Czerwiec 2015

Koniunkcja Wenus i Jowisza powoduje, że dwie najjaśniejsze planety na niebie wyglądają jak gwiazda podwójna

Gwiazda betlejemska to fenomen astronomiczny, który rzekomo towarzyszył narodzinom Jezusa Chrystusa. Okazuje się, że podobnie ekscytujący pokaz będzie miał miejsce już 30 czerwca. Właściwie wszystko rozpoczęło się już 27 czerwca i potrwa do 4 lipca.

 

Mityczna "Gwiazda Betlejemska" to Wenus i Jowisz, dwa najjaśniejsze obiekty na nocnym niebie po Słońcu i Księżycu. Tak się składa, że znajda się z naszej perspektywy tak blisko siebie, że 30 czerwca będą przypominać gwiazdę podwójną.

 

Takie zbliżenie dwóch ciał niebieskich nazywa się koniunkcją. Kiedyś wierzono, że takie układy wpływają na Ziemię i zarazem na zamieszkujących ją ludzi, ale nie ma na to przekonujących dowodów uznanych przez naukowców głównego nurtu. Tak czy inaczej tak bliskie przejście na nieboskłonie dwóch bardzo jasnych planet jest zjawiskiem bardzo nietypowym.

 

Istnieje dobrze znana teoria wedle której słynna "Gwiazda Betlejemska", która według świętych ksiąg zwiastowała miejsce narodzin mesjasza, mogła być w istocie koniunkcją Jowisza i Wenus, do której doszło akurat wtedy gdy rodził się Jezus. Inne teorie zakładają, że była to kometa albo supernova, ale w praktyce po prostu nie wiemy co to było.

 

 

 


Zidentyfikowano planetę gazową, która ciągnie za sobą warkocz niczym kometa

Astronomowie często odkrywają planety skaliste i gazowe, przypominające te z naszego Układu Słonecznego. Jednak czasem zdarza się również zaobserwować ciała niebieskie, które z trudem potrafimy sobie wyobrazić. Tak też jest w przypadku planety gazowej GJ 436b, która ciągnie za sobą warkocz niczym kometa.

 

Planeta GJ 436b, nazywana przez naukowców jako "Behemoth", jest wielkości Neptuna, posiada masę 22 razy większą od Ziemi i znajduje się około 33 lata świetlne od nas w gwiazdozbiorze Lwa. Ten gazowy gigant należy do typu planet, które określane są jako gorące neptuny. Pomiędzy Neptunem a GJ 436b istneje jedna zasadnicza różnica - odkryte ciało niebieskie orbituje niezwykle blisko swojej gwiazdy macierzystej.

Źródło: D.Ehrenreich/V. Bourrier (Université de Genève)/A. Gracia Berná (Universität Bern)

Gorący neptun orbituje wokół czerwonego karła w odległości zaledwie kilku milionów kilometrów. Jeden rok na tej planecie trwa ponad 60 godzin (2.6 dnia). Astronomowie odkryli również, że wokół GJ 436b znajduje się chmura gazu, składająca się w większości z wodoru, natomiast za planetą ciągnie się warkocz.

 

Naukowcy oszacowali, że w ciągu jednej sekundy z "Behemotha" paruje około 1000 ton gazu. Gazowy gigant miałby tracić 0.1% swojej atmosfery w przeciągu miliarda lat. Jest to pierwsza taka planeta jaką udało się odkryć astronomom, lecz uważa się że dzięki teleskopowi Kepler, przyszłej misji kosmicznej TESS, teleskopowi kosmicznemu CHEOPS oraz obserwatorium PLATO uda się zidentyfikować tysiące ciał niebieskich tego typu.

 

 

Źródło: http://www.space.com/29752-cometlike-planet-first-of-its-kind.html


NASA odnalazła tajemniczą piramidę na planecie Ceres

Planeta karłowata Ceres jest obecnie przedmiotem badań sondy kosmicznej Dawn należącej do amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Kolejne zdjęcia powierzchni tego globu wprawiają w zdumienie praktycznie wszystkich astronomów. Najpierw odkryto jasne plamy, które wyglądają trochę jak ziemskie rozświetlone miasta w nocy, a teraz jeszcze okazało się, że na powierzchni Ceresa znajduje się gigantyczna piramida.

 

Tajemniczy obiekt pojawił się na zdjęciach wysłanych 06 czerwca 2015 roku. Obecnie sonda Dawn znajduje się na wysokości 4400 kilometrów nad Ceresem. Eksperci NASA uważają, że piramida ma około 18 km szerokości i 6,3 km wysokości. Dla porównania, wysokość Wielkiej Piramidy w Gizie ma "tylko" 139 metrów.

 

Nieoczekiwane znalezisko na Ceresie może być kolejnym przedmiotem hipotez naukowych i rozmaitych dziwnych na pozór teorii. Sonda, która wykonała te zdjęcia została tam wysłana raczej w celu wykonania szczegółowych obrazów jasnych plam niewiadomego pochodzenia, ale przy okazji udało się odkryć tą niezwykłą strukturę.

W okresie od 06 sierpnia do 15 października sonda Dawn obniży swoją orbitę jeszcze bardziej, do 1450 km. Później obniży lot do 375 km. Na tej orbicie, Dawn pozostanie od 8 grudnia do końca swej misji. Ceres to, największe ciało niebieskie znajdujące się między Marsem, a Jowiszem. Planeta znajduje się w głównym pasie asteroid. Średnica tego globu to 950 km.

Niektórzy naukowcy uważają, że w przeszłości Ceres był niewielką planetą z oceanem znajdującym się pod jego powierzchnią. Kiedyś pod pokrywą lodu znajdowała się tam woda w stanie ciekłym. Kto wie, być może istnieje ona tam do dzisiaj i obecność wody pod powierzchnią Ceresa, tłumaczy dziwne jasne wykwity niewiadomego pochodzenia zaobserwowane w jednym z kraterów znajdujących się na tym ciele niebieskim.



 

 

 

 


Astronomowie odkryli stratosferę w atmosferze planety gazowej Wasp-33b

Naukowcy nie mieli dotychczas pojęcia czy w atmosferach gorących planet pozasłonecznych może istnieć stratosfera - warstwa absorbująca promieniowanie UV i widzialne. Wątpliwości te zostały jednak rozwiane wraz z najnowszym odkryciem, którego dokonano podczas obserwacji planety gazowej Wasp-33b.

 

Odległy gazowy olbrzym Wasp-33b posiada masę 4,5 razy większą od Jowisza i znajduje się około 380 lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Andromedy. Planeta ta orbituje bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej i panują na niej bardzo wysokie temperatury, wręcz ekstremalne.

 

Astronomowie korzystając z teleskopu Hubble'a odkryli w jej atmosferze inwersję temperatury. W wyższych warstwach atmosfery temperatura wynosi około 3 tysięcy stopni Celsjusza, lecz w niższych wartość ta jest obniżona o połowę. Sugeruje to, że gazowy olbrzym musi posiadać stratosferę.

 

Dzięki dokonanym pomiarom odkryto, że w warstwie absorbującej promieniowanie UV i światło widzialne znajduje się tlenek tytanu. Jest to więc pierwsza odległa planeta gazowa, na której zaobserwowano stratosferę. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym Astrophysical Journal.

 

 

Źródło: http://www.sci-news.com/astronomy/science-stratosphere-wasp33b-02903.html


Nastąpi największe zbliżenie asteroidy Ikara do Ziemi od 75 lat

Dzisiaj,16 czerwca, dojdzie do zbliżenia Ziemi z mierzącą przynajmniej kilometr średnicy asteroidą 1949 MA zwaną też asteroidą Ikara. To ciało niebieskie minie naszą planetę w odległości zaledwie ośmiu milionów kilometrów, czyli 21 razy dalej niż średnia odległość do Księżyca.

 

Asteroida 1949 MA została odkryta 27 czerwca 1949 roku przez Waltera Baade w Obserwatorium Palomar. Obiekt otrzymał tymczasowe oznaczenie 1949 MA. Po szczegółowej analizie ustalono jego 409-dniową orbitę. To dało do zrozumienia ​​astronomom, że obserwują niezwykły obiekt.

 

1949 MA ma bardzo eliptyczną orbitę, która powoduje, że asteroida podchodzi do Słońca na odległość tej z peryhelium Merkurego, a w aphelium znajduje się poza orbitą Marsa jakieś 204 dni później. Głównie z tego powodu, że orgbita tego obiektu muska Słońce, 1949 MA został nazwany Ikarem za postacią z mitologii greckiej, która wzleciała w swoich skrzydłach zbyt blisko Słońca.

Przez ponad pół wieku Ikar był samotnym rekordzistą pod względem bliskości przejścia w okolicy Słońca dla tego typu obiektów. Dopiero asteroida 2000 BD, która została odkryta w 2000 roku zdetronizowała na tym polu Ikara. To ciało niebieskie było również pierwszą asteroidą, której w trakcie jej bliskiego podejścia w czerwcu 1968 roku, przyjrzano się z wykorzystaniem technologii radarowej..

 

Klasyfikowane jako asteroida grupy Apollo, 1566 Ikar ma rezonans orbitalny pokrewny z Ziemią. Powoduje to, że dochodzi do zbliżeń do naszej planety w czerwcu w odstępach 9, 19 i 28 lat, ale nigdy nie na tyle blisko, aby stanowić zagrożenie kolizji. Następny raz asteroida ta minie tak blisko naszą planetę w 2090 roku. Przelot z 16 czerwca będzie odbędzie się na dystansie 8 053 000 km lub 0,05383 jednostek astronomicznych.

 

Mimo, że asteroida znajdzie się w bliskiej odległości od Ziemi jej jasność gwiazdowa wyniesie tylko +13,5, czyli będzie to za ciemny obiekt, aby być w stanie zobaczyć go przez swoje teleskopy amatorskie. Dla osób pragnących podziwiać przelot tej kosmicznej skały, transmisję przygotował teleskop internetowy Slooh, który będzie nadawać na żywo z Wysp Kanaryjskich.

 

 


ESA odzyskała kontrolę nad lądownikiem Philae na komecie 67P!

Lądownik Philae przestał nadawać 15 listopada 2014 roku po 60 godzinach pracy po skutecznym pierwszym w historii lądowaniu ziemskiego pojazdu na powierzchni komety. Wcześniej rozbijano już sondy kierując je na kometę, ale kontrolowane lądowanie pozostawało wyzwaniem.

 

Udało się to naszej rodzimej Europejskiej Agencji Kosmicznej. Niestety miejsce lądowania było nieco przypadkowe i podczas trwającej 12 godzin doby na tej komecie, lądownik był w świetle słonecznym tylko przez 90 minut. Urządzenie przeszło w tryb stand-by i ESA właściwie spisała Philae na straty. Tym większym zaskoczeniem jest jego powrót.

Eksperci podejrzewają, że na skutek wędrówki komety okres ładowania baterii słonecznych na Philae wydłużył się co pozwoliło na ponowny rozruch urządzenia przez autonomiczne systemy monitorujące kondycję urządzenia. Po siedmiu miesiącach okazało się, że Philae ma się dobrze, operuje w temperaturze około -35C i ma do dyspozycji 24 Watty energii.

Specjaliści współpracujący z ESA podczas trwającej już od dekady misji kosmicznej Rosetta, mają nadzieje pobrać brakujące dane zebrane podczas serii eksperymentów przeprowadzanych na powierzchni komety 67P w połowie listopada ubiegłego roku. Być może będą też możliwe nowe eksperymenty i dalsza eksploracja.

 

 

 


NASA pokazała najnowsze zdjęcia tajemniczych białych plam na Ceresie

Międzyplanetarna sonda Dawn, która jest obecnie zaangażowana w badania planetoidy Ceres, zrobiła kolejne zdjęcia intrygujących białych plam, które zlokalizowano na planecie karłowatej maksymalnej jakości. Zdjęcie zrobiono 6 czerwca tego roku w odległości zaledwie 4400 km od powierzchni planetoidy.

 

Niezwykłe jasne punkty znajdują się w kraterze o średnicy około 90 kilometrów. To co wiadomo na pewno to, że tajemnicze białe plamy na powierzchni planety karłowatej Ceres odbijają światło słoneczne lepiej niż reszta otoczenia. Pomimo faktu, że zdjęcia są coraz lepszej jakości, a sonda znalazła się już bardzo blisko Ceresa, nikt nie jest w stanie powiedzieć co to jest. Podstawowa teoria zakłada, że to efekt kriowulkanizmu, a plamy składają się z lodu.

NASA też nie ma pojęcia co to jest i ogłoszono nawet głosowanie. Do wyboru było sześć różnych odpowiedzi: wulkany, gejzery, lód, skały, osady solne lub "inne". Aż 37% wybrało opcję "inne". Około 30 procent wyborców wybrało lód, a 10 procent wulkan. Gejzery zyskały 9 procent, a tuż za nimi plasują się pokłady soli i kamienie.

To nieco zaskakujące, że po tylu miesiącach coraz dokładniejszych obserwacji astronomowie nadal nie wiedzą za wiele na temat anomalii z Ceresa. Pokazuje to rzeczywisty poziom naszej cywilizacji i postępów w astronomii. Z jednej strony osiągnięciem jest, że wiemy o istnieniu tej niezwykłej struktury, ale z drugiej strony niemożliwość jej identyfikacji wskazuje na poważne ograniczenia dzisiejszej astronomii.

 

 

 


Japońska agencja kosmiczna planuje misję na księżyce Marsa

Japońska agencja kosmiczna JAXA (Japan Aerospace Exploration Agency) powiadomiła o swoich przyszłych planach, dotyczących misji kosmicznej na księżycach Marsa - na Fobosie i Deimosie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, misja może odbyć się za około 7 lat.

 

W 2003 roku, japońscy uczeni wystrzelili sondę kosmiczną Hayabusa na planetoidę Itokawa, która dwa lata później dokonała udanego lądowania, zebrała próbki materii i dostarczyła je na Ziemię w 2010 roku. Misja ta miała ogromne znaczenie dla nauki - japońska sonda jako pierwsza zdołała tego dokonać.

Sonda Hayabusa - źródło: Wikipedia

Teraz naukowcy z agencji JAXA powiadomili o kolejnym, bardzo podobnym projekcie. Korzystając z technologii, która przyczyniła się do poprzedniego sukcesu, specjaliści chcą skonstruować dwie nowe sondy kosmiczne, które następnie zostaną wysłane na księżyce Marsa. Plan zakłada pobranie materiału z Fobosa i Deimosa oraz dostarczenie próbek na Ziemię. Japonia chce tego dokonać najwcześniej w 2022 roku. Szacuje się, że koszty projektu będą wynosiły 241 milionów dolarów.

 

 

Źródło: http://asia.nikkei.com/Tech-Science/Science/Japan-wants-to-do-some-Martian-moon-rock-collecting