Kwiecień 2014

Ciemna materia może wywołać katastrofalny deszcz meteorów na Ziemi

Naukowcy z Harvard University, Lisa Randall i Matthew Reece sugerują, że w naszej Galaktyce muszą istnieć strefy ciemnej materii. Ich zdaniem może ona wystrzelić w stronę Ziemi, jak z procy dużo ciał niebieskich, co prowadziłoby do globalnej katastrofy jak ta z czasów dinozaurów.

 

Czym jest ciemna materia? Jest pojęciem astronomicznym wprowadzonym, aby cokolwiek pasowało w równaniach grawitacji. Po prostu konwencjonalnej materii jest zbyt mało, aby wywierała obserwowane efekty grawitacyjne. Przyjęto zatem, że około 27% wszechświata to ciemna materia nieemitująca promieniowania elektromagnetycznego, czyli na przykład światła.

 

Całkiem niedawno zaproponowano istnienie cienkich dysków ciemnej materii o grubości około 35 lat świetlnych, które mogą się znajdować w centralnej płaszczyźnie Drogi Mlecznej. Zdaniem uczonych gwiazdy przechodzą przez ten pas i wtedy mogą się odbywać oddziaływania. Słońce jest jedną z takich gwiazd.

 

Naukowcy sugerują, że dysk ciemnej materii może mieć wpływ na orbity komet w zewnętrznym Układzie Słonecznym. Po prostu są wyrzucane w kierunku centrum. To z kolei może znacznie podwyższyć ryzyko zderzenia asteroidy z Ziemią.

Już wcześniejsze badania sugerowały, że bombardowania z kosmosu zdarzają się na Ziemi cyklicznie. Proponowano cykl 35 milionów lat. Naukowcy sugerują, że ten mechanizm musi mieć jakiś mechanizm aktywacyjny, na przykład hipotetyczną Nemezis, gwiazdę towarzyszącą Słońcu.

 

Randall i Reece zwracają uwagę na fakt, że wahania w cyklu pokrywają się z przejściem Słońca przez środek płaszczyzny Drogi Mlecznej. Ich zdaniem sugeruje to istnienie hipotetycznego dysku ciemnej materii.

Gdy badano kratery poimpaktowe o średnicy większej niż 20 km pojawiające się w ostatnich 250 mln lat okazało się, że występowały bardzo regularnie z cyklem 35 mln lat. Ustalono, że prawdopodobieństwo impaktu w tych okresach było trzykrotnie wyższe.

 

Warto wspomnieć, że trwa aktualnie misja kosmiczna europejskiego teleskopu Gaia, która ma za zadanie dokonanie dokładnego mapowania wszystkich gwiazd widocznych w naszej galaktyce. Dzięki takim informacjom da się obliczyć oddziaływania grawitacyjne, co z kolei może się pomóc ostateczne potwierdzić hipotezę o dysku ciemnej materii w naszej Galaktyce.

 

 

 


Kometa 209P/LINEAR może spowodować na Ziemi imponujący deszcz meteorów

Kometa 209P/LINEAR, która w maju minie Ziemię w bliskiej odległości, może spowodować powstanie jednego z najbardziej spektakularnych deszczów meteorytów ostatnich lat. Według astronomów powinniśmy go zobaczyć już 24 maja.

 

Eksperci przewidują, że intensywność deszczu meteorów będzie znaczna i może osiągać nawet 400 meteorów na godzinę. Dla porównania, w ubiegłym roku największą intensywność osiągnęły Perseidy i notowano od 100 do 120 meteorów na godzinę. Szczyt roju według obliczeń powinien wystąpić o 06:29 UTC w dniu 24 maja.

 

Kometa 209P/LINEAR została odkryta dziesięć lat temu. Ostatecznie ustalono, że 24 maja 2014 roku zbliży się ona do Ziemi na odległość 0,05 jednostek astronomicznych. To tylko 7,4 miliona kilometrów. Wcześniejsze badania wskazują, że przejście komety może spowodować potężny deszcz meteorytów spowodowane przez fakt, że cząstki pyłu z jej warkocza spłoną o ile wejdą w atmosferę naszej planety, powodując ogromną liczbę tak zwanych "spadających gwiazd.

Meteory będą widoczne na niebie północnej półkuli a ich umiejscowienie na nieboskłonie to gwiazdozbiór Żyrafy. Meteory powinny się pojawiać jeszcze przed perygeum i chwilę po nim, ale ich intensywność będzie w tym okresie mniejsza. Meteory powinny być widoczne przynajmniej 2 dni przed i po szczycie, ale najlepsze warunki obserwacji będą z dala od świateł miast.

 

 


Odkryto gwiazdę, która świeci jaśniej podczas zaćmienia

Pierwszy raz w historii obserwacji udało się zobaczyć, jak gwiazda podwójna wykazuje niezwykły efekt wizualny: biały karzeł, przechodząc na dysku swojego większego towarzysza nie powoduje zaćmienia tylko zwiększa jej światło.


Planetoidy Ceres i Westa można zobaczyć nawet przez lornetkę

Teraz, przez cały czas, aż do końca lipca, największe i najjaśniejsze asteroidy jakie znamy, Ceres i Westa, przechodzą prawie równolegle do siebie w konstelacji Panny (Virgo). Są one tak blisko, że można je łatwo obserwować nawet za pomocą lornetki.

 

Ceres jest największą planetoidą głównego pasa asteroid, jaką znamy. Został odkryty w 1801 roku, a jego średnica to 950 km. Początkowo nazywano go planetą, ale ostatecznie wykrystalizowało się pojęcie planet karłowatych i taką klasyfikację utrzymuje się po dzień dzisiejszy. Z kolei Westa ma około 530 km średnicy i należy do najjaśniejszych z asteroid.

Ceres i Vesta - Źródło: NASA/ Teleskop Hubble'a

W lipcu 2011 roku na orbitę Westy wszedł należący do NASA statek kosmiczny Dawn. Zdołał wykonać bardzo wiele zdjęć, co pogłębiło naszą wiedzę. Badania wizerunków skał na powierzchni tego ciała niebieskiego wykazało podobieństwa do bazaltowych meteorytów.

Ceres - Źródło: Internet

Zarówno Westa jak i Ceres to obiekty o skalistej powierzchni. Według naukowców, na Ceresie może się znajdować woda, glina i gleby bogate w żelazo. Gęstość tej planetoidy jest mniejsza niż gęstość Ziemi. Astronomowie uważają, że pod powierzchnią tej asteroidy może znajdować się woda w stanie stałym.

W najbliższych tygodniach i miesiącach, Ceres i Westa będą się stopniowo zbiegały i stan ten potrwa do 5 lipca. Wtedy odległość między nimi wynosi zaledwie 10 minut kątowych (jedna trzecia średnicy Księżyca w pełni). Jednak do tego czasu zmniejszy się ich jasność.

 


Odnaleziono pierwsza egzoplanetę wielkości Ziemi w ekosferze innej gwiazdy

Międzynarodowy zespół naukowców zdołał odkryć nową planetę pozasłoneczną, na której może istnieć życie. Ciało niebieskie znajduje się mniej więcej 500 lat świetlnych od Ziemi i nazywa się Kepler-186f.

 

Nazwa ma oczywiście związek z teleskopem kosmicznym Kepler, który przez kilka lat obserwował fragment nieba w poszukiwaniu niewielkich zmian jasności obserwowanych gwiazd. Nazywa się to tranzytem i robią to również planety w Układzie Słonecznym.

 

Dzięki temu można zlokalizować planetę i obliczyć wiele parametrów jej orbity. Dzięki zdobytym informacjom ustalono, że Kepler-186f znajduje się w takiej odległości od gwiazdy, ze można to nazywać ekosferą, czyli znajdują się tam warunki, które przynajmniej teoretycznie mogą być korzystne dla istnienia życia.

 

Średnica odkrytego ciała niebieskiego jest nieco większa od Ziemi, więc atmosfera tego globu może się różnić od tej panującej na Ziemi. Jednak naukowcy nie wykluczają, że może się tam znajdować woda w stanie ciekłym.

 

 


W pierścieniu Saturna uformował się nowy księżyc "Peggy"

Kilka miesięcy temu informowaliśmy, że na krawędziach pierścienia A wykryto pewne zakłócenia. Najnowsze zdjęcia wykonane przez sondę Cassini zdają się potwierdzać, że jesteśmy świadkami "narodzin" nowego księżyca.

 

Autor badania, Carl Murray z Queen Mary University of London powiedział, że nigdy jeszcze nie widzieli czegoś podobnego. Uformowany lodowy księżyc, który otrzymał nazwę "Peggy", prawdopodobnie będzie oddalać się od pierścienia A i orbitować wokół Saturna, tak jak robią to pozostałe księżyce.
Źródło: NASA/JPL-Caltech/Space Science Institute

 

Średnica obiektu wynosi około 800 metrów a badacze szacują, że "Peggy" raczej nie będzie już przybierać na rozmiarach, a nawet może się pomniejszyć. Odkrycie zapewni naukowcom nowe informacje, dotyczące powstania innych księżyców Saturna oraz samego uformowania się planety.

 

W 2016 roku sonda Cassini znajdzie się bliżej zewnętrznych krawędzi pierścienia A. Daje to nadzieję iż uda się dokładniej przestudiować uformowany lodowy księżyc oraz wykonać zdjęcia, które pozwolą na przeprowadzenie dalszych analiz.

 

 

Źródło: http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S001910351400150X


We wnętrzu Plutona mogą znajdować się oceany wody w stanie ciekłym

W przyszłym roku, sonda New Horizons zbliży się do Plutona oraz jego księżyca Charona. Naukowcy stwierdzili, że wewnątrz tej planety karłowatej mogą znajdować się oceany płynnej wody, natomiast na jej powierzchni ślady bardzo dawnej aktywności tektonicznej.

 

Im bliżej Plutona znajduje się sonda New Horizons, tym więcej teorii pojawia się na temat tego odległego ciała niebieskiego. Według najnowszej hipotezy, kolizja, która uformowała Plutona i Charona, mogła wystarczająco ogrzać wnętrze planety karłowatej aby znajdowały się tam oceany wody w stanie ciekłym. Co więcej, wydarzenie mogło spowodować pojawienie się krótkotrwałego systemu tektonicznego.

 

Takiego zdania są Amy Barr i Geoffrey Collins z Brown University, którzy opracowali model opierający się na założeniu iż początkowe zderzenie dwóch ciał niebieskich mogło wygenerować wystarczające ilości ciepła aby stopić wnętrze Plutona. Woda w stanie ciekłym miałaby znajdować się pod lodowatą skorupą planety karłowatej. Barr wyjaśnia, że gdy oceany zamarzają, pozostała część cieczy zostaje wzbogacona w sole i amoniak, które służą jako środek przeciw zamarzaniu.

 

Twierdzą oni również, że oceany te mogły stworzyć lodowe płyty tektoniczne na powierzchni Plutona. Uczeni zasymulowali kilka scenariuszy, określających położenie orbity Charona tuż po kolizji. Każdy ze scenariuszy pokazał, że księżyc Plutona stopniowo oddalał się.

 

Gdy Pluton oraz Charon były blisko siebie i były gorące ze względu na kolizję, oba obiekty wywarły większe siły na siebie, przez co przyjęły kształt jajka. Jednak gdy Charon zaczynał się oddalać, Pluton stał się bardziej sferyczny. Aby zmienić swój kształt, lodowata powierzchnia musiałaby pęknąć.

 

Na potwierdzenie tej teorii trzeba jeszcze poczekać. Sonda New Horizons, wystrzelona 8 lat temu, już w przyszłym roku znajdzie się blisko Plutona i jego księżyca. Misja będzie miała za zadanie sporządzić dokładne mapy tych obiektów, a przy okazji, uczeni mają nadzieję sprawdzić czy na powierzchni Plutona będą jakieś dowody, potwierdzające teorię lodowych płyt tektonicznych.

 

 

Źródło: http://news.discovery.com/space/pluto-may-have-deep-seas-and-ancient-tec...


Strony