Wrzesień 2013

Odkryto pulsar, którego istnienie jest teoretycznie niemożliwe

Amerykańscy naukowcy odkryli w gwiazdozbiorze Strzelca coś, co wygląda na pulsar, o niezwykłej charakterystyce. Obiekt ten przekształca się z pulsara radiowego w rentgenowski i dzieje się tak na zmianę.

 

Ten dziwny kosmiczny twór jest oznaczony sygnaturą J18245-2452 i znajduje się około 18 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Relatywnie blisko od niego znajduje się gromada gwiazd znana pod numerem katalogowym Messiera - M28. Obiekt ten to właściwie gwiazda neutronowa o niezwykłej właściwości umożliwiającej jej transformację od postaci pulsara radiowego do emitującego promieniowanie rentgenowskie.

 

Dziwaczne zachowanie tej gwiazdy wydaje się być związane z faktem, że jest ona dodatkowo zasilana przez znajdujące się w okolicy gwiazdy jej towarzyszące. Uczeni spekulują, że to one oddając część paliwa generują zachowanie typowe dla pulsara.

 

Gwiazdy neutronowe to bardzo gęste pozostałości masywnych gwiazd, które na końcowym etapie swojego istnienia skończyły żywot, jako supernowe. J18245-2452 został po raz pierwszy zidentyfikowany w 2005 roku, kiedy przypisano mu właściwości milisekundowego pulsara radiowego. Inne obserwatorium wykryło za to emisję rentgenowską. Obu zespołom udało się po jakimś czasie dojść do wniosku, że to, co obserwowali to jedne i ten sam obiekt, a nie dwa różne.

 

 

 


NASA wypuściła specjalny balon do obserwacji komety ISON

W dniu dzisiejszym w Teksasie zostanie uruchomiony specjalny balon obserwacyjny o nazwie BRRISON. Na wysokości 36 kilometrów umieszczony zostanie teleskop o średnicy zwierciadła 0,8 metra. Będzie wykorzystywany do obserwacji komety ISON w górnych warstwach atmosfery.

 

Na wysokości na której działać będzie ten teleskop ponad 99,5% atmosfery jest już poniżej i pozwala to obserwować kometę ISON w podczerwieni, ultrafiolecie i innych widmach, które nie są dostępne z powierzchni Ziemi.

Dzięki takim obserwacjom będzie można ustalić skład komety. Dzięki temu będzie można ustalić czy bardziej prawdopodobne jest to, że pochodzi z obłoku Oorta czy z pasa Kuipera. Ustalono już wcześniej, że komety mają różny skład w zależności od miejsca pochodzenia.

Jako pewną ciekawostkę można dodać, że balon w pełni rozwinięty będzie miał 261 metrów wysokości. Poza tym nazwa misji BRRISON wzięła się z Balloon Rapid Response for ISON, czyli Balonowa Szybka Odpowiedź na ISON. W czasach cięć budżetów w NASA tego typu innowacyjny projekt jest po prostu koniecznością.

 

 

 

Źródła:

https://twitter.com/BRRISON

https://www.facebook.com/BRRISON

http://brrison.jhuapl.edu/


Supermasywna czarna dziura w centrum Galaktyki eksplodowała dwa miliony lat temu

Naukowcy ustalili niedawno, że supermasywna czarna dziura znajdująca się w centrum Drogi Mlecznej wybuchła dwa miliony lat temu powodując powstanie strumienia gazowego łączącego Wielki i Mały Obłok Magellana.

 

Ostatnie analizy wykonane przez astronomów z Mount Stromlo Observatory oraz University of Colorado wskazują na to, że centralna czarna dziura o masie 4 milionów Słońc, znana jako Sagittarius A*, skrywa gwałtowną przeszłość. Zaledwie dwa miliony lat temu doszło tam do nieznanej ludzkości erupcji, która była tak gwałtowna, że chmury gazowe rozciągające się na 200 tysięcy lat świetlnych jaśnieją do dzisiaj.

 

Naukowcy badający galaktyki zlokalizowali wiele takich obiektów, które mają w centrum supermasywne czarne dziury. Część z nich bywa bardzo aktywna. Dzieje się tak przeważnie wtedy, kiedy w jej okolicy znajdzie się jakaś materia. Bywa, że takim zdarzeniom towarzyszy silna energia w całym spektrum oddziaływań elektromagnetycznych. Jednak inne twory tego typu zachowują się raczej spokojnie, tak jak nasz Sagittarius A*.

 

Koncepcja, że blask tak zwanego Strumienia Magellanicznego jest efektem erupcji z czarnej dziury po raz pierwszy powstała w 1996 roku. Fakt, że struktura ta znajduje się 200 tysięcy lat świetlnych od płaszczyzny naszej galaktyki sugeruje, że cokolwiek zdołało go rozświetlić musiało być niezwykle silne.

 

Ten aspekt wskazywał na to, że winny tej kosmicznej katastrofie może być Sagittarius A*, ale nie było na to mocnych dowodów, bo nasza galaktyczna czarna dziura zachowuje się wyjątkowo spokojnie. Pewnych poszlak dostarczył satelita Fermi, który w 2010 roku wykrył dwa niezwykle rzadkie pióropusze gazu falujące od centrum Galaktyki. Już wtedy pojawiły się pierwsze głosy, że świadczy to o kolosalnej eksplozji Sagittariusa A*, ale idea ta wydawała się być zbyć kontrowersyjna.

 

Dopiero niedawno naukowcy, dr Ralph Sutherland i dr Phil Maloney jeszcze raz przeanalizowali wszystkie dostępne dane i utwierdzili się w przekonaniu, że zarówno blask Strumienia Magellanicznego jak i pióropusze gazu biegnące z centrum Drogi Mlecznej to relikty po aktywnym okresie w życiu Sagittariusa A*. Uważają oni, że jeśli odpowiednio duży obiekt zderzy się z czarną dziura takiego typu może ona nagle przejść do stanu aktywności. Wtedy w krótkim czasie może dojść do emisji, która będzie 100 milionów razy większa niż obecnie.

 

Pojawia się pytanie: co to oznacza dla Ziemi? Miejmy nadzieje, że nie za dużo. Prawdopodobnie potrzeba tysięcy lat, aby doszło do kolejnego takiego okresu aktywności tego tajemniczego obiektu. Jednak nawet, jeśli dojdzie do tego w relatywnie krótkim czasie to pozycja Układu Słonecznego sugeruje, że nie powinniśmy zostać tym dotknięci, ponieważ emisje będą przebiegały względem osi czarnej dziury. Oznacza to, że dotknie to znowu Strumień Magellaniczny.

 

Najbliższy test tej teorii nastąpi w 2014 roku, kiedy spodziewane jest zderzenie z Sagittariusa A8 z ogromną chmurą gazu zwaną G2. Prawdopodobnie nie będzie to wystarczające do uruchomienia kolejnego aktywnego okresu w życiu tej czarnej dziury, ale naukowcy zdołają przynajmniej częściowo zweryfikować poprawność swoich teorii.

 

 

Źródła:

http://topnews.net.nz/content/229800-strange-glow-magellanic-stream-conf...

http://pl.wikipedia.org/wiki/Strumień_Magellaniczny


Astronomowie amatorzy prowadzą pierwsze obserwacje komety C/2012 S1 ISON

Cały astronomiczny świat z niecierpliwością oczekuje na wielki spektakl z kometą ISON w roli głównej. Nadal nie wiadomo co stanie się z kometą przy ekstremalnym zbliżeniu do Słońca, ale oczekuje się, że jej jasność wzrośnie tak bardzo, że będzie widoczna gołym okiem.


Naukowcy opublikowali katalog opisujacy 300 tysięcy pobliskich galaktyk

Skatalogowanie wszystkich galaktyk, jakie da się zobaczyć z naszej okolicy wszechświata nie jest rzeczą prostą. Kosmos jest tak ogromny, że bez wielkiej przesady przypomina to syzyfową pracę. Aby jakoś ułatwić takie badanie zwrócono się o pomoc do ochotników zajmujących się astronomią.

 

Projekt Galaxy Zoo, którego celem jest klasyfikacja galaktyk można uznać za kontynuację prac prowadzonych przez słynnego francuskiego astronoma Charlesa Messiera, który robił to w pojedynkę w XVIII wieku. Tym razem w poszukiwanie obiektów kosmicznych zaangażowano aż 85 tysięcy astronomów, którzy pomagali namierzać i opisywać galaktyki na podstawie zdjęć wykonanych dzięki projektowi Sloan Digital Sky Survey wykonywanemu w Apache Point Observatory w New Mexico, USA.

Galaktyka UGC 8467 - źródło: UMN

Klasyfikacja niemal 16 milionów znanych galaktyk jest procesem żmudnym i prace trwają od 2009 roku. Są one podzielone na różne etapy, ale już teraz osiągnięto pewne sukcesy. Udało się zebrać dokładniejsze informacje o niemal 300 tysiącach galaktyk.

Galaktyka NGC 4676 - źródło: UMN

Grupa badaczy dowodzona przez specjalistów z University of Minnesota przygotowała na bazie dotychczasowych ustaleń katalog, który jest ponad dziesięciokrotnie bardziej obszerny od jakiegokolwiek dokumentu tego typu stworzonego dotychczas. Efekty pracy udostępniono online pod adresem data.galaxyzoo.org a dotychczasowe efekty prowadzonego projektu Galaxy Zoo opublikowano w branżowym periodyku Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

 

 

 

 

 


Chińska misja na Księżyc może rozpocząć nowy wyścig kosmiczny w kierunku srebrnego globu

Dziwny brak zainteresowania eksploracją Księżyca zdaje się dobiegać końca. Dzieje się to za sprawą Chińskiej Agencji Kosmicznej, która ogłosiła światu, że planuje umieścić na jego powierzchni łazik, który będzie pierwszym zdalnie sterowanym chińskim urządzeniem znajdującym się na powierzchni obcego globu.

 

Aż dziw bierze, że po Księżycu nie jeździ żaden ziemski pojazd. Wydaje się, że jest to dużo łatwiejsze niż umieszczanie zrobotyzowanego łazika na powierzchni obcej planety, na przykład Marsa. Zupełny brak zainteresowania Księżycem zdaje się dobiegać końca. Chińczycy są na tyle zdeterminowani, że z pewnością umieszczą na jego powierzchni swój pojazd i wtedy inne agencje kosmiczne z pewnością zmienią podejście do tematu.

 

Chiński program kosmiczny nazywa się Chang, po chińskiej bogini księżycowej. Do tej pory pojazdy z serii Chang'e przygotowywały pole do dalszej eksploracji. Chang'e-1 wystrzelony w 2007 roku zebrał podstawowe dane na temat naszego satelity. Chang'e-2 poprawił mapy dodając zdjęcia w wysokiej rozdzielczości. Kolejny krok w postaci lądowania na Księżycu wydawał się być oczywistością.

 

Chińska Agencja Kosmiczna ujawniła wczoraj projekt sześciokołowego łazika, który zostanie wysłany na Księżyc. Urządzono nawet konkurs na nazwę dla tego pojazdu. Robot przypomina łaziki marsjańskie należące do NASA, ale amerykańska agencja kosmiczna nie dysponuje żadnym sprawnym łazikiem, a Chińczycy wkrótce będą mieli takie urządzenie.

 

Biorąc pod uwagę zapowiedzi chińskiej agencji, umieszczenie na srebrnym globie łazika jest tylko jednym z etapów planu, którego głównym celem jest doprowadzenie do sytuacji, gdy na powierzchni Księżyca na stałe zagoszczą chińscy lunonauci.

 

 


Odkryto ultra gęstą galaktykę karłowatą

NASA poinformowała właśnie, że zidentyfikowano najbardziej gęstą galaktykę karłowatą w pobliskim nam wszechświecie. Znajduje się ona w pobliżu galaktyki eliptycznej NGC 4649, określanej jako M60. Głównie dlatego nowy obiekt zyskał oznaczenie M60-UCD1.

 

Galaktyka M60-UCD1 znajduje się 54 miliony lat świetlnych od Ziemi. Nowe zdjęcie to kompozycja danych zebranych przez kosmiczny teleskop Chandra (kolor różowy) oraz teleskop Hubble'a (RGB, czyli czerwone, zielone i niebieskie). Dane z obserwatorium Chandra wskazują na obecność gorącego gazu i gwiazd podwójnych oraz neutronowych. Dzięki teleskopowi Hubble'a możemy zobaczyć gwiazdy w M60 i jej sąsiedztwo włącznie z M60-UCD1.

Galaktyka karłowata M60-UCD1 jest napakowana niesamowitą ilością gwiazd. Jest to najjaśniejszy znany nam obiekt tego typu a jej masa szacowana jest na 200 milionów razy więcej niż nasze Słońce. Prawie połowa z tej masy występuje jedynie w obszarze 80 lat świetlnych. Gęstość gwiazd z tej galaktyki jest niemal 15 tysięcy razy większa niż w naszej okolicy Drogi Mlecznej. Innymi słowy gwiazdy są 25 razy bliżej.

 

 


Księżyc jest o ponad sto milionów lat młodszy niż uważano dotychczas

Wedle aktualnie uznawanej teorii Księżyc powstał w wyniku zderzenia nieznanej planety wielkości Marsa z Ziemią. Naukowcy przychylają się zatem do prawdziwości mitów sumeryjskich, które nazywają nawet tą planetę Tiamat. Nowożytni uczeni mówią o niej Theia.

 

W wyniku zderzenia mogły zostać wyrzucone ogromne ilości materiału, który uformował się najpierw w formie dysku a potem dążył do postaci globu i po wielu milionach lat stał się tym, co znamy jako Księżyc. Najnowsze odkrycia powodują jednak, że można kwestionować dotychczas uznawany czas tego fatalnego zderzenia.

Uważano, że doszło do tego 4,56 miliarda lat temu, ale Richard Carlson z Carnegie Institution (USA), który przeanalizował wszelkie dostępne skały księżycowe jest odmiennego zdania. Na podstawie jego badań wiek impaktu to 4,45 miliardów lat temu. Różnica nowego datowania wynosząca od 110 do 160 milionów lat to jednak nie tak bardzo dużo, ale sporo jeśli mówimy o próbach poszukiwania śladów zderzenia na naszej planecie. Po prostu śladów stopionych skał trzeba szukać w innych warstwach Ziemi.

 

 

 

 

 

 


Kometa ISON zbliża się do Słońca

Jeszcze parę miesięcy temu kometę C/2012 S1 ISON nazywano astronomicznym zjawiskiem stulecia. Dzisiaj nie jest to takie pewne, że obiekt ten stanie się tak jasny jak przewidywano. Mimo to pojawienie się w naszej okolicy tak dużej komety stanowi doskonałą okazję do poszerzenia poziomu wiedzy na temat tego typu ciał niebieskich.

 

Astronomowie cieszą się, że obecnie dysponujemy prawdziwą armią urządzeń obserwacyjnych i to zarówno na Ziemi jak i w kosmosie. Naukowcy zamierzają z nich korzystać w celu dokładnego sfotografowania i zmierzenia komety ISON. Gdy kometa została wykryta w zeszłym roku spekulowano, że może uzyskać ujemną magnitudę jasności. To oznaczałoby, że przyćmiłaby nawet Księżyc i to nawet w dzień. Rzeczywistość jednak okazała się zgoła odmienna i kometa nie zyskała jasności w takim tempie, w jakim oczekiwali specjaliści.

 

Dla astronomów jest też nie lada gratką, aby obserwować tak bliskie przejście komety w pobliżu Słońca. Przypomnijmy, że w peryhelium kometa ISON znajdzie się nieco ponad milion kilometrów od powierzchni gwiazdy. Wcześniej nie widziano komety, która aż tak "musnęła" Słońce.

Foto: A. De Pieri

Pierwsze szczegółowe badania komety ISON zaplanowano już na 1 października 2013 roku. Kometa znajdzie się wtedy w odległości 10 milionów kilometrów od powierzchni Marsa. Powinny się pojawić obrazy z teleskopu HiRISE, który jest zamontowany na pokładzie NASA Mars Reconnaissance Orbiter. Urządzenie zaprojektowane do wykonywania zdjęć powierzchni Marsa jest w stanie wykonywać zdjęcia przestrzeni kosmicznej na poziomie teleskopu Hubble'a.

 

Obserwacjami komety ISON zajmie się wkrótce również należący do ESA pojazd kosmiczny Mars Express oraz oba sprawne łaziki marsjańskie, Opportunity i Curiosity. Niestety do obserwacji nie będzie mogła dołączyć sonda kosmiczna Deep Impact, która uczestniczyła w eksperymencie polegającym na uderzenie w kometę Tempel 1. Tak się złożyło, że utracono ją przed kilkoma dniami.

 

 

 


Strony