Lipiec 2013

Nowa kompilacja zdjęć galaktyki spiralnej NGC 3627, inaczej M66

Galaktyka spiralna NGC 3627 zwana w katalogu Messiera, jako M66 to obiekt znajdujący się około 36 milionów lat świetlnych od Ziemi. Do tej pory była ona obserwowana za pomocą różnych widm fal elektromagnetycznych, teraz pojawiło się nowe zdjęcie stanowiące kompilację dotychczas dokonanych obserwacji tego ciała niebieskiego.

 

Najbardziej hipnotyczny wygląd, M66 ma w podczerwieni. Poniższą fotografię wykonano w podczerwieni za pomocą kosmicznego obserwatorium Spitzer. Tego obiektu głębokiego nieba należy wypatrywać w gwiazdozbiorze Lwa. Galaktyka ta ma charakterystyczny kształt ze względu na interakcję z NGC 3628, której wpływ spowodował odchylenia jej ramion. M66 ma średnicę prawie 100 tysięcy lat świetlnych.

Zdjęcie, które można zobaczyć poniżej przedstawia kompilację zdjęć wykonanych przez kilka obserwatoriów, między innymi w promieniowaniu rentgenowskim za pomocą teleskopu Chandra oraz w podczerwieni za pomocą Spitzera a na dodatek dołożono światło widzialne z teleskopu Hubble'a i z naziemnej sieci radioteleskopów VLT.

Wewnątrz galaktyki znajduje się prawdopodobnie supermasywna czarna dziura, która wpływa na koncentrację materii wewnątrz obiektu. Są to jednak wyłącznie hipotezy opierane na statystycznych przesłankach. Na 67 okolicznych galaktyk aż 37 posiada centralną czarną dziurę.

 

 


Kometa Pan-STARRS na niesamowitej fotografii

Pierwsza z jasnych komet, które pojawiły się w tym roku na ziemskim niebie to kometa Pan-STARRS. Niestety ciągłe zachmurzenie nie pozwoliło na ciekawe obserwacje z Polski, ale, mimo, iż to ciało niebieskie odleciało już od naszej planety nadal udaje się zrobić mu ciekawe zdjęcia.

 

Na jedno z nich zwrócił uwagę znany serwis branżowy Space.com, który pokazał na swoich łamach astrofotografię wykonaną przez Josepha Brimacombe. Została ona zrobiona już jakiś czas temu, bo 23 maja 2013 roku, i jak to często bywa w przypadku astrofotografii, zrobiono ją z długim, 30 minutowym czasem naświetlania.

 

Na zdjęciu tym oprócz warkocza widać też tak zwany antywarkocz, czyli strukturę komy zdającej się kierować się w stronę Słońca. To typowe zachowanie komety, która minęła już peryhelium swojej orbity wokół gwiazdy. Dodajmy, że ma ona okres obiegu wynoszący 110 tysięcy lat, a została odkryta w czerwcu 2011 roku za pomocą teleskopu  Pan-STARRS (Panoramic Survey Telescope and Rapid Response System) na Hawajach i stąd jej nazwa.

 

 

 

 


Gwiazda podobna do Słońca ukazała fazę końcową obiektów tej wielkości

Gwiazdy takie jak nasze Słońce pod koniec swojego życia zmieniają się czasami w coś naprawdę pięknego. Dobrym przykładem takiego stanu rzeczy jest gwiazda oznaczona, jako NGC 2392, która jest zlokalizowana około 4,2 tysięcy lat świetlnych od Ziemi.

 

NGC 2392 nazywana bywa również Mgławicą Eskimos.  To ten typ obiektu kosmicznego, o którym astronomowie mówią mgławica planetarna. Kiedyś sądzono, że są to dyski, z których tworzą się planety, ale zrozumiano, że to faza w życiu gwiazd o słonecznej masie. Gdy gwiazda taka zużywa cały wodór, jaki ma do dyspozycji zaczyna się nieuchronna jej ekspansja. Za jakieś 5 miliardów lat coś takiego czeka również nasze słońce.

 

Specjaliści z NASA objaśniają, że NGC 2392 to gwiazda w takim stadium terminalnym. Część rozrzedzającej się gwiazdy zostaje wyniesiona przez silny wiatr gwiazdowy. Jego prędkość szacowana jest na 6 milionów km/h. Obecnie jądro tej gwiazdy ma temperaturę 50 tysięcy stopni Celsjusza. W końcu umierająca gwiazda zapadnie się i powstanie biały karzeł.

 

Powyższe zdjęcie wykonano w paśmie rentgenowskim za pomocą Chandra X-Ray Observatory. Purpurowy kolor pokazuje gaz o temperaturze powyżej miliona stopni. Możliwości jakie otwierają się przed naukowcami wraz z rozwojem nowych technik obserwacji nieba są ogromne. Da się zobaczyć znacznie więcej niż w paśmie widzialnym.

 

 

 


NASA ma plan uratowania teleskopu kosmicznego Kepler

Pojawiła się nadzieja na przedłużenie misji teleskopu kosmicznego Kepler. Urządzenie to zostało zaprojektowane w celu detekcji planet pozasłonecznych. Do pewnego momentu sprawowało się znakomicie. Nastąpiła jednak awaria mechanizmu pozycjonowania teleskopu, co praktycznie wyłączyło go z dalszej pracy. NASA myślała już nawet o zakończeniu misji, ale ostatecznie postanowiono spróbować go uratować.

 

Problem teleskopu Kepler polegał na uszkodzeniu kół zamachowych odpowiedzialnych za sterowanie. Są one używane do regulacji kierunku oraz położenia urządzenia w przestrzeni. Taki teleskop ma cztery koła zamachowe, ale do skutecznej pracy potrzebuje trzech. Pierwsze z kół zepsuło się jeszcze w zeszłym roku a ostatnio przestało działać również drugie. Bez tego mechanizmu zmiana pozycji teleskopu wymaga spalania cennego paliwa.

 

Kepler jest wciąż jeszcze we wcześniej zdefiniowanej pozycji.  W związku z tym może on przez długi czas skanować pewien obszar przestrzeni i dokonywać zmian w zakresie światła pochodzące od gwiazd kilkuset tysięcy. Te zmiany można powiedzieć, że w pewnym momencie przed gwiazdą można przejść planety.  Ale to nie jest takie proste.  "Kepler" jest również niezbędne do poruszania się w przestrzeni, aby poprawnie skonfigurować jego pozycję i skalibrować optykę. 

 

NASA poinformowała w zeszłym tygodniu, że zostanie przygotowana misja ratunkowa dla teleskopu. Na makiecie teleskopu znajdującej się w zakładzie Ball Aerospace trwają prace weryfikujące dostępne opcje. Być może rozwiązaniem będzie nowy firmware(oprogramowanie) do teleskopu, który umożliwi operowanie dwoma kołami zamachowymi zamiast trzema. Misja Keplera zaplanowana pierwotnie na 3 lata może dzięki temu potrwać znacznie dłużej niż wskazywałyby na to okoliczności.

 

 

 

 


Układ Słoneczny posiada warkocz niczym gigantyczna kometa

W 2008 roku w przestrzeń kosmiczną wyniesiony został satelita IBEX, którego celem było zbadanie jak duża jest słoneczna heliosfera. Jak się okazało jest ona znacznie większa niż przypuszczano a na dodatek przypomina ona kształtem kometarny warkocz w skali makro.


Odkryto pierwszą niebieską planetę pozasłoneczną

Za kilka dni sonda kosmiczna Cassini wykona zdjęcie Ziemi. Te, które zrobiła w przeszłości pokazały, że nasza planeta jest widoczna z oddali, jako mała niebieska kropka. Teraz astronomowie wykorzystujący kosmiczny teleskop Hubble'a zdołali zobaczyć pierwszą niebieską planetę pozasłoneczną.

 

Aby było to możliwe naukowcy musieli użyć spektrografu STSI, który był w stanie zidentyfikować zmiany w widmie światła widzialnego. Innymi słowy planeta oglądana przez człowieka miałaby głęboko granatowy kolor.

Wizualizacja planety HD 189733b - źródło: NASA

Na kolorze podobieństwa między naszą planetą a globem oznaczonym sygnaturą HD 189733b, się kończą. Na podstawie posiadanych danych stwierdzono również, że nie jest to zbyt przyjazny świat. To olbrzymia planeta z temperaturą atmosfery ponad 1000 stopni Celsjusza. Ze względu na obecność dużej ilości krzemu może tam dochodzić do deszczu fragmentów przypominających szkło. Na dodatek podmuchy wiatru dochodzą do 7000 km/h.

Widok kolorów planet w świetle widzialnym - źródło: NASA

 

System planetarny, w którym znajduje się HD 189733b znajduje się relatywnie blisko biorąc pod uwagę odległości kosmiczne, bo tylko 63 lata świetlne od nas. Co prawda planetę odkryto dawno temu, ale zbadano ją wystarczająco dobrze dopiero teraz. Jest to tez pierwsza planeta, której kolor ustalono na podstawie pomiaru albedo i określono dla niej długości fal odzwierciedlające jej kolor.

 

 

 

 


Wykryto niewyjaśnione źródła promieniowania radiowego z dalekiego kosmosu

Astronomowie z Australii prowadzili badania w zakresie pulsacji gwiazd neutronowych i innych zjawisk astronomicznych.  Dzięki danym uzyskanym za pomocą radioteleskopu Parkes, który znajduje się w australijskim stanie Nowa Południowa Walia odkryli coś zupełnie nieoczekiwanego.

 

Był to wyraźny sygnał radiowy, który trwał kilka milisekund. Po nim, eksperci odkryli jeszcze trzy kolejne emisje porównywalne w mocy i reprezentowane przez krótkie serie radiowe, które pochodziły z różnych części nieba.

 

Przeprowadzone analiza wykazała, że ​​w przeciwieństwie do większości sygnałów radiowych pochodzących z sąsiedztwa Drogi Mlecznej, te sygnały miały źródło gdzieś znacznie bardziej w głębi kosmosu. Zarejestrowano je w okresie od lutego 2011 roku do stycznia 2012 roku i od tego czasu nie powtórzyły się. Eksperci twierdzą, że na każdą milisekundę tych sygnałów należy użyć tyle energii ile nasze Słońce może wyprodukować w czasie 300 tysięcy lat!

 

Zdarzeń, które mogą generować sygnały radiowe z taką niesamowitą siłą znamy przynajmniej kilka. Na przykład, mógł to być przypadek zderzenia tak zwanych magnetarów, gwiazd neutronowych o bardzo silnym polu magnetycznym. Może to być też skutek parowania czarnych dziur. Podobne energie mogą tez towarzyszyć rozbłyskom gamma związanym z tworzeniem się supernowych. Jednak, jak sugeruje astronom James Cordes, wybuchy te równie dobrze mogą być wynikiem zupełnie nowego typu zjawisk astrofizycznych.

 

 

 


Księżyc Marsa, Fobos uchwycony przez kamerę łazika Curiosity

Łazik marsjański Curiosity to urządzenie wielofunkcyjne. Jedno z jego zastosowań to prowadzenie obserwacji astronomicznych. Już w październiku tego roku będziemy mogli zobaczyć przelatującą blisko Marsa kometę ISON , ale zanim to nastąpi kamera Curiosity wypatrzyła Fobosa


Naukowcy twierdzą, że Ziemia miała kiedyś dwa księżyce

Pojawiła się kolejna hipoteza na temat genezy powstania i pozycji naszego Księżyca. Ledwie parę dni temu do teorii kolizji z dużym obiektem na podstawie, której miał się wyodrębnić Księżyc dodano hipotezę eksplozji jądrowej wewnątrz Ziemi, która wyemitowała część naszej planety czyniąc z niej własnego satelitę. Naukowcy sugerują również, że w okresie przejściowym Ziemia posiadała przynajmniej dwa duże satelity.

 

Teorię tą, na konferencji na temat Księżyca, wyjaśni profesor Eric Asphaug z University of California w Santa Cruz. Wspomniane spotkanie astronomów odbędzie się dopiero we wrześniu, ale już teraz znamy kilka szczegółów na temat jego wystąpienia. Mniejszy "bliźniak" księżyca prawdopodobnie współistniał z wczesną formą srebrnego globu przez rok do kilka milionów lat.

 

Fakt, że nie ma go na naszym niebie obecnie naukowiec tłumaczy kolizją między oboma satelitami, która spowodowała unicestwienie mniejszego obiektu i wchłonięcie go przez obecny Księżyc. Naukowcy nie zamierzają w tym badaniu dociekać jak to się stało, że Księżyc w ogóle powstał. Przyjmują za warunek początkowy swojej teorii, że glob ten był częścią większego ciała niebieskiego

 

 

 


NASA przedstawiła sekwencję wideo z lotu komety ISON

Agencja kosmiczna NASA opublikowała sekwencję wideo przedstawiającą przelot komety ISON w naszym systemie planetarnym. Poinformowano, że ciało niebieskie porusza się z prędkością 77 tysięcy kmna godzinę. Zaprezentowane nagranie ma 5 sekund długości, ale powstało na podstawie zdjęć wykonywanych w ciągu 43 minut obserwacji.


Strony