Lipiec 2014

Nieoczekiwany taniec galaktyk karłowatych zredefiniuje modele kosmologiczne

Naukowcy odkryli, że małe galaktyki, które są bardzo blisko siebie, często nie grupują niczym "rój" obok siebie, tak jak robią pszczoły, tylko "tańczą" wokół siebie na uporządkowanych orbitach w kształcie dysku.

 

To odkrycie, dokonane zostało przez międzynarodowy zespół astronomów, w tym profesora Gerainta Lewisa z University of Sydney i zostało opublikowane w czasopiśmie Nature. Ustalenie to podważa naszą wiedzę o tym, jak powstają galaktyki i w konsekwencji, jak ewoluował wszechświat .

 

Na początku 2013 roku naukowcy ogłosili, że karłowate galaktyki otaczające galaktykę Andromedy krążą wokół niej w czymś w rodzaju wielkiego "samolotu", którego średnica ma ponad milion lat świetlnych, ale jest bardzo cienki i ma tylko 300 tysięcy lat świetlnych.

Przez wiele lat, astronomowie, tworzyli modele komputerowe, które zakładały, że galaktyki karłowate w wszechświecie są rozproszone losowo. To odkrycie przeczy temu przypuszczeniu. Z tego powodu naukowcy postanowili sprawdzić, czy jest to typowe zachowanie dla tego typu galaktyk we wszechświecie.

 

Aby tego dokonać skorzystano z danych zebranych dzięki projektowi Sloan Digital Sky Survey, który zapewnił wykonanie zdjęć więcej niż jednej trzeciej sfery niebieskiej. Dzięki temu naukowcy byli w stanie przestudiować właściwości tysięcy pobliskich galaktyk.

Ku ich zaskoczeniu, okazało się, że większość par satelitarnych galaktyk jest skierowana przeciwnie do wektora prędkości, gdy znajdują się po przeciwnych stronach gigantycznych galaktyk. Na podstawie wyników badań, naukowcy doszli do wniosku, że "taniec" takich galaktyk jest zjawiskiem typowym i występują w około 50 procentach obserwowanych przypadków.

 

Stwierdzenie to jest jednak sprzeczne z wszystkimi standardowymi modelami kosmologicznymi. Być może kluczem do jego pojęcia jest nasze zrozumienie roli tak zwanej ciemnej materii.

 

 


Teleskop HST sfotografował spiralny most z młodych gwiazd między dwiema galaktykami

Kosmiczny Teleskop Hubble'a wykonał zdjęcia bardzo nietypowej struktury znajdującej się w klastrze galaktycznym. Jest to łańcuch gwiezdnych supergromad gwiazd, które przypominają sznur pereł.

 

Teleskop Hubble'a sfotografował niezwykłą strukturę, znajdującą się 100 000 lat świetlnych od Ziemi. Jest ona kształtu korkociągu i może być podobna do sznura pereł. Otacza ona jądro dwóch zderzających się i łączących galaktyk.

 

Unikalna konstrukcja spirali gwiazd pozwoli być może na świeże spojrzenie na powstawanie gwiazd i supergromad, które powstają w wyniku łączenia się galaktyk i dynamiki gazów następującej w tym rzadko obserwowanym procesie.

Źródło: NASA/ESA/ HST

Naukowcy przyznają, że byli zaskoczeni tak imponującym widokiem jakkolwiek od dawna wiadomo było, że zjawiska tego typu widziano w ramionach spiralnych galaktyk gdzie tworzyły pływowy most między zderzających się galaktykami. Jednak ten szczególny układ supergromad nie był nigdy wcześniej obserwowany w procesach łączenia się olbrzymich galaktyk eliptycznych.

SDSS J1531+3414 - Źródło: NASA/ESA/Grant Tremblay

Młode supergromady gwiazd świecących na niebiesko, są równomiernie rozłożone wzdłuż łańcucha, który biegnie przez galaktyki, w odległości 3000 lat świetlnych. Dwie galaktyki eliptyczne są w głębi gęstej gromady galaktyk SDSS J1531 +3414.

Przykłady znanych zderzeń galaktyk - źródło: Internet

Bardzo silna grawitacja zniekształca obraz gromady galaktyk znajdujących się w tle, co czyni z nich niebieski łuk i paski, tworząc złudzenie lokalizacji galaktyk w ramach klastrów, efekt ten jest znany jest jako soczewkowanie grawitacyjne.

 

 

 


Teleskop Neowise odkrył kolejną kometę C/2014 N3

Jak można wyczytać w biuletynie Minor Planet Center Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU), opublikowanym 13 lipca 2014, została zauważona nowa kometa. Było to możliwe dzięki pracy teleskopu kosmicznego Near-Earth Object Wide-field Infrared Survey Explorer zwanego też NEOWISE.

 

Po raz pierwszy kometa C/2013 N3 została zauważona 04 lipca. Grupa astronomów pracowała wtedy nad danymi z teleskopu. W okresie od 4 do 11 lipca potwierdzono istnienie komety z 49 obserwatoriów naziemnych.

 

Kometa o nazwie C/2014 N3 (Neowise), należy do rodziny Jowisza. Jej peryhelium nastąpi 15 marca 2015 i znajdzie się wtedy w odległości około 3,84 AU od Słońca. Kometa ma paraboliczną orbitę. Niestety, okres obiegu nie jest jeszcze znany. Teraz jest to obiekt astronomiczny o jasności +16,4 m.

Źródło: A. Mainzer

Warto wspomnieć, że w nowej misji Neowise to już trzecia odkryta kometa. Pierwsza została odkryta w lutym tego roku, a druga została znaleziona 16 czerwca 2014. Podczas pracy, poprzedniego programu realizowanego tym teleskopem, zwanego WISE, teleskop odkrył 20 komet.

 

 


Galaktyczne fajerwerki uchwycone kilkoma teleskopami

Galaktyka M106, znana również jako NGC 4258, znajduje się 23 miliony lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Psów Gończych. Jej niezwykły portret udało się wykonać dzięki połączeniu zdjęć wykonanych na kilku długościach fal.

 

Zdjęcie składa się z danych pobranych praktycznie w całym zakresie widma elektromagnetycznego. Naukowcy podejrzewają, że we wnętrzu M106 znajduje się potężna czarna dziura, a wokół niej potężne rezerwuary gazu.

 

M106 jest galaktyką w dużej mierze podobną do Drogi Mlecznej. Jest ona znana w środowisku astronomicznym głównie dlatego, że ma dwa dodatkowe spiralne ramiona, które jaśnieją w promieniowaniu rentgenowski, świetlnym i radiowym.

Anomalne ramiona są też dobrze widoczne na tej nowej fotce z należącego do NASA teleskopu Chandra, który dał zdjęcie rentgenowskie, NSF's Karl Jansky Very Large Array dał zdjęcie radiowe widoczne na purpurowo, a obserwacje optyczne pochodzą z Hubble Space Telescope i widać je na żółto i na niebiesko. Dodatkowo dodano jeszcze obraz ze Spitzer Space Telescope, który na tym zdjęciu ma kolor czerwony.

To właśnie dane ze Spitzera wskazują na to, że anomalne ramiona NGC 4258 są wynikiem fal uderzeniowych podobnych do gromów dźwiękowych z samolotów ponaddźwiękowych. Powoduje to podgrzewanie się gazu o objętości do 10 milionów Słońc.

Specjaliści podejrzewają, że fale uderzeniowe są generowane przez masywną czarną dziurę w centrum galaktyki i mogą być wynikiem powstawania potężnych dżetów wysokoenergetycznych cząstek elementarnych. Uczeni uważają, że to te dżety oddziałują na dysk galaktyki tworząc fale uderzeniowe, które podgrzewają gaz.

 

 


Aktywna galaktyka z jasnym jądrem NGC 1433 widziana za pomocą teleskopu HST

Kosmiczny teleskop Hubble'a wykonał obrazowanie sąsiedniej galaktyki spiralnej NGC 1433. Należy ona do galaktyk z jasnym jądrem, któe są nazywane galaktykami Seyferta.





Galaktyka NGC 1433 znajduje się 32 miliony lat świetlnych od Ziemi. Jak wszystkie galaktyi Seyferta jest bardzo aktywna i jasna, a szczególnie jej jądro. Jego jasność przewyższa całą jasność Drogi Mlecznej jako obiektu astronomicznego.

 

Naukowcy są bardzo zainteresowani badaniami szczególnie tego co znaduje się w centrum takich galaktyk. Podejrzewa się, że kryją się tam hipermasywne czarne dziury.

NGC 1433 została zbadania w ramach projektu LEGUS (Legacy ExtraGalactic UV Survey), którego celem jest dokonanie obrazowania 50 pobliskich galaktyk, zwłaszcza tych, które wykazują procesy gwiazdotwórcze.







 


Sonda Cassini sfotografowała jednocześnie wszystkie trzy "atrakcje" Saturna

Najnowsze zdjęcia nadesłane przez sondę kosmiczną Cassini przedstawiają gazowego giganta z niezwykłej perspektywy. Udało się uchwycić w jednym ujęciu zarówno wir polarny, heksagon i pierścienie.

 

NASA opublikowała nowe zdjęcie, zrobione na orbicie Saturna. Zostało ono wykonane za pomocą aparatu szerokokątnego 2 kwietnia. Sześciokąt, którego wymiary są porównywalne ze średnicą Ziemi, zawdzięcza swój wygląd wirom odrzutowym w gazowej atmosferze. Burza obraca się wokół północnego bieguna planety, na szerokości geograficznej około 77 stopni. Zdjęcie zostało wykonane z odległości 2,2 mln kilometrów od Saturna, a każdy piksel w oryginalnym obrazie odpowiada 131 kilometrom.

 

Warto przypomnieć przy okazji, że w zeszłym tygodniu minęło 10 lat od przybycia Cassiniego na orbitę Saturna i rozpoczęcia obserwacji. NASA świętowała tę przełomową datę, publikując 10 najbardziej znaczących odkryć i 10 najbardziej imponujących zdjęć wykonanych za pomocą sondy.

Ostatnim etapem jej misji będzie tak zwany "Grand Finale", czyli wielki finał polegający na rozbiciu jej o Saturna. Ta nazwa została zasugerował podczas konkursu, który odbył się w kwietniu tego roku. Już za 3 lata wszyscy będziemy świadkami ostatniego aktu tej kosmicznej przygody.

Księżyc Enceladus - źródlo: NASA / Sonda Casssini

Sonda Cassini została wystrzelona w kosmos w 1997 roku. W czerwcu 2004 roku osiągnęła cel. Na podstawie przekazanych informacji opracowano dotychczas około 3000 raportów i dokonano wielu odkryć. Do jego osiągnięć należy też pierwsze w historii lądowanie sondy "Huygens" na Tytanie. Oprócz tego warto wspomnieć pogłębione badania Enceladusa, a także śledzenie procesu formowania nowego satelity i badania podziemnych jezior i mórz na Tytanie.

Misja będzie kontynuowana do 2017 roku, kiedy sonda zostanie skierowana w stronę atmosfery Saturna. Dane, które zbierze w swym wielkim finale zapewne posłużą do pogłębienia naszej wiedzy na temat niezwykłego gazowego giganta.

 

 

 


Słoneczne tsunami uderzyło znowu w sondę Voyager 1

Należąca do NASA sonda kosmiczna Voyager-1 doświadczyła ponownego nadejścia fali plazmy, którą wysłało Słońce. Zjawisko to obserwowano już po raz kolejny i za każdym razem urządzenia badawcze rejestrują niezwykłe odczyty jak na przestrzeń międzygwiezdną.

 

Zwykło się przyjmować, że sonda kosmiczna Voyager 1 zdołała to pierwszy w historii ziemski pojazd, który opuścił słoneczną heliosferę. Tak przynajmniej wskazały odczyty zainstalowanych na jego pokładzie urządzeń.

 

Na początku tego roku Voyager 1 znajdował się 18 924 100 000 km  od Słońca, co odpowiada odległości 126 jednostek astronomicznych AU. Granica heliosfery została wyznaczona na dystansie 121,7 AU. Przestrzeń międzygwiezdna nie jest obszarem jednolitym tak jak spodziewali się naukowcy i dochodzi tam do momentów nagłego wzburzenia.

Źródło: wikipedia

Wspomniane słoneczne tsunami potrzebowało aż rok na to, aby dolecieć do Voyagera 1 licząc od czasu emisji z naszej rodzimej gwiazdy. Sonda ta znalazła się tak daleko od Ziemi dzięki dobrodziejstwu metody zwanej asystą grawitacyjną. Dzięki niej udało się rozpędzić ją do największej prędkości jaką osiągnął jakikolwiek ziemski statek kosmiczny.

 

Co ciekawe Voyager 1 jest w drodze od 1977 roku i został wystrzelony w przestrzeń kosmiczną w 16 dni po Voyagerze 2, ale ze względu na obraną drogę Voyager 1 jest obecnie znacznie dalej od swojego bliźniaka.

 

 

 


Lato z superksiężycem - aż trzy takie zjawiska wystąpią w ciągu wakacji

Zawsze gdy Księżyc znajduje się w linii ze Słońcem, a dodatkowo znajduje się w perygeum. Gdy w takim ustawieniu jest on w fazie pełni mamy do czynienia z tak zwanym superksiężycem. W ciągu najbliższych miesięcy będziemy świadkami 3 takich wydarzeń.

 

Wiele osób pamięta ile uwagi poświęcono rok temu zjawisku superksiężyca. Przypadało ono 22 czerwca 2013 roku i zapamiętano to ponieważ Księżyc był większy i o 12% jaśniejszy. Dodatkowo zbliżenie naszego satelity wywołuje zwykle zdecydowanie intensywniejszy efekt pływowy w oceanach. Można się spodziewać wysokich fal przypływów.

 

Zwykle mówi się też, że w okresie superksiężyca może dochodzić do katastrof naturalnych ze wględu na oddziaływanie Księżyca. Trzeba przyznać, że na przykład huragan Katrina rzeczywiście wystąpił w okresie takiego zjawiska i aktualnie najbliższy superksiężyc mamy mieć 12 lipca i obserwujemy potężny tajfun Neoguri atakujący Japonię.

Oczywiście być może to tylko przypadki, ale trzeba przyznać, że korelacja między silniejszymi cyklonami a perygeum księżycowym rzeczywiście istnieje. Naukowcy nie zgadzają się, że superksiężyc jest czymś nietypowym. Co więcej dowodzą, że to zupełnie normalne i występuje co 13 miesięcy i 18 dni.

 

Pierwszy taki przypadek będziemy mogli zobaczyć 12 lipca (08:28 UTC), a potem jeszcze 10 sierpnia (17:44 UTC), i 9 września (03:30 UTC). Księżyc będzie wyraźnie większy i będzie świecił nieco jaśniej, co będzie łatwo zauważalne. W perygeum znajduje się on średnio o 50 tysięcy kilometrów bliżej niż w apogeum.

 

 


Podlodowy ocean Tytana może być bardziej słony niż Morze Martwe

Ostatnie dane nadesłane przez pozaziemską sondę kosmiczną Cassini wskazują na to, że pod lodową pokrywą Tytana, największego księżyca układu Saturna, znajduje się bardzo słony subglacjalny ocean.

 

Tytan to księżyc o bardzo gęstej atmosferze. Jest ona nawet większa od ziemskiej i głównie z tego powodu jest to bardzo interesujące ciało niebieskie. Na jego powierzchni dochodzi do cyrkulacji atmosferycznej, ale miejsce wody zajmuje tam metan.

 

Mimo to pod lodową pokrywą może się znajdować wodny ocean. Dane zebrane dzięki analizom oddziaływania grawitacyjnego nie tylko potwierdzają, że taki podlodowy ocean istnieje, ale jeszcze dowodzą, że ma on bardzo dużą gęstość.

Na Ziemi znamy takie przypadki na przykład z Morza Martwego. Normalny ocean ma zasolenie około 4% a znajdujące się na granicy Izraela i Jordanii Morze Martwe ma aż 40% zasolenia. Podejrzewa się, że ocean na Tytanie może mieć jeszcze większą gęstość.

Najnowsze modele matematyczne wskazują na to, że grubość lodowej pokrywy Tytana jest różna w innych miejscach. To oznacza, że podlodowy ocean również podlega zróżnicowanym procesom zamarzania. Jeśli ocean zamarza to znaczy, że są mniejsze szanse na to, aby pod lodem istniało jakieś życie. Zamarzanie po prostu ograniczy wymianę materiału między wodą, a powierzchnią.

Nowe dane z sondy Cassini pozwolą również na lepsze zrozumienie atmosfery Tytana, która tylko w 5% zawiera metan. Nadal pozostaje tajemnicą to jak ten metan pozostaje w atmosferze mimo, że wiemy, iż promienie słoneczne szybko niszczą ten gaz.

Naukowcy sądzą, że musi tam zachodzić pełny cykl atmosferyczny z metanem, podczas którego dochodzi do opadów tej substancji. Biorąc pod uwagę fakt, ze powierzchnia Tytana jest w większości zamarznięta na kość muszą istnieć jakieś "gorące punkty”, które umożliwiają stałą kontrybucję metanu do atmosfery Tytana.