Kwiecień 2013

Saturn "zasysa" wodę ze swoich pierścieni

Astronomowie odkryli, że pierścienie Saturna mogą produkować coś, co można nazywać kosmicznym "deszczem", który spada na planetę wywierając znaczny wpływ na jego atmosferę.

 

Nowe badania pozwoliły ustalić, że z pierścieni na powierzchnię planety spada "deszcz" naładowanych cząstek wody. Nie jest to dużym zaskoczeniem, bo już od dawna wiedziano, że górne partie atmosfery Saturna zawierały duże ilości H20. Naukowców zdziwiło jedynie to, że udało im się znaleźć dowody na to, że te kosmiczne deszcze są dosyć częste i występują na większym obszarze niż oczekiwano.

 

Badania zostały zlecone przez NASA a wiodącą rolę mieli w nich uczeni z Uniwersytetu w Leicester w Wielkiej Brytanii. Naukowcy zdołali ustalić, ze deszcz wpływa na kompozycję i temperaturę wyższych partii atmosfery tego gazowego giganta. Autorzy zwrócili uwagę na fakt, że niektóre obszary w atmosferze giganta zawierają niezwykle małe ilości jonów wodoru.  Według naukowców, fakt ten umożliwia przepływ wody w tych obszarach. Po analizie lokalizacji "plam" wody w atmosferze Saturna, planetolodzy byli zaskoczeni zdając sobie sprawę, że ich źródłem są pierścienie Saturna.

 

Po odkryciu tego faktu, naukowcy próbowali obliczyć, jak szybko Saturn "zasysa" wodę ze swoich pierścieni.  W tej chwili jeszcze nie mogą podać dokładnych danych, ale wierzą, że uda się to wkrótce osiągnąć, gdy nastąpią postępy w metodach określania wieku pierścieni.

 

 

 


Astronomowie opisali po raz pierwszy kolidujące galaktyki

Zderzenia galaktyk to zjawisko dość powszechne. W rzeczywistości, praktycznie wszystkie znane nam galaktyki brały udział w jednej lub więcej kolizji podczas dotychczasowego istnienia. Przykładem może być nasza Droga Mleczna, która zbliża się do galaktyki Andromedy. Obie galaktyki zbliżają się do siebie z prędkością około 50 kilometrów na sekundę i za około miliard lat nieuchronnie dojdzie do kolizji.

 

Grupa naukowców z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics wykorzystała wyniki najnowszych obserwacji 31 oddziałujących na siebie galaktyk znajdujących się w czternastu obszarach nieba. Dzięki pracom przeprowadzono pierwsza systematyczną analizę dystrybucji energii oddziałujących na siebie galaktyk.

Astronomowie badali obiekty obejmują wszystkie etapy interakcji galaktyk, począwszy od wczesnych etapów, w których interakcja był dopiero na początku aż do końcowych stadiów kolizji, gdy skutki interakcji są w pełni widoczne. Wyniki wykazały, że w trakcie kolizji galaktyk wzrasta szansa na formowanie się gwiazd, ale nie w tak dużym stopniu jak oczekiwano. Naukowcy twierdzą, że może to być spowodowane brakiem reprezentatywności próbki, ze względu na niewielką liczbę badanych obiektów.

 

 


Powstał prototyp silnika umożliwiającego podróże międzyplanetarne

Naukowcom z University of Washington udało się zbudować silnik fuzyjny, który pozwoli astronautom dotrzeć na Marsa z Ziemi w ciągu kilku tygodni, przy prędkościach znacznie przekraczających dostępne nam dzisiaj.

 

Aktualna prędkość lotu rakiety zasilanej używanym obecnie paliwem powoduje, że podróż na Marsa potrwa mniej więcej cztery lata, ale nowa technologia syntezy, który jest testowana przez naukowców może skrócić ten okres do 30 - 90 dni. Badania laboratoryjne poszczególnych elementów napędu były udane, a teraz naukowcy planują połączyć wszystkie części w całość w celu przeprowadzenia ostatecznego testu.

"Za pomocą dotychczasowych metod napędu prawie niemożliwe dla nas jest odkrywanie czegoś bardziej odległego od Ziemi", powiedział główny badacz projektu, profesor Aeronautyki i Astronautyki, John Slough.  "Mamy nadzieję, że uda nam się zbudować o wiele bardziej potężne źródło energii, które może sprawić, że podróże międzyplanetarne staną się powszechne."

Zespół projektowy opracował tę technologię z wykorzystaniem określonego typu plazmy ograniczanej w pułapce magnetycznej.  Gdy powstaje wysokie ciśnienie tak ograniczonej plazmy zaczyna się reakcję jądrową. Jest to dosyć podobne do tego, co zachodzi wewnątrz Słońca. Proces przeszedł pomyślnie testy laboratoryjne, a teraz naukowcy planują przeprowadzić pierwszy pełnowymiarowy test systemu pod koniec lata.

 

Badania były finansowane przez NASA w nadziei, że technologia ta będzie wreszcie w stanie zastąpić nam gaz pędny i zbudujemy statek kosmiczny, który będzie się poruszał szybciej niż jakikolwiek wcześniej.  Naukowcy twierdzą, że nawet ilość materiału plazmy wielkości ziarna grochu odpowiada pięciu litrom paliwa rakietowego. To z kolei zmniejsza rozmiar statku i jego ładunku, dzięki temu podróże w przestrzeni kosmicznej staną się znacznie bardziej opłacalne.

 

 


Znaleziono nowe dowody potwierdzające utratę atmosfery przez Marsa

Mimo, że dzisiejsza atmosfera marsjańska jest cienka i rzadka a jego gęstość wynosi około 1% gęstości atmosfery Ziemi na poziomie morza to naukowcy są skłonni wierzyć, że nie było tak zawsze.

 

Obecnie należący do NASA łazik Curiosity znalazł jednoznaczne dowody na to, że atmosfera Marsa opuściła planetę w przeszłości dokładnie tak jak podejrzewało wielu naukowców. Wyniki te zostały przedstawione podczas spotkania European Geoscience Union, do jakiego doszło niedawno w Wiedniu.

 

Na pokładzie Curiosity znajduje się urządzenie do analiz próbek gazowych na Marsie (SAM) i w ubiegłym tygodniu przeprowadzono analizę próbki atmosfery Czerwonej Planety, wykorzystując proces, który koncentruje się rozpoznaniu gazów w pobranych próbkach. Wyniki wykazały, czterokrotnie większą ilość zawartości lżejszego izotopu argonu (Ar-36) w porównaniu do cięższego (Ar-38).

Stosunek obecności argonu jest zauważalnie niższy niż ten, jaki występuje w Układzie Słonecznym w jego początkach, który wyliczono na podstawie pomiarów Słońca i Jowisza. Wskazuje to, że na Marsie musiało dojść do ucieczki gazu z górnej części atmosfery do przestrzeni kosmicznej.

 

 

 


Galaktyka M64 zwana Czarnym Okiem to gwiezdna karuzela

Galaktyka M64 zwana też Czarnym Okiem to obiekt astronomiczny głębokiego nieba znajdujący się 17 milionów lat świetlnych od Ziemi, w gwiazdozbiorze zwanym Warkoczem Bereniki. Jej najbardziej interesującą właściwością jest to, że M64 to prawdziwa karuzela.

 

Galaktyka zawiera materiał z dwóch pierścieni obracających się w przeciwnych kierunkach.  Pierwszy pierścień o promieniu 3000 lat świetlnych obraca się w prawo, a zewnętrzny o promieniu 40 000 lat świetlnych w przeciwnym kierunku. Naukowcy nie w pełni rozumieją, jakie procesy tam zachodzą i sugerują, że galaktyka mogła powstać w wyniku fuzji dwóch innych galaktyk, do której doszło miliardy lat temu. Zjawisko to według specjalistów mogło powodować powstanie wielu gwiazd.

 

Galaktyka M64 ma dobrze rozwinięte ramiona spiralne i zawiera stosunkowo niewiele materii międzygwiezdnej. Czarne Oko jest dosyć dobrze znanym obiektem dla astronomów amatorów, ponieważ jest widoczna nawet w niewielkich teleskopach.

 

 

 

 


Księżyc Europa jest bogaty w nadtlenek wodoru, co może zwiększać szanse na istnienie tam życia

Jeden z najbardziej tajemniczych księżyców Jowisza nosi taką samą nazwę jak nasz kontynent, Europa. To obiekt wielkości naszego Księżyca, więc jest na tyle duży, że gdyby nie tkwił na orbicie Jowisza byłby pełnoprawną planetą.

 

Jednak jego "gwiazdą" jest gazowy gigant, Jowisz. Księżyce tej planety pełne są sprzeczności. Z jednej strony mamy wulkanicznego Io a z drugiej Europę, której cała powierzchnia pokryta jest lodem. Astronomowie analizowali pęknięcia oraz bruzdy, jakie znajdują się na jego powierzchni i doszli do wniosku, że pod warstwą lodu musi się znajdować płyn. Wygląda na to, że jest to woda w stanie płynnym utrzymywana w takiej postaci dzięki wysokiemu ciśnieniu panującemu pod lodem oraz ciepłu generowanemu przez ogromną grawitację Jowisza.

Niesamowicie brzmi informacja, że głębokość subglacjalnego oceanu na Europie może mieć do 100 kilometrów. Oznacza to, że jest o oficjalnie ciało niebieskie o największej ilości wody w Układzie Słonecznym. Nic w tym dziwnego, że gdy naukowcy mówią woda myślą życie. O jego istnieniu na Europie mówi się już od dawna. Prowadzone na Ziemi eksperymenty z eksploracją subglacjalnych jezior na Antarktydzie to preludium do wyzwań, jakie prędzej czy później staną przed ludzkością również podczas planowanej eksploracji na tym globie.

Ostatnio NASA poinformowała, że nowe prace naukowe wykonywane przez współpracujących z nią specjalistów wskazują, że na powierzchni tego globu znajduje się nadtlenek wodoru. Jest to związek chemiczny, który może być ważnym źródłem energii dla prostych form życia, które mogą istnieć na Europie.

 

W tym badaniu, przeprowadzonym przez  Kevina Handa z Jet Propulsion Laboratory (JPL) NASA, przeanalizowano dane zebrane w bliskiej podczerwieni widma przez jeden z teleskopów znajdujących się na Hawajach. Zdjęcia zbierano przez cztery dni we wrześniu 2011 roku. Po raz pierwszy nadtlenek wodoru został wykryty w trakcie misji sondy kosmicznej Galileo badającej okolicę Jowisza od 1995 do 2003 roku. Najnowsze ustalenia zostały opisane w czasopiśmie The Astrophysical Journal Letters.

 

 


Kometa ISON może się stać najjaśniejsza kometą w historii obserwacji nieba

Należące do NASA Scientific Visualization Studio wypuściło kolejne wspaniałe wideo przedstawiające prognozowany wygląd komety ISON ( C/2012 S1). Przelot tego obiektu oczekiwany jest w listopadzie tego roku, ale pierwsze jego obserwacje będą możliwe już w październiku, gdy kometa ISON dosłownie o włos minie Marsa.


Teleskop Hubble'a ustanawia kolejny rekord i odkrywa najbardziej odległą supernową typu 1a

Astronomowie nadal poprawiają swoje umiejętności w wyostrzaniu zdjęć i poprawieniu techniki eksploatacji pierwszego prawdziwego teleskopu kosmicznego, zwanego teleskopem Hubble. Urządzenie, które początkowo nie mogło uzyskać ostrego obrazu zdjęć zostało naprawione w przestrzeni kosmicznej i od tego czasu dzięki jego pracy udało się odkryć wiele interesujących obiektów głębokiego nieba. Ostatnio zdołano zobaczyć najbardziej odległą supernową typu 1a.

 

 

Trudno się dziwić, że astronomowie starają się wycisnąć jak najwięcej ze swoich teleskopów. Naukowcy użyli "Hubble Space Telescope", aby pobić rekord w wykrywaniu najbardziej odległych supernowych typu 1a z wszystkich znanych obecnie zjawisk tego typu. Supernowa znajduje się w odległości ponad 10 miliardów lat świetlnych od nas, a jego przesunięcie ku czerwieni wynosi 1,914. Gdy gwiazda eksplodowała wszechświat był na etapie aktywnego formowania się, rodząc nowe gwiazdy z dużą częstotliwością.

Obiekt został oznaczony, jako SN UDS10Wil  i bywa nazywany SN Wilson na cześć byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych (1913/21), Woodrowa Wilson.  Odkrycie tej odległej supernowej było efektem trzyletniego programu "Hubble" w badaniach odległych supernowych typu 1a i pomiaru zmian, jakie się w nich dokonały na przestrzeni lat.

 

 


Wulkany na Io nie znajdują się tam gdzie oczekiwali ich naukowcy

Na księżycu Jowisza Io jest co najmniej 400 aktywnych wulkanów. Właściwość ta czyni go najbardziej aktywnym wulkanicznie obiektem Układu Słonecznego. Jednak lokalizacja wulkanów na Io nie odpowiada przewidywaniom naukowych modeli zbudowanych w celu studiowania dynamiki ciepła we wnętrzu satelity.

 

Aktualne modele dystrybucji ciepła we wnętrzu Io wyjaśniają jego pływy i ogrzewanie się spowodowane silnym wpływem grawitacji Jowisza, a także dwóch innych gigantycznych satelitów tej planety, Europy i Ganimedesa. Jednak nowa mapa geologiczna wulkanów na Io wykazuje błąd w planowanej lokalizacji wulkanów. Według modeli powinny się znajdować 30 - 60 stopni bardziej na wschód.

 

Widok Io na tle Jowisza w 2007 roku - Foto: NASA/ New Horizons 

Wśród możliwych wyjaśnień tego faktu naukowcy zaproponowali różne wersje. Padają sugestie, że Io porusza się wokół własnej osi szybciej, niż się spodziewano, albo że wewnętrzna struktura magmy Io może pokonać znacznie większe odległości poniżej powierzchni satelity, niż wcześniej sądzono, usuwając masy skał poprzez bezpośrednie ich ogrzewanie.

 

Foto: NASA / Johns Hopkins University Applied Physics Laboratory / Southwest Research Institute

Aby uzmysłowić sobie skalę aktywności wulkanicznej na Io warto zobaczyć tą animację. Jest to sekwencja zdjęć przedstawiających olbrzymi wybuch magmy z wulkanu Tvashtar na Io.  Animacja składa się z pięciu zdjęć wykonanych przez sondę New Horizons.  

 

 

 

 


Spadochron po lądowaniu Curiosity powiewa na Marsie

Zdjęcia wykonane przez sondę NASA Mars Reconnaissance Orbiter, pokazują potargany przez wiatr spadochron, który pomógł łazikowi Curiosity w bezpiecznym lądowanie na Marsie latem ubiegłego roku. Zdjęcia zostały wykonane za pomocą kamery o wysokiej rozdzielczości (HiRISE Science Experiment), zamontowanej na pokładzie orbitera.

 

W sumie wykonano siedem zdjęć z wykorzystaniem HiRISE począwszy od 12 sierpnia 2012 r. po 13 stycznia 2013. Jak można zobaczyć na poniższej animacji spadochron przynajmniej dwa razy faluje na wietrze.  Badacze już wcześniej używali tego instrumentu, aby studiować wiele różnych zmian zachodzących na Marsie.

W kontekście Curiosity trzeba jeszcze wspomnieć pewien fakt związany z pozycją Marsa. Przez najbliższy miesiąc będzie się on znajdował za Słońcem. To oznacza szczególną trudność w komunikacji z łazikiem. W praktyce sprowadza się to do tego, że przez najbliższe 4 tygodnie Curiosity będzie zdany głównie na siebie. NASA obawia się wysyłać do łazika jakiekolwiek instrukcje drogą radiową, bo mogą zostać poważnie zakłócone przez Słońce, co mogłoby nawet doprowadzić do utracenia łazika.

 

 


Strony