Sierpień 2013

Kometa ISON zbliży się wkrótce do Marsa

W najbliższym czasie kometa C/2012 S1 ISON zbliży się znacznie do Marsa. Spodziewane są spektakularne obserwacje za pomocą dostępnego ziemskiego sprzętu znajdującego się na tej planecie lub na jej orbicie.

 

Według NASA obecnie kometa ISON przekracza tak zwaną linię zamrażania. Jest to umowna granica w przestrzeni kosmicznej, w której zaczyna działać ciepło słoneczne. W rezultacie powinno nastąpić uwalnianie wody, co jest warunkiem koniecznym do tego, aby zobaczyć spektakularną i bardzo jasną kometę.

 

Jak dotychczas nie zaobserwowano wielkiego wzrostu jasności tego obiektu, co trochę zaskakuje naukowców. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że jądro komety emituje głównie dwutlenek węgla. Nie jest pewne, czy zawiera wodę oraz jakie jest duże, ale jeśli średnica tego ciała niebieskiego przekracza kilometr i znajdzie się tam jakieś H2O powinno to wystarczyć, aby kometa rozbłysła na nocnym i dziennym niebie.

 

Największe zbliżenie do Marsa nastąpi 1 października 2013 roku o 17:24 UTC. Kometa ISON zbliży się wtedy na 0,07 AU, czyli ponad sześć razy bliżej niż w perygeum. Jeśli oczekiwane gejzery wystrzelą z powierzchni komety być może nawet marsjańskie łaziki będą w stanie ją obserwować.

 

Szczególne oczekiwania stoją przed orbiterem  MRS (Mars Reconnaissance Orbiter) a zwłaszcza zamontowaną tam kamerą wysokiej rozdzielczości HiRISE (High Resolution Imaging Science Experiment) zdolnej do uzyskiwania zdjęć o rozdzielczości 30 cm na piksel. Urządzenie to jest też w stanie wykonywać zdjęcia w podczerwieni. NASA planuje przynajmniej trzy sesje zdjęciowe.

 

Kluczowy moment żywota komety C/2012 S1 ISON nastąpi 28 listopada 2013 roku, kiedy znajdzie się ona w peryhelium wynoszącym 0,012 AU, czyli trochę ponad 1,2 miliona kilometrów. To rzeczywiście muśnięcie Słońca. To właśnie wtedy spodziewana jest największa jasność tej komety.

 

Perygeum nastąpi w święta Bożego narodzenia, 26 grudnia 2013 roku. Wtedy kometa ISON osiągnie odległość 0,42 AU. Obserwacja przelotu tej komety z Marsa pozwoli nam lepiej przewidzieć, co możemy wtedy zobaczyć. Kometę C/2012 S1 ISON będzie obserwować rekordowa ilość sond kosmicznych NASA, bo aż 16.

 

 

 

 

 


Duża erupcja zaobserwowana na powierzchni księżyca Io

Astronomowie donoszą o dużym wybuchu wulkanu na jednym z księżyców Jowisza, Io. Zjawisko zaobserwowano za pomocą znajdującego się na Hawajach teleskopu Keck II. Odkryto coś, co wygląda na erupcję lawy wznoszącą się z powierzchni księżyca Io.

 

Wielkość obserwowanej powierzchni erupcji to około 31 kilometrów kwadratowych. Obserwacje poczyniono za pomocą podczerwieni, za pomocą teleskopu Keck II. Zdołano dostrzec początek erupcji, oraz dokonano wstępnych szacunków jej mocy. Naukowcy szacują, że wulkany na Io mogą mieć moc grzewczą do pięciu terawatów i ich erupcje są w stanie pobić rekordy podobnych procesów na Ziemi i to na wiele sposobów, w tym w temperaturze lawy.

Erupcja na Io obserwowana w 2007 roku za pomocą sondy kosmicznej New Horizons

Teraz astronomowie oczekują na ultrafioletowe obrazy Io wykonane z pokładu kosmicznego obserwatorium Sprint-A, którego uruchomienie planowane jest w najbliższych tygodniach. Obserwacje ultrafioletowe powinny ujawnić obłok plazmy wyrzucany przez ten wybuch wulkanu.

 

Dotychczas, najbardziej kompletne informacje o aktywności wulkanicznej na Io, uzyskano dzięki automatycznej stacji międzyplanetarnej Galileo, która była na orbicie wokół Jowisza od 1995 do 2003 roku.  Po tym, gdy Galileo wyczerpał swoje zasoby i został wysłany w kierunku Jowisza, naukowcy śledzą statusu aktywności wulkanicznej na IO za pomocą Keck II, jednego z największych teleskopów operujących w podczerwieni, jaki jest do dyspozycji.

 

 

 

 

 


Astronomowie uchwycili proces narodzin nowej gwiazdy

Największy naziemny teleskop ALMA zarejestrował bardzo ciekawe zjawisko, narodziny nowej gwiazdy. Doszło do tego w gwiazdozbiorze Żagla. Po raz pierwszy astronomowie byli w stanie uzyskać wyraźny obraz strumieni gazu emitowanych przez młodą gwiazdę.

 

Obiekt, który zarejestrowano uzyskał oznaczenie Herbig-Haro 46/47. Ten konkretny obiekt znajduje się 1400 lat świetlnych od nas w konstelacji Żagla. Dwa dżety z gazu poruszają się w dwóch przeciwnych kierunkach. Udało się również oszacować prędkość zaobserwowanych emisji gazowych. Według poczynionych ustaleń młoda gwiazda wystrzeliwuje gaz z prędkością około miliona kilometrów na godzinę.

 

Obiekty zwane Herbig-Haro to zwyczajowa nazwa dla tak zwanej jaśniejącej masy, wczesnej fazy formowania gwiazdy. Obiekty gwiazdowe tego typu nazywa się w ten sposób na cześć ich odkrywców, amerykańsko – meksykańskiego duetu astronomów.

 

 


Naukowcy twierdzą, że sonda Voyager 1 jednak opuściła Układ Słoneczny

Od jakiegoś czasu oczekiwane jest wyjście pierwszej ziemskiej sondy kosmicznej poza granice heliosfery. Od 1977 roku w podróż jest między innymi sonda Voyager 1. Naukowcy z University of Maryland uważają, że sonda znajduje się już w tak zwanej przestrzeni międzygwiezdnej.

 

 

Uczeni doszli do takiego wniosku na podstawie wyników modelowania komputerowego. Twierdzą oni, że Voyager znalazł się w przestrzeni międzygwiezdnej w lipcu 2012 roku. Eksperci z NASA są odmiennego zdania. Według nich sonda dalej przesyła dane o niestabilnych zmianach grawitacyjnych i wietrze słonecznym, a to oznaczałoby, że nie opuściła jeszcze heliosfery.

Sonda Voyager 1 - źródło: NASA

Sonda Voyager 1 oraz jej bliźniak Voyager 2 zostały zaprojektowane, aby dokonać oblotów Jowisza i Saturna. To właśnie im zawdzięczamy pierwsze zdjęcia w wysokiej rozdzielczości tych planet. Po wykonaniu tych zadań oba Voyagery zostały skierowane ku skrajowi heliosfery. Poza tym oba urządzenia zostały wyposażone w specjalne pakiety informacyjne dla obcych cywilizacji, które mogłyby kiedyś przechwycić nasze sondy.

Pozycja sond z serii Voyager - źródło: NASA

Od 35 lat Voyagery przemierzają przestrzeń kosmiczną i znalazły się już ponad 18 miliardów kilometrów od Ziemi. Radioaktywnego paliwa wystarczy do około 2020 roku a według specjalistów około 2025 roku ustaną regularne transmisje danych na Ziemię.

 

 

 

 

 

 


Najjaśniejsza gwiazda od dekady rozbłysła w konstelacji Delfina

Astronomowie zlokalizowali najjaśniejszą gwiazdę typu Nowa. Zaobserwowano ją w gwiazdozbiorze Delfina. Jest to najjaśniejsza gwiazda tego typu, którą udało się zobaczyć od 1999 roku.

 

Z gwiazdą typu Nowa mamy do czynienia wtedy, gdy gwiazda o niewielkiej magnitudzie jasności w krótkim okresie czasu robi się bardzo jasna. Jej wzrost jasności jest gwałtowny, czasami jasność może się zwiększyć nawet dziesiątki tysięcy razy. W przypadku obserwowanego zjawiska uważa się, że doszło do eksplozji związanej z odsysaniem plazmy z niebieskiego nadolbrzyma, którego dokonuje sąsiadujący z taka gwiazdą biały karzeł.

 

Odkrycie nowego obiektu kosmicznego tego typu zawdzięczamy japońskiemu astronomowi Koichi Itagaki. Udało mu się tego dokonać po obserwacjach 14 sierpnia. Wypatrzył on gwiazdę nieznaną wcześniej. Porównał obrazy tego fragmentu nieba, jakie posiadano dotychczas i doszedł do wniosku, że to nowa gwiazda typu Nowa. W momencie odkrycia miała magnitudę 6 a na zdjęciach nie widać obiektów jaśniejszych niż magnituda 13.

Potem odkrycie potwierdziły inne obserwatoria. Jasność gwiazdy wciąż rośnie i osiągnęła już wielkość 4,3. Poprzedni przypadek wystąpienia takiej gwiazdy miał miejsce w maju 1999 roku i wtedy w gwiazdozbiorze Żagla gwiazda typu Nowa osiągnęła jasność 3,1. Przy obecnym poziomie jasności nowa gwiazda na firmamencie może być obserwowana nawet gołym okiem, ale najlepiej widoczna będzie w obszarze z dala od łuny dużych miast. Jest to zjawisko na tyle rzadkie, że warto się tym zainteresować i korzystać z tego, że wystąpiło.

Źródło: John Chumack/www.galacticimages.com

Gwiazda typu Nowa według obecnego stanu nauki powstaje wtedy, gdy mamy do czynienia z układem podwójnym z gwiazda główną i białym karłem. Obserwowany wybuch to eksplozja termojądrowa na powierzchni białego karła. Czasami proces taki potrafi się powtarzać i gwiazda po okresie jasnosci blednie i ponownie rozbłyska, gdy biały karzeł zgromadzi odpowiednio dużo plazmy. W takim przypadku mamy do czynienia z tak zwaną Nową powtórną. 

 

 

 

 


Magnetar zlokalizowany w centrum naszej galaktyki

Astronomowie zlokalizowali w centrum naszej galaktyki kosmiczny obiekt o ekstremalnie silnym polu magnetycznym zwany magnetarem. Znajduje się on w okolicy innego intrygującego ciała niebieskiego, hipotetycznej supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum naszej galaktyki.

 

Naukowcy mają nadzieję zbadać wpływ jaki wywiera na ten magnetar wspomniana czarna dziura zwana Sagittariusem A* lub Sgr A*. Dzięki temu, że magnetar jest rodzajem pulsara jest on też doskonale synchroniczny i jako taki stanowi świetny materiał do analiz i pomiarów właściwości otaczającej go przestrzeni. Taki ekstremalny zegar kosmiczny może zostać użyty nawet do kolejnego potwierdzenia poprawności relatywistycznych teorii nowoczesnej fizyki.

 

Zlokalizowany właśnie magnetar należy do rodzaju anomalnych pulsarów emitujących promieniowanie rentgenowskie. Najpierw wykrył coś należący do NASA kosmiczny teleskop Swift. Potem regularna pulsację 3,76 sekundy potwierdził teleskop kosmiczny NuSTAR a następnie naukowcy z Max Planck Institute for Radio Astronomy w Bonn wykorzystali radioteleskop w Effelsbergu, dzięki czemu ostatecznie potwierdzono, z jakim rodzajem obiektu mamy do czynienia.

 

Nowo odkryty pulsar zyskał oznaczenie PSR J1745-2900, co oznacza, że został zakwalifikowany jako magnetar. Nazywa się tak te pulsary, które emitują ekstremalnie wysokie pole magnetyczne rzędu 100 milionów Tesli. To niemal 1000 razy więcej niż pole magnetyczne zwykłych gwiazd neutronowych, albo 100 tysięcy miliardów silniejsze pole magnetyczne od ziemskiego.

 

Emisje z tych obiektów bywają też nazywane silnie spolaryzowanymi. To właśnie pomiary tej polaryzacji dzięki wykorzystaniu tak zwanego efektu Faradaya, pozwalają na oszacowanie siły pola magnetycznego przez niego emitowanego. Być może będzie też możliwe poznanie większej ilości szczegółów na temat tego obszaru przestrzenni gdzie zaczyna się dopiero formować tak zwany dysk akrecyjny, który zwykle towarzyszy wielkim czarnym dziurom jak Sgr A*.

 

 

 

 


Rozszerzanie się wszechświata może zostać uznane za błędną teorię

Większość z nas, podczas swojej edukacji spotyka się z pewnymi hipotezami kosmologicznymi takimi jak Wielki Wybuch czy rozszerzanie się wszechświata, czemu ma dowodzić przesunięcie widma światła odległych galaktyk bardziej ku czerwieni. Może się jednak okazać, że wniosek o ciągle rozszerzającym się wszechświecie zostały wyciągnięty zbyt szybko. Niemiecki fizyk twierdzi, że wszechświat wcale się nie rozszerza.

 

Christof Wetterich jest fizykem teoretykiem zatrudnionym na Uniwersytecie w Heidelbergu. Niedawno opublikował on artykuł naukowy, w którym zaproponował zupełnie inne wytłumaczenie przesunięcia widma ku czerwieni niż rozszerzanie się wszechświata na skutek wybuchu. Jego zdaniem to nie oddalanie się galaktyk, tylko wzrost masy składających się na nie cząstek elementarnych.

 

W artykule zatytułowanym "Wszechświat bez rozszerzania" fizyk sugeruje, że może raczej dochodzić do kurczenia się wszechświata po okresach dominacji promieniowania i materii. Jego zdaniem wniosek, że zwiększająca się częstotliwość świetlna ku czerwieni obserwowana w przypadku wielu galaktyk, to tak naprawdę emisja świetlna atomów powodowana przez zmianę masy tworzących je cząstek elementarnych ze szczególnym wskazaniem elektronów.

 

 

Źródła:

http://www.independent.co.uk/news/science/it-all-started-with-a-bang-but-the-universe-may-not-be-expanding-after-all-8759893.html

http://arxiv.org/abs/1303.6878/

 


Naukowcy odkryli ślady możliwej nowej postaci promieniowania

Amerykańscy naukowcy zbadali ślady pozostawione przez wczesny Wszechświat. Analizowano kosmiczne mikrofalowe promieniowanie tła, aby mieć dokładniejsze informacje na temat zachodzących wtedy procesów fizycznych. Dzięki nowym danym, naukowcy odkryli dowody na istnienie nieznanej postaci promieniowania.

 

Dane pozyskano za pomocą wrażliwych urządzeń znajdujących się na sondach badawczych na orbicie. Wykorzystano przekazy z sond kosmicznych Planck i należącej do NASA Wilkinson Microwave Anisotropy Probe - WMAP. Dzięki tym urządzeniom naukowcy zdołali wejrzeć jeszcze wcześniej po hipotetycznym Wielkim Wybuchu. Ogólnie, wyniki badania potwierdzają teorię powstania wszechświata, ale pojawiły się pewne "nieścisłości", takie jak relatywistyczne cząstki, poza kosmicznym mikrofalowym promieniowaniem tła.

 

Naukowcy mają dwie hipotezy na temat tych niezgodności.  Pierwsza jest taka, że możemy mówić o tak zwanych "dzikich" neutrinach (sub-atomowych cząsteczkach, które są elektrycznie obojętne, o bardzo małej, masie prawie niemierzalnej).  Druga hipoteza zakłada, że to, co zaobserwowano to nieznane promieniowanie związane z występowaniem tak zwanej ciemnej energii, która w początkach wszechświata wydawała się być o wiele bardziej znacząca, niż w naszych czasach.

 

 

 

 


Nadchodzi szczyt roju Perseidów, będzie do 100 spadających meteorów na godzinę

Jak co roku Ziemia weszła w pozostałości po komecie Swift-Tuttle. Oznacza to wejście w zasięg roju meteorów o nazwie Perseidy oraz początek nocnego spektaklu tak zwanych ""spadających gwiazd. Szczyt aktywności roju przypadnie w poniedziałek i we wtorek.

 

Podczas tych dwóch dni 12 i 13 sierpnia spodziewane jest od 60 do 100 meteorów na godzinę. Upadające fragmenty rozświetlą niebo nad większą częścią Ziemi, ale najbardziej widoczne będą nad półkulą północną. W praktyce powinno się dać zaobserwować spadające gwiazdy przynajmniej, co minutę.

 

Jeśli dopisze pogoda, i nie zabraknie bezchmurnego nieba, można będzie poświęcić trochę czasu na obcowanie z astronomią gołym okiem. Aby zaobserwować spadające gwiazdy trzeba bezwzględnie poczekać do zapadnięcia całkowitych ciemności i należy na to przeznaczyć przynajmniej godzinę. Większość początkujących obserwatorów nieba szybko się niecierpliwi a tego typu astronomia wymaga czasu i szczęścia.

 

 

 

 


Odkryto nową kometę C/2013 P2 (PANSTARRS)

Poinformowano właśnie, że 7 sierpnia 2013 roku odkryto obiekt początkowo przypominający asteroidę. Ostatecznie ustalono, że jest to nowa kometa.

 

Obiekt odkryto za pomocą znajdującego się na Hawajach teleskopu Pan-STARRS 1 (Haleakala) gdzie obserwowano go 4 sierpnia 2013 roku. Na krótko po umieszczeniu tego obiektu w katalogu inni obserwatorzy znaleźli w nim cechy komety. Po potwierdzeniu tych właściwości kometę oznaczono sygnaturą C/2013 P2 (PANSTARRS).

 

Obserwatorium Remanzacco z Włoch postanowiło dokonać pomiary tego obiektu. Podczas obserwacji 6 sierpnia 2013 roku ustalono magnitudę jasności obiektu na 19,5. To niewiele i do obserwacji potrzebne są profesjonalne teleskopy.

 


Strony