Maj 2013

Łączenie galaktyk zaobserwowane przez kosmiczny teleskop Herschel

Bardzo rzadkie zdjęcia łączących się galaktyk udało się wykonać dzięki wykorzystaniu należącego do ESA kosmicznego laboratorium Herschela. Zdjęcia z tego obserwatorium  stały się inspiracją do obserwacji dla astronomów z NASA wykorzystujących kosmiczny teleskop Hubble oraz teleskop Spitzer.

 

Dzięki wykorzystaniu ziemskich urządzeń badawczych udało się zgromadzić bardzo wartościowe dane opisujące procesy zachodzące w dwóch odległych galaktykach, które zdają się być splecione. Ostatecznie duet ten uformuje jedną dużą galaktykę eliptyczną.

Co istotne zdarzenia obserwowane przez ziemskie teleskopy miało miejsce zaledwie 3 miliardy po Wielkim Wybuchu. Oznacza to, że obserwujemy zdarzenia do których doszło niemal 10 miliardów lat temu. Ogólna liczba gwiazd w kolidujących galaktykach wynosi około 400 miliardów. Dzięki tym obserwacjom wiemy, że w podobny sposób mogły powstawać inne wielkie galaktyki eliptyczne, które udało nam się zlokalizować.

 

 

 

 


Trwa koniunkcja Jowisza, Merkurego i Wenus

W najbliższych dniach zarówno najmniejszą jak i największą planetę Układu Słonecznego będzie można oglądać nisko nad horyzontem chwilę po zachodzie Słońca. Do tej dwójki dołączy najjaśniejsza z planet widocznych na ziemskim niebie, czyli Wenus.

 

Początkowo najlepiej widoczny będzie tradycyjnie Jowisz, ale potem nastąpi okres lepszej widoczności Merkurego. Jednak jego pozycja będzie się zmieniała najszybciej, co jest normalne ze względu na pozycję Merkurego względem Słońca.

Widoczność tarczy planet, z wyjątkiem Jowisza, nie będzie imponująca, a pozycja nisko nad horyzontem dodatkowo utrudnia obserwacje. Wenus będzie można dostrzec gołym okiem, ale nie ma, co oczekiwać dobrych obserwacji tej planety w najbliższym czasie. Wciąż są dobre warunki do obserwacji Saturna. Aby go oglądac nie trzeba wstawać w środku nocy a pozycja planety gwarantuje dobre obserwacje nawet za pomocą średniej klasy amatorskich teleskopów.

 

 

 


Mgławica Pierścień ujawniła swój prawdziwy kształt

Kosmiczny Teleskop Hubble'a sfotografował jeden z najbardziej znanych obiektów kosmicznych, tak zwaną Mgławicę Pierścień. Jej nazwa nie jest przypadkowa, bo rzeczywiście przypomina kształtem pierścień. Teraz jednak po nowych zdjęciach z HST astronomowie żartują, że zamiast "pierścień" mgławica powinna zostać nazwana "pączek".

 

Autorem zabawnego postulatu jest Robert O'Dell z  Vanderbilt University w Nashville. To właśnie on prowadził badania tego znanego obiektu mgławicowego. Wykorzystano obserwacje z kosmicznego teleskopu Hubble'a oraz z kilku wiodących obserwatoriów ziemskich. Dzięki tej pracy udało się ustalić, że słynna mgławica ma dużo bardziej skomplikowaną strukturę. Już wcześniej wiedziano, że jest to jaśniejąca gazowa struktura w okolicy umierającej gwiazdy. Teraz dzięki mnogości źródeł danych zdołano stworzyć model 3D mgławicy.

Mgławica Pierścienia jest oddalona o 2000 lat świetlnych od Ziemi i mierzy w sumie jeden rok świetlny. Znajduje się ona w gwiazdozbiorze Lutni i jest bardzo popularnym celem dla amatorskich obserwacji astronomicznych. Mgławica występuje pod oznaczeniami Messier 57, M57 lub NGC 6720. Obiekt ten jest zwrócony w stronę Ziemi tak, że zawsze widać wyraźny pierścień.

 

Obiekt ten bywa też nazywany mgławicą planetarną, lub protoplanetarna. Z takiego budulca podobno powstają planety. Obserwacje M57 pozwala też wyobrazić sobie jak będzie wyglądał Układ Słoneczny, gdy Słońce skończy w taki sam sposób jak gwiazda, która umarła w tej odległej okolicy.

 

 

 


Półcieniowe zaćmienie Księżyca wystąpi 25 maja 2013 roku

Księżyc uraczy nas kolejnym zjawiskiem ze swoim udziałem. Będzie to tak zwane półcieniowe zaćmienie. Takie zjawiska występują wtedy, gdy nasz naturalny satelita otrze się o tak zwany półcień Ziemi.

 

Zaćmienie ma się rozpocząć nad ranem, ale z Polski ze względu na aktualną fazę nie będzie widoczne. Za to powinno się udać prowadzić obserwacje z Ameryki, Afryki, a także z niektórych krajów Europy Zachodniej.

Nie ma co jednak oczekiwać spektakularnych widoków, ponieważ te możliwe są przy częściowym lub całkowitym zaćmieniu srebrnego globu. W tym wypadku nawet przy idealnej widoczności zjawisko będzie zauważalne raczej wyłącznie dla osób interesujących się tym jak zwykle wygląda tarcza Księżyca. Inni mogą nawet nie zauważyć różnicy.

 

 


Sonda Cassini umożliwi obserwację fal na morzach Tytana

Astronomowie wiedzą już od jakiegoś czasu, że największy księżyc Saturna Tytan to jedyny oprócz Ziemi obiekt w naszym układzie planetarnym posiadający gęstą atmosferę. Wiadomo również, że znajdują się tam morza i jeziora. Różnica polega na tym, że nie są one wypełnione woda a ciekłym metanem. Sonda Cassini dostała zadanie wypatrzenia, czy na powierzchni tych akwenów powstają fale.

 

Przelot sondy w okolicy Tytana, który ma miejsce dzisiaj, 23 maja 2013 roku, może odpowiedzieć na to pytanie. Cassini znajdzie się tylko 970 kilometrów od powierzchni księżyca. Będzie w stanie zaobserwować jedno z największych znajdujących się tam mórz zwane Mare Ligeia. Obecność mórz, jezior i rzek na Tytanie potwierdziła właśnie sonda Cassini. Miało to miejsce w 2005 roku i od tego czasu nie dawało to spokoju wielu astronomom. Wiemy też o swoistej cyrkulacji atmosferycznej zachodzącej na tym odległym globie. Może tam na przykład padać metanowy deszcz.

 

Obecność fal na akwenach z metanu nie jest wcale pewna. Wiemy, że temperatura powierzchni wynosi tam -178 stopni Celsjusza. To powoduje, że raczej nie spodziewamy się tam znaleźć form życia, ale jest to istotne źródło form budulcowych dla życia i jako taki depozyt jest to bardzo interesujące dla astrobiologów.

Mare Ligeia - Zdjęcia: NASA/JPL-Caltech

Aby sonda Cassini mogła sfotografować dokładnie Mare Ligeia potrzebna jest dobra pogoda na Tytanie. Dla astronomów było to dodatkowe wyzwanie, aby przewidzieć, kiedy najlepiej zorganizować przelot. Widziano już kształtowane wiatrem wydmy na powierzchni Tytana, ale nie zaobserwowano jeszcze fal. Albo zostaną teraz sfotografowane, albo po prostu tam nie występują. Bez względu na wyniki obserwacji przelot sondy Cassini z pewnością popchnie do przodu nasz poziom wiedzy o tym intrygującym towarzyszu Saturna.

 

 

Źródła:

http://saturn.jpl.nasa.gov/mission/flybys/titan20130523/

http://www.jpl.nasa.gov/news/news.php?release=2013-170&rn=news.xml&rst=3798

 


Niesamowite zdjęcie odległego kosmosu wykonane dzięki teleskopowi VLT

Wchodzący w skład europejskiego obserwatorium południowego teleskop VLT (Very Large Telescope) dostarcza co jakiś czas niesamowitych obrazów odległej przestrzeni kosmicznej. Na 15 lat pracy urządzenia wykonano zdjęcie obszaru formowania się gwiazd określanego, jako IC 2944.

 

Jasne gwiazdy widoczne są na tle licznych ciemnych chmur pyłu międzygwiezdnego to tak zwane Globule Boka. Mgławica IC 2944 (bywa nazywana Mgławicą Biegnącego Kurczaka) jest oddalona od Ziemi o około 6500 lat i można ją wypatrzyć praktycznie tylko na południe od równika. Obiekt ze zdjęcia da się zlokalizować w konstelacji Centaura.

Obiekt na zdjęciu to tak zwana mgławica emisyjna. Składa się ona głownie z wodoru, który jaśnieje w charakterystycznym odcieniu czerwieni. Dzieje się tak w wyniku promieniowania emitowanego przez nowopowstające gwiazdy.

 

 

 


Wielka kometa może zderzyć się z Marsem już w październiku 2014 roku

Gdy 3 stycznia 2013 astronom Robert McNaught z Siding Spring Observatory odkrył kometę określaną jako S/2013 A1 stało się jasne, że istnieje duże prawdopodobieństwo zderzenia z Marsem. Czerwona planeta ma ostatnio pecha i po komecie ISON, która minie go o kilkanaście milionów kilometrów prawie rok później jeszcze bliżej jego powierzchni pojawi się kometa zwana Siding Springs.

 

W przypadku nowo odkrytych ciał niebieskich orbita nie jest bardzo długo pewna, bo konieczne są kolejne obserwacje i precyzyjne umiejscawianie obiektu w czasie. Dopiero po zbudowaniu dużej ilości pomiarów można mówić o jakichkolwiek symulacjach orbity. Obiekty niedawno odnalezione zawsze na początku mają mały poziom pewności. To samo dotyczy komety S/2013 A1 Siding Spring.

Według kwietniowych danych w październiku 2014 roku mierząca kilkadziesiąt kilometrów średnicy kometa znajdzie się 37 tysięcy kilometrów od powierzchni Marsa. Oznaczałoby to przelot o włos, ale może pomiary się zmienią i jednak dojdzie do zderzenia. Bo nadal prawdopodobieństwo, że to nastąpi, właśnie poprzez niepewność orbity, jest duże.

Bez wątpienia planeta odczułaby tak wielki wstrząs. Niektórzy twierdzą, że mogłaby popękać na dużym obszarze. Niewykluczone jest też, że znowu na powierzchni pojawiłaby się woda, którą z pewnością w duże ilości dostarczy uderzająca kometa. Biorąc pod uwagę skalę obiektu z pewnością powstałby ogromny krater. Według obliczeń niektórych badaczy, byłoby to porównywalne do eksplozji dwudziestu miliardów kiloton trotylu. 

 

Na szczęście nawet, jeśli dojdzie do zderzenia nam na Ziemi ze względu na odległość raczej nic nie grozi. Konsekwencje dla Marsa mogą być bardzo poważne. Byłaby to z pewnością znaczna zmiana rzeźby terenu w dużej części planety.

 

 


Odkryto system gwiezdny z rekordową liczbą planet

Naukowcy twierdzą, że jedna z gwiazd oddalonych od Ziemi o 127 lat świetlnych może mieć więcej planet krążących wokół niej niż nasze Słońce. Jeżeli dane dotyczące tej gwiazdy się potwierdzą, jego system planetarny byłby najbardziej rozbudowanym, jaki zna nauka.

 

Według astronomów, nowa gwiazda HD 10180 jest obiektem kosmicznym, który jest porównywalny do Słońca i znajduje się w gwiazdozbiorze Hydry. Według astronomów wokół gwiazdy obraca się, co najmniej dziewięć pełnoprawnych planet przy ośmiu "oficjalnych" planet w Układzie Słonecznym. Po raz pierwszy obecność planet wokół HD 10180 potwierdzono, w 2010, ale wtedy odkryto tylko jedną planetę.  Rok później odkryto kolejne pięć planet, a potem pozostałe dwie.

 

Teraz naukowcy uważają, że w tym układzie gwiezdnym mogą istnieć nawet dwie kolejne planety, z których jeden jest prawie potwierdzona. Mikko Tuomi, astronom z Uniwersytetu w Hertfordshire w Wielkiej Brytanii, twierdzi, że pozostałe dwie planety prędzej czy później zostaną potwierdzone, a wstępne dane sugerują, że są one tak zwanymi "super-ziemiami", czyli planetami podobnymi do naszej, ale nieco większymi.

Gwiazda HD 10180 - źródło: ESO

Na ten moment wiadomo, że pięć potwierdzonych planet ma masę od 12 do 25 razy większą niż Ziemia, choć są mniej więcej wielkości Neptuna lub Urana. Biorąc pod uwagę rozmiar i ciężar, naukowcy uważają, że nowe planety to mrożone kule lodu.  Jednak w tym systemie gwiezdnym są i mniejsze planety w tym i takie tylko 2 razy większe od naszej Ziemi.

 

 

 


Kometa XXI wieku szybko zbliża się do Słońca

Historia komety C/2012 S1 ( ISON) zaczęła się 21 września 2012 roku. To właśnie wtedy Rosjanie, Vitali Nevski i Artyom Novichonok odkryli ją dla świata. Oni zobaczyli ją wtedy, gdy jej jasność była jeszcze bardzo niepozorna. Od tego czasu cały czas rośnie i taki stan rzeczy potrwa przynajmniej do listopada tego roku.

 

Fakt, że kometa ISON znajdzie się 0,012 AU od naszej pobliskiej gwiazdy to główna niewiadoma, co do zdolności jej przetrwania. W tej chwili można tylko spekulować, bo ten obiekt kosmiczny nadlatujący z okolic Obłoku Oorta przybywa do Układu Słonecznego po raz pierwszy.

Z pewnością jednak nie po raz ostatni i nie wiadomo tylko, czy kometa ta w jednym kawałku oddali się w przestrzeń kosmiczną czy też rozpadnie się ze względu na ekstremalne zbliżenie ze Słońcem. Nastąpi to między listopadem 2013 a styczniem 2013. W międzyczasie kometa ISON zbliży się na odległość 0,4 AU do Ziemi. Wtedy otaczający ją obłok gazów powinien być tak jasny, że kometa będzie widoczna nawet w dzień.

W połowie kwietnia nowe zdjęcia tego obiektu przesłał HST, czyli teleskop kosmiczny Hubble'a. Zbliżającą się kometę obserwują też większe ziemskie teleskopy. Na razie widać tylko wzrastającą ilość emitowanego pyłu. Wielkość jądra komety szacuje się na około 5-6 km. Obecnie przekroczyła już orbitę Jowisza i wraz ze wzrostem prędkości orbitalnej porusza się pod wpływem grawitacji do centrum Układu Słonecznego.

 

Mniej więcej w październiku kometa ISON zbliży się na około 10 milionów kilometrów do Marsa. To nie lada gratka, aby wykonać szczegółowe jej zdjęcia na przykład za pomocą wyposażonego w teleskop sztucznego satelity Marsa o nazwie Mars Reconnaissance Orbiter.

Peryhelium, czyli moment największego zbliżenia do Słońca nastąpi w przypadku komety ISON 28 listopada 2013 roku. Odległość jądra komety od powierzchni Słońca wyniesie wówczas tylko trochę ponad milion kilometrów. To naprawdę ekstremalnie blisko.

 

Już w październiku 2013 r., kometa będzie widoczna za pomocą lornetki, a od listopada 2013 do stycznia 2014 będzie widoczna gołym okiem.  Długość jej warkocza na nieboskłonie Ziemi może osiągnąć imponujący rozmiar aż 45 stopni.  Do 28 listopada, czyli przed upływem peryhelium, kometa ISON będzie najlepiej widoczna rano w obszarach sąsiadujących z równikiem, na krótko przed wschodem słońca.  Jednak po przejściu peryhelium najkorzystniejsze warunki do obserwacji będą na kręgu polarnym naszej planety.

 

 


Nowe zdjęcie Mgławicy Oriona pokazuje obszary formowania gwiazd

Astronomowie wykorzystujący zlokalizowany w Chile radioteleskop APEX zdołali wykonać ciekawe zdjęcia przedstawiające kosmiczne chmury gazów w okolicy Mgławicy Oriona.

 

Nowe zdjęcie pokazuje większą część kompleksu zwanego Obłokiem Molekularnym w Orionie. Jest to formacja gwiazdotwórcza zlokalizowana 1350 lat świetlnych od Ziemi. Obszar ten pełen jest młodych i gorących gwiazd oraz chłodnych obłoków gazowych.

 

Oczywiście takie obrazy powstają poprzez przekodowanie obrazu radiowego tych odległych obszarów przestrzeni, do formy światła widzialnego. Dzięki takiej operacji można zobaczyć znacznie więcej i lepiej i nie zasłania już pył międzygwiezdny, który skutecznie utrudnia obserwacje w świetle widzialnym.

Mgławica Oriona - Zdjęcie: Teleskop Hubble/ 2006 rok

Jasna chmura gazu nazywana Mgławica Oriona bywa też określana katalogowa nazwą Messier 42. Jest to najjaśniejsza część obszaru gdzie dochodzi do licznych formacji nowych gwiazd. Na dodatek jest to najbliższe Ziemi miejsce gdzie dochodzi do działalności gwiazdotwórczej.

 

 

 

 


Strony