Styczeń 2018

Małe reaktory jądrowe mogą zasilać przyszłe kolonie na Marsie

Wysłanie pierwszych ludzi na Marsa to tylko połowa sukcesu. Jeśli ludzkość zamierza skolonizować Czerwoną Planetę, należy zbudować pierwsze osady i zdobyć jakieś konkretne źródło energii. Bez tego, przyszli kolonizatorzy na dłuższą metę nie będą mieli szans osiedlić się na Marsie, ani na żadnej innej planecie poza Ziemią.

 

Pozyskiwanie energii w tak obcym dla człowieka środowisku będzie niezwykle trudne. Dostarczanie paliwa z Ziemi na Marsa byłoby bardzo kosztowne, dlatego należy zastanowić się jak wyprodukować energię na miejscu. Kolonizatorzy mogliby np. korzystać z energii solarnej, lecz panele słoneczne wymagają najlepiej stałego dostępu do światła słonecznego. Z kolei wielkie burze piaskowe, które mogą trwać nawet miesiącami, skutecznie uniemożliwiałyby wyprodukowanie wymaganej ilości energii.

Wizja artystyczna marsjańskiej burzy piaskowej - źródło: NASA

Jednak naukowcy z Los Alamos National Laboratory wpadli na interesujący pomysł. Wspólnie z agencją NASA zaprojektowano i zbudowano mały reaktor jądrowy, który posiada wiele istotnych zalet. Jest przede wszystkim lekki i prosty w użyciu, a kosmonauci mieliby w posiadaniu technologię, która pozwoli na produkcję wystarczających ilości energii dla zasilenia marsjańskiej kolonii.

Prototyp reaktora jądrowego Kilopower - źródło: NASA

Reaktor o nazwie Kilopower posiada niewielki rdzeń zawierający uran-235 i wykorzystuje technikę silnika cieplnego Stirlinga. Urządzenie posiada moc od 1 do 10 kilowatów. Agencja NASA szacuje, że 4-5 takich reaktorów z powodzeniem zasili osadę na Czerwonej Planecie. Naukowcy prowadzą właśnie eksperymenty, które wykażą, czy technologia faktycznie ułatwi kolonizację Marsa, a także Księżyca i innych planet.

 


Otrzymaliśmy kolejne niezwykłe zdjęcia Jowisza

Warta miliard dolarów sonda kosmiczna Juno dostarczyła nam fascynujące zdjęcia podczas kolejnego przelotu nad planetą Jowisz. Fotografie zostały wykonane ze stosunkowo niewielkiej odległości, dzięki czemu możemy się dokładnie przyjrzeć charakterystycznym chmurom, które posiadają nietypową barwę - począwszy od białej i brązowej aż po niebieski.

 

16 grudnia, sonda Juno wykonała 10. bliski przelot nad Jowiszem. Aparatura badawcza potrzebuje 53,5 dnia, aby wykonać pełen obieg wokół gazowego giganta. Z pomocą swojego instrumentu JunoCam, sonda zrobiła wiele zdjęć, które zostały przesłane na Ziemię i udostępnione w sieci. Część z nich została wykonana na wysokości kilkunastu tysięcy kilometrów nad powierzchnią atmosfery Jowisza.

Zdjęcia są przetwarzane pod względem kolorystycznym przez internautów, aby można było łatwiej dostrzec niezwykłe i bardzo różnorodne wzory w jowiszowej atmosferze. Co ciekawe, niektóre burze na Jowiszu posiadają większą średnicę od Ziemi. Powstała również ciekawa animacja składająca się z 20 fotografii, które obrazują lot sondy Juno nad gazową planetą.

Misja kosmiczna może dobiec końca w lipcu 2018 roku, gdy sonda wykona 12. przelot nad Jowiszem. Maszyna może wtedy skończyć dokładnie tak jak sonda Cassini, czyli poprzez wejście w atmosferę planety, gdzie ulegnie zniszczeniu. Jednak agencja NASA może również podjąć decyzję o przedłużeniu misji, jeśli uzna, że sonda Juno jest w dobrym stanie technicznym.

 


Na powierzchni księżyca Io zaobserwowano potężną erupcję wulkaniczną

Jowiszowy księżyc o nazwie Io to ciało niebieskie charakteryzujące się największą aktywnością wulkaniczną ze wszystkich obiektów w Układzie Słonecznym. Na jego powierzchni znajdują się jeziora lawy oraz setki wulkanów. Naukowcy twierdzą, że udało im się zobaczyć erupcję jednego z nich.

 

Należący do agencji NASA orbiter Galileo badał Jowisza oraz jego systemy pierścieni i księżyców w latach 1995-2003. Minęło już kilkanaście lat odkąd misja kosmiczna dobiegła końca, lecz spektrometr mapujący w bliskiej podczerwieni (NIMS) przesłał nam tak wiele danych, że naukowcy przeglądają i analizują je do dnia dzisiejszego.

Wizja artystyczna - źródło: NASA

Ashley Davies i jej zespół natrafili na dane, które wskazują na bardzo krótkotrwałe, zmienne i potężne zdarzenie termiczne. W jednym punkcie na powierzchni księżyca Io nastąpił nagły wzrost temperatury, który był wyższy nawet dziesięciokrotnie od otoczenia. Sygnał osłabnął o około 20% po pierwszej minucie oraz o kolejne 75% po drugiej minucie. Po 23 minutach, temperatura zrównała się do poziomu otoczenia.

 

Zdaniem naukowców, dane NIMS wskazują na gwałtowną erupcję wulkaniczną przypominającą erupcje włoskiego stratowulkanu Stromboli, którym zwykle towarzyszą silne eksplozje przy niewielkim wypływie lawy, tak jak zostało to udokumentowane na poniższym nagraniu. Uważa się jednak, że wybuchy wulkanów na księżycu Oi są nieporównywalnie silniejsze niż na Ziemi.