Maj 2014

Spektakularne zdjęcia wykonane za pomocą teleskopu HST

Kosmiczny teleskop Hubbla to urządzenie, które miało odmienić współczesną astronomię. Początkowo kosztowna maszyna wysłana na orbitę bardzo rozczarowała ze względu na wadę zwierciadła, ale po nałożeniu korekcyjnych "okularów" HST - Hubble Space Telescope - pokazał na co go stać.


Kosmiczny teleskop Hubble zarejestrował kolejną zorzę na Saturnie

To nie pierwszy raz gdy kosmiczny teleskop Hubble'a sfotografował zorzę polarną na Saturnie. To dowód na to, że interakcja między promieniowaniem słonecznym, a polem magnetycznym planet położonych dalej niż Ziemia, również powoduje efekty takie jak obserwowane u nas.

 

Astronomowie uzyskali nowe zdjęcia zorzy na północnym biegunie Saturna dzięki kosmicznemu teleskopowi Hubble'a. Obrazy te są okazją do szczegółowego zbadania mechanizmu powstawania zorzy polarnych na Saturnie.

Naukowcy zastanawiali się od dawna dlaczego zorze na Saturnie tak dynamicznie się zmieniają. Dzięki zdjęciom pozyskanym dzięki kamerom śledzącym w zakresie UV zamontowanym na teleskopie Hubble'a udało się uzyskać bardzo dobre zdjęcia, które umożliwią naukowe analizy tego zjawiska.

 

 


Duża emisja promieniowania rentgenowskiego z Galaktyki Andromedy

Astronomowie na całym świecie fascynują się zjawiskiem, które wykryto wczoraj, 27 maja 2014 roku. Chodzi o emisję promieniowania rentgenowskiego jaką wykrył należący do NASA satelita SWIFT.

 

Promieniowanie pochodzi z odległej o mniej więcej 2,5 miliona lat świetlnych galaktyki Andromedy znanej też jako M31 lub NGC224. Jest to obiekt na tyle blisko Drogi Mlecznej, że widać go z Ziemi nawet za pomocą lornetek.

 

Przez pewien okres czasu uważano, że mamy do czynienia z rozbłyskiem gamma, który powstał tam przed tymi 2,5 milionami lat, ale teraz dominuje przekonanie, że to co określono jako GRBm31 to raczej zderzenie dwóch gwiazd neutronowych.

 

Gdyby był to rozbłysk gamma byłaby to świetna okazja do zbadania tych tajemniczych eksplozji. Niektórzy astronomowie uważają, że to z czym mieliśmy do czynienia to tak zwany ULX (ultraluminous X-ray source). Takie zdarzenia obserwowano już wielokrotnie w tym i w galaktyce Andromedy. Według obecnego stanu wiedzy mogą to być efekty towarzyszące pożeraniu gwiazd przez czarne dziury, co prowadzi do emisji dużej ilości promieniowania.

Oczywiście astronomowie wycelowali swoje teleskopy w miejsce, z którego pojawiło się promieniowanie. Za kilka dni powinniśmy się dowiedzieć większej ilości szczegółów na temat zdarzenia, którego skutki docierają do nas w tej chwili.

 

Wszystko wskazuje na to, że na szczęście nie grozi nam koniec cywilizacji na Ziemi w wyniku pobliskiego zjawiska astronomicznego. Intensywność emisji nie jest aż tak wielka, aby spowodować zniszczenie życia na Ziemi. Nie można jednak tego wykluczyć, bo nikt nie wie co jeszcze dotrze do naszej planety.

 

Przy tego typu zjawiskach jest bardzo wielki poziom niepewności, ponieważ miały one miejsce bardzo dawno temu, ale mimo, ze fale elektromagnetyczne poruszają się z relatywistycznymi prędkościami, ich rzeczywisty wpływ na nas można ocenić dopiero po ich dotarciu. Oglądamy zatem skutki zjawisk, które miały miejsce 2,5 miliona lat temu.

 

 

 


Naukowcy odkryli chmurę gazową o masie 70 tysięcy słońc

Teleskop kosmiczny Spitzer odnalazł najbardziej gęsty obłok kosmiczny, którego masa wynosi aż 70 tysięcy razy więcej niż masa Słońca. Znajduje się on 16 tysięcy lat od ZIemi. Według informacji podanych na stronie NASA, chmura ma długość około 50 lat świetlnych i może w niej powstać wiele tysięcy masywnych gwiazd.

 

Według naukowców powstaną tam gwiazdy należące do najbardziej masywnych, klasy O. Średnio są one prawie 20 razy większe niż Słońce. Temperatura ich powierzchni może wynosić nawet 30 tysięcy stopni Celsjusza. Takie gwiazdy kończą swoje życie stając się supernową. Eksplozje te są jednymi z głównych źródeł ciężkich pierwiastków we wszechświecie.

 

Sama kosmiczna chmura jest obecne dosyć ciemna, ale wraz ze wzrostem ilości nowych gwiazd wyemituje na zewnątrz nie tylko własne promieniowanie podczerwone, które odebrał teleskop Spitzer, ale i promieniowanie świetlne.

 

Naukowcy jeszcze nigdy nie zdołali zaobserwować powstawania takich masywnych gwiazd, właściwie to nie widziano jeszcze powstawania żadnej gwiazdy, ale teraz ma się to zmienić. Astronomowie są teraz w stanie śledzić ten fragment kosmosu i być może uda się zaobserwować powstawanie takich ogromnych gwiazd klasy O. Ma to pomóc wyjaśnić mechanizmy powstawania masywnych młodych gwiazd.

 

 

 


Deszcz meteorów w wyniku przelotu komety 209P/LINEAR nie był tak silny jak oczekiwano

Camelopardalidy rozczarowały miłośników spadających gwiazd. Ziemia zgodnie z planem przeszła przez strumień zanieczyszczeń w przestrzeni kosmicznej, który pozostał po przelocie okresowej komety 209P/LINEAR.


Każdy punkt to inna galaktyka

Należący do ESA teleskop kosmiczny Herschela pracował na orbicie od 14 maja 2009. Umieszczono go w punkcie libracyjnym L2 gdzie działał do 29 kwietnia 2013. Herschel, nazwany tak po odkrywcy podczerwieni Williamie Herschelu, zdołał wykonać w tym zakresie fal wiele wspaniałych zdjęć.

 

 

Poniżej znajduje się jedna z takich niezwykłych fotografii. Wykonano ją 20 maja 2010. Każdy z punktów to jedna galaktyka. Te obiekty astronomiczne znajdują się bardzo daleko, bo od 10 do 13 miliardów lat świetlnych.

 

 

 


Camelopardalidy rozświetlą niebo tysiącami spadających gwiazd

Wszyscy miłośnicy astronomii z pewnością czują teraz ekscytacje z powodu pierwszego tak znacznego roju meteorów, przez jaki przejdzie Ziemia. Pokaz zawdzięczamy Jowiszowi, który przesunął orbitę komety okresowej 209P/LINEAR bliżej Ziemi, co skutkuje większą ilością gruzu, na który natknie się Ziemia.


Kolidujące galaktyki wywołały liczne procesy gwiazdotwórcze

Kosmiczny teleskop Hubble'a zdołał wykonać bardzo interesujące zdjęcie przedstawiające kolidujące galaktyki NGC 4485 oraz NGC 4490. Obiekty te znane są też pod katalogową nazwą Arp 269.

 

Galaktyki te przed zderzeniem były spiralne, ale teraz stały się nieregularne. Obserwowanie takiego procesu w rzeczywistości jest bardzo korzystne dla astronomów, ponieważ mogą zweryfikować czy modele matematyczne symulujące zderzenia galaktyk, z których korzystają naukowcy są zgodne z naturą.

Arp 269 - źródło: NASA/ESA/HST

Najbardziej intensywna interakcja między galaktykami już się zakończyła i teraz rozdzielają się one. Czerwone i pomarańczowe kolory przedstawiają obszary, w których zachodzi szczególnie dużo procesów gwiazdotwórczych, które zostały zainicjowane w wyniku wzajemnej kontrybucji wodoru. Prowadzi to do powstawania nowych gwiazd stanowiących skutek zderzenia galaktyk.

Wizualizacja nieba z kolizją Drogi Mlecznej i Andromedy za 3,7 mld lat - źródło: wikipedia

Warto wspomnieć, że podobna kolizja czeka Drogę Mleczną i galaktykę Andromedy. Stanie się to dopiero za 3,7 mld lat i potrwa następnych kilka miliardów lat. Zderzenie galaktyk spowoduje początkowo spory bałagan, ale potem wszystko ulegnie stabilizacji i normalizacji aż do kolejnej kolizji.

 

 

 


Wielka Czerwona Plama na Jowiszu zanika w szybkim tempie

Ludzkość nie jest w stanie stwierdzić jak długo na powierzchni największej planety w Układzie Słonecznym, Jowisza, znajduje się gigantyczny antycyklon, który znany jest pod nazwą Wielkiej Czerwonej Plamy. Ostatnie ustalenia wskazują na to, że zmniejsza się ona w szybkim tempie.

 

Jako pierwszy plamę dostrzegł brytyjski fizyk Robert Hooke i było to dopiero w 1664 roku. Można więc założyć, że ten antycyklon wiejący w kierunku odwrotnym do wskazówek zegara jest tam przynajmniej od 350 lat, a być może znacznie dłużej.

 

Pierwsze solidne badanie tej struktury wykonano dopiero przy okazji podróży sondy kosmicznej Voyager w 1979 roku, która zbliżyła się na odległość 280 tysięcy kilometrów od tej burzy. Wtedy jej wielkość oszacowano na 23 tysiące kilometrów.

Źródło: NASA/HST

Warto zaznaczyć, że obserwacje dokonywane w XIX wieku wskazują na to, że Wielka Czerwona Plama miała wtedy około 40 tysięcy kilometrów zatem w ciągu niespełna stu lat zmalała o mniej więcej 40 %. Ostatni pomiar dokonany za pomocą kosmicznego teleskopu Hubble'a wskazuje na to, że plama ma już tylko 16,5 tysiąca kilometrów. To zdecydowanie najmniejsza zmierzona średnica w historii 350 lat obserwacji tej struktury.

 

Nie wiadomo jak długo będzie jeszcze istniała ta długowieczna burza. Jedyne co możemy robić to wymiarować jej zachowanie, bo może dzięki temu dowiemy się o niej coś więcej. Dotychczas ustalono na przykład, że wiatr wiejący w tym antycyklonie ma prędkości rzędu kilkuset kilometrów na godzinę. Wiemy też, że pełny obrót tej formacji trwa około 6 ziemskich dni. Nie wiemy dlaczego plama jest tak długowieczna ani co powoduje jej zanikanie.

 

 

 

 


Ziemia widziana z pokładu odlatującego statku kosmicznego

Gdy tylko ludzie wysyłali w przestrzeń kosmiczna jakąś zaawansowaną sondę badawczą zawsze próbowano wykonać sekwencję zdjęć dokumentujących oddalającą się Ziemię. Oto przykład takiego nagrania wykonanego przez sondę kosmiczną Messenger.


Strony