Maj 2019

Astronomowie odkryli planetę, która nie powinna istnieć

Międzynarodowy zespół astronomów dokonał zaskakującego odkrycia. Jest nim gazowa planeta, która orbituje ekstremalnie blisko swojej gwiazdy macierzystej. Mimo ogromnych temperatur, planeta zachowała swoją atmosferę.

 

 

Egzoplaneta NGTS-4b jest o 20% mniejsza od Neptuna, ale 3 razy większa i 20 razy masywniejsza od Ziemi. Naukowcy zaliczyli ją do klasy minineptunów. Planeta krąży wokół gwiazdy karłowatej NGTS-4, która znajduje się 922 lat świetlnych od Ziemi.

 

Astronomów zaskoczył fakt, że obiekt NGTS-4b znajduje się na tzw. Pustyni Neptunowej. Jest to obszar znajdujący się bardzo blisko gwiazdy, w którym planety o rozmiarach Neptuna nie występują – a przynajmniej nie powinny. Egzoplaneta jest nagrzana do temperatury 1000 stopni Celsjusza i otrzymuje ogromne dawki promieniowania i mimo ekstremalnych warunków, zachowała swoją atmosferę, choć powinna przekształcić się w planetę skalistą.

Egzoplaneta NGTS-4b potrzebuje tylko 1,3 dnia ziemskiego (około 31 godzin!), aby wykonać jedno pełne okrążenie wokół swojej gwiazdy. Planeta gazowa nie powinna przetrwać w tak bliskiej odległości, a skoro tej się udało, odkrywcy postanowili nazwać ją „Zakazaną Planetą”.

 

Jest to pierwsze takie odkrycie w historii. Astronomowie oczywiście nie potrafią wyjaśnić tego zjawiska, ale już teraz zbierają dane, aby potwierdzić istnienie kolejnych planet na „Pustyniach Neptunowych”.

 


Badania sugerują, że na Wenus istniało kiedyś życie

Na planecie Wenus panują piekielne warunki, dlatego szanse na obecność życia bakteryjnego są naprawdę małe. Jednak najnowsze badania wskazują, że dawna Wenus mogła w dużej mierze przypominać dzisiejszą Ziemię i posiadać nawet własne oceany. Naukowcy przypuszczają, że to właśnie oceany wody mogły zamienić Wenus w piekło.

 

 

Współczesna Wenus posiada atmosferę, która w ponad 96% składa się z dwutlenku węgla i posiada chmury kwasu siarkowego. Co więcej, na powierzchni planety panują skrajnie wysokie temperatury rzędu około 460 stopni Celsjusza. Nieprzyjazne warunki wynikają między innymi ze specyficznego ruchu obrotowego - jedna doba na planecie Wenus trwa aż 243 dni ziemskie! Oznacza to, że dany region jest przez kilka miesięcy nieustannie nagrzewany przez Słońce.

 

Jednak w odległej przeszłości, Wenus, podobnie jak Mars, mogła posiadać własne oceany i przypominać współczesną Ziemię, a jedna doba prawdopodobnie trwała znacznie krócej. Badania przeprowadzone przez naukowców z agencji NASA, Uniwersytetu w Bangor i Uniwersytetu Waszyngtońskiego wskazują, że Wenus mogła ostatecznie przeobrazić się w piekielną planetę właśnie z powodu obecności oceanów.

 

Symulacje komputerowe wskazują, że pływy morskie stopniowo spowalniają prędkość obrotową planety. Dla przykładu, proces ten wydłuża dobę na Ziemi o około 20 sekund na milion lat. Jeśli Wenus posiadała oceany to zachodziły na niej podobne zjawiska z tą różnicą, że były one spowodowane przez Słońce.

Źródło: NASA

Jak wynika z przeprowadzonych badań, siły pływowe na Wenus mogły być na tyle duże, że skutecznie spowolniły rotację planety, lecz efekt był zależny od głębokości oceanów i szybkości, z jaką Wenus obracała się na początku. W najbardziej ekstremalnym przypadku, siły pływowe mogły spowalniać ruch obrotowy Wenus aż o 72 dni ziemskie na milion lat. Oznacza to, że doba na planecie Wenus mogła wydłużyć się do obecnej wartości w ciągu zaledwie 10-50 milionów lat.

 

Co więcej, światło słoneczne mogło w tym czasie doprowadzić do odparowania oceanów i w stosunkowo bardzo krótkim czasie zamienić planetę Wenus w piekło. Najnowsze badania pokazują, że odtwarzanie sił pływowych ma ważne znaczenie dla lepszego poznania historii danej planety. Jednak niektórzy naukowcy mimo wszystko wierzą, że planeta Wenus wciąż może zawierać życie. Przypuszcza się, że bakterie mogą być obecne w chmurach – wysoko nad powierzchnią planety, gdzie panują bardziej przyjazne warunki.

 


Czy na naszych oczach znika Wielka Czerwona Plama na Jowiszu?

Astronomowie zaobserwowali dziwne zjawisko na Jowiszu.  Gigantyczna burza zwana wielką czerwoną plamą, którą obserwujemy nieprzerwanie od XVII wieku zaczyna się rozpraszać.

 

Wielka Czerwona Plama na Jowiszu to największa burza w Układzie Słonecznym, widoczna z ziemi nawet przez amatorskie teleskopy. Astronomowie obserwują ją od setek lat, ale w ostatnich dziesięcioleciach jej wielkość uległa wielokrotnemu zmniejszenie.  

 

Dawniej ten potężny antycyklon był tak wielki, że dałoby się w nim zmieścić 3 planety wielkości Ziemi. Obecnie jest to już odpowiednik wielkości jednej Ziemi. Kilkadziesiąt lat plama zmniejszyła się trzykrotnie.

W ciągu ostatnich kilkunastu dni zaobserwowano niezwykłą anomalie towarzyszącą wielkiej czerwonej plamie. Wygląda na to że możemy być świadkami rozproszenia się tego potężnego antycyklonu.  W jego okolicach powstały jakieś nietypowe strumienie gazowe, które otaczają plamę.

 

Astronomowie amatorzy twierdzą, że nigdy wielka czerwona plama nie wyglądała tak dziwnie. Gazowe strumienie oddzielają się od niej raz za razem następnie znikają a po tygodniu proces rozpoczyna się od nowa. Wszystko wskazuje na to że możemy być świadkami procesu prowadzącego do utraty prędkości wiru tego antycyklonu, w tym swój udział mają te dziwne formacje.

 

Nie ma wątpliwości że Dzieje się tam coś dziwnego i konieczne jest podjęcie obserwacji astronomicznych, które umożliwią zebranie większej ilości danych na temat tego co dzieje się najsłynniejszym antycyklon m Układu Słonecznego. Na szczęście  w okolicy gazowego giganta na którym rozgrywają się te sceny, znajduje się ziemska sonda Juno, która z pewnością zostanie wykorzystana Przez naukowców do pogłębionej analizy prawdopodobnie rozpraszające się wielkiej czerwone plamy na Jowiszu.

 

 


Pluton może skrywać oceany ciekłej wody

Naukowcy uważają, że pod powierzchnią Plutona mogą znajdować się wielkie pokłady wody w stanie ciekłym. Tylko jak wyjaśnić jej obecność na planecie karłowatej, która znajduje się tak daleko od Słońca? Amerykańscy i japońscy badacze twierdzą, że właśnie mogli rozwiązali tę zagadkę.

 

 

Pluton to lodowy świat i pod tym względem przypomina niektóre księżyce Jowisza i Saturna. Przypuszcza się, że pod powierzchnią odległej planety karłowatej również może znajdować się woda w postaci ciekłej. Tak przynajmniej wskazują dane, które pozyskano z pomocą sondy New Horizons w 2015 roku. Rok później, modele naukowe wykazały, że region w kształcie serca o nazwie Sputnik Planitia może posiadać podpowierzchniowy, częściowo ciekły ocean.

 

Pluton jest tak daleko od Słońca, że powinien być raczej całkowicie zamrożony. Jednak najnowsze badania sugerują, że skorupa lodowa może zawierać dodatkową warstwę, w której uwięziony jest gaz. Jego obecność mogłaby skutecznie zatrzymywać ciepło i umożliwiać istnienie wody w stanie ciekłym.

Źródło: NASA/JHUAPL/SwRI

Jeśli w skorupie lodowej uwięziony jest metan, mogłoby to wyjaśniać, dlaczego atmosfera Plutona zawiera stosunkowo niewielkie ilości tego gazu. Naukowcy zaznaczają jednak, że należałoby zorganizować kolejną misję kosmiczną, aby potwierdzić te przypuszczenia.

 

Powyższy mechanizm można byłoby odnieść do innych ciał niebieskich w Układzie Słonecznym. Jeśli Pluton faktycznie skrywa oceany ciekłej wody to oznacza, że woda może być powszechna również na innych obiektach w pasie Kuipera.

 


Głęboko pod powierzchnią Marsa może istnieć życie

W kolejnych latach, ludzkość zamierza aktywnie badać Czerwoną Planetę w poszukiwaniu obcych form życia. Naukowcy uważają, że życie na Marsie było obecne w bardzo odległej przeszłości i mogło przetrwać do czasów obecnych. Lecz poszukiwania powinny odbywać się głównie pod powierzchnią Marsa, gdzie warunki dla przetrwania obcych form życia są bardziej korzystne niż na powierzchni.

 

Przypuszcza się, że 4 miliardy lat temu, Mars przypominał współczesną Ziemię – posiadał rzeki, jeziora, a nawet oceany. Niektórzy naukowcy wskazują, że starożytna Czerwona Planeta mogła być nawet bardziej przyjazna dla powstania i przetrwania życia od dawnej Ziemi.

 

Jednak na przestrzeni tych kilku miliardów lat, sytuacja uległa zmianie. Mars praktycznie stracił swoje pole magnetyczne i obecnie przypomina jałową pustynię. Nie oznacza to jednak, że Czerwona Planeta jest niezamieszkała. Michael Finney, współzałożyciel organizacji The Genome Partnership uważa, że życie na Marsie prawdopodobnie wciąż jest obecne i ukrywa się w miejscu, gdzie panują bardziej przyjazne warunki.

Powierzchnia Czerwonej Planety przypomina pustynię i w dodatku jest regularnie bombardowana promieniowaniem kosmicznym. Niskie temperatury i brak ciekłej wody poważnie utrudniają przetrwanie życia. Jednak pod powierzchnią Marsa, sytuacja jest zgoła inna. Bakterie mogły tam znaleźć ochronę przed zabójczym promieniowaniem kosmicznym i niskimi temperaturami, natomiast obserwacje dokonane przez orbiter Mars Express wskazują na obecność dużego jeziora pod powierzchnią bieguna południowego Czerwonej Planety. Zatem Mars może skrywać wodę w postaci ciekłej.

 

Co więcej, łazik Curiosity, który od 2012 roku przebywa w marsjańskim kraterze Gale, wykrył metan w atmosferze. Jego obecność wskazuje na istnienie życia bakteryjnego. Przykładowo na Ziemi, ponad 90% metanu obecnego w atmosferze powstaje przez mikroby i inne organizmy.

Łazik Curiosity - źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS

W przyszłym roku rozpoczną się dwie misje kosmiczne, które skupią się na poszukiwaniu życia na Czerwonej Planecie – są to Mars 2020 oraz ExoMars 2020. Jednak niektórzy naukowcy uważają, że należy rozszerzyć poszukiwania. Gary Ruvkun, biolog molekularny z Massachusetts General Hospital i Harvard Medical School, uczestniczy w pracach nad projektem Search for Extra-Terrestrial Genomes (SETG), który skupia się na opracowaniu specjalnego instrumentu, wykrywającego dawne lub współczesne życie, oparte o DNA lub RNA. Urządzenie to może znaleźć się na wyposażeniu przyszłych marsjańskich łazików.

 

Gary Ruvkun uważa, że życie na Ziemi może pochodzić z Marsa. Idąc tym tokiem myślenia, życie na Marsie mogło przybyć z innej planety lub asteroidy. Jeżeli tak było w istocie, jakiekolwiek formy życia na Czerwonej Planecie, a być może nawet w całym Układzie Słonecznym, mogą być powiązane z życiem na Ziemi. Dlatego przyszłe badania Marsa będą również obejmować poszukiwania materiału genetycznego.

Wielu astrobiologów zakłada, że życie bakteryjne istnieje nie tylko na Czerwonej Planecie, ale także na innych ciałach niebieskich Układu Słonecznego. Przykładowo głęboko pod powierzchnią księżyców Europa, Enceladus i Tytan znajdują się oceany ciekłej wody. Agencja NASA przygotowuje się do misji kosmicznych na Europę – pierwsza rozpocznie się w 2020 roku i skupi się na badaniu podpowierzchniowych oceanów, natomiast druga zakłada wysłanie lądownika, który zajmie się poszukiwaniem życia na powierzchni tego jowiszowego księżyca.

 

Przypuszcza się, że życie bakteryjne może być obecne nawet w atmosferze planety Wenus – wysoko nad powierzchnią, gdzie panują odpowiednie temperatury. Pozaziemskie bakterie mogą być wszechobecne w Układzie Słonecznym, a naukowcy zamierzają je odnaleźć.