Sierpień 2013

Naukowcy ustalili, że młode gwiazdy rozpraszają chmury gazu

Teleskop VLT pozwolił astronomom zobaczyć, jak zachowują się młode gwiazdy w Wielkim Obłoku Magellana . Okazało się, że rozpraszają one chmury gazu, w których powstały.

 

Dzięki obrazom uzyskane przez teleskop, astronomowie zauważyli parę regionów kontrastujących. Są to obszary formowania gwiazd znane jako NGC 2014 i NGC 2020. Są one nieregularne i ukształtowały obłoki gazu czerwony i niebieski.  Kształt chmury, astronomowie wytłumaczyli wiatrem gwiezdnym z nowo uformowanych gwiazd, które na dodatek powodują blask obu chmur.

 

Na stronie NGC 2020, jest jasna gwiazda, która "nawiała" gazu wokół siebie i znalazła się w centrum pierścienia gazowego.  Ta gwiazda jest bardzo jasna i aktywna i emitują ogromne masy materii w postaci gwiezdnego wiatru.  Takie gwiazdy funkcjonują najwyżej do miliona lat, a następnie eksplodują, jako supernowe i kończą w postaci czarnej dziury lub gwiazdy neutronowej.

 

Gwiezdne promieniowanie wybija elektrony z atomów gazu, powodując jego świecenie.  Naukowcy doszli do wniosku, że czerwony gaz składa się głównie z wodoru a niebieski z tlenu. Obszary te mogą być widoczne nawet jasnej nocy na południowym niebie w gwiazdozbiorze Ryb.

 


Badanie czarnych dziur pomoże wyjaśnić powstawanie galaktyk

Naukowcy odkryli nowy sposób pomiaru prędkości supermasywnych czarnych dziur. Może to pomóc w lepszym zrozumieniu tego, w jaki sposób następuje wzrost galaktyk.

 

Astronomowie zaobserwowali czarną dziurę o masie 10 milionów razy większej od naszego Słońca, która znajduje się w centrum galaktyki spiralnej oddalonej o 500 milionów lat świetlnych od Ziemi."Konsumowała" ona materię formującą się wokół niej w postaci dysku akrecyjnego.

 

Zarejestrowano ciepło, które jest wytwarzane przez czarną dziurę w procesie absorpcji materii mając do dyspozycji obserwacje optyczne, ultrafioletowe i rentgenowskie. Na podstawie danych naukowcy zorientowali się, jak daleko od czarnej dziury znajduje się kres dysku akrecyjnego.

 

Odległość ta zależy od rotacji czarnej dziury, czyli tego jak szybko wchłaniająca materię czarna dziura wciąga dysk bliżej siebie. Znając odległość między czarną dziurą a dyskiem pozwala oszacować prędkość obrotu i moment pędy czarnej dziury.  Zrozumienie jej obrotu doprowadzi do zrozumienia procesu, który kształtował galaktyki utworzone miliardy lat temu.

 

Wiemy, że supermasywne czarne dziury w centrach galaktyk są z nimi związane, jako całością i to należy uznawać za dziwne, bo czarne dziury są bardzo małe w stosunku do rozmiaru galaktyki. Naukowcy ujmują to obrazowo porównując, że to tak jakby jeden głaz na Ziemi wpływał na całą planetę. Dlatego ustalenie stopnia tego powiązania jest kluczowe dla zrozumienia jak galaktyki zmieniają się na przestrzeni kosmicznej skali czasu.

 

 

 


W Układzie Słonecznym odkryto cmentarzysko komet

Kolumbijscy naukowcy odkryli, że fragment przestrzeni między Marsem a Jowiszem to w istocie kosmiczne cmentarzysko komet. Znajdujące się tam ciała niebieskie znajdują się w stanie uśpienia, ale mogą zostać przebudzone do ponownego lotu poprzez nawet subtelne zmiany temperatury.

 

Odkrycia dokonano w obszarze zwanym pasem asteroid lub planetoid. Tego typu stracone pozornie komety nazwano kometami Łazarza, od imienia człowieka wskrzeszonego ze zmarłych, o którym można przeczytać w biblii. Tak jak on pod wpływem pewnych okoliczności mogą one powrócić do życia.

 

Astronomowie wierzą, że obiekty te pochodzą z obszaru przestrzeni znajdującej się daleko poza planetami, zwanego pasem Kuipera. W pasie asteroid takie martwe komety przemieszane są z asteroidami, których pochodzenia poszukuje się raczej w wewnętrznej części Układu Słonecznego.

 

W ciągu ostatnich kilku lat w obszarze między Marsem a Jowiszem znaleziono 12 aktywnych komet. Nazwano je kometami pasa asteroid z ang. asteroidal belt comets lub w skrócie ABC comets. Te obiekty to spory problem dla naukowców, bo tak naprawdę nie wiedzą oni skąd właściwie się tam wzięły.

 

Jak twierdzi profesor Ignacio Ferrin z Uniwersytetu w Antioquia, komety te są w uśpieniu przez tysiące, a może nawet miliony lat. Odróżnia je od innych skał w tej części przestrzeni unikatowa zdolność do wznowienia swojej aktywności.

 

 

 


Zidentyfikowano nowy typ intensywnej eksplozji kosmicznej

Dzięki zdjęciom z teleskopu Hubble'a uczonym z NASA udało się zidentyfikować nowy typ kosmicznej eksplozji. Musiała ona powstać w wyniku połączenia obiektów o masie gwiazd. Rozbłysk energii oznaczono jako GRB 130603B.

 

Tajemniczemu wybuchowi towarzyszyło intensywne promieniowanie o wysokiej energii, które jest dystrybuowane w przypadkowych kierunkach w przestrzeni. To, co zaobserwowano za pomocą szerokopasmowego aparatu z Hubble'a to zjawisko zwane przez astrofizyków, jako kilonova.

 

Zaobserwowano rozbłysk gamma, czyli intensywne promieniowanie o wysokiej energii, którego powód pozostaje w sferze trudnych do zweryfikowania hipotez. Najbardziej popularna teoria głosi, że rozbłyski gamma są spowodowane przez łączenie się małych, supergęstych obiektów gwiezdnych, takich jak dwie gwiazdy neutronowe, lub gwiazda i czarna dziura.

 

 

 


Gejzery na Enceladusie są uzależnione od grawitacji Saturna

Gdy zaczęła się misja kosmiczna Sondy Cassini cały świat naukowy czekał na wspaniałe odkrycia, które pozwolą pogłębić nasz poziom wiedzy na temat planety z pierścieniami. Stało się dokładnie tak jak przewidywano. Już w chwilę po przybyciu Sondy Cassini w okolice Saturna, w 2004 roku, udało się zaobserwować gejzery wystrzeliwujące z południowego bieguna księżyca o nazwie Enceladus.

 

Obecny poziom wiedzy pozwala nam już powiedzieć więcej na temat genezy powstawania gejzerów na powierzchni Enceladusa. Początkowo astronomowie długo nie mogli skorelować aktywności gejzerów z innymi zjawiskami w układzie Saturna. Sugerowano, że kolejne erupcje mogą mieć współczynnik czasowy. Nikt nie umiał znaleźć wzoru tej aktywności, aż do niedawna.

Źródło: NASA/JPL/Space Science Institute

Zgodnie z przewidywaniami to, co wpływa na emisję z odkrytych gejzerów to przede wszystkim grawitacja gazowego giganta. Gdy saturn jest bliżej Enceladusa wielka siła grawitacji niemal zasklepia pęknięcia w lodzie na południowym biegunie tego globu. Gdy Enceladus znajduje się dalej od planety, wtedy emisje są większe, bo grawitacja nie ściska już powierzchni księżyca.

 

 

 

 


Lądowanie modułu MSL z łazikiem Curiosity

Agencja kosmiczna NASA opublikowała właśnie film w wysokiej rozdzielczości z dźwiękiem, przedstawiający moment lądowania modułu Mars Science Laboratory. To właśnie ta misja odpowiadała za dostarczenie łazika Curiosity, co się jak wiemy ostatecznie udało.

 

Sonda kosmiczna z mierzącym mniej więcej tyle co typowy SUV łazikiem, została wystrzelona za pomocą rakiety Atlas V, którą wyniesiono z Cape Canaveral. Lądowanie nastąpiło 6 sierpnia 2012. Or tego czasu z różnymi przygodami Curiosity spełnia swoja misję napowierzchni czerwonej planety.

Łazik Curiosity ma planowo przebywać na powierzchni Marsa przez jeden rok marsjański, co odpowiada 687 dniom ziemskim. Jednak znając przypadki łazików Spirit i Opportunity, nastąpi z pewnością przedłużenie pracy urządzenia, o ile będą sprzyjające okoliczności. Faza przelotu między Ziemią a Marsem trwała 210 dni, potem nastąpiła faza zbliżeniowa, która trwała trochę ponad półtrora miesiąca. W jej trakcie wykonywano manewry korekcyjne, tak, aby przygotować lądowanie w miejscu przeznaczenia, czyli w kraterze Gale.

Ostatnia faza tej operacji, którą można zobaczyć na opublikowanym przez NASA nagraniu nazywa się w nomenklaturze oficjalnej EDL, Entry, Descent and Landing. Trwało to tylko kilkanaście minut, ale było to krytyczne dla powodzenia całej misji MSL. Po odczepieniu się lądownika, co widzimy w pierwszej części nagrania, doszło do kontrolowanego spadania, a na odpowiedniej wysokości do odstrzelenia osłony termicznej i do uruchomienia rakiet hamujących, które pozwoliły na przyziemienie z prędkością mniej więcej pół metra na sekundę. Zaraz po lądowaniu łazik przełączył się w odpowiedni tryb i przesłał pierwsze zdjęcie z powierzchni.

 

 

 

 


Strony