Marzec 2013

Łazik Curiosity wznawia eksplorację Marsa

Niedawno informowaliśmy o kłopotach z marsjańską misją Curiosity. Znajdujący się na czerwonej planecie próbnik nieomal został utracony. Na szczęście pojazd zdołał się zresetować w trybie awaryjnym. Specjaliści z NASA poinformowali, że problemy zostały przezwyciężone a Curiosity zaczyna kontynuować swoją misję.

 

Uczeni nadzorujący tę misję poinformowali, że oba ze zdublowanych systemów komputerowych działają już normalnie. Funkcjonują też pozostałe urządzenia zainstalowane na jego pokładzie. Dokonano nawet kolejnego odwiertu w glebie Marsa a będący jego wynikiem pył został przeniesiony do specjalnego detektora, który wykona analizę spektralną gruntu. Łazik znajduje się obecnie w obszarze zwanym "Yellowknife Bay".  To właśnie tam prowadzi odwierty i badania gruntu marsjańskiego.  Kilka z nich wykonano już 22 i 23 marca, a sproszkowane skały zostały przeznaczone do dalszej analizy.

 

Naukowcy spodziewają się, że próbki gruntu marsjańskiego, zebrane podczas wędrówek łazika mogą wykazywać różne wyniki w zależności od odwiertu.  Dlatego interesujące jest zbadanie kilku różnych części gruntu z tego samego obszaru, aby uzyskać bardziej dokładne dane. Po otrzymaniu wyników, naukowcy z Jet Propulsion Laboratory przeanalizują je a potem zostaną przedstawione publicznie.

 


Astronomowie odkryli nową grupę planetoid trojańskich Marsa

Astronomowie z Obserwatorium Arman w Wielkiej Brytanii, pod kierownictwem Apostolosa A. Christou, ogłosili znalezienie nowej rodziny planetoid trojańskich Marsa. Poprzednio tego typu obiekty lokalizowano w okolicy Jowisza, Saturna, Neptuna i właśnie Marsa. Planetoidy trojańskie to obiekty uchwycone w tak zwanych punktach libracyjnych. Nowe odkrycie poszerza listę znanych dotąd ciał niebieskich uwięzionych w tych obszarach o zrównoważonej grawitacji.

 

Orbitalna ewolucja wykrytych ciał niebieskich trwała około 100 milionów lat, a orbity planetoid przypominają obecnie największą ze znanych planetoid trojańskich Marsa, Eureki 5261. Ta grupa tworzy klaster w obszarze przestrzeni, w którym zazwyczaj spotyka się najbardziej stabilne planetoidy trojańskie. Wśród znalezionych obiektów nie było zbyt dużo planetoid większych niż 1 kilometr. To doprowadziło naukowców do przekonania, że gromada asteroid powstała w wyniku naturalnego rozdrobnienia wspólnego przodka. Wszystkie te obiekty trojańskie Marsa zlokalizowane są w okolicy punktu Lagrange'a L5.

 

Na podstawie scenariusza fragmentacji i kruszenia się tych obiektów, astronomowie byli w stanie oszacować przybliżony wiek tej grupy "Trojanów”. Okazało się, że mają około 2 miliardów lat. Naukowcy twierdzą, że ich praca jest pierwszą bezpośrednią obserwacją orbitalnej gromady asteroid z wewnętrznego Układu Słonecznego poczynioną w pobliżu Ziemi. Badania ukazały się online w nadchodzącym kwietniowym numerze czasopisma Icarus.


Obserwatorium Planck zakwestionowało teorię Wielkiego Wybuchu

Przed kilkoma dniami informowaliśmy o pierwszych  efektach pracy obserwatorium kosmicznego Planck. Cel, jaki postawiono przed urządzeniem był jasny. Pozwolić ustalić, co działo się z wszechświatem chwilę po jego powstaniu. Ich odkrycia podważają jedno z podstawowych założeń teorii Wielkiego Wybuchu.

 

 

W czwartek, astronomowie zaprezentowali najbardziej szczegółową mapę promieniowania emitowanego przez wszechświat po tym gdy zaczęła się jego ekspansja. W obliczu tych danych nie można wykluczyć, że uda się dowiedzieć nawet, co było przed Wielkim Wybuchem. Do tej pory uważano, że stan przed powstaniem wszechświata jest nie do opisania. Najczęściej nie określa się stanu sprzed czegoś, co znamy pod nazwą osobliwości początkowej. Wygląda na to, że dzięki teleskopowi Planck uda nam się do tego przybliżyć.

 

Mapy uzyskane przez należący do ESA teleskop Planck przyniosły wiele konsternacji w środowisku naukowym. Odkryto nieoczekiwanie duże obszary anomalii, które nie pasują do uznawanych teorii. Naukowcy twierdzą, że odkrycia dokonane za pomocą teleskopu Planck mogą całkowicie zmienić poziom wiedzy na temat narodzin, rozwoju i losów naszego wszechświata.

 

Informacje pochodzące z nowej mapy Plancka zapewnia potwierdzenie standardowego modelu kosmologii z niespotykaną dotąd dokładnością, ale  właśnie dlatego, że precyzja map Plancka jest tak wysoka, ujawniło to również pewne niewyjaśnione nieprawidłowości, które wymagają dalszych badań. Wśród tych interesujących ustaleń są wahania kosmicznego promieniowania tła na dużych skalach, które nie pasują do tego, co prognozuje standardowy model  fizyki. Intryguje również asymetria w średnich temperaturach na przeciwnych półkulach nieba.

 

Choć podstawowy wzór pochodzenia wszechświata po Wielkim Wybuchu został potwierdzony w badaniach to niewyjaśnione aspekty nowych danych spowodowały prawdziwy niepokój naukowców, ponieważ mogą one służyć, jako powód do rewizji wielu nowoczesnych koncepcji. Na konferencji prasowej naukowcy stwierdzili wprost, że dane z Plancka wskazują na niekompletność kosmologii, jako nauki.

 

Tradycyjne teorie sugerują, że ogromna eksplozja rozpoczęła przestrzeń i czas. Powszechnie nazywa się to teorią Big Bang. Belgijski kosmolog Lemaytr Georges, który jako pierwszy matematycznie zbadał pochodzenia wszechświata, wprowadził romantyczną nazwę dla tego, co było przed osobliwością początkową i nazwał to "dzień bez wczoraj."  Naukowcy mogą jednak stwierdzić, że to wczoraj istniało. Według specjalistów z ESA nowa mapa kosmicznego promieniowania tła "podważa podstawowe zasady teorii Wielkiego Wybuchu".  Mapa pokazuje pewne aspekty, które nie mogą być przypisane do panujących teorii, a nierównomierny rozkład temperatur jest jedną z nich. 

 

Istnieje teoria inflacji, który postuluje, że w najmniejszy ułamek sekundy po Wielkim Wybuchu, wszechświat przeszedł nagłą katastrofalną ekspansję.  Zachowanie to zostało wymyślone przez naukowców do wyjaśnienia, dlaczego jest tak jednolite mikrofalowe promieniowanie tła temperatury wokół kosmosu. Ale teraz "Planck" wskazuje, że temperatura i jej wahania nie są jednorodne jak sądzono ​​uprzednio. Jest inny problem z teorią inflacji. Polega ona na tym, że nie ma w tej teorii wystarczających podstaw. Innymi słowy, nie można znaleźć przekonującego wyjaśnienia, dlaczego wszechświat nagle błysnął tuż po Wielkim Wybuchu.

 

Analiza danych zebranych w ramach tej misji Europejskiej Agencji Kosmicznej zajmie jeszcze dużo czasu i będzie powodem wielu odkryć, które mogą zmienić nasze podejście do powstania wszechświata i jego rozwoju.

 

 

Źródła:

http://www.km.ru/science-tech/2013/03/25/nauchnye-issledovaniya-i-otkrytiya-v-mire/706845-observatoriya-plank-brosila

http://mancunianmatters.co.uk/content/25039512-europe%E2%80%99s-planck-space-telescope-challenges-understanding-universe-manchester-scient

 


Supergęste planety mogą być pozostałościami odparowanych gazowych olbrzymów

Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku polski astronom, Aleksander Wolszczan zdołał potwierdzić istnienie pierwszych planet pozaslonecznych, naukowcy odkrywają ich coraz więcej. Wiele z tych nowych obiektów trudno nawet nazwać, bo nie przypominają niczego, co znamy w naszej okolicy.

 

Jednym z najbardziej poruszających odkryć dotyczących planet w innych układach gwiezdnych była ich właściwość do posiadania gęstości nietypowej dla tego typu ciał niebieskich. Zdarzają się nawet planety nieco większe od Ziemi, jeśli chodzi o wielkość, ale bardziej gęste niż żelazo. Naukowcy próbują teraz zrozumieć, jak one powstały. Odkrycie pierwszej takiej planety nastąpiło już około 10 lat temu. Planeta nazwana CoRoT-7b została odkryta w odległości 490 lat świetlnych od nas, a jej orbita wokół macierzystej gwiazdy jest tak bliska, że planeta robi jeden obrót wokół niej w 20 godzin.

 

Olivier Grasset, geofizyk z Uniwersytetu w Nantes we Francji, mówi, że takie planety powstały przez odparowanie planety wielkości Neptuna. Po utworzeniu planet w zewnętrznej części systemu następuje czasami migracja do wnętrza układu. Tam lotne zewnętrzne gazowe powłoki takiego „Neptuna” parują i pozostawiają gęsty rdzeń z metalu i skał. Oczywiście jest to tylko hipoteza, która jest potrzebna, aby nie było luk w opisie tych zjawisk.


NASA przedstawiła pierwszą kompletną mapę Merkurego

NASA opublikowała niesamowitą wielobarwną mapę Merkury.  Jest to pierwsza kompletna mapa tej planety.  Merkury to najbliższa planeta licząc od Słońca.  Należąca do NASA sonda Messenger przeleciała obok tej planety na końcu swej drogi przez Układ Słoneczny.  Dotychczas nie było kolorowych zdjęć najmniejszej skalistej planety w naszym układzie planetarnym.

 

Sonda MESSENGER weszła na orbitę wokół Merkurego 18 marca 2011, stając się pierwszym statkiem kosmicznym, który stał się jego sztucznym satelitą.  Wśród wielu danych otrzymanych przez tą innowacyjną sondę znajdują się też zdjęcia wykonane za pomocą kamery szerokokątnej, które wykonują obrazy powierzchni z dużą rozdzielczością.

Z tysięcy zdjęć, które zostały ze sobą połączone naukowcy stworzyli pierwszą kompletną mapę Merkurego.  Rozszerzoną paletę kolorów uzyskano poprzez specjalne filtry zainstalowane w aparacie.  Efektem jest zdolność dokonania ocen składu chemicznego, mineralogicznego a także geologicznej historii wewnętrznych planet naszego układu.

Młode kratery, są białe i niebieskie.  Żółto-brązowe obszary stanowią równiny utworzone przez lawę.  Na niebiesko zaznaczono tereny bogate w minerały. NASA stworzyła również film przedstawiający obrót Merkurego wokół osi. Mimo,  że trwa walka o przedłużenie eksploatacji sondy Messenger już teraz można powiedzieć, że jej misja okazała się sukcesem.

 

 


Wszechświat okazuje się być starszy o około 100 milionów lat

Astronomowie opublikowali nowe dane wskazujące na to, że naszemu wszechświatowi przybyło kolejne 100 milionów lat życia. Teraz jego wiek wynosi 13,8 miliarda lat od Wielkiego Wybuchu. Odkrycie umożliwiły nowe dane z orbitalnego teleskopu "Planck" należącego do Europejskiej Agencji Kosmicznej.

 

Na konferencji prasowej w NASA amerykańscy eksperci biorący udział w projekcie "Planck" opowiadali jak udało się poznać najdokładniejszą datę wszechświata i jak to wpływa na postrzeganie jego pochodzenia. Okazało się na przykład, że wszechświat rozszerza się w wolniejszym tempie, niż wcześniej sądzono. Skorygowano również jego skład ustalając, że 68,3 procent to ciemna energia, 26,8 procent ciemna materia i 4,9 procent to materia. Niewątpliwie dane zebrane przez obserwatorium kosmiczne Planck wymagają jeszcze wielu analiz i bez wątpienia pewne anomalie zidentyfikowane przypadkiem staną się powodem wielu dysput naukowych fizyków teoretycznych.

 

Szef ESA, Jean-Jacques Dordain w oświadczeniu dla prasy stwierdził, że nadzwyczajna, jakość obrazowania dostępna dzięki urządzeniom na pokładzie sondy kosmicznej "Planck" pozwala zobrazować młody wszechświat, czyli pozwala wejrzeć w podstawy jego istnienia. Wyniki pokazują też, że nasze pojęcie o kosmosie jest dalekie od kompletnej wiedzy. Marc Kamionkowski, astrofizyk z Johns Hopkins University skomentował ustalenia naukowców, jako "kosmologiczny odpowiednik projektu poznania ludzkiego genomu" i dodał, że dzięki temu można poznać ziarenko, z którego wykiełkował dzisiejszy wszechświat.

 

 

 

 

 


Naukowcy nadal nie mogą wykluczyć, że w 2014 roku dojdzie do kolizji komety z Marsem

Marsjański armagedon chyba jednak nie nastąpi i kometa 2013 A1 (Siding Spring) zdoła bezpiecznie przejść w pobliżu Marsa. Odkryta niedawno kometa znajdzie się bardzo blisko czerwonej planety w październiku 2014 roku.

 

Najnowsze obliczenia trajektorii komety 2013 A1 (Siding Spring), wykonane przez Jet Propulsion Laboratory (JPL) z NASA, wykazały, że najbliżej kometa znajdzie się w odległości 300 tysięcy kilometrów od powierzchni Marsa. Jednak aktualne szacunki NEO Program Office, opierające się na obserwacjach dokonanych przed 1 marca 2013 r., zmniejszyły dystans do 50 tysięcy kilometrów od powierzchni Czerwonej Planety. Odległość ta jest odpowiednikiem około 2,5 promienia orbity zewnętrznej satelity Marsa, Deimosa.

Obecnie naukowcy nie mogą jeszcze wykluczyć kolizji komety 2013 A1 z Marsem, choć przy obecnych szacunkach, szans jest mniej niż 1:600. Podczas największego zbliżenia do Marsa jej jasność osiągnie całkowitą wielkość magnitudy 0 może będzie jeszcze jaśniejsza patrząc z Marsa. Z Ziemi raczej nie zobaczymy tej komety gołym okiem, ale mieszkańcy półkuli południowej będą mogli zobaczyć ją w połowie września przyszłego roku, ale za pomocą lornetki lub teleskopu.

 

 


Lot komet PanSTARRS obserwowany przez obserwatoria słoneczne

Jak to zwykle bywa w przypadku komet nurkujących w okolicy Słońca ich przeloty są często obserwowane za pomocą urządzeń w przestrzeni kosmicznej dedykowanych raczej do obserwacji gwiazdy niż jej otoczenia. Zbliżająca się kometa staje się jednak obiektem na tyle jasnym, że nie sposób go nie zobaczyć na ekranie koronografu. Nie inaczej jest w przypadku komety PanSTARRS, którą mogą obserwować mieszkańcy półkuli północnej.


Ludzki pojazd kosmiczny Voyager-1 opuścił Układ Słoneczny

Sonda międzyplanetarna "Voyager 1", należąca do NASA rozpoczęła swoją podróż 35 lat temu. Od jakiegoś czasu dochodziły informacje, że próbnik przekracza krańce heliosfery. Teraz NASA twierdzi, że sonda znalazła się już poza nią. Można, więc powiedzieć oficjalnie, że obiekt utworzony przez ludzi po raz pierwszy wyleciał z Układu Słonecznego.

 

Dowodem na to, że sonda nie znajduje się już w naszym systemie planetarnym a co najważniejsze w obszarze oddziaływania Słońca, są właściwości wodoru i helu, uzyskane z czujników sondy.  Naukowcy twierdzą, że mogą one być charakterystyczne dla przestrzeni międzygwiezdnej. Kolejny dowód, jak mówią eksperci, to dramatyczne zmniejszenie oddziaływania na jednostkę naładowanymi cząstkami ze Słońca.  W tym samym czasie, odnotowano gwałtowny wzrost galaktycznego promieniowania kosmicznego.

Mimo tych rzekomych dowodów naukowcy nadal nie są w stanie ustalić ze stuprocentową pewnością, że sonda osiągnęła przestrzeń międzygwiezdną, czy też może znalazła się w jakieś przestrzeni pośredniej, znajdującej się poza Układem Słonecznym, ale wciąż jeszcze nieznanej ludzkości. Sonda porusza się tam gdzie nigdy jeszcze nie dotarł żaden inny pojazd, dlatego wszystko, z czym się spotyka nie ma precedensu.

Voyager 1 to automatyczny czujnik ważący 723 kg. Rozpoczął badanie Układu Słonecznego i jego okolic dokładnie 5 września 1977 roku i był pierwszym statkiem kosmicznym, który wykonał zdjęcia Jowisza i Saturna.  Na pokładzie sondy znajduje się pozłacany dysk z podstawowymi informacjami o Ziemi, jakie być może odnajdą kiedyś przedstawiciele cywilizacji pozaziemskich.

 

 

 


Rozbicie o Księżyc próbników z misji GRAIL było obserwowane przez inny orbiter

Większość sond kosmicznych kończy swój żywot zmieniając się w kupę żelastwa, ale para próbników z projektu GRAIL (Gravity Recovery and Interior Laboratory) zakończyła pracę efektownym rozbiciem się o powierzchnię srebrnego globu. To nie pierwszy raz, że NASA rozbija coś o Księżyc, ale zawsze cele są podobne, lepsze poznanie naszego satelity.

 

Sondy GRAIL miały za zadanie głównie zwymiarować pole grawitacyjne Księżyca. Wcześniej robiono to samo z parą próbników, które orbitowały wokół naszej planety. Efektem ich pracy tak jak efektem pracy misji GRAIL było stworzenie cyfrowej mapy odzwierciedlającej siłę pola grawitacyjnego tego ciała niebieskiego.

Ostatnie chwile obu sond wchodzących w skład misji GRAIL nadeszły 17 grudnia 2012 roku. Mimo, że uderzenie było dość potężne, bo sondy poruszały się około 6000 km/h to, aby zobaczyć lepiej jego skutki i sfotografować chmurę wyrzuconą w przestrzeń przez kolizję skorelowano pozycje i czas orbitera LRO (Lunar Reconnaissance Orbiter). Impakt najpierw pierwszego a potem drugiego pojazdu, LRO obserwował z wysokości około 160 km.

 

 

 

 


Strony