Maj 2013

Koronalny wyrzut masy zniszczył część komety Lemmon

Niedawna aktywność słoneczna spowodowała nie tylko obawy o ciągłość pracy satelitów na orbicie okołoziemskiej, doszło tez do znacznego uszczuplenia przechodząc j właśnie przez Układ Słoneczny komety Lemmon.

 

W zeszłym tygodniu doszło do licznych rozbłysków klasy X. Towarzyszyły im również koronalne wyrzuty masy. Większość słonecznych emisji nie była skierowana w stronę Ziemi, ale część z nich dotarła w tą cześć przestrzeni, gdzie znajdowała się jedna z komet, które ostatnio zjawiły się na naszym nieboskłonie, kometa Lemmon.

Kometa Lemmon - zdjęcie: Rolf Wahl Olsen wykonane w Auckland, Nowa Zelandia

Chmura plazmy dotarła do komy tej komety i zdmuchnęła jej część. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że był to efekt przejścia jednego z koronalnych wyrzutów plazmy towarzyszących silniejszej niż zwykle aktywności słonecznej. Wskazuje nam to również na to jak bardzo komety mogą być zależne od pogody kosmicznej.

 

 

 

 

 

 

 


Rosyjski biosatelita powrócił na Ziemię z martwymi zwierzętami

Na Ziemię powróciła właśnie wystrzelona miesiąc temu kapsuła biologiczna wyniesiona na orbitę w ramach programu badawczego Bion-M. Znajdujące się na pokładzie zwierzęta były martwe.

 

Na pokładzie satelity Bion-M1 (ros. Бион-М1) znajdowały się między innymi ryby, gekony, myszy i myszoskoczki. Deorbitacja pojazdu rozpoczęła się o 2:32 czasu uniwersalnego a kapsuła wylądowała w wyznaczonym miejscu, mniej więcej 100 kilometrów na północny wschód od Orenburga.

Nad misją Bion-M1 pracowano od 2007 roku a celem eksperymentu jest ocena wpływu przestrzeni kosmicznej na biologię organizmów żywych. Badania te są niezbędne, jeśli ludzkość poważnie myśli o zasiedlaniu innych planet.

Badania z wykorzystaniem gryzoni mają pomóc w studiowaniu reakcji organizmu na mikrograwitację jak również, jaki jest wpływ promieniowania kosmicznego i nieważkości na fizjologię organizmów żywych.

 

 

 


Nastał najlepszy czas do obserwacji księżycowych kraterów

W tym tygodniu będą najlepsze warunki do amatorskich obserwacji rzeźby terenu na Księżycu. Najlepiej skorzystać z pomocy optyki i użyć teleskopu lub przynajmniej lornetki.

 

Jak wiadomo najlepszy czas do obserwacji kraterów i gór na naszym ziemskim satelicie następuje wtedy, gdy jest w fazie pokazującej jedynie część jego tarczy. To właśnie wtedy kontrast jest najlepszy. Potrzebny jest tylko dobry seeing, ale w przypadku Księżyca nie jest on aż tak istotny jak w przypadku obiektów głębokiego nieba.

W Starożytności astronomowie spekulowali, że rozległe równiny na Księżycu są wypełnione wodą i do dzisiaj mówimy o nich "morza". Uczeni sądzą, że ukształtowanie terenu na Księżycu to efekt niezliczonej ilości kolizji kosmicznych, bo nie zachodzą tam zjawiska górotwórcze jak na Ziemi.


Na Antarktydzie zarejestrowano wysokoenergetyczne promieniowanie kosmiczne

Na Antarktydzie, głęboko pod lodem, znajduje się obserwatorium astrofizyczne zwane IceCube. Wyposażone jest ono w aparaturę do rejestracji neutrin. Nowoczesna nauka zorientowała się, że istnieje coś takiego jak promieniowanie kosmiczne stosunkowo niedawno i nadal jest ono pełne tajemnic. Kolejne pojawiły się właśnie dzięki IceCube.

 

Poinformowano o odkryciu 28 skrajnie wysokich energii neutrin, które mogą pochodzić ze źródeł kosmicznych. Wszystkie emisje miały ponad 30 TeV (teraelektronowolt) a dwa z nich osiągnęły ponad 1 petaelectronwolt (10 i 15 zer), a to tysiące razy więcej niż maksymalna energia neutrin, które mogą być otrzymane w akceleratorach na Ziemi.

Naukowcy nadal nie są w stanie określić dokładną lokalizację wydarzenia, które doprowadziły do powstania neutrin o tak wysokiej energii. Aby rzucić nieco światła na tę tajemnice potrzeba większej ilości danych, których naukowcy jeszcze nie posiadają. IceCube działa właśnie po to, aby wyszukiwać wysokoenergetycznych neutrin pozasłonecznych, dlatego nie ma w tej chwili na świecie urządzenia odpowiedniejszego do tej pracy niż detektor znajdujący się w bazie polarnej Amundsen-Scott.

IceCube znajduje się właściwie ponad kilometr pod lodem, bo tylko tam panują idealne warunki do detekcji neutrin, które przecież przenikają całą materię. Powierzchnia tego detektora to ponad kilometr kwadratowy. Urządzenie pracuje dopiero od grudnia 2010 roku, więc zapewne będzie jeszcze przyczyną wielu odkryć. Detektor wykrywa przeważnie 250 neutrin dziennie i około 100 000 rocznie.

 

 


Uszkodzenie napędu powoduje, że kosmiczny teleskop Kepler można uznać za stracony

Należący do NASA teleskop kosmiczny Kepler, którego celem było poszukiwanie planet pozasłonecznych, doznał uszkodzenia, które pod znakiem zapytania stawia możliwość kontynuacji pracy tego urządzenia.

 

Słynny "łowca planet" będzie musiał udać się na przedwczesną emeryturę. Jeśli inżynierowie nie znajdą jakiegoś sposobu na to, aby uzyskać kontrolę nad systemami sterowania i celowania teleskopu, to stanie się on kosmicznym śmieciem, który kosztował bagatela 600 milionów dolarów. Problem polega na utracie sprawności dwóch z czterech kół zamachowych dla żyroskopów odpowiadających za prawidłową pozycje teleskopu w przestrzeni kosmicznej.

Teleskop Kepler do tej pory zdołał wykryć bardzo wiele nowych planet, ale tylko dwie z nich uważane są za potencjalnie zdolne do podtrzymywania życia. Wszystko wskazuje na to, że więcej planet już nie odnajdzie i pozostaje nam czekać na jego następcę.

 


Obserwacje gwiezdnego układu podwójnego za pomocą nowego afrykańskiego teleskopu

Międzynarodowy zespół astronomów poinformował o pierwszych wynikach naukowych uzyskanych z teleskopu Karoo Array Telescope (KAT-7), znajdującego się w Republice Południowej Afryki. Obserwacje dokonane za jego pomocą umożliwią zrozumienie zachowania się strumieni promieniowania przemierzającego przestrzeń kosmiczną z relatywistycznymi prędkościami.

 

Składający się z siedmiu anten 26-metrowy radioteleskop KAT-7, znajduje się w obserwatorium Hartebeesthoek Radio Astronomy Observatory (HartRAO), w południowej Afryce. Pierwsze zadanie jakie postawili przed nim astronomowie dotyczyło obserwacji gwiazdy neutronowej, znany jako Circinus X-1.  Z dwóch orbitujących wokół siebie gwiazd, z których jedna jest gwiazdą neutronową, emitowany jest jasny blask widoczny w widmach radiowych promieniowania elektromagnetycznego.

 

Circinus X-1 jest gwiazdą binarny (lub, innymi słowy, systemem podwójnym). Dwie gwiazdy obracają się wokół siebie z okresem orbitalnym 16,5 dni. Kiedy gwiazdy zbliżają się do siebie, potężna grawitacja gwiazdy neutronowej pozwala jej wyciągnąć część materii z jej towarzysza. W wyniku tego w układzie o wysokiej energii dochodzi do powstania strumienia promieniowania rentgenowskiego o relatywistycznych prędkościach. Uczeni analizują propagację tych emisji, co może zdecydowanie pogłębić naszą wiedze o tego typu kosmicznych fenomenach.

 


Astronomowie zarejestrowali najsilniejsze od 8 lat uderzenie meteorytu na Księżycu

Księżyc dorobił się nowego krateru. Doszło do tego 17 marca 2013 roku. Błysk jaki towarzyszył uderzeniu meteorytu był tak jasny, że naukowcy uważają, iż nigdy dotychczas nie udało się obserwować tak jasnego błysku na powierzchni srebrnego globu.

 

Według poczynionych ustaleń obiekt roztrzaskał się o powierzchnię Księżyca z prędkością około 90 tysięcy km/h. Uderzył w obszar Mare Imbrium i wybił tam 20 metrowy krater. Błysk światła był tak jasny, że gdyby ktoś wtedy patrzył na Księżyc nieuzbrojonym okiem z pewnością by dostrzegł to zdarzenie.

Według uczonych obiekt mógł mieć około 40 centymetrów średnicy, masę 40 kg, a przy zderzeniu wytworzył energię o ekwiwalencie 5 ton trotylu. Astronomowie przeglądnęli wszelkie wskazania z tego okresu czasu w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czy ten upadek był odosobnionym przypadkiem.

Ustalono na razie, że 17 marca zaobserwowano również zdecydowanie więcej przypadków upadku jasnych obiektów na ziemskim niebie. Naukowcy mają zamiar przeanalizować zdjęcia okolicy upadku z należącego do NASA satelity Lunar Reconnaissance Orbiter.

 

 

 

 

 


NASA przygotowuje się do obserwacji radarowych asteroidy, która wkrótce minie Ziemię

Za kilkanaście dni, dokładnie 1 czerwca 2013 roku dojdzie do znacznego zbliżenia Ziemi i dwukilometrowej asteroidy 1998 QE2. Odległość w jakiej asteroida minie naszą planetę to 5,8 milionów kilometrów.

 

Naukowcy jak zwykle w trakcie takich bliskich przejść ciał niebieskich planują wykorzystanie ziemskich teleskopów do obserwacji radarowych. Dzięki takiemu obrazowaniu można zdobyć dużą liczbę danych na temat właściwości ukształtowania powierzchni oraz wielkości przelatującej asteroidy.

 

Asteroida, na którą czeka NASA ma ponad 2 kilometry średnicy. Odkryto ją w 1998 roku w ramach projektu LINEAR. Obiekt znajdzie się najbliżej Ziemi 1 czerwca a odległość wyniesie wtedy 0,039 AU. Jest to mniej więcej 15 razy więcej niż średnia odległość między Ziemią i Księżycem. Asteroida 1998 QE2 zbliży się na najmniejszą odległość od 200 lat.

Obiekt ten będzie świetnym celem dla obserwacji radarowych za pomocą radioteleskopów w Arecibo i Goldstone. Uczeni spodziewają się uzyskać serię obrazów o wysokiej rozdzielczości. Nowe dane mają pozwolić na ustalenie pochodzenia asteroidy, a ponadto umożliwią dokładniejsze określenie jej orbity, co będzie pomocne w ustaleniu jej przyszłych losów.

 

 


Supernowa Tychona Brahe

W 1572 roku postrzeganie nie tylko Kosmosu, ale również bliższej ciału i oku rzeczywistości, było zupełnie odmienne od dzisiejszego wyobrażenia o prawach rządzących światem.

 

Czasy to były smutne, ale rok ciekawy i obfitujący w wydarzenia ważne dla historii świata: hiszpańscy konkwistadorzy zdobyli ostatnią stolicę Imperium Inków, Vilcabambę, a potem ścięli Tupaca Amaru, ostatniego Króla Inków. Na Europejskim podwórku król Navarry Henryk IV pojął za żonę Małgorzatę de Valois (znamy doskonale tę historię ze świetnego filmu Patrica Chéreau), a w sierpniu miała miejsce we Francji sławna rzeź Hugenotów.

 

Wreszcie – zmarł Zygmunt II August, król polski i wielki książę litewski, co zakończyło panowanie Jagiellonów w Polsce. A to przyczyniło się do wielce ciekawej historii przybycia (i szybkiej ucieczki) Henryka Walezego, rodzonego brata wspomnianej wcześniej Małgorzaty i pierwszego elekcyjnego władcy Polski. No i syna Katarzyny Medycejskiej - równie sławnej trucicielki…

 

I nic by nie było dziwnego, gdybyśmy przeoczyli istotne wydarzenie astronomiczne. Otóż w listopadzie roku 1572 Tycho Brahe (naprawdę: Tyge Ottesen Brahe), duński astronom żyjący w latach 1546-1601 (brak mu było części nosa, ale to inna opowieść – zainteresowani mogą poczytać tutaj: www.tychobrahe.com ), zaobserwował nową gwiazdę w konstelacji Kasjopei.

 

Jak się okazało potem, była to jedna z ośmiu widocznych gołym okiem supernowych, które znamy ze spisanych historycznych obserwacji. Dziś oznaczamy ją symbolem SN1572, a nazywamy popularnie Gwazdą Tychona. Inne oznaczenia stosowane w katalogach to B Cassiopeiae albo 3C10.  Sam Tychon umieścił nową gwiazdę na sporządzonym odręcznie rysunku i oznaczył  literą I. Jeśli przyjąć, że astronom zastosował właściwą skalę i proporcje, widzimy że jego supernowa mogła być nawet 4 razy jaśniejsza od wszystkich gwiazd w Kasjopei. Musiała być naprawdę niezwykła dla ówczesnych obserwatorów…

 

Po 400 latach od obserwacji poczynionych przez Tychona Brahe, naukowcy NASA, za pomocą teleskopu Chandra (a także Fermi LAT), dali nam możliwość oglądania pozostałości po tej eksplozji widocznych w paśmie gamma. Dzięki porównaniu obu grafik podziwiamy przy okazji niezwykły postęp instrumentów obserwacyjnych. A to z kolei prowadzi nas do wniosku, że jesteśmy winni wielki szacunek astronomom tworzącym podwaliny tej nauki.

Zdjęcie z Chandry - źródło: http://www.nasa.gov/mission_pages/chandra/multimedia/tychophoto.html

Trzeba wiedzieć, że Tycho Brahe pracował w okresie jeszcze przed-telskopowym. Pierwszy praktyczny, dający przydatne i ostre obrazy teleskop optyczny, zbudowano w 1608 roku w Niderlandach, a w 1609 roku instrument ulepszył Galileusz. Jak się okazało – srogo zapłacił za ten wkład w naukę.

 

Tycho był mimo to konstruktorem licznych zaawansowanych instrumentów obserwacyjnych, dostarczył swoim następcom wielu powtarzalnych, pewnych danych obserwacyjnych. Odkrył nie tylko supernową, ale również 5 komet, a także opracował katalog położenia 977 gwiazd widocznych gołym okiem z Danii. Dzięki badaniom Tychona, jego współpracownik Johannes Kepler zdołał odkryć i opisać prawidłowości w ruchu planet, czyli tzw. prawa Keplera (dwa pierwsze opublikowane w 1609 roku w dziele Astronomia Nova, a potwierdzone potem dzięki Galileuszowi i księżycom Jowisza).

 

A na koniec – jedna ciekawostka dotycząca Tychona i jego naukowych poglądów. Ciężko w to uwierzyć, ale Tycho Brahe był zdecydowanym przeciwnikiem heliocentrycznej teorii Kopernika. Ciekawe są drogi odkryć i nauki. A nam pozostaje zapalić świeczkę na grobowcu Tychona w praskim kościele Tyńskim i mieć nadzieję, że za naszego życia Betelgeza zdecyduje się zakończyć żywot w widowiskowy sposób.

 

 

 


Wykonano pierwszą topograficzną mapę Tytana

Sonda Cassini jest dostarczycielem wielu fascynujących zdjęć. Niektóre z nich przedstawiają jeden z księżyców Saturna, Tytana. Materiału pojawiło się tak dużo, że astronomowie postanowili dokonać systematyzacji tego, co sfotografowano i wyprodukowano pierwszą topograficzna mapę Tytana.

 

Największy księżyc Saturna może skrywać życie. Funkcje podobną do tej, jaką na Ziemi pełni woda tam wypełnia metan. Mapa pokazuje żłobione kaniony, rzeki i jeziora połączone cyklem do złudzenia przypominającym cyrkulację termohalinową.

Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI/JHUAPL/Cornell/Weizmann

Bez cienia przesady można powiedzieć, ze Tytan jest najbardziej podobnym do Ziemi ciałem niebieskim w całym Układzie Słonecznym, dlatego nasze nim zainteresowanie jest czymś oczywistym. Jest tam bardzo zimno, bo średnia temperatura sięga -180 stopni Celsjusza.

Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI/JHUAPL/Cornell/Weizmann

Mapa topograficzna Tytana powstała ze zdjęć obrazujących dopiero połowę powierzchni tego globu i to po 9 latach trwania misji Cassini.

 

 

 


Strony