Marzec 2016

Niewielkie ciało niebieskie uderzyło w Jowisza, wywołując eksplozję

Prawie dwa tygodnie temu, astronom amator z Austrii zaobserwował i uchwycił moment zderzenia się jakiegoś obiektu z Jowiszem. W tym samym czasie inny astronom z Irlandii również dostrzegł to zjawisko potwierdzając, że faktycznie mamy do czynienia z obiektem który wpadł w atmosferę Jowisza, a nie z artefaktem wizualnym.

 

Kolizja nastąpiła 17 marca i podejrzewa się, że obiekt (asteroida lub kometa) mógł posiadać kilkadziesiąt metrów średnicy. W wyniku zderzenia się z Jowiszem doszło do eksplozji, co można zauważyć na poniższych nagraniach.

 

Biorąc pod uwagę ogromną masę Jowisza nie powinno dziwić, że to ciało niebieskie eksplodowało. Kosmiczny "kamyk" wpadł na gazową planetę z ogromną prędkością a wysokie ciśnienie doprowadziło do jego rozpadu. Przypomnijmy że meteor czelabiński posiadał około 19 metrów średnicy a wlatując w ziemską atmosferę w 2013 również spowodował wielki wybuch.

 

 


Obserwacje radarowe komety P/2016 BA14

22 marca bieżącego roku, kometa P/2016 BA14 dokonała drugiego najbliższego przelotu w historii wszystkich komet, które kiedykolwiek zbliżyły się do Ziemi. Na szczęście obiekt ten przeleciał wystarczająco daleko, aby nie sprawiać zagrożenia dla naszej planety. Przelot był też okazją do wykonania zdjęć radarowych jądra tej komety.

 

Ostatecznie kometa P/2016 BA14 przeleciała koło Ziemi 22 marca, kiedy w perygeum zbliżyła się na odległość 3,5 mln kilometrów. Ostatni razy gdy ludzkość była świadoma bliższego przelotu miał miejsce 1 lipca 1770 roku, kiedy to kometa Lexell zbliżyła się na jedynie 2,2 mln kilometrów.

 

Eksperci z Goldstone Solar System Radar W Kalifornii, wykorzystali przelot obiektu P/2016 BA14 do dokonania zdjęć radarowych komety. Okazało się, że jej jądro ma około kilometr średnicy. Dzięki zebranym danym udało się dokonać mapowania powierzchni pozwalającego osiągnąć rozdzielczość 8 metrów na piksel.

 

Zdjęcia radarowe wskazują, że jądro komety P/2016 BA14 ma nieregularny kształt i obraca się wokół swojej osi co 35 do 40 godzin. Z innych badan wynika, że kometa odbija mniej więcej 3% padającego na nią światła słonecznego. Specjaliści twierdzą, że to typowa wartość dla znanych komet

 

 


Odkryto planetę o niezwykle ekscentrycznej orbicie

Zespół astronomów pod przewodnictwem dr Stephena Kane z San Francisco State University zidentyfikował egzoplanetę, która przypomina kometę pod względem jej ruchu orbitalnego. Jest to pierwsza planeta pozasłoneczna o tak wysokiej ekscentryczności.

 

Mowa o planecie HD 20782b, znajdującej się 117 lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Pieca, która posiada masę dwóch Jowiszy. To ciało niebieskie obiega gwiazdę HD 20782, należącą do układu podwójnego. Okres orbitalny omawianej planety wynosi 597 dni a jej ekscentryczność - 0,96.

 

Gdy HD 20782b znajduje się w aphelium swojej orbity, planeta położona jest około 2,5 raza dalej niż Ziemia względem Słońca. W przypadku peryhelium, odległość od gwiazdy jest drastycznie mała - wynosi około 6% odległości Ziemi względem Słońca. Poniższa grafika idealnie przedstawia sytuację w odniesieniu do naszego Układu Słonecznego.

Źródło: San Francisco State University

Planeta gazowa posiada w swojej atmosferze kryształki lodu, które mimo zbliżenia z gwiazdą nie są w stanie w całości wyparować. HD 20782b nabiera prędkości i jest wystrzelana w przestrzeń niczym z procy.

 

 

Źródło: http://www.sci-news.com/astronomy/hd20782b-exoplanet-highly-eccentric-orbit-03718.html


Po raz pierwszy w historii udało się zaobserwować eksplozję gwiazdy i falę uderzeniową

Międzynarodowy zespół naukowców pod przewodnictwem astrofizyka Petera Garnavicha dokonał niezwykłej obserwacji. Po raz pierwszy w historii udało się zarejestrować w świetle widzialnym moment eksplozji gwiazdy i towarzyszącą jej falę uderzeniową. Artykuł opisujący to odkrycie został zaakceptowany do publikacji w czasopiśmie Astrophysical Journal.

 

Teleskop Kosmiczny Kepler co 30 minut w okresie 3 lat rejestrował światło, obserwując 500 odległych galaktyk. Urządzenie przeszukiwało w sumie około 50 bilionów gwiazd w poszukiwaniu śladów po eksplozji supernowych. Badacze po przeprowadzonej analizie danych doszli do wniosku, że w 2011 roku dwie masywne gwiazdy, określane jako czerwone nadolbrzymy, eksplodowały gdy były w polu widzenia teleskopu Kepler.

 

Gwiazdy o których mowa to KSN 2011a i KSN 2011d. Pierwsza z nich jest niemal 300 razy większa od Słońca i znajduje się 700 milionów lat świetlnych od Ziemi. Z kolei druga jest aż 500 razy większa od naszej gwiazdy ale znajduje się około 1,2 miliarda lat świetlnych od nas.

 

Naukowcy mieli tyle szczęścia, że teleskop Kepler akurat zaobserwował moment eksplozji. Wyjście fali uderzeniowej z gwiazdy trwało tylko 20 minut. Jak wyjaśnił Peter Garnavich, aby zarejestrować wydarzenie które trwa tak krótko, kamera musi być nieustannie zwrócona w kierunku nieba - nigdy tak naprawdę nie wiadomo kiedy może dojść do wybuchu supernowej.

Źródło: NASA Ames/W. Stenzel

Co ciekawe, choć eksplozje tych gwiazd uwolniły podobną ilość energii, w przypadku mniejszego ciała niebieskiego KSN 2011a nie zaobserwowano fali uderzeniowej. Uważa się, że gwiazda ta mogła być otoczona tak gęstym obłokiem gazu iż skutecznie zasłoniła falę uderzeniową gdy ta dotarła na jej powierzchnię.

 

Naukowcy są jednak bardzo zadowoleni, że po raz pierwszy mogli zobaczyć śmierć gwiazdy, czyli jej eksplozję, której towarzyszyła potężna fala uderzeniowa i uwolnienie ogromnych ilości energii. Zarejestrowane supernowe należały do typu II. Analizy tego zdarzenia potwierdzają prawdziwość obecnych modeli matematycznych ale dają także do zrozumienia, że eksplozje gwiazd mogą różnić się od siebie wieloma szczegółami.

 

 


W rekordowo bliskiej odległości od Ziemi przejdzie para bliźniaczych komet

Już 21 i 22 marca,  w rekordowo bliskiej odległości od Ziemi przejdzie para niemal identycznych komet: 252P/LINEAR, która osiągnie perygeum 21 marca, kiedy znajdzie się w odległości 5,2 miliona kilometrów, oraz P/2016 BA14, która, według NASA, 22 marca przeleci w odległości 3,5 miliona kilometrów.

 

Kometa 252P/LINEAR ma średnicę około 230 metrów. Oczekuje się, że jej najbliższe podejście do naszej planety nastąpi 21 marca o godzinie 13:14 czasu polskiego. Z kolei kometa P/2016 BA14 znajdzie się w minimalnej odległości od Ziemi, 22 marca o godzinie 15:30.Komety te są godne uwagi z kilku powodów. Po pierwsze, P/2016 BA14 odkryto stosunkowo niedawno, bo dopiero 22 stycznia 2016 roku. Dokonano tego przy pomocy zestawu teleskopów Pan-STARRS znajdujących się na Hawajach.

 

Po drugie, zarówno kometa P/2016 BA14 jak i 252P/LINEAR, która została odkryta 7 kwietnia 2000 roku za pomocą systemu LINEAR (Lincoln Near Earth Asteroid Research), mają ekstremalnie podobną trajektorię. Naukowcy uważają, że komety te wcześniej były jednym ciałem niebieskim. Warto zaznaczyć, że będzie to trzeci najbliższy przelot pary komet w historii ludzkości. Wcześniej do naszej planety zbliżały się już w dubletach ciała niebieskie takie jak D/1770 L1 (Lexell) i C/1983 H1 (IRAS-Araki-Alcock) w 1983 roku.

Foto: Kometa 252P/LINEAR

Oficjalnie 252P/LINEAR i P/2016 BA14 nie są niebezpieczne dla Ziemi. To duże zbliżenie komet, naukowcy planują wykorzystać jako okazję do badania ich właściwości fizycznych. Również astronomowie amatorzy będą mogli zobaczyć te obiekty, jeśli tylko będą dysponować teleskopem o dużej światłosile.

 

 

 


Nad Wielką Brytanią widziano przelot sporego świecącego na zielono meteoru

Dzisiaj w nocy, 17 marca na niebie nad Wielką Brytanią widziano przelot jasnego meteoru. Świadkowie twierdzili, że obiekt poruszał się z południa na północ. Niektórzy widzieli zielony lub niebieski błysk, który trwał kilka sekund i pozostawił na niebie wyraźny szlak.

 

Meteor był widziany między innymi w Londynie, Hampshire, Stafford i na wschodnim wybrzeżu Anglii. Zdarzenie wystąpiło wcześnie rano a najwcześniej było obserwowane o 3:16 UTC. Niektórzy widzieli ten spektakularny upadek również w północnych Niemczech i w Holandii.

Zjawisko zostało sfilmowany przez liczne kamery monitorujące nocne niebo w poszukiwaniu takich zjawisk. Łowcy meteorów z Wielkiej Brytanii twierdzą, że było to największe ciało niebieskie, które udało się sfotografować w ostatnim czasie. Wszystko trwało przez kilka sekund i było widziane przez setki osób na wielkim obszarze.

Obecnie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby powiedzieć, skąd pochodził ten obiekt. Dzięki obszernemu materiałowi filmowemu powinno się udać ustalić z jakiej rodziny planetoid pochodził ten obiekt. Obecnie eksperci zastanawiają się czy przypadkiem nie był to przypadek upadku dwóch podążających razem kosmicznych skał, mniejszej i większej. Bardzo możliwe, że szczątki w postaci meteorytów doleciały do powierzchni Ziemi.

 

 

 


Jak będzie wyglądała eksplozja gwiazdy Betelgeza

Betelgeza to gwiazda znajdująca się w gwiazdozbiorze Oriona, która jest oddalona od Ziemi o 500 do 650 lat świetlnych. Jest to gwiazda zmienna i jej średnia wielkość widma ulega zmianie. Bardzo możliwe, że wkrótce mogą do nas zacząć docierać skutki wybuchu tej gwiazdy. Wtedy Betelgeza może zwiększyć swoją jasność nawet 10 tys. razy i zacznie promienieć z jasnością Księżyca.

 

Przekazy historyczne mówią o Betelgezie jako gwieździe o kolorze białym lub żółtym. Jest to dość dobrze widoczna gwiazda typowa dla półkuli północnej. Zwrócono uwagę na to, że w późniejszych przekazach astronomowie stwierdzają, że gwiazda ta nagle zmieniła kolor na czerwony. W naszych czasach również ma ona kolor czerwony, dlatego niektórzy mylą ją z Marsem. Oznacza to, że na przestrzeni dosyć krótkiego czasu zaszły tam jakieś gwałtowne zmiany, które mogą skutkować tym, że Betelgeza wkrótce rozbłyśnie jako supernowa, którą będzie się dało łatwo zobaczyć na niebie nawet w dzień.

 

Niektórzy przewidują, że maksymalną jasność jaką może uzyskać ta eksplodująca gwiazda to w przybliżeniu odpowiednik pełni Księżyca, czyli magnituda -12,5. Eksplozja będzie u nas widoczna z pewnością przynajmniej przez kilka miesięcy. Gwiazda będzie prawdopodobnie wyglądała jak promienny, jasny jak punkt wielkości Księżyc w pełni. Betelgeza będzie wyraźnie rozjaśniać nocne niebo, ale powinna być też dobrze widoczne w ciągu dnia.

Mgławica Kraba - pozostałość gwiazdy, która była supernową w 1054 roku

Coś podobnego wydarzyło się ostatnio w 1054 roku, gdy doszło do wybuchu supernowej, która ostatecznie uformowała coś, co znamy dzisiaj pod nazwą Mgławica Kraba. To wydarzenie zostało dokładnie opisane w kronikach chińskich. Jasność błysku była tak znaczna, że przez miesiąc można było oglądać jasne źródło światła, które było widoczne nawet po południu. Było to jednak wydarzenie odległe aż o 5500 lat świetlnych. Tym razem mówimy zatem o potencjalnej supernowej znajdującej się dziesięć razy bliżej.

 

Odległość Betelgezy szacowana czasami nawet na 600 lat świetlnych jest wciąż relatywnie niewielka i można zadać sobie pytanie czy coś groziłoby nam lub naszym potomkom? Na podstawie obecnej wiedzy możemy powiedzieć, ze zmiany barwy gwiazdy oznaczają zużywający się wodór. Według obliczeń astronoma, Brada Cartera z University of Southern Queensland w Australii, Betelgeza może wybuchnąć w każdej chwili. Twierdzi on, że jeśli to się stanie nawet w nocy będzie wystarczająco jasno, aby czytać gazetę.

 

Po wybuchu jasność gwiazdy będzie stopniowo maleć, a w ciągu kilku miesięcy lub lat nie będzie już nawet widoczna gołym okiem. Wtedy prawe ramię gwiazdozbioru Oriona na jakiś czas zniknie aby po kilku wiekach w miejscu po Betelgezie powstała nowa mgławica.

 

Warto też zastanowić się jakie mogą być skutki innych emisji towarzyszących eksplozji supernowej. Między innymi w stronę Ziemi zostanie wysłany strumień promieniowania gamma i innych rodzajów cząstek kosmicznych. Będzie to powodowało powstawanie zorzy polarnych, pochodzące z innego źródła niż Słońce. Spodziewane jest też uszczuplenie warstwy ozonowej na skutek interakcji z cząstkami wyemitowanymi przez supernową. Spadek ilości ozonu w atmosferze będzie miał niekorzystny skutek dla życia na naszej planecie. Do tego dochodzą potężne emisje niszczycielskiego promieniowania ultrafioletowego, co może stać się czynnikiem mutagennym.

Teraz najważniejsze pytanie - kiedy to nastąpi? Należałoby raczej zapytać czy przypadkiem już to nie nastąpiło, potrzebujemy po prostu 600 lat świetlnych aby zobaczyć konsekwencje tego wydarzenia, i odczuć jego skutki.

 

 

 

 


Kierunek Mars. Sonda poszuka śladów życia

Zbudowana przy udziale polskich firm sonda ExoMars2016 już 14 marca ruszy w podróż w stronę Czerwonej Planety. Cel to poszukiwanie biologicznych śladów życia na Marsie. Misja ExoMars2016 to jeden z najbardziej ambitnych projektów kosmicznych Europejskiej Agencji Kosmicznej w jakich kiedykolwiek uczestniczyły polskie podmioty.

 

 

Już 14 marca o godzinie 10.30 przewidywany jest, start rakiety, która wyniesie w przestrzeń kosmiczną sondę ExoMars a na jej pokładzie znajdzie się kamera do obserwacji śladów węglowodoru – mówi newsrm.tv Jacek Kosiec, dyrektor programu kosmicznego Creotech Instruments.

 

Rakieta kosmiczna zostanie wystrzelona z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Celem misji Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) ExoMars2016, realizowanej we współpracy z Rosyjską Agencją Kosmiczną (Roskosmos) jest poszukiwanie biologicznych śladów życia na Marsie. Misja składa się z czterech platform kosmicznych, które wysłane zostaną w stronę Czerwonej Planety w dwóch turach. 14 marca rosyjska rakieta Proton-M wyniesie w przestrzeń kosmiczną lądownik „Schiaparelli EDM” badający warunki meteorologiczne na Marsie oraz orbiter „ExoMars Trace Gas Orbiter” poszukujący na powierzchni planety śladów gazów związanych z życiem lub procesami geologicznymi. W 2018 roku kolejna rosyjska rakieta wyśle w stronę Marsa łazik „ExoMars Rover” poszukujący śladów życia biologicznego oraz lądownik „ExoMars Rover Lander”, który pozwoli łazikowi bezpiecznie osiąść na powierzchni planety.

 

ExoMars to niezwykle ambitne przedsięwzięcie, które może okazać się kamieniem milowym w procesie eksploracji Czerwonej Planety i poszerzania naszej wiedzy o świecie – komentuje dr Adam Piotrowski, prezes VIGO System S.A. Orbiter zbada gazy, lądownik – warunki meteorologiczne na Marsie. Polski udział w projekcie związany jest zarówno z budową orbitera, czyli sztucznego satelity krążącego po orbicie Marsa, jak również lądownika, który wyląduje na Czerwonej Planecie.

 

Zadaniem umieszczonego na orbicie satelity będzie wykonywanie pomiarów przy użyciu zamontowanego na pokładzie sprzętu, w tym zaawansowanej kamery CaSSIS. Członkiem konsorcjum odpowiedzialnego za budowę orbitera ExoMars Trace Gas Orbiter jest Centrum Badań Kosmicznych PAN, którego zadaniem było wyprodukowanie i montaż  kamery  CaSSIS. Kamera będzie wykonywała kolorowe zdjęcia powierzchni Marsa w wysokiej rozdzielczości. Przy jej użyciu fotografowane będą formacje skalne wiązane przez naukowców z emisją śladowych ilości gazów.

 

Te mogą być przejawem procesów geologicznych, którym podlega powierzchnia Marsa, ale mogą być także dowodem, że na Czerwonej Planecie istnieje lub istniało życie. Instrumenty NOMAD i ACS, zamontowane na pokładzie orbitera, będą wykorzystywać obrazy z kamery do identyfikacji źródeł emisji gazów. Zadaniem Creotech Instruments S.A. realizowanym na zlecenie Centrum Badań Kosmicznych PAN polegało na montażu powierzchniowym elementów systemu zasilania kamery CaSSiS. Montaż przeprowadzony został w specjalnych laboratoriach firmy Creotech, które pozwalają na pełną kontrolę jakości i nadzór nad produkcją.

 

Moduł Schiaparelli, czyli demonstrator lądowania, będzie badał warunki meteorologiczne podczas lądowania na planecie oraz wykona testy szeregu innowacyjnych rozwiązań  technologicznych, które mają być wykorzystane w przyszłych misjach międzyplanetarnych realizowanych przez ESA. Najważniejsze z nich to test osłony ablacyjnej (chroniącej przed wysokimi temperaturami podczas wejścia w atmosferę) oraz technologia hamowania za pomocą silników rakietowych. Lądownik ma udowodnić możliwość lądowania z kontrolowaną orientacją i prędkością dotknięcia powierzchni planety.

 

Do przeprowadzenia testów podczas wejścia w atmosferę i lądowania Schiaparelli na Marsie wykorzystany będzie m.in. opracowany przez Niemiecką Agencję Kosmiczną (DLR) system Comars+, monitujący zewnętrzne powłoki lądownika. Jednym z jego elementów są wąskopasmowe radiometry zwane ICOTOM (opracowane przez francuską firmę  Le Verre Fluoré),  wykorzystujące detektory podczerwieni wyprodukowane przez VIGO System.

 

- Wyjątkowość tej misji nie jest związana tylko i wyłącznie z obszarem nauki i wiedzy, chociaż właśnie to rzuca się najbardziej w oczy. ExoMars to także świetny przykład tego, że razem możemy więcej

. To dotyczy także naszego, polskiego podwórka – mówi dr Grzegorz Brona, prezes Creotech Instruments S.A.

 

 

Wypowiedź: Jacek Kosiec, dyrektor programu kosmicznego Creotech Instruments.

 

Źródło: Newsrm.tv 


Bliski przelot komety C/2013 A1 wywołał chaos w polu magnetycznym Marsa

W październiku 2014 roku w odległości 140 tysięcy kilometrów od powierzchni Czerwonej Planety przeleciała kometa C/2013 A1, określana także jako Kometa Siding Spring. Specjaliści z NASA, którzy pracują przy sondzie kosmicznej MAVEN, powiadomili właśnie o interesującym odkryciu.

 

Jak się okazuje, bliski przelot tego ciała niebieskiego miał tymczasowy lecz głęboki wpływ na planetę Mars. Kilka tygodni przed tym wydarzeniem na jej orbicie umieszczono sondę MAVEN i zadecydowano o wyłączniu niektórych instrumentów, aby uchronić je przed ewentualnym uszkodzeniem. Jednak pozostałe urządzenia, w tym magnetometr, pozostały włączone.

 

Była to unikalna okazja aby sprawdzić co właściwie wydarzy się wraz z tak bliskim przelotem komety C/2013 A1. Mars posiada słabe pole magnetyczne a pojawienie się ciała niebieskiego o znacznie silniejszym polu magnetycznym wywołało niemałe zamieszanie. Co więcej, zbliżenie się tego obiektu wręcz zdmuchnęło górną część atmosfery planety, niczym silny wiatr słoneczny.

Źródło: NASA/Goddard

Koma komety na kilka godzin okryła Marsa a wewnętrzna gęsta koma niemal dotknęła powierzchni planety. Jej potężne pole magnetyczne tymczasowo połączyło się i przytłoczyło pole magnetyczne Czerwonej Planety. Pewien choas trwał nawet kilka godzin po oddaleniu się komety. Naukowcy mieli zatem możliwość dokonania rzadkich obserwacji. Spora ilość materiału z komety spadła na powierzchnię planety i może być w przyszłości przedmiotem dogłębnych badań.

 

 

Źródło: http://tylkonauka.pl/wiadomosc/nasa-odkryla-ze-przelot-komety-c2013-a1-spowodowal-chaos-w-polu-magnetycznym-marsa


Asteroida 2013 TX68 bezpiecznie minęła Ziemię

W ostatnich tygodniach wiele mówiło się o asteroidzie 2013 TX68, której niepewna orbita zagroziła nawet zderzeniem z Ziemią. Naukowcy byli bardzo niepewni co do odległości w jakiej obiekt ten minie naszą planetę. Rozpiętość dystansu określano w zakresie od kilkunastu tysięcy do kilku milionów kilometrów. Ostatecznie asteroida 2013 TX68, przeszła wczoraj o 13:42 czasu UTC, w odległości 4 milionów kilometrów od naszej planety.

 

Dokładna odległość w jakiej ta trzydziestometrowa kosmiczna skała znalazło się najbliżej Ziemi to 4 092 497 km. Jest to mniej więcej dziesięć razy dalej niż średnia odległość do Księżyca, więc na skalę kosmiczną to bardzo blisko, jednak znacznie dalej niż odległość na jakiej operują satelity geostacjonarne, a przelot w tamtej okolicy wcześniej przewidywano.

 

Niepewność odnośnie tego ciała niebieskiego polegała na tym, że na podstawie ubogich danych obserwacyjnych udało się wyznaczyć kilka skrajnie różnych orbit, po których może się poruszać to ciało niebieskie. Ten bliski przelot dostarczył jednak kolejnych cennych danych, które pozwolą w przyszłości na lepsze przewidywanie zachowania tego ciała niebieskiego w przyszłości.

 

Asteroida 2013 TX68 wzbudziła wielkie zainteresowanie zwolenników teorii spiskowych. Podejrzewano, że dojdzie do kolizji z Ziemią, wskazywano na niedawną wielką eksplozję meteoru nad południowym Atlantykiem i spodziewano się "atrakcji" podobnych do tego, które zanotowano 3 lata temu nad Czelabińskiem w Rosji.

 

Następna ryzykowna data jeśli chodzi o 2013 TX68 nastąpi 28 września 2017 roku, ale naukowcy uważają, że szansa na kolizję z Ziemią wynosi jak 1 do 250 milionów. Trzeba jednak pamiętać, że takie obiekty potrafią wchodzić w interakcje z innymi silnymi źródłami grawitacji, co zmienia ich orbity.

 

 

 

 


Strony