Czerwiec 2017

Chiny zasadzą ziemniaki na Księżycu

Kolonizacja Księżyca, Marsa lub jakiegokolwiek innego ciała niebieskiego będzie ekstremalnie trudna, jeśli nie niemożliwa bez uniezależnienia się od zaopatrzenia z Ziemi. Ludzkie kolonie będą musiały zacząć hodować własną żywność. Pytanie więc brzmi - czy na obcej planecie można wyhodować roślinność?

 

W popularnym filmie z gatunku fantastyki naukowej pt.: "Marsjanin", główny bohater został zupełnie sam na Czerwonej Planecie. Musiał rozpocząć hodowlę własnej żywności, aby przetrwać następne lata aż do przybycia kolejnych astronautów z Ziemi. W tym celu zaczął hodować ziemniaki.

 

Z przeprowadzonych dotychczas badań wynika, że hodowanie ziemniaków na Czerwonej Planecie jest teoretycznie możliwe. Naukowcy z Międzynarodowego Centrum Ziemniaków (International Potato Center) zasymulowali warunki panujące na Marsie - uwzględniono ciśnienie, ilość tlenu oraz dwutlenku węgla w atmosferze, temperatury, dostęp do światła a także długość dnia i nocy. Przygotowano również specjalną marsjańską glebę. Eksperyment wykazał, że warzywa te mogłyby rosnąć w tak obcych warunkach. Należy jednak dodać, że w badaniach brały udział zmodyfikowane genetycznie ziemniaki przystosowane do ekstremalnych warunków.

 

Jednak zanim pierwsze tego typu doświadczenia zostaną faktycznie przeprowadzone na Marsie, naukowcy planują sprawdzić czy ziemniak potrafi przystosować się do warunków panujących na Księżycu. Chiny przygotowują misję kosmiczną, która odbędzie się już w 2018 roku. W ramach programu Chang’e 4, na niewidoczną z naszej perspektywy stronę Księżyca wysłany zostanie lądownik wraz z łazikiem. To właśnie tam odbędą się zapowiadane eksperymenty.

Źródło: Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna

Chiny dostarczą na naszego naturalnego satelitę zamknięty w niewielkim pojemniku o wymiarach 18 cm x 16 cm mini ekosystem (zdjęcie na górze). Badacze umieszczą w nim sadzonki ziemniaków oraz jaja jedwaników. Rośliny będą produkować tlen, zaś jedwabniki dwutlenek węgla. Kapsuła będzie odpowiednio zabezpieczona przed zbyt niskimi lub zbyt wysokimi temperaturami i będzie emitować sztuczne światło.

 

Fascynuje nie tylko sam fakt, że Chiny przeprowadzą ten eksperyment już w przyszłym roku. Naukowcy chcą również transmitować cały proces na żywo! Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem a ziemniaki dojrzeją i będą nadawały się do spożycia to znaczy, że przyszli kolonizatorzy będą mogli rozpocząć produkcję żywności. Nikt jednak nie wyobraża sobie życia na samych ziemniakach...

 


Po raz pierwszy odkryto dwie orbitujące wokół siebie supermasywne czarne dziury

Lata obserwacji odległej galaktyki pozwoliły zidentyfikować niezwykły układ podwójny, składający się z dwóch supermasywnych czarnych dziur. Astronomowie po raz pierwszy odkryli tego typu system w galaktyce 0402+379.

 

Badacze z University of New Mexico, Stanford University oraz U.S. Naval Observatory dokonali odkrycia z pomocą systemu 10 radioteleskopów Very Long Baseline Array (VLBA). Galaktyka 0402+379 znajduje się 750 milionów lat świetlnych od nas i najprawdopodobniej powstała w wyniku kolizji dwóch innych galaktyk, na co wskazuje obecność dwóch supermasywnych czarnych dziur.

 

Badania nad dwoma orbitującymi wokół siebie czarnymi dziurami trwały ponad 10 lat. Ich łączna masa wynosi aż 15 miliardów mas Słońca, a okres orbitalny wynosi około 24 tysiące lat. Z biegiem czasu może dojść do kolizji tych obiektów, w wyniku której wygenerowane zostaną fale grawitacyjne i powstanie nowa, jeszcze większa czarna dziura.

 

Nad obecnością układów podwójnych czarnych dziur spekulowano od dawna. Istnienie tych systemów potwierdzono w 2015 roku dzięki detektorowi LIGO, który odkrył fale grawitacyjne, powstałe w wyniku zderzenia dwóch czarnych dziur o masie gwiazdowej. Lecz dopiero teraz udało się dokonać obserwacji takiego układu.

 

Odkrycie pozwoli naukowcom lepiej zrozumieć pewne procesy zachodzące w kosmosie oraz przewidzieć przyszłość Drogi Mlecznej, która za kilka miliardów lat zderzy się z Andromedą. W wyniku kosmicznej kolizji powstanie nowa galaktyka z dwoma supermasywnymi czarnymi dziurami i będzie przypominać obserwowaną przez naukowców galaktykę 0402+379. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie naukowym Astrophysical Journal.

 


Dowody wskazują na obecność dziesiątej planety za Pasem Kuipera

Astronomowie wciąż poszukują śladów tajemniczej dziewiątej planety, która najwyraźniej znajduje sie gdzieś na obrzeżach Układu Słonecznego. Tymczasem zespół badawczy z University of Arizona's Lunar and Planetary Laboratory (LPL) doszedł do zaskakującego wniosku - w Pasie Kupiera za orbitą Neptuna prawdopodobnie znajduje się jeszcze jedna, dziesiąta planeta!

 

Dla przypomnienia - na początku 2016 roku, Mike Brown z California Institute of Technology przedstawił dowody wskazujące na obecność dziewiątej planety wielkości Neptuna i masie 10 razy większej od Ziemi, która ma znajdować się daleko poza orbitą Plutona. Co prawda nie zdołaliśmy dokonać bezpośredniej obserwacji tego ciała niebieskiego, ale jej istnienie zdają się potwierdzać odchylenia orbit niewielkich odległych obiektów w Pasie Kuipera. Dziewiąta planeta, według szacunków, znajduje się od 500 do 700 jednostek astronomicznych od Ziemi.

Tymczasem naukowcy z LPL zaobserwowali, że ciało niebieskie o masie planety skalistej takiej jak Ziemia czy Mars może wpływać na orbity grupy odległych obiektów skalnych w Pasie Kuipera. Kat Volk, główny autor badania twierdzi, że grawitacja nieznanego nam ciała niebieskiego spowodowała nachylenie orbit a najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem dla tej anomalii jest właśnie obecność masywnego obiektu.

 

Według naukowców, prawdopodobnie mamy do czynienia z nowym ciałem niebieskim, który nie ma nic wspólnego z dziewiątą planetą. Orbity przebadanych obiektów skalnych wskazują, że dziesiąta planeta znajduje się znacznie bliżej i jest mniejsza - jej odległość od Słońca może wynosić mniej niż 100 jednostek astronomicznych od Ziemi.

Oczywiście zaprezentowane dowody nie są wystarczające abyśmy mogli ogłosić odkrycie nowych planet na obrzeżach Układu Słonecznego. Jednak naukowcy są dobrej myśli, ponieważ w Chile powstaje właśnie Wielki Teleskop do Synoptycznych Obserwacji Przeglądowych (LSST), dzięki któremu liczba zaobserwowanych odległych skał kosmicznych w Pasie Kuipera wzrośnie z 2 tysięcy do 40 tysięcy. Z pomocą nowego instrumentu badawczego będzie można prowadzić kolejne obserwacje, które być może pozwolą namierzyć dwie nieznane nam planety.

 


W Gwiazdozbiorze Wężownika odnaleziono gwiazdę posiadającą w składzie jeden z budulców życia

Za pomocą teleskopu ALMA, który znajduje się w Chile odkryto jeden z budulców życia, izocyjanian metylu. Organiczna molekuła oraz najprostszy możliwy izocyjanian organiczny. Oznacza to, że systemy gwiezdne ze słońcami podobnymi do naszego mogą również posiadać części składowe tworzące znane nam życie. 

Izocyjanian metylu odkryto w jednej z gwiazd znajdującej się w Gwiazdozbiorze Wężownika, oddalonej od nas o 400 lat świetlnych. Naukowcy z obserwatorium ALMA zaobserwowali molekułę w kilku różnych długościach fal i odkryli wyjątkowy odczyt chemiczny, co wskazuje na to, że cząsteczki znajdowały się w ciepłych i gęstych węwnętrznych warstwach młodych gwiazd znajdujacych się w najwcześniejszych etapach ich ewolucji.  

Naukowcy przyjrzeli się podobnym do odkrytego modelom chemicznym oraz wykonywali eksperymenty w laboratorium, aby sprawdzić jak taka organiczna molekuła mogła się uformować. 

"Poza odkryciem chcemy także się dowiedzieć, jak one powstały [...] Nasze eksperymenty w laboratorium pokazały, że izocyjanian metylu może rzeczywiście powstawać na oblodzonych cząstkach w bardzo niskich temperaturach, które są podobne do tych w przestrzeni międzygwiezdnej . To oznacza, że ta cząsteczka – a więc podstawa wiązań peptydowych, jest w rzeczy samej możliwa i, że jest obecna w okolicy najmłodszych gwiazd typu słonecznego" – mówi Niels Ligterink z Obserwatorium w Lejdzie. 

To nie pierwszy raz, kiedy naukowcy odkryli złożone cząsteczki organiczne, które mogą służyć jako składniki życia w przestrzeni kosmicznej. Rosnąca liczba tych odkryć naukowych wskazuje, że występowanie w kosmosie organicznych molekuł jest bardziej powszechne, niż dotychczas uważano. 

 


Astronomowie zidentyfikowali dwa nowe księżyce Jowisza

Astronom Scott Sheppard z Carnegie Institution for Science w trakcie swoich badań natknął się na dwa nowe księżyce Jowisza. Obiekty otrzymały nazwy S/2016 J 1 i S/2017 J 1. Tym samym liczba znanych nam księżyców orbitujących wokół Jowisza wzrosła do 69.

 

Odkrycie zostało opisane na łamach czasopisma Minor Planet Circulars wydawanego przez organizację Minor Planet Center, działającą pod auspicjami Międzynarodowej Unii Astronomicznej. Księżyce S/2016 J 1 i S/2017 J 1 zostały wykryte odpowiednio 8 marca 2016 roku i 23 marca 2017 roku. 

 

Scott Sheppard wyjaśnił, że zajmował się poszukiwaniami odległych ciał niebieskich w zewnętrznej części Układu Słonecznego, w tym tajemniczej dziewiątej planety, określanej często mianem Planety X, lecz w obserwowanej strefie akurat znajdował się Jowisz, więc postanowił przebadać regiony znajdujące się tuż przy planecie. Badania przeprowadzone przez astronoma przyniosły rezultaty.

 

Księżyc S/2016 J 1 odkryto z pomocą Teleskopów Magellana w Obserwatorium Las Campanas w Chile. Jego średnia odległość od Jowisza wynosi 20 milionów kilometrów. Wartość inklinacji orbity wynosi 140° a ekscentryczność jest równa 0,14. Pełny obieg wokół gazowej planety wykonuje w ciągu około 18 miesięcy.

 

Drugie ciało niebieskie S/2017 J 1 zaobserwowano dzięki Teleskopowi Victor M. Blanco, który znajduje się w Międzyamerykańskim Obserwatorium Cerro Tololo w Chile. Średnia odległość tego księżyca od Jowisza wynosi 23,5 miliona kilometrów. Wartość inklinacji orbity to 149° a ekscentryczność wynosi 0,4. S/2017 J 1 potrzebuje niewiele ponad 24 miesięcy na wykonanie pełnego obiegu wokół Jowisza.

 

Magnitura nowo odkrytych księżyców wskazuje, że posiadają one średnicę 1-2 kilometrów. Obiekty te, podobnie jak większość jowiszowych naturalnych satelitów, poruszają się w kierunku przeciwnym do ruchu obrotowego planety gazowej. Ich dystans oraz nieregularna orbita wskazuje, że odkryte księżyce uformowały się w zewnętrznej części Układu Słonecznego i zostały przechwycone przez siły grawitacyjne Jowisza.

 

Scott Sheppard i Chadwick Trujillo z Northern Arizona University zdołali również na nowo odkryć księżyce S/2003 J 5, S/2003 J 15, S/2003 J 18 oraz S/2011 J 2, których orbity były zbyt słabo poznane i zostały uznane za "zagubione".

 


Odkryto najgorętszą planetę gazową w znanym Wszechświecie

Astronomowie z Uniwersytetu Stanowego Ohio dokonali zaskakującego odkrycia. Około 650 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Łabędzia znajduje się planeta jowiszopodobna, która została uznana na najgorętszą planetę, jaką dotychczas zaobserwowano.

 

Egzoplaneta KELT-9b, odkryta z pomocą teleskopu KELT (Kilodegree Extremely Little Telescope), to gazowy gigant niemal 3 razy masywniejszy od Jowisza, lecz jego gęstość jest mniejsza o 50%. Jest on stale zwrócony w kierunku swojej gwiazdy KELT-9. Jak ustalono, jeden rok na tej planecie trwa około 36 godzin.

 

Obiekt KELT-9b przykuł uwagę astronomów swoją nietypową charakterystyką. Na stronie dziennej panują temperatury rzędu około 4300 stopni Celsjusza. To znaczy, że jest chłodniejsza od powierzchni Słońca "tylko" o około tysiąc stopni. Planeta jowiszopodobna KELT-9b jest gorętsza od niejednej gwiazdy i prawdopodobnie panują tam ekstremalne warunki atmosferyczne.

 

Obecnie znamy tylko kilka egzoplanet tranzytowych, które przechodzą przez tarczę gwiazd typu widmowego A - tj. jasnych i białych gwiazd o temperaturze fotosfery w granicach 7220-9720 stopni Celsjusza. Jak dotąd nie odkryliśmy jeszcze ani jednej planety przechodzącej przez tarczę gwiazdy typu widmowego B, której temperatura na powierzchni wynosi od 9720 do 29720 stopni Celsjusza. Astronomowie ustalili, że KELT-9 jest dwukrotnie większa i gorętsza od Słońca a na jej powierzchni panuje temperatura około 10000 stopni Celsjusza.

 

Ze względu na jego położenie i wysokie temperatury, gazowy gigant KELT-9b może ciągnąć za sobą ogon przypominający warkocz kometarny, składający się z materiału planetarnego. W przyszłości z pomocą teleskopów kosmicznych Spitzera, Hubble'a a być może również Jamesa Webba będzie można przeprowadzić kolejne badania i ustalić, czy KELT-9b faktycznie posiada wspomniany warkocz.

 


NASA opublikowała zdjęcie z wnętrza pierścieni Jowisza

Przed misją Juno, jedyne zdjęcia, dzięki którym mieliśmy okazję zobaczyć pierścienie Jowisza, zostały przesłane przez sondę kosmiczną Voyager 1. NASA zorganizowała nową misję na największą planetę Układu Słonecznego wysyłając dedykowany dla tego ciała niebieskiego pojazd - Juno. Nowe zdjęcia Jowisza wykonane przez jego instrumenty deklasują fotografie Voyagera 1, zrobione 38 latemu. 

NASA rozpowszechniła zdjęcie pierścieni Jowisza, publikując je jako ilustrację komunikatu prasowego. Zdjęcie zostało zrobione 27 sierpnia 2016 r. Należy uznać, że to pierwsza fotografia w historii, wykonaną z wnętrza pierścieni Jowisza. 

 

Oprócz możliwości zobaczenia pierścieni Jowisza z bliskiej perspektywy, na tym zdjęciu możemy także dostrzec umierającą gwiazdę Betelgeuse oraz trzy inne gwiazdy, które tworzą  tak zwany Gwiazdozbiór Oriona.   

Sonda kosmiczna Juno dopiero rozpoczyna eksplorację Jowisza. Astronomowie liczą na to, że ziemski pojazd kosmiczny dostarczy informacji nie tylko o samej gazowej planecie i jej tajemnicach, ale też o jego licznych księżycach, które moga skrywać życie. Pod wieloma względami wokół Jowisza istnieje coś jak mini system planetarny, bardzo podobny do tego w okolicach Saturna, który zbadała kończąca żywot sonda kosmiczna Cassini.

 

Sonda Juno została wysłana w kosmos w sierpniu 2011 r. a prędkość zapewnił jej manewr asysty grawitacyjnej, która niczym z katapulty wystrzeliła ten ziemski pojazd w kierunku Jowisza. Ostatecznie sonda dotarła do Jowisza 5 lat później, w lipcu 2016 r. Według planu Juno będzie dostarczał dane naukowe, aż do zakończenia swojej misji, która przypada na luty 2018 r.