Czerwiec 2013

Jasność komety ISON przestała rosnąć

Astronomowie próbują zrozumieć, jakie mogą być przyczyny stagnacji wzrostu jasności komety ISON. Wszyscy oczekują wielkiego pokazu na niebie a może się okazać, ze kometa nie będzie wcale tak jasna jak przewidywano.

 

W przypadku obiektów nadlatujących do nas z tak zwanego Obłoku Oorta zawsze pozostaje wysoki poziom niepewności, co do sposobu, w jaki zachowają się one po dotarciu do Słońca. Dotyczy to również komety ISON. Ustalono, że jej jądro ma około 5 kilometrów i zgodnie z dotychczas ustalonym stanem wiedzy powinno się składać głównie z lodu.

Wykres wykonany przez Faustino Garcia stworzony za pomocą kamery CCD i jej odczyty. Czerwona linia przedstawia prognozowany wzrost jasności a czerwony punkty wartości pomiarów jasności  C/2012 S1(ISON)

Do tej pory kometa nie była narażona na skutki działania promieniowania słonecznego, dlatego jej stagnacja jasności jest zagadkowa. Niektórzy uczeni sugerują, że część jej jądra mogła się stopić w trakcie drogi ku Słońcu i to wytworzyło warstwę, która wyhamowała powstawanie warkocza. To zdecydowanie zmieniłoby jej potencjał jasności.

Zdjęcia komety ISON uzyskane za pomocą Gemini Multi-Object Spectrograph. Poszczególne stadia to stan komety z 4 lutego, 4 marca, 3 kwietnia i 4 maja 2013

Tak naprawdę to nikt nie wie jak zachowa się kometa ISON po dotarciu do Słońca. Jeśli teoria jej chwilowego zamrożenia okaże się prawdziwa to mniej więcej na początku lipca powłoka ta powinna ostatecznie wyparować, gdy obiekt znajdzie się 450 milionów kilometrów od Słońca.

 

Do peryhelium jest jeszcze bardzo długo, bo nastąpi ono 28 listopada 2013 roku. Znajdzie się wtedy w odległości 0,0125 AU a to tylko trochę ponad milion kilometrów. To dosłownie muśnięcie. Komety potrafią być bardzo nieprzewidywalne, dlatego możliwy jest scenariusz jej rozpadu na kilka części, ale również prawdopodobne jest to, że przetrwa ona spotkanie ze Słońcem tak jak wcześnie zdołała uczynić kometa Lovejoy, która wręcz przeleciała przez koronę gwiazdy. Pozostaje śledzić rozwój wypadków.

 

 


Smuga pyłu ciągnąca się za asteroidą P/2010 A2 jest zaskakująco długa

Dziwna asteroida P/2010 A2 to bardzo tajemnicze ciało niebieskie. Początkowo, gdy odkryto ten obiekt w ramach projektu LINEAR uważano, że jest to dziwaczna kometa w kształcie krzyża, wskazywał na to warkocz pyłu ciągnący się za nią. Potem okazało się, że jest to prawdopodobnie pozostałość po kolizji dwóch ciał niebieskich. Najnowsze obserwacje wskazują, że wspomniany warkocz jest znacznie dłuższy, niż wcześniej sądzono.

 

Niesamowita smuga pyłu płynąca za asteroidą P/2010 A2, ma długość mniej więcej 850 do 900 tysięcy kilometrów. Rozciąga się zatem na odległość prawie trzy razy taką jak odległość z Ziemi do Księżyca. Ustalono to dzięki nowym zdjęciom zrobionym teleskop WIYN(Wisconsin Indiana Yale), znajdujący się w Arizonie.

Kiedy astronomowie odkryta asteroida P/2010 A2 w 2010 roku, wzięli ją na początku za kometę.  Jednak wiele wyjaśniły obserwacje poczynione przez słynny Teleskop Hubble'a, który wykonał zdjęcia tego obiektu już miesiąc po pierwszych jego obserwacjach. Ustalono, że obiekt porusza się po orbicie wokół Słońca i znajduje się w głównym pasie asteroid pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza.

Obserwacje za pomocą "Hubble'a" przekonały astronomów, że 3 do 5 lat temu doszło do zaburzenia struktury asteroidy P/2010 A2. To spotkanie doprowadziło do odparowania skał z jej powierzchni, a teraz chmura rozpylonego materiału pozostaje za nią niczym warkocz kometarny.

 

 

 


Najciekawsze wydarzenia astronomiczne czerwca 2013

Miesiąc zaczyna się kontynuacją tria planet: Merkurego, Wenus i Jowisza, które będą ułożone w pobliżu horyzontu, w północno-zachodniej części nieba. W drugiej połowie miesiąca, Jowisz znajdzie się pod horyzontem, a Merkury i Wenus będą wyżej na niebie.


Rzadkie wyrównanie gwiazd pozwoli na obserwacje planet pozasłonecznych w okolicy Proxima Centauri

Około 4,2 lat świetlnych od Ziemi znajduje się najbliższy nam czerwony karzeł. To dosyć pospolity typ obiektu występujący dziesięć razy częściej niż gwiazdy typu Słońca. To, dlatego właśnie astronomowie uważają, że wokół tych nieudanych gwiazd muszą istnieć planety pozasłoneczne.

 

Wiele z nich już odkryto, ale o dziwo nie w okolicy Proxima Centauri. Być może wkrótce się to zmieni. Astronomowie spodziewają się dwóch okresów zbliżenia tego czerwonego karła do znajdujących się za nim gwiazd. Pierwsze nastąpi w październiku 2014 roku a drugie we wrześniu 2016. Dzięki metodzie mikrosoczewkowania, może się wtedy udać określić kilka ważnych parametrów na temat tego obiektu.

 

Przede wszystkim ma się udać obliczyć jego masę. To ma być punkt wyjścia do ustalenia, czy na orbicie tego czerwonego karła mogą znajdować się planety wielkości ziemi. Niektórzy sugerują, że mogą one mieć warunki do istnienia życia. Obserwacje będą prowadzone za pomocą największych teleskopów na Ziemi, takich jak europejski VLT zlokalizowany w Chile a także teleskopy kosmiczne takie jak słynny HST ( Hubble) oraz należący do ESA kosmiczny teleskop Gaia.

 

 

 


Struktura pierścienia F Saturna przypomina drabinkę

Pierścień F Saturna, to niesamowita struktura. To najbardziej odległy, ale jednocześnie bardzo gęsty pierścień Saturna. Pierścień F to włóknisty, pleciony pasek z jasnych cząsteczek lodu. Sonda Cassini wykonała w tym roku ciekawe zdjęcia pokazujące wzory przypominające drabinkę.

 

Najodleglejszy pierścień Saturna znajduje się około 82 tysiące kilometrów od biegunów planety a jego szerokość wynosi między od 30 do 500 km. Czasami może to wyglądać jak cały zespół lub kilka zespołów powiązanych ze sobą nici, otoczonych mgłą. Zaobserwowano też długie, wąskie kanały zwane serpentynami, które są tworzone przez grawitacyjne oddziaływanie przechodzących przez pierścienie małych satelitów planety.

Powyższe zdjęcie zostało wykonane przez sondę Cassini 13 lutego 2013 roku i możemy zobaczyć fragment F pierścienia, podzielonych na długie poprzeczne włókna łączące pasma jasnych wstęg lodu. W efekcie tworzy to charakterystyczną strukturę przypominającą drabinę.  Naukowcy uważają, że interakcja pomiędzy pierścieniem F i satelitami o nazwie Prometeusz i Pandora określenia dynamiczną strukturę tego lodowego tworu na orbicie Saturna.

 

 


Mgławica Ślimak jako przykład obiektu z którego może powstać nowy układ planetarny

Mgławica Ślimak zwana również NGC 7293 to wyjątkowy obiekt. Jest to tak zwana mgławica planetarna, czyli z tego obłoku powstają nowe planety. Obiekt ten znajduje się w odległości około 700 lat świetlnych od nas w gwiazdozbiorze Wodnika.

 

To jedna z lepiej zobrazowanych mgławic planetarnych. Obiekty tego typu są pozostałościami gwiazd, które kiedyś wyglądały trochę jak nasze Słońce. Kiedy gwiazdy umierają wystrzeliwują swoje zewnętrzne gazowe warstwy i są dodatkowo ogrzewane gorącym rdzeniem martwej gwiazdy, tak zwanej białym karłem.

Mgławica Ślimak - źródło: Teleskop Hubble'a

Następnie mgławice takie świecą w podczerwieni i świetle widocznym. Nasze własne Słońce powstało właśnie z mgławicy planetarnej, po tym, gdy około pięć miliardów lat temu eksplodowała poprzednia znajdująca się tutaj gwiazda. W podczerwieni za pomocą teleskopu Spitzera, biały karzeł jest widoczny, jako mała biała kropka w środku obrazu. Kolor czerwony w środku tego „oka” oznacza końcowe warstwy gazu wydmuchiwane, gdy gwiazda skończyła swój żywot.

 

 

 


Znaleziono fragment meteorytu z Czelabińska

Mieszkańcowi Czelabińska udało się znaleźć największy dotychczas kawałek asteroidy, która spadła tam 15 lutego. Nowy fragment odnaleziono dokładnie w dwa miesiące po zdarzeniu, czyli 15 kwietnia.

 

Meteoryt odnalazł Aleks Usenkow, mieszkaniec Czelabińska. Fragment ten waży dokładnie 3404 gramy i jest to oficjalnie największy z dotychczas odnalezionych części tego obiektu. Wstępna ocena wizualna potwierdza, że jest on pochodzenia pozaziemskiego.

 

Znalazca twierdzi, że dokładnie zaplanował poszukiwania meteorytu na podstawie własnych szacunków trajektorii obiektu wyznaczył strefy ewentualnego upadku. W kwietniu Aleks wyruszył na poszukiwania i korzystając ze środków transportu publicznego przemierzył ponad 200 kilometrów zanim znalazł to, co od razu uznał za meteoryt. Świadczyła o tym wymownie stopiona powierzchnia.

Naukowcy rosyjscy po badaniach laboratoryjnych potwierdzili pozaziemskie pochodzenie znalezionego przedmiotu i z dużym prawdopodobieństwem jest to rzeczywiście fragment meteoru czelabińskiego. Potwierdzono już wysoką gęstość i właściwości magnetyczne tego obiektu. Widać również ślady emisji gazów, do której dochodziło podczas wchodzenia w atmosferę. Dokładne wyniki badań będą znane w ciągu tygodnia.

 

 

 

 


Księżyc jest odpychany przez Ziemię znacznie szybciej niż w przeszłości

Jak wiadomo Ziemia i Księżyc powoli oddalają się od siebie. Naukowców zawsze jednak intrygowało to, jakie jest tempo tego procesu. Ostatnie ustalenia wskazują na to, że obecnie Księżyc może być odpychany bardziej niż w przeszłości.

 

Sprawa jest poważna, bo gdyby uznać, że tempo oddalania się naszego satelity jest stałe to przy obecnej prędkości musiałby mieć 1,5 miliarda lat a niektóre ze skał przywiezionych z Księżyca mają 4,5 miliarda lat. Za zbadanie tego zagadnienia wziął się Matthew Huber z Purdue University. Aby tego dokonać opracował skomplikowany model komputerowy odzwierciedlający siły generowane przez interakcję Ziemi i Księżyca.

 

Jak wiadomo grawitacja Księżyca oddziałuje na ziemskie oceany powodując regularne pływy powodujące okresowy wzrost poziomu morza. To rozprasza energię generowaną przez takie zależności grawitacyjne. Właśnie to zjawisko odpowiada za spowolnienie ruchu obrotowego planety wokół osi oraz wywołuje przesunięcie orbity księżycowej o mniej więcej 3 centymetry rocznie.

 

Huber wraz ze współpracownikami zebrali dane na temat głębin oceanicznych i kontynentalnych konturów istniejących 50 milionów lat temu. Dzięki temu udało im się stworzyć model starożytnych pływów. Sugeruje on, że rozproszenie energii wtedy sięga tylko połowie tego, co jest obecnie, więc wtedy Księżyc odsuwał się w wolniejszym tempie. Kluczem do zrozumienia tego fenomenu jest północny Atlantyk, który jest obecnie znacznie szerszy niż 50 milionów lat.

 

 

 


Strony