Listopad 2013

Kometa ISON może dać początek nowego roju meteorów

Media są wciąż pełne sprzecznych informacji na temat komety ISON i jej przejścia przez koronę słoneczną. NASA początkowo obwieściła jej zniszczenie, a potem to, co z niej zostało nagle zaczęło rozbłyskać. Z pewnością nie jest to koniec atrakcji, jakie na nas czekają w związku z jej obecnością w Układzie Słonecznym.


Galaktyki występujące w gromadach szybciej tracą gaz konieczny do powstawania gwiazd

Astronomowe z Uniwersytetu Technologii w Swinburne przeprowadzili interesujące badanie galaktyk. Próbowali dowiedzieć się jak zmienia się wielkść gazu w przypadku pojedynczych galaktyk jak i tych występujacych w gromadach. Okazało się, że pojedyncze galaktyki mają więcej gazu sprzyjającego procesom gwiazdotwórczym.

 

Odkryć dokonano za pomocą radioteleskopu Arecibo znajdującego się w Portoryko. Astronomowie przeanalizowali bardzo wiele galaktyk i określali wielkość gazu za pomoca analizy widma. Stwierdzono zauważalny spadek gazu w gromadach galaktyk.

 

Problem najwyraźniej nie dotyczy pojedynczych galaktyk. Przykładem może być nasza Droga Mleczna, która posiada bardzo duże zasoby wodoru stanowiącego główny pierwiastek sprzyjający tworzeniu się nowych gwiazd. Za pomocą pomiarów wielkości gazu możemy dowiedzieć się więcej na temat ich powstawania oraz składu.

 

Wyniki tego badania zaskoczyły wszystkich, gdyż średnie zapotrzebowanie gazu przy procesie tworzenia się gwiazdy w pojedynczej galaktyce jest większe. Spowodowane jest to tym, że przy tworzeniu się gwiazdy w gromadach, gaz prawdopodobnie jest wypychany co powoduje oczywiście jego szybsze wyczerpanie.

 

Będą prowadzone dalsze obswerwacje, między innymi za pomocą teleskopu SKA Pathfinder, mają one pomóc astronomom w lepszym zrozumieniu zauważalnej redukcji wodoru w niektórych galaktykach. Być może da nam to równiez cenne informacje na temat procesów zachodących podczas ewolucji galaktyk we wszechświecie.

 

 

 


Powrót komety ISON, piękny spektakl astronomiczny jest nadal możliwy

Wczorajsze peryhelium komety ISON było wydarzeniem bez precedensu. Kometa odkryta przed ponad rokiem była wczoraj w centrum uwagi całego świata, nie tylko osób interesujących się astronomią. Po jej zbliżeniu do Słońca rozpoczęła się lawina spekulacji, przetrwała czy nie.

 

Naukowcy zdecydowanie przedwcześnie oświadczyli, że kometa ISON została zniszczona przez Słońce. Wiadomość poszła w świat i potem trzeba było to "odkręcać". Kometa rzeczywiście mogła ulec częściowej fragmentacji, ale spory fragment pozostał w jednym kawałku i są nawet nadzieje na to, że będzie zyskiwał na jasności.

Powstaje też pytanie jak zdecydowane uszczuplenie masy komety ISON wpłynie na jej trajektorię. Niewątpliwie jakiś wpływ będzie i NASA, lub jakaś inna agencja kosmiczna musi teraz dokonać korekty wcześniejszych przewidywań. Nie powinna to być jednak wielka różnica w stosunku do tego, co prognozowano w przeszłości.

 

 

 


Odnaleziono trzy z najstarszych galaktyk we wszechświecie.

Jak dowodzą badania za pomocą teleskopów ALMA oraz HST odnaleziona w 2009 roku bańka zjonizowanego gazu, kóra nosi nazwę "Himiko" mieści w sobie trzy wielkie galaktyki, które wielkością mogą dorównać "drodze mlecznej".

 

Do obserwacji "Himiko" zaangażowano dwa teleskopy: HST oraz ALMA. Odkryły one trzy wielkie galaktyki, które pojawiły się gdy wszechświat miał zaledwie 800 milionów lat, jest to niezwykle rzadki układ tak ułożonych galaktyk. Odkrycie to z całą pewnością daje nam wiele informacji na temat formowania się samych galaktyk oraz samego powstawania wszechświata.

 

Powinno to rzucić trochę światła na procesy formowania się pierwszych gwiazd zaraz po Wielkim Wybuchu, który według naukowców zapoczątkował istnienie wszechświata. Warto dodać, że połączona moc obserwacyjna teleskopów ALMA i HST powoduje, że są w stanie odkrywać galaktyki, które znajdują się w odległości 15 milionów lat świetlnych od Ziemi.

 

Jak twierdzi jeden z profesorów Instytutu Technologii w Californi odkryte galaktyki są prawdopodobnie gotowe do połączenia się ze sobą, co spowoduje utworzenie się czegoś na wzór naszej Drogi Mlecznej. Według astronomów w skład gazu, który znajduje się w "Himiko" może wchodzić mieszanina wodoru, helu oraz pierwiastków lekkich, które mogły powstać w wyniku Wielkiego Wybuchu. Jeśli ta informacja okaże się prawdziwa to zapewne będzie punktem zwrotnym w zrozumieniu powstawania nowych galaktyk.

 

 

 


Pozostałości po supernowej "Tycho" wciąż zaskakują

Jak dowodzą badania i obserwacje dokonane za pomocą sondy kosmicznej "SUZAKU" udało sie odnaleźć pozostałości po supernowej "Tycho". Prawdopodobnie jej eksplozja nastąpiła w XVI wieku.

 

 

 

W 1572 roku Astronom Tycho Brahe zauważył dziwny rozbłysk. Jak okazało się później jego powodem była eksplozja supernowej. Pojawienie się tej gwiazdy zdziwiło wszystkich gdyż, uważano że niebo jest stałe i niezmienne. Supernowa jest to gwiazdą, która w pewnym momencie zaczyna się zapadać, co kończy się gigantyczną eksplozja i wyemitowaniem poteznego promieniowania elektromagnetycznego, które jest obserwowane równiez w formie światła.

 

Coś takiego spotkało wspomnianą supernową "Tycho". Jej wybuch spowodował wyrzucenie w przestrzeń kosmiczną między innymi krzemu i żelaza, które poruszało się z prędkością 5000 km/s Tego typu gwiazdy po wybuchu świecą przez kilka tygodni, czasem miesięcy, ale finalnie zanikają. Z kolei materiał, który jest wyrzucony przez sam wybuch, a następnie falę uderzeniową utrzymuje się przez setki, a nawet tysiące lat!





Astronomowie zdołali dowiedzieć się, dlaczego tysiące lub setki lat po eksplozji taki materiał nadal jest widoczny. Fala uderzeniowa, która miała miejsce w wyniku eksplozji była 1000 razy szybsza od dźwięku, co spowodowało, że podgrzane przez ten proces resztki emitują promieniowanie rentgenowskie. Naukowcy mają zamiar poszukiwać podobnych procesów u młodszych supernowych, co sprawi, że dowiemy się więcej na temat gwiazd oraz ich składu.

 



 


Kometa ISON vs Słońce, spektakl trwa

Już tylko godziny dzielą nas od oczekiwanego od 14 miesięcy wydarzenia. Kometa C/2012 S1 (ISON) zbliża się do powierzchni gwiazdy i nadal pozostaje w relatywnie dobrym stanie.

 

Astronomowie sądzili, że ISON zdoła zbudować jasność nawet o wielkości magnitudy -13, ale modele te okazały się zbyt optymistyczne, ponieważ zakładały większą zawartość wody w jądrze. Mimo to kometa z godziny na godzinę staje się coraz jaśniejsza i według ostatnich danych osiąga już magnitudę -2

Jej drogę ku przeznaczeniu można obserwować obecnie za pomocą obserwatoriów solarnych. Szczególnie imponująco wygląda ona na obrazach przesyłanych przez koronograf LASCO C3 zainstalowany na pokładzie satelity SOHO. Powinna być tam widoczna do piątku 29 listopada do godzin wieczornych.

Niedługo kometa ISON będzie wchodziła w pole widzenia koronografu LASCO C2. Powinno do tego dojść około 13:00 czasu uniwersalnego. Pozostanie w jego zasięgu, co najmniej do 23:00 UTC.

 

 

 


Kosmiczny teleskop HST zaobserwował wyjątkową galaktykę

Kosmiczny teleskop Hubble'a dokonał obserwacji wyjątkowej spiralnej galaktyki. Jej odkrycie jest o tyle ciekawe, że odległość jaka nas od niej dzieli w skalach kosmicznych jest naprawdę ogromna.

<--break->

 

Galaktyka znaleziona przez teleskop Hubble'a ma już swoją nazwę, NGC 4921 i znajduje się w odległości około 310 milionów lat świetlnych od Ziemi. Przypomnijmy, że rok świelny to czas po jakim światło dociera w dane miejsce. Galaktyka zalicza się więc do obiektów głębokiego kosmosu. Odkryta galaktyka ma wygląd dysku, a w jej skład wchodzą grawitacyjnie powiązane gwiazdy. Oprócz tego składa się z pyłu i gazu międzygwiezdnego.

 

Znaleziona przez teleskop galaktyka NGC 4921 nosi miano "anemicznej" , głównie z powodu powolnych procesów gwiazdotwórczych i w wyniku tego słabej jasności jej samej. Sama galaktyka znajduje się niedaleko gromady podobnych jej galaktyk, a jej prędkość względna jest znacznie większa od średniej tam zaobserwowanej i wynosi 7560 km/s.

 

Warto też przypomniec, że 4 maja 1959 roku w galaktyce NGC 4921 zaobserwowano supernową, której szczyt jasnosci osiągnąl magnitudo +18,6. Udało się tego dokonac dzięki teleskopowi Schmidt w Palomar Observatory.

 

 

 


NASA jest bardzo zaniepokojona chińskim programem księżycowym

Według najnowszych informacji Chiny są w końcowej fazie przygotowań lądownika księżycowego Chang'e 3, który już w grudniu ma zostać wystrzelony w stronę srebrnego globu za pomocą rakiety Długi Marsz 3B. Ambitny plan zakłada wprowadzenie statku kosmicznego na orbitę Księżyca, a następnie lądowanie na jego powierzchni w celu pozostawienia tam łazika zasilanego energia słoneczną. Jest on wyposażony w cztery kamery i jest zdolny do prowadzenia zaawansowanej eksploracji srebrnego globu.

 

Łazik, który nazwano "Poszukiwanie Marzenia" będzie sterowany z Ziemi i przynajmniej przez trzy miesiące będzie jeździć po powierzchni naszego satelity zbierając bezcenne dane naukowe. Prawdopodobnie lądowanie nastąpi w obszarze zwanym Sinus Iridum, w pobliżu relatywnie nowego krateru Laplace. To wyjątkowa okazja, bo nie udało się do tej pory dokonać badania świeżego krateru na jakimkolwiek ze znanych nam ciał niebieskich.

NASA stwierdza, że jakkolwiek z naukowego punktu widzenia misja jest interesująca to jej przygotowanie pozostawia wiele do życzenia. Przede wszystkim amerykańscy naukowcy mają wątpliwości, czy materiał pędny zastosowany przez lądownik nie spowoduje skażenia atmosfery księżycowej. jest to o tyle istotne, że NASA prowadzi właśnie projekt LADEE (Lunar Atmosphere and Dust Environment Explorer). Jego efektem jest wyniesienie orbitera, którego celem jest zbadanie gęstości, składu i zmienności śladowej atmosfery Księżyca.

 

Cała misja może się okazać fiaskiem, ponieważ dokładne instrumenty nie będą odwzorowywały rzeczywistych warunków księżycowych, tylko mogą dokonać detekcji wprowadzonych przez Chińczyków zanieczyszczeń. Aby uniknąć takiego losu konieczne jest skoordynowanie obu misji, ale w obecnej sytuacji politycznej jest to bardzo trudne, o ile nie niemożliwe.

 

 

 


Komercyjne kamery HD do obserwacji Ziemi znajdą się wkrótce na ISS

Rosyjski statek kosmiczny „Progress”, wystrzelony dzisiaj z kosmodromu Bajkonur zmierza w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Na pokładzie znajdują się specjalne kamery służące do do obserwacji Ziemi. Jedna z kamer ma uchwytywać nawet najmniejsze zmiany zachodzące na ziemii nie tracąc przy tym żadnych, nawet najmniejszych szczegółów.

 



Kamery zostały wykonane przez brytyjską firmę Rutherford Appleton Laboratory na zamówienie kanadyjskiej firmy Urthecast. Organizacja ta ma dość spore ambicje, gdyż chce stworzyć nowy "biznes" polegający na gromadzeniu i sprzedaży zdjęć i filmów Ziemi wykonywanych z pułapu ISS.

 

Odbiorcami nagrań w wysokiej rozdzielczości maja byc największe stacje telewizyjne. Jedna kamera jest w stanie uchwycić nawet najmniejszy szczegół z dokładnością do metra wykonując zdjęcia z wysokości około 400 km. Dzięki temu można będzie zobaczyć nawet poruszające się pojazdy.

 

Druga kamera będzie służyła do wykonywania obrazów statycznych. Będzie w stanie wykonywać zdjęcia w rozdzielczości 5m na pixel. Firma Urthecast ma nadzieję, że obie kamery zostaną zamontowane przez astronautów na specjalnej suwnicy i będą w pełni operacyjne do końca roku

 

 


Kometa ISON może jednak ulegać fragmentacji

Wiele źródeł informuje dzisiaj o możliwej fragmentacji komety ISON. Według tych doniesień nie mamy, co liczyć na kometę widoczną w ciągu dnia. Informacje o rozpadzie komety ISON nie są jeszcze potwierdzone, ale zaczyna o tym wspominać coraz więcej źródeł.

 

Już 3 grudnia tego roku jasność komety ISON może osiągnąć taki poziom, że nawet chwile po wschodzie Słońca może być widoczny warkocz, co byłoby widokiem zaiste niezwykłym. Wszystko to może być jednak niemożliwe, jeśli kometa ISON rzeczywiście uległa dzisiaj fragmentacji.

Kometa 73/P Schwassmann-Wachmann 3 po fragmentacji - foto: HST

O rzekomej fragmentacji komety ISON można przeczytać na naukowych forach. Według tych doniesień pomiędzy 21 a 25 listopada dokonywano licznych obserwacji za pomocą radioteleskopu IRAM. W ich wyniku wykryto wielokrotne, osłabienie emisji z jądra, w tym obficie wydzielającego się cyjanku wodoru. Przyczynił się do tego również polski astronom Michał Drahus.

Według znanych modeli drastyczne zmniejszenie emisji może oznaczać fragmentację komety lub kończącą się aktywność tego obiektu. Ta druga możliwość oznaczałaby przekształcenie się C/2012 S1 ISON z komety w asteroidę. Początkowo kometa miała osiągnąć oszałamiająca jasność -13 ale obecnie zmieniono te przewidywania do -3. Najjaśniej zaświeciła do tej pory z magnitudą +4. Nie sprostanie oczekiwaniom może oznaczać, że znajduje się tam znacznie mniej wody i innych substancji chemicznych.

 

Nie wiadomo, co tak naprawdę dzieje się teraz z kometą. Znajduje się on tylko kilka stopni ponad Słońcem, co czyni jej obserwacje bardzo trudną. Aby przekonać się, co się tam dzieje będziemy potrzebowali danych z obserwatoriów astronomicznych w kosmosie. Już obecnie ISON wszedł w zasięg satelity STEREO A ale za kilka dni pojawi się na wszystkich możliwych obserwatoriach solarnych z SOHO, SDO i drugim STEREO włącznie.

 

 

 

 


Strony