Marzec 2013

Teleskop LOFAR zrobił zdjęcia gigantycznej galaktyki

Astronomowie korzystający z teleskopu LOFAR, znaleźli naprawdę ogromną galaktykę, rozciągającą się na miliony lat świetlnych w przestrzeni i obejmującą na niebie prawie pół stopnia.

 

Galaktyka należąca do rodzaju Giant Radio Galaxies (GRGs) została odkryta za pomocą potężnego radioteleskopu LOFAR, zbudowanego przez holenderską fundację ASTRON i dedykowanego do poszukiwania takich obiektów. Jego zadaniem jest wykrywanie słabego promieniowania radiowego. Następnie poprzez konwersje daje się przedstawić dany obraz w świetle widzialnym. Odkrycie zostało dokonane, ponieważ urządzenia jest obecnie używane do przeprowadzenia pełnego skanu nieba. Tak dużego obiektu nie dało się nie zauważyć.

 

Podczas badań, naukowcy byli w stanie określić, że promieniowanie w tym miejscu nieba jest rozrzucone na dużym obszarze przestrzeni, należącej do jednego z członków tria galaktyk skatalogowanych pod nazwą UGC 09555. Galaktyka GRGs, którą odkryto jest oddalona od Ziemi o prawie 750 milionów lat świetlnych. Naukowcy podejrzewają, że źródłem wykrytych fali niskich częstotliwości radiowych jest materia rozproszona w przestrzeni, w wyniku interakcji między trzema galaktyk, do której musiało dojść w dawnych czasach.

 


Cassini sfotografował jasną Wenus z orbity Saturna

Znajdująca się w okolicy Saturna sonda kosmiczna Cassini zdołała wykonać ciekawe zdjęcie. Jest ono zrobione w nietypowej scenerii.  Widać pierścienie i za nimi sonda NASA widzi świetlny punkt, który jest planetą Wenus. Ziemia z tej odległości powinna wyglądać podobnie.

 

Duża odległość z Saturna do Wenus oznacza, że planeta jest widoczna na zdjęciu, tylko, jako mały punkt, położony trochę powyżej i na prawo od środka zdjęcia. Widok obrazu obejmuje ciemną stronę pierścieni Saturna. Stanowisko obserwacyjne Cassiniego znajdowało się około 17 stopni poniżej płaszczyzny pierścienia. To zdjęcie zostało zrobione w świetle widzialnym za pomocą szerokokątnej kamery a wykonano je 10 listopada 2012

 

Wenus wraz z Merkurym, Ziemią i Marsem to jedyne skaliste planety naszego Układu Słonecznego. Atmosfera Wenus składa się z dwutlenku węgla, ogrzanego do temperatury rzędu 500 ° C, a ciśnienie na powierzchni jest 100 razy większe niż ciśnienie na Ziemi, ale poza tym jest podobna do Ziemi pod względem wielkości, wagi, składu i kształtu orbity.

 

 


Łazik Curiosity ma problemy z komputerem pokładowym

Należący do NASA łazik marsjański Curiosity ma problemy. Po raz drugi w ciągu ostatnich dwóch tygodni jego komputer pokładowy działał nieprawidłowo, co spowodowało przejście urządzenia w tryb awaryjny.

 

Specjaliści z NASA obawiają się, aby nie zepsuć łazika, dlatego wszelkie operacje związane z restartami wykonuje się bardzo uważnie, aby go nie utracić. Jest to teraz bardzo możliwe, bo komputer podstawowy nie działa po kłopotach z pamięcią i od 27 lutego Curiosity na backupowym komputerze, więc kończy się pole manewru. Trudno się dziwić zdenerwowaniu w NASA, gdy operacje na zapasowym komputerze zakończyły się komunikatem "file size mismatch".

 

Jest to jakiś problem z oprogramowaniem sondy. Do czasu napisania patcha potrzebne było uruchomienie łazika na poprzednio wyłączonym komputerze podstawowym. Specjaliści twierdzą, że odpowiednie poprawki są już prawie gotowe i zostaną wgrane tak, aby uchronić jednostkę centralną przed problemami w przyszłości.

 

Niestety NASA musi uważać, co robi, ponieważ eksperymenty, jakie będą wykonywali mogą zostać zakłócone przez interferencje radiowe wywołane faktem przejścia Marsa poza Słońcem. Nikt nie chciałby utraty łazika z takiego powodu, zatem na wszelki wypadek NASA poczeka z jakimikolwiek działaniami do lepszej konfiguracji Marsa względem Ziemi, co nastąpi dopiero po 4 kwietnia.

 

 

 


Następne zdjęcia z przelotu komety PanSTARRS

W Internecie można zobaczyć bardzo wiele ciekawych zdjęć pokazujących przelatująca właśnie kometę zwaną od teleskopu, który ją odkrył, kometa PanSTARRS. Kometa w weekend była widoczna również z terytorium Polski. Byłaby widoczna dalej, ale niebo szczelnie zakrywa warstwa chmur. Na szczęście nie jest wszędzie i możemy się przynajmniej nacieszyć ujęciami wykonanymi przez innych.

 

Kometa C/2011 L4 PanSTARRS jest łatwa do wypatrzenia w około godzinę po zachodzie Słońca. Astrofotografowie z całej półkuli północnej, jeśli tylko mogli wykonywali bogatą dokumentację tego przelotu.

Kometa PanSTARRS na tle Wieży Eiffla w Paryżu - źródło: twitter/J.L. Dauve

NASA twierdzi, że ciepło słoneczne docierające do komety spowodowało, że zaczęła świecić jasno jak gwiazda pierwszej magnitudy a nawet jaśniej. Jasny blask zmierzchu ogranicza jednak jej widoczność i z pewnością wyglądałoby to dużo lepiej przy całkowitej ciemności, wtedy, gdy jednak, gdy ona zapada kometa jest już poza horyzontem.

 

 

 

 


Pluton może mieć do 10 nieodkrytych satelitów

Planeta karłowata zwana Plutonem może posiadać znacznie więcej księżyców niż dotychczas przypuszczano. Nieoczekiwanie stało się to problemem, ponieważ zmierza tam sonda kosmiczna NASA o nazwie New Horizons. Istnieje realne ryzyko zderzenia sondy z księżycem Plutona, o którym nic nie wiemy.

 

Celem misji New Horizons jest między innymi zbadanie Plutona i jego księżyca Charona. Sonda kosmiczna powinna zbliżyć się do Plutona w lipcu 2015 roku. Według analiz statystycznych przeprowadzonych przez amerykańskich specjalistów wokół Plutona może się znajdować nawet do 10 nieznanych dotychczas satelitów.  Większość z tych obiektów może mieć od jednego do 3 kilometrów średnicy. To wystarczająco dużo, aby spowodować duże ryzyko kolizji, która w jednym momencie mogłaby wtedy przedwcześnie zakończyć misję.

Zdjęcie Plutona wykonane za pomocą teleskopu Hubbla - źródło: NASA

Bardzo długo sądzono, że Pluton ma jednego satelitę, Charona, ale w 2005 roku, na kilka miesięcy przed startem New Horizons odkryto dwa następne księżyce Plutona nazwane Nix i Hydra. W 2011 i 2012 roku odkryto następne dwa księżyce tej planety karłowatej nazwane odpowiednio P4 i P5. Te odkrycia wskazują, że może być więcej takich obiektów. Spodziewane jest, że znajdują się poza orbita Hydry.

 

 

 


Pierwszy sztuczny satelita Merkurego może skończyć działalność

Naukowcy zaangażowani w projekt NASA o nazwie Messenger złożyli specjalną petycję, aby kontynuować projekt przynajmniej przez dwa lata. Przyszłość pierwszego sztucznego satelity Merkurego zawisła na włosku.

 

NASA twierdzi, że urządzenie spełniło swoją funkcję, jaką było dokładne zbadanie składu Merkurego i wykonanie szczegółowych map z dokładnością do kilometra. Naukowcy sugerują, że można zebrać jeszcze lepsze dane, bo sonda będzie teraz obniżać lot, więc orbiter będzie w stanie przesyłać na ziemię zdjęcia w wysokiej rozdzielczości wykonywane podczas przelotów nawet 25 kilometrów od powierzchni lub bliżej. Uczeni wskazują też na mozliwość wykorzystania urządzenia do obserwacji spektakularnej komety Ison spodziewanej w listopadzie 2013 roku.

 

Sonda kosmiczna Messenger została wyniesiona na orbitę w 2004 roku. Zanim dotarł na Merkurego obfotografował Ziemię, następnie dwukrotnie Wenus i został na orbicie wokół Merkurego. To właśnie dzięki sondzie Messenger zlokalizowano na Merkurym lód. Jest to możliwe, ponieważ na planecie znajdują się miejsca, które są ciągle zacienione. Woda znalazła się tam zapewne poprzez bombardowania komet, na jakie jest szczególnie narażony z racji bliskiej okolicy Słońca.

erkury posiada również silne pole magnetyczne podobnie jak Ziemia. Nie mają jej ani następna Wenus ani Mars. Na pierwszej od Słońca planecie wykryto obecność dużych ilości potasu i siarki, której obecność zadziwiła naukowców, podobnie jak obecność dużego, żelaznego jądra. Oba odkrycia spowodowały, że naukowcy zostali zmuszeni do ponownego przemyślenia modeli matematycznych opisujących to jak powstał Merkury wraz z resztą Układu Słonecznego.  

 


Potrójne spotkanie na nocnym niebie

Nie lada gratka dla obserwatorów nieba otwiera się wraz ze spotkaniem Księżyca, Jowisza i najjaśniejszej gwiazdy konstelacji Byka, czyli Aldebarana. Poza tym praktycznie przez cały marzec są dobre warunki do obserwacji Saturna i Plutona.

 

Już od kilku dni na nocnym niebie dominuje Księżyc i Jowisz. Największa planeta Układu Słonecznego jest łatwa w zidentyfikowaniu, ponieważ świeci wyjątkowo jasno i gołym okiem widać, ze jest to obiekt znacznie bliżej nas niż pozostałe punkty na niebie. Sam Jowisz zbliżył się na dosyć bliską odległość do Aldebarana. Już od jutra do tej pary dołączy Księżyc, który na razie jest w pierwszej kwadrze, czyli widzimy charakterystycznego rogala.

 

Już 18 marca późno w nocy Jowisz zbliży się do Księżyca i Aldebarana na mniej więcej odległość trzech jego tarczy. Najlepszym momentem do rozpoczęcia obserwacji będzie poniedziałek w godzinach wieczornych, po 20:00. Jowisz świeci z jasnością -2.

Saturna można podziwiać praktycznie codziennie, ale aby to zrobić potrzebny jest teleskop ze średnica zwierciadła przynajmniej 150 milimetrów i trzeba wstać wcześnie nad ranem. Planeta świeci na granicy konstelacji Panny i Wagi i widać ją dobrze w drugiej połowie nocy. Niestety nie są na razie możliwe obserwacje Merkurego, Wenus, Marsa, Urana i Neptuna. Wszystkie te obiekty znajdują się na niebie blisko Słońca i ich obserwacje w najbliższym czasie nie będą możliwe. Za to przy posiadaniu odpowiedniego teleskopu powinno się udać zobaczyć planetę karłowatą, Plutona. Powinna się ona znajdować nad ranem w konstelacji Strzelca.

 

 

 

 


Naukowcy odkryli sekret plam na Jowiszu

Burzliwe przepływy gazu w różnych obszarach wolnej od chmur atmosfery Jowisza są czymś wyjątkowym. Jeden antycyklon trwa tam od 300 lat i nosi nazwę Wielkiej Czerwonej Plamy. Jednak charakter takich terenów, oraz fakt, że występują tylko w pobliżu równika planety do niedawna pozostawał tajemnicą dla naukowców.

 

Niedawno, przy użyciu zdjęć wykonanych przez przelatującą w okolicy Jowisza sondę NASA o nazwie Cassini, naukowcy odkryli wyraźne dowody, że plamy w atmosferze Jowisza powstają przez zjawisko zwane falami Rossby’ego, które często obserwuje się w ziemskiej atmosferze i oceanach. Naukowiec David Choi z Goddard Space Flight Center NASA wraz ze współpracownikami przeanalizował setki zdjęć wykonanych podczas przelotu Cassiniego obok Jowisza, do którego doszło w 2000 r.

 

Porównując ruch gorących miejsc w obrazach Jowisza i ruch atmosfery ziemskiej, naukowcy zauważyli podobieństwa zachowania się plamy Jowisza do wzoru fal Rossby'ego, które mają równie istotny wpływ na pogodę na Ziemi. Kolejne dane pozwoliły naukowcom na weryfikację tych przypuszczeń. Praca na ten temat została opublikowana w nadchodzącym kwietniowym numerze czasopisma branżowego Icarus.


Udane lądowanie załogi z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Statek kosmiczny "Sojuz" dokonał udanego lądowania na stepach Kazachstanu. Na ziemię powróciło dwóch rosyjskich kosmonautów i amerykański astronauta. Wszyscy oni przez pięć miesięcy pracowali na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

 

Kosmiczna kapsuła "Sojuza" dotknęła ziemi około 03:11 UTC wczoraj, 16 marca. Do domu wracają pracownicy Roscosmosu kosmonauta Oleg Novitsky i Eugene Tarelkin oraz astronauta NASA Kevin Ford. W sumie spędzili na ISS 142 dni. Podczas swojego blisko pięciomiesięcznego pobytu na pokładzie stacji, wykonali oni 2304 obrotów wokół Ziemi, co odpowiada ogółem 98 169 984 kilometrów. Była to pierwsza podróż w kosmos dla Nowickiego i Tarelkin i druga dla Forda.

Ford, Novitsky i Tarelkin zostawili na pokładzie ISS trzech innych członków międzynarodowego zespołu stacji. Kanadyjskiego astronautę Chrisa Hadfielda, rosyjskiego kosmonautę Roman Romanenko i astronautę z NASA Toma Marshberna.

 

 

 


Rosyjska i europejska agencja kosmiczna uruchomią własny projekt marsjański

Wspólny projekt marsjański Roscosmosu i ESA nosi nazwe "Ekzomars". Europejska Agencja Kosmiczna już teraz zainwestowała w ten projekt 400 milionów euro, zatem nie ma odwrotu. Niestety amerykańska NASA wycofała się z projektu ze względów finansowych a miała dostarczać rakiety. Trudno się zatem dziwić, że ESA zwróciła się w kierunku Rosji.

 

Rosjanie wynegocjowali, że udostępnią rakietę pod warunkiem, że będą włączeni w prace i opracowany zostanie wspólny program naukowy. Projekt "Ekzomars" będzie się składał z etapów. Pierwszy ma finał w 2016 a drugi w 2018. Do roku 2016 udział Rosji sprowadza się do zapewnienia odpowiedniej rakiety nośnej, którą w tym wypadku będzie rakieta typu Proton.

 

Do rakiety zostanie przytwierdzony specjalny moduł, który umożliwi wysłanie na orbitę Marsa wykonanego przez ESA Trace Gas Orbiter. Będzie on badać ślady obecności gazów w atmosferze planety. Szczególnie interesujące jest pozyskanie informacji o stężeniu metanu. Jeśli są tam jakieś drobnoustroje to w atmosferze powinien być metan. Co ciekawe ESA planuje również dokonać lądowania na Marsie bez ładunku, tylko, aby przetestować technologię umożliwiająca obniżenie lotu a potem bezpieczne lądowanie na powierzchni planety. Wcześniej na Marsie udało się wylądować tylko Rosjanom i Amerykanom.

 

Kolejny etap projektu zakłada dostarczenie na Marsa europejskiego łazika, który może nie będzie tak duży jak Curiosity, ale będzie zdolny do wiercenia nawet dwumetrowych otworów w marsjańskiej glebie. Będzie to spełnienie aspiracji ESA przy wykorzystaniu technologii kosmicznych Rosji. Niewykluczone, że przy okazji Roscosmos spróbuje ponownie szczęścia z lądowaniem na Fobosie. Ten dziwaczny księżyc Marsa nie daje spokoju Rosjanom, którzy wydali już górę pieniędzy, aby się tam dostać. Niestety do tej pory im się to nie udało a zeszłoroczne niepowodzenie sondy Fobos-Grunt było dla Roscosmosu bardzo upokarzające. Eksploracja Marsa nie jest prosta a dwie trzecie sond kosmicznych lecących w jego okolice nie dociera na miejsce.


Strony