne.

 


Wykryto największą eksplozję we Wszechświecie zaraz po Wielkim Wybuchu

Astrofizycy odkryli kosmiczny wybuch, który był tak potężny, że nigdy wcześniej czegoś takiego nie zaobserwowano. Ta kosmiczna eksplozja została zarejestrowana już kilka lat temu, ale naukowcy sądzili, że to jakiś błąd w obserwacji. Teraz okazało się, że to realne zjawisko, które zdumiewa swoją siłą. 

 

 

Ten kosmiczny wybuch nastąpił w gromadzie galaktyk Wężownika (łac. Ophiuchus), która leży około 390 milionów lat świetlnych od Ziemi. Przyczyny tego zjawiska nie są znane, ale astronomowie sądzą, że odpowiada za nią supermasywna czarna dziura, która znajdowała się w jednym z centrów galaktyk wchodzących w skład tej gromady.

 

Zasugerowano, że ta czarna dziura zamiast pochłaniać materię zaczęła ją nagle wypluwać powodując eksplozję o niewyobrażalnej skali. Powstała wtedy energia odpowiadająca setkom milionów potężnych rozbłysków radiowych FRB. 

Astrofizyczka Simona Giacintucci z Naval Research Laboratory w Waszyngtonie, twierdzi, że eksplozja ta była tak potężna, że w przestrzeni jaką objęła mogłoby się zmieścić aż 15 galaktyk wielkości naszej Drogi Mlecznej. Energia uwolniona przez ten wybuch była setki tysięcy razy większa niż inne takie zjawiska obserwowane w kosmosie. 

 

Poprzedni rekordzista to również wybuch w gromadzie galaktyk oznaczonej jako MS 0735.6 + 7421. Znajduje się ona 2,6 mld lat świetlnych od Ziemi. Dotychczas był on uważany za największą znaną eksplozję we Wszechświecie po Wielkim Wybuchu. Teraz tym mianem będzie można nazywać zjawisko z gromady Wężownika, która była od niej aż pięciokrotnie potężniejsza! 


Sonda InSight wykryła setki trzęsień na Marsie

Misja kosmiczna sondy InSight pozwala nam dokładniej zbadać wnętrze Czerwonej Planety. Dzięki niej zdołaliśmy wykryć pierwsze w historii trzęsienia na Marsie. Teraz naukowcy powiadomili, że sonda InSight wykryła już setki wstrząsów, co sugeruje, że Czerwona Planeta jest aktywna sejsmicznie.

Sonda InSight wylądowała na Marsie w listopadzie 2018 roku. Po kilku miesiącach namierzyła dwa słabe sygnały sejsmiczne, które mogły pochodzić z wnętrza planety. Poszukiwania wstrząsów są możliwe dzięki czujnemu instrumentowi pokładowemu SEIS (Seismic Experiment for Interior Structure).

 

Teraz okazuje się, że Mars jest tak naprawdę aktywny sejsmicznie. Naukowcy z NASA ogłosili, że sonda InSight wykryła już ponad 450 sygnałów sejsmicznych. Przeważająca większość z nich to najprawdopodobniej wstrząsy, w przeciwieństwie do pozostałych sygnałów, które mogą być spowodowane czynnikami środowiskowymi, np. wiejącym wiatrem. Najsilniejszy wstrząs miał magnitudę 4.

Mars nie posiada płyt tektonicznych, lecz obszary aktywne wulkanicznie również mogą generować trzęsienia. Przykładowo dwa konkretne wstrząsy zostały powiązane z regionem Cerberus Fossae, który znajduje się niedaleko wielkiego wulkanu tarczowego Elysium Mons. Marsjańskie trzęsienia są na ogół dość słabe, dlatego naukowcy kontynuują badania z nadzieją, że natrafią na potężniejsze wstrząsy.

Wykrycie setek sygnałów sejsmicznych potwierdza, że aktywność sejsmiczna Czerwonej Planety jest wyższa, niż na Księżycu, ale niższa, niż na Ziemi. Chociaż to dopiero początek badań. Sonda InSight wyposażona jest również w inne instrumenty naukowe, w tym między innymi w magnetometr, który pozwolił wykryć tajemnicze pulsacje magnetyczne na Marsie. Na jej wyposażeniu znajdują się także czujnik ciśnienia powietrza oraz specjalny próbnik ciepła HP3, przeznaczony do pomiaru temperatury pod powierzchnią planety.


Gwiazda Betelgeza znowu stała się jaśniejsza

Betelgeza, jedna z najjaśniejszych gwiazd na ziemskim niebie, nagle zaczęła gasnąć. Astrofizycy sugerowali, że to może oznaczać, że wkrótce rozbłyśnie jako supernowa. Teraz odkryto, że gwiazda znowu stała się jaśniejsza. Co to może oznaczać?

Jeszcze niedawno całe środowisko astronomiczne ze zdumieniem patrzyło na rozwój wypadków z czerwonym olbrzymem zwanym Betelgezą. Jej nagła utrata jasności skłoniła wielu ekspertów do sugerowania, że wkrótce gwiazda ta stanie się supernową. 

 

Gdyby do tego doszło, Betelgeza będzie wyglądać na naszym niebie jak drugie słońce. Powinna być widoczna nawet za dnia. Sytuacja jednak uległa zmianie i nie wiadomo czy faktycznie zobaczymy to za naszego życia.

Astronomowie z Uniwersytetu Villanova dokonali pomiarów, które sugerują, że Betelgeza znowu zyskuje na jasności. Zasugerowano, że niezwykłe przygasanie jej jasności może mieć związek z naturalnym 430 dniowym okresem jej aktywności. Krzywa jasności Betelgezy zmierzona w okresie od 7 co 13 lutego sugeruje, że gwiazda przestała już gasnąć. Astronom Edward Guinan z Villanova University, jest zdania, że epizod utraty jasności tego ciała niebieskiego się skończył.

Zdjęcia tego czerwonego olbrzyma wykonane za pomocą europejskiego teleskopu VLT, zlokalizowanego w Chile, pokazały, że jedna połowa Betelgezy gaśnie bardziej niż druga. Skłoniło to astrofizyków do konkluzji, że przygasanie może być związane z tym, że gwiazda wyemitowała dużo pyłu, który w formie chmury przysłonił ją z naszej perspektywy. Powracająca jasność Betelgezy może potwierdzić tą teorię. 

 

 


Niebo na Marsie zabłysło dziwnym blaskiem

Specjaliści z NASA potwierdzili, że niebo na Marsie jaśnieje w nocy. Ich zdaniem to skutek reakcji fotochemicznej zachodzącej w atmosferze tej planety. Odkrycie opisano w artykule opublikowanym na łamach czasopisma Nature Geoscience. Analizy zjawiska dokonał prof. Don Banfield z Cornell University.<--break->

Ten niezwykły efekt świetlny został wcześniej przewidziany teoretycznie, ale dotychczas nie udawało się tego potwierdzić. Stało się to możliwe dzięki sondzie Insight, tej samej, która pomogła w potwierdzeniu występowania marsjańskich trzęsień ziemi.

 

Znajdująca się na jej pokładzie kamera jest w stanie wykonywać ujęcia w ciemnościach i w związku z tym udało jej się uchwycić ten niezwykły blask czerwonej planety. Eksperci mają nadzieję, że dzięki sondzie Insight uda się pogłębić szczątkową wiedzę na temat marsjańskiej atmosfery i procesów w niej zachodzących.

Profesor Banfield uważa, że aktywność sejsmiczna na Marsie może być jakoś związana ze zjawiskami atmosferycznymi. Jego zdaniem można zakładać jakiś rodzaj interakcji, która zmienia się w czasie. Według niego więcej dowiemy się o tych procesach mniej więcej za rok, gdy sonda Insight zbierze więcej danych.