Marzec 2013

Jak wyglądałoby niebo gdyby zamiast Księżyca był tam Saturn?

Pewnie każdy zadawał sobie kiedyś pytanie jak wyglądałoby nasze niebo gdyby w pobliżu Ziemi znajdowała się jakaś planeta. Oczywiście jest to naukowa fikcja z rodzaju co by było gdyby, ale idea ta okazała się na tyle interesująca dla specjalistów od efektów specjalnych, że postanowiono to sprawdzić. 

 

Poniżej znajduje się interesujący film przedstawiający symulację komputerową, w której na nagraniu amerykańskiej okolicy z Księżycem zastąpiono go wizerunkiem kilku planet Układu Słonecznego. 

Planety umiejscowiono w tym samym punkcie w przestrzeni, w którym tego dnia znajdował się Księżyc. Zachowano też proporcje planet co umożliwia nam ocenę różnicy wielkości planet z naszego systemu. Oczywiście rozmiarem górują gazowe giganty a obraz wytworzony z symulacją Saturna jest wprost oszałamiający. 

 

Powyższa symulacja uzmysławia również jak dużym obiektem jest nasz Księżyc. Gdyby nie był to nasz satelita tylko zwykły obiekt w przestrzeni, jego wielkość byłaby wystarczająca aby uznać go za pełnoprawną planetę. 

 

 


NASA poprosiła o 100 milionów dolarów na szaloną misję uchwycenia asteroidy

Agencja kosmiczna NASA złożyła wniosek o finansowanie budżetowe w roku podatkowym 2014. Na podstawie niego można poznać plany ambitnego zadania.  Ma to być pojazd zdolny do wychwytywania asteroid w przestrzeni kosmicznej i holowania ich do miejsca, gdzie będą w zasięgu naukowców.

 

Tym specjalnym miejscem ma być jeden z punktów libracyjnych po drugiej, niewidocznej z Ziemi, stronie Księżyca. Agencja Kosmiczna w swoim wniosku budżetowym zwraca się o 100 milionów dolarów na sfinansowanie tej odważnej ekspedycji. Przechwycenie asteroidy będzie tylko pierwszym krokiem wieloetapowego planu, którego finałem ma być stworzenie stacji kosmicznej na takiej planetoidzie.

 

Plan ten został zaproponowany już w ubiegłym roku przez Instytut Badań Kosmicznych Keck z California Institute of Technology, z siedzibą w Pasadenie. Mapa drogowa zaproponowana wtedy zakłada umieszczenie pochwyconego obiektu go na wysokiej orbicie Księżyca do 2025 roku gdyż jest to termin, kiedy administracja Obamy chce wysłać załogową ekspedycje z lądowaniem astronautów na asteroidzie włącznie.


Kometę PanSTARRS można oglądać na niebie w towarzystwie galaktyki Andromedy

W ciągu najbliższych tygodni kometa PanSTARRS będzie widoczna w tej samej okolicy co galaktyka Andromedy, najjaśniejszej galaktyki obserwowanej na niebie półkuli północnej. W tej chwili można ją zobaczyć zarówno na niebie, późnym wieczorem lub wcześnie rano.

 

Oczywiście bliskość komety PanSTARRS i galaktyki Andromedy jest raczej pozorna. W rzeczywistości to nic więcej niż złudzenie optyczne. Kometa będzie w odległości 195 milionów kilometrów od Ziemi, a galaktyka Andromedy jest w odległości 2,5 miliona lat świetlnych. (195 000 000 km wynosi około 0,00002 lat świetlnych.) Jednak ich koniunkcja będzie wyglądać świetnie zwłaszcza przez teleskop. Z pewnością umożliwi to astronomom amatorom wykonanie kilku fantastycznych fotografii.

Foto: John Chumack - www.galacticimages.com

Teraz można oglądać kometę PANSTARRS po zmierzchu i o świcie. W najbliższych dniach przeszkodą może być jasny księżyc, który w ciągu kilku dni uniemożliwi obserwację komety o poranku, ale można spróbować zobaczyć wydłużoną sylwetkę komety na północno-zachodnim niebie na około godzinę i 15 minut przed wschodem Słońca.

 

 


Astronomowie próbują rozwiązać tajemnicę powstawania najbardziej masywnych gwiazd w kosmosie

Według teorii, gwiazdy, których masa już na początku jest większa niż 10 mas Słońca, nie powinny istnieć. Jednak istnieją i mają się dobrze a nawet nadal rosną. Problem ten nie dawał spokoju astrofizykom, którzy niedawno zaproponowali dla tego fenomenu sensowne wyjaśnienie.

 

Ostatnio ustalono, że młode gwiazdy znajdujące się w jednym obszarze przestrzeni ze starszymi, żywią się nimi konsumując gaz, co bezpośrednio prowadzi do ich wzrostu. Naukowcy przez długi czas nie mogli zrozumieć, jak niektóre gwiazdy są w stanie pokonać pewien prób przyrostu i zyskują tak ogromną masę. Astrofizycy bardzo interesują się powstawaniem gwiazd i dlatego chmury gazu obecne we wszechświecie traktowane sa przez nich jako miejsca ich narodzin. Obecny poziom nauki pozwala nam wykrywać miejsca, w których mogą powstawać gwiazdy.

 

Grupa astronomów z Uniwersytetu w Toronto udowodniła, że nowo powstające gwiazdy mogą uzyskać ogromną masę, jeśli mają szczęście urodzić się w środowisku składającym się ze starszych gwiazd, ułożonych w określonej kolejności. Jeśli młode gwiazdy znajdują się w pobliżu starych gwiazd mogą pomóc im rosnąć odżywając je swoim gazem. Astronomowie zauważyli taki akt " żywienia" młodej gwiazdy w obłoku gazu i pyłu, zwanym Westerhout 3 (W3), znajdującym się w odległości 6500 lat świetlnych od nas.  Wyniki badań pojawiły się w czasopiśmie The Astrophysical Journal.


Naukowcy odkryli planetę przypominającą Tatooine z Gwiezdnych Wojen

Międzynarodowy zespół naukowców, kierowany przez Philippe Delorme z Uniwersytetu Josepha Fouriera w Grenoble, odkryli obiekt, który może być bardzo dużą planeta krążącą wokół układu składającego się z dwóch gwiazd.

 

W pracy, która została niedawno opublikowana na naukowej stronie internetowej arXiv.org  zespół uczonych opisuje, jak dokonano porównania obiektów przedstawionych na fotografii z danymi zebranymi za pomocą teleskop w 2002 r. Porównanie to pomogło astronomom w określeniu charakteru ruchu orbitalnego obiektów tego systemu a to z kolei pozwoliło naukowcom w stwierdzeniu, że to, co odkryli to albo duża planeta albo brązowy karzeł znajdujący się na orbicie z gwiazdą podwójną.

 

Tatooine  z „Gwiezdnych wojen"  to nazwa fikcyjnej planety Luke'a Skywalkera, głównego bohatera tego filmu. Na niebie tej planety widniały dwa słońca, tworząc surrealistyczny, ale i fascynujący obraz. Prawdziwe Tatooine odkryte przez astronomów nazywa się 2MASS0103 (AB) b. Jego waga to od 12 do 14 mas Jowisza,  więc może to być albo planeta lub brązowy karzeł.  2MASS0103 (AB) b została odkryta przy pomocy teleskopu Very Large Telescope, znajdującego się na szczycie jednej z gór w Chile.


Nowy magiczny widok Mgławicy Oriona

Astrotografowie zadziwiają czasami obrazami, jakie udaje im się zobaczyć na nocnym niebie przy wykorzystaniu matryc CCD i odrobiny wiedzy, co do ich wykorzystania. Długie czasy naświetlania i odpowiednie filtry wyciągają niekiedy bardzo wiele szczegółów zwykle niewidocznych. Powyższa fotografia przedstawia ogromną chmurę gazu i pyłu, który znajduje się w Mgławicy Oriona znaną tez jako M42.

 

Zdjęcie wykonał Paul Hutchinson, który użył filtrów zwanych paletą Hubbla nazwaną tak na cześć należącego do NASA teleskopu "Hubble”, który ma zdolność do robienia zdjęć w bardzo wąskim zakresie długości fal. Zdjęcie tego typu wykonuje się za pomocą specjalnych filtrów. Umożliwia to, wyciąganie szczegółów z obiektów, których nie można zaobserwować gołym okiem. Na tym zdjęciu, różne filtry tworzą kolory Ha=Zielony, S=Czerwony, O=Niebieski.

 

Mgławica Oriona zwana też M42, jest rozproszoną mgławicą znajdująca się na południe od pasa Oriona w gwiazdozbiorze Oriona. Jest to jedna z najjaśniejszych mgławic i widać ją gołym okiem na nocnym niebie. M42 znajduje się w odległości około 1350 lat świetlnych od nas i jest najbliżej obszaru aktywnego formowania się gwiazd.


Planety Układu Słonecznego na fotografiach z sond kosmicznych

Kilka dni temu donosiliśmy o najlepszym w historii zdjęciu pierwszej od Słońca planety naszego układu, Merkurego. Wykonano je stosunkowo niedawno, bo 22 lutego 2013 roku. Takich spektakularnych zdjęć w wysokiej rozdzielczości jest jednak znacznie więcej.

 

Ziemskie satelity badawcze zapuszczały się w różne partie kosmosu. W 1996 roku próbnik Magellan wykonał poniższe zdjęcie Wenus. Znajdował się na orbicie od 1989. Bezwzględnie jest to jedno z najlepszych zdjęć, które udało się wykonać za pomocą tego urządzenia.  Ciemne plamy na całej powierzchni planety to ślady meteorów. Duża jasna cześć w środku to Ovda Regio, masywne pasmo górskie

Aby dotrzeć do wspaniałej fotografii Marsa trzeba powrócić aż do 1980 roku. Najnowsze osiągnięcia w badaniach Marsa dały nam wiele zdjęć w wysokiej rozdzielczości. Jednak większość z nich wykonuje zdjęcia z bliskiej odległości. Zdjęcia całej planety z pewnej odległości nie są aż takie częste. Ten obraz poniżej pochodzi z modułu orbitalnego Viking-1.  Pęknięcie w środku to Valles Marineris ogromny kanion, wzdłuż równika planety, jeden z największych w naszym Układzie Słonecznym.

Jeśli chodzi fotografie Jowisza to zdecydowanie najlepsze zdjęcia tego gazowego olbrzyma wykonała sonda Cassini. Poniżej przykład ujęcia z listopada 2003 roku. Sonda zmierzała już wtedy na Saturna. Zdjęcia wykonywane przez Cassiniego mają ta niezwykłą właściwość, że są robione w paśmie widzialnym światła. Oznacza to, że gdyby w okolicy Jowisza znalazł się kiedyś jakiś astronauta, widziałby właśnie coś takiego jak poniżej.

Ten sam Cassini, gdy dotarł do Saturna, zaczął przesyłać seriami przepiękne zdjęcia tej przepięknej planety z pierścieniami. Poniższe zdjęcie zostało wykonane w lipcu 2008 roku. Zostało złożone z 30 klatek uchwyconych w czasie mniej więcej dwóch godzin.

W 1986 roku, gdy "Voyager 2" przeszedł, jako pierwszy w okolicy Urana wyglądał mniej więcej jak niebiesko-zielona sfera bez znaków szczególnych.  Powodem tego były chmury metanu, które tworzą górną warstwę atmosfery tej gazowej planety.  Uważa się, że gdzieś pod chmurami może się tam znajdować woda.

Ostatnia planeta, która jest nią w kategoriach naukowych to Neptun. Został on odkryty dopiero w 1846 roku, a nawet wtedy odkryto go za pomocą obliczeń matematycznych a nie obserwacji. To właśnie zmiany w orbicie Urana skłoniły Alexisa Bouvarda do założenia, że jest tam jakaś inna planeta.  Poniższy obraz Neptuna w wysokiej rozdzielczości, otrzymaliśmy za pomocą sondy Voyager 2.

Miało to miejsce w 1989 roku.  Trudno jest sobie wyobrazić, co naprawdę dzieje się na tej planecie. Temperatura na niej jest tuż powyżej zera absolutnego. Wiadomo również, że wieja tam najsilniejsze wichury w Układzie Słonecznym, dochodzące do 2 tysięcy kilometrów na godzinę. Do dzisiaj wiemy bardzo mało o tym jak ta planeta została uformowana.

 

 

 


Polak odkrywcą planety pozasłonecznej

Astronom amator ze Zgierza, Rafał Herszkowicz, został odkrywca jednej z planet pozasłonecznych. Udało się tego dokonać dzięki danym z teleskopu kosmicznego Kepler udostępnionym za pośrednictwem polskiej wersji portalu planethunters.org

 

Odkrycia dokonano dzięki polskiej wersji tego projektu o nazwie odkrywcyplanet.pl. Polak był jednym z tysięcy amatorów astronomii, którzy pomagają przeszukiwać obrazy z Keplera. Ilości danych do przeglądnięcia są tak duże, że NASA postanowiła wykorzystać zdolności analityczne osób, które chciałyby prześledzić dany fragment nieba. Potem obiekty kandydaci są oznaczane i przekazywane do weryfikacji profesjonalnym naukowcom.

 

Rafał Hereszkowicz oznaczył anomalię na zdjęciu, która wyglądała obiecująco. Okazało się, że udało mu się wypatrzeć planetę, gazowego olbrzyma, który znajduje się na dodatek w tak zwanej egzosferze układu gwiezdnego oddalonego od Ziemi o około 1200 lat świetlnych. Po sprawdzeniu tego miejsca w przestrzeni potwierdzono odkrycie Polaka i nadano obiektowi sygnaturę PH2b.

 

Jak twierdzi pan Rafał, odnalezienie tej planety było dosyć łatwem ale i szcześliwe, a dokonał tego czytając dokładnie zawartość porad znajdujących się na witrynie, które miały pomóc chętnym w nauczeniu się posługiwania danymi z keplera oraz metodami ich przetwarzania.

 

 


Odkryto nowy typ supernowej

Naukowcy z Uniwersytetu Carnegie, w tym Wendy Friedman, Mark Phillips i Eric Perssonm ogłosili odkrycie trzeciego rodzaju powstawania supernowej. Jest to rodzaj pośredni dla znanego już przypadku powstawania tego typu kosmicznych eksplozi, podczas których dochodzi do interakcji gwiazd podwójnych. Nowy rodzaj supernowej zwany jest jako typ 1AH.

 

Do tej pory astrofizycy twierdzili, że są dwa sposoby na powstanie supernowej. Pierwszy, następuje, gdy w gwieździe kończy się paliwo, ustają reakcje termojądrowe i dochodzi do zapaści gwiazdy, a drugi zwany typem 1A ma miejsce wtedy, gdy mamy do czynienia z białym karłem przekraczającym masę krytyczną. W obu przypadkach dochodzi do wielkiej eksplozji, która wyrzuca materie gwiazdy w przestrzeń kosmiczną. Teraz okazało się, że ten drugi rodzaj kosmicznej eksplozji występuje w innych wariantach.

 

W przypadku nowo zidentyfikowanego typu supernowej, określanego, jako 1Ah, również dochodzi do interakcji białego karła z pobliską gwiazdą. Nowy typ supernowych świeci znacznie mniej jasno i jest mniej wydajna niż typ 1A. Dzieje się taki mimo, że trzonem obu typów tych zjawisk jest wybuch białego karła, który jednak nie zostaje zniszczony całkowicie.

 

Na podstawie licznych obserwacji, naukowcy doszli do wniosku, że SNE 1AH występują w układach podwójnych, które obejmują białego karła i jego towarzysza w postaci normalnej gwiazdy, która traci swoją zewnętrzną warstwę wodoru pozostając ze wzbogaconym helem. Naukowcy twierdzą, że biały karzeł ściąga go gwiazdy, co w konsekwencji prowadzi do eksplozji.

 


Zmiennokształtny wir na Wenus intryguje naukowców

Według najnowszego studium gigantyczny cyklon wirujący nad południowym biegunem Wenus, stale rozkłada się na części składowe i ponownie składa. Naukowcy przeanalizowali obserwacje planety, prowadzonej w ciągu ostatnich sześciu lat i doszli do wniosku, że ten huragan nie uspokoił się nawet na minutę.

 

Cyklon ciągle ewoluuje, co dodatkowo komplikuje i tak już złożony obraz warunków pogodowych, które istnieją na Wenus. Kiedy sonda ESA Venus Express dotarła do Wenus w kwietniu 2006 r. nad południowym biegunem planety udało się zobaczyć dokładnie struktury potężnego cyklonu. Jest on cztery razy większy niż rozmiar największej z podobnych ziemskich burz. Zwrócono tez uwagę, ze podobną stałą strukturę atmosferyczną odkrył jeszcze w 1979 roku należący do NASA próbnik Pioneer.

Źródło: ESA/ Venus Express

Zespół badawczy kierowany przez planetologa Itziara Garate-Lopeza z Uniwersytetu Kraju Basków w Hiszpanii, połączył wyniki wielu obserwacji tych dwóch burz i stwierdził, że każdy z tych podmiotów składa się z kilku warstw o niezależnych ośrodkach obrotu znajdujących się na różnych wysokościach. Tak więc zmiany kształtu występują ze względu na zmiany w poziomie aktywności każdej warstwy. Badania opublikowano 24 marca w czasopiśmie Nature Geoscience.

 

 

 


Strony