Lipiec 2016

Poznajcie TESS – projekt NASA, który szuka życia blisko Ziemi

NASA przygotowuje się do uruchomienia Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS), teleskopu kosmicznego polującego na planety. Zostanie uruchomiony w 2017-2018 roku i będzie szukać planet w pobliżu najjaśniejszych gwiazd na obrzeżach naszego układu słonecznego, przy wykorzystaniu metody „tranzytu”. 

 

Kiedy planeta przechodzi pomiędzy Ziemią a jej gwiazdą macierzystą, to zasłania część światła gwiazdy. TESS będzie szukać wskaźników, które mogą ujawnić obecność planety i podać naukowcom istotne dane. Będzie mógł też odkrywać wielkość i długość orbit egzoplanet, które rozpozna. Te dwa punkty danych są niezbędne do zrozumienia czy na planecie może istnieć życie. Prawie wszystkie inne dane planety będą pochodzić z obserwacji naziemnych i kosmicznych teleskopów, w tym z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, który zostanie uruchomiony w 2018 r.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/47/James_Webb_Space_Telescope_2009_top.jpg

Podczas gdy misją Keplera jest szukanie egzoplanet w odległości kilkudziesięciu tysięcy lat świetlnych, TESS będzie polował na egzoplanety oddalone o setki lat świetlnych, we wszystkich kierunkach wokół naszego układu słonecznego. Będzie badać większość nieba, dzieląc je na 26 segmentów zwanych płytkami. Silne kamery na statkach kosmicznych będą przeszukiwać każdą płytkę przez 27 dni bez przerwy, oceniając widzialne światło z najjaśniejszych gwiazd. TESS zbada gwiazdy o blasku 12, podczas gdy większość urządzeń może zobaczyć gwiazdy szóstej wielkości. 

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/eb/Kepler_spacecraft_artist_render_(crop).jpg

Jednym z celów projektu jest zlokalizowanie planet o rozmiarach zbliżonych do wielkości Ziemi. Są one trudne do odkrycia ze względu na mały rozmiar, ale TESS będzie koncentrować się na mniejszych gwiazdach, co powinno ułatwić znalezienie małych planet. Poza poszukiwaniem egzoplanet, TESS zajmie się też zbadaniem innych przedmiotów astrofizycznych za pomocą programu the Guest Investigator (GI). Ponieważ TESS wykonuje prawie całkowity przegląd nieba, ma zdolność do wykonywania ciekawych badań nad różnymi rodzajami celów astronomicznych. Może wykryć jaskrawe młode gwiazdy, pary gwiazd, niedalekie supernowe i potencjalne czarne dziury w odległych galaktykach.


Tajemniczo gorąca Wielka Czerwona Plama na Jowiszu

Nowe badania finansowane przez NASA sugerują, że Wielka Czerwona Plama na Jowiszu może być źródłem wysokich temperatur jego atmosfery. Na Ziemi, światło słoneczne podgrzewa atmosferę w dużej mierze powyżej powierzchni – na przykład na wysokości 250 mil, gdzie krąży Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Naukowcy zastanawiali się, dlaczego temperatura w górnych warstwach atmosfery Jowisza jest porównywalna do tej na Ziemi, mimo że Jowisz jest ponad pięć razy dalej od Słońca.

 

Naukowcy z Centrum Fizyki Kosmicznej z Boston University postanowili rozwiązać tą tajemnicę poprzez odwzorowanie temperatur powyżej wierzchołków chmur Jowisza, za pomocą obserwacji z Ziemi. Analizowali dane ze spektrometru Spex, 3-metrowego teleskopu na podczerwień w zakładzie NASA na Mauna Kea na Hawajach. Obserwując niewidoczną podczerwień setki mil powyżej gazowego giganta, naukowcy odkryli że, temperatury są znacznie wyższe w niektórych szerokościach i długościach geograficznych na południowej półkuli Jowisza, tam gdzie znajduje się plamka.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c8/Jupiter_from_Voyager_1.jpg

W lipcu w 27. numerze czasopisma Nature, stwierdzono, że burza w Wielkiej Czerwonej Plamie produkuje dwa rodzaje niespokojnych fal energii, które zderzają się i podgrzewają górną atmosferę. Fale grawitacyjne są podobnie do strun gitary podczas zerwania się, a fale akustyczne ulegają kompresji w powietrzu. Ogrzewanie górnych warstw atmosfery, 800 km nad Wielką Czerwoną Plamą, jest spowodowane przez kombinację tych dwóch rodzajów fal, rozbijających się jak fale oceanu na plaży.

Efekt ten zaobserwowano ponad Andami na Ziemi, ale mogą one także występować w zewnętrznym Układzie Słonecznym, choć nie zostały bezpośrednio zaobserwowane. Naukowcy wierzą, że zjawisko to występuje również na olbrzymich planetach krążących wokół innych gwiazd. Wielka Czerwona Plama (wir w czerwonawych odcieniach) jest 2-3 razy szersza od Ziemi i jest postrzegana przez wielu jako „wieczny huragan”, z wiatrami osiągającymi prędkość około 400 mil na godzinę.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b3/Juno_Mission_to_Jupiter_(2010_Artist's_Concept).jpg

Sonda Juno, która niedawno przybyła na Jowisza, w trakcie swojej 20-miesięcznej misji, będzie miała kilka okazji do obserwowania Wielkiej Czerwonej Plamy i niespokojnego regionu, który ją otacza. Juno będzie przyglądać się bacznie setkom mil w dół do atmosfery Jowisza, swoim radiometrem mikrofalowym, który biernie wyczuwa ciepło pochodzące z wnętrza planety. Funkcja ta pozwoli Juno pokazać nam głęboką strukturę Wielkiej Czerwonej Plamy, wraz z innymi szczególnymi cechami Jowisza, takimi jak kolorowe zespoły chmur.


Jowisz orbituje wokół Słońca i ma się całkiem dobrze

Jowisz, piąta planeta od Słońca, jest wyjątkowo dużym i masywnym ciałem niebieskim w naszym Układzie Słonecznym. Jego wielkość sprawia, że orbita tej planety gazowej, w porównaniu do orbity Ziemi czy Marsa, jest na swój sposób wyjątkowa.

 

Gdy mały obiekt krąży wokół dużego obiektu, te dwa ciała niebieskie w rzeczywistości orbitują wokół ich wspólnego środka ciężkości. Zasada ta odnosi się do wszystkich układów - Ziemia-Księżyc i Ziemia-Słońce to tylko dwa najprostsze przykłady. Zdarzają się sytuacje kiedy barycentrum nie znajduje się w samym centrum tego większego ciała niebieskiego. Za przykład może posłużyć układ Ziemia-Księżyc, który przedstawiony jest na poniższej grafice.

Jowisz posiada masę 2,5 razy większą od wszystkich pozostałych planet naszego Układu Słonecznego razem wziętych. Jest tak duży, że środek ciężkości między Jowiszem a Słońcem nie znajduje się wewnątrz gwiazdy, a tuż nad jej powierzchnią.

W związku z powyższym niejednokrotnie pojawiło się stwierdzenie, że Jowisz nie orbituje wokół Słońca, co może wprowadzić w błąd niejedną osobę. Masa tego gazowego giganta powoduje, że środek ciężkości znajduje się poza Słońcem, ponad 742 tysiące kilometrów od środka naszej gwiazdy. Nawet w przypadku układu Ziemia-Słońce, mimo niewielkiej masy naszej planety względem gwiazdy, barycentrum znajduje się około 450 kilometrów od środka Słońca ale nie zmienia to faktu, że Jowisz, podobnie jak inne planety, orbitują wokół naszej gwiazdy.

 


Tegoroczny deszcz meteorów, Perseidów, będzie niezwykle spektakularny

Perseidy to znany deszcz meteorów, który pojawia się na niebie regularnie w sierpniu każdego roku. Występuje wtedy, gdy Ziemia przejdzie przez obszar przestrzeni kosmicznej, w którym znajdują się pozostałości po przelocie komety Swift-Tuttle. Jak zapewniają astronomowie, tego roku, deszcz meteorów zapewni niezapomniane widoki.

 

Perseidy mają być w tym mroku szczególnie spektakularne ze względu na to, że częstotliwość ich występowania nieba będzie przynajmniej dwukrotnie wyższa w porównaniu do zwykłej częstotliwości obserwowanej w latach poprzednich. Zamiast zwyczajowych 80 do 100 meteorów na godzinę, można oczekiwać od 150 do nawet 200 meteorów na godzinę.

 

Ten spodziewany wzrost siły strumienia kosmicznego gruzu odpowiadającego za Perseidy jest pierwszym wydarzeniem tego rodzaju, począwszy od roku 2009. Zdaniem specjalistów jest to spowodowane wpływem grawitacyjnym Jowisza, który "zagęścił" strumień odłamków komety. Ziemia przejdzie przez szlak pozostawiony przez kometę Swift-Tuttle od 17 lipca do 24 sierpnia, ale przez obszar o najwyższej gęstości szczątków przelecimy w dniu 12 sierpnia, kiedy zwyczajowo dochodzi do szczytu tego roju.

 

Meteory będą widoczne z okolicy gwiazdozbioru Perseusza, który pojawia się nad horyzontem około 22:00. Jednak wiele meteorów będzie można zobaczyć na całym niebie. Księżyc osiągnie pełnię dopiero 18 sierpnia, a to znacznie pogorszy warunki do obserwacji Perseidów, dlatego najlepszy czas, aby obserwować ten deszcz meteorów, przypada na początek sierpnia.

 

 


Wielka protoplaneta stworzyła ogromny krater na Księżycu

Asteroida, która uderzyła w powierzchnię Księżyca, tworząc Imbrium Basin (prawe oko Man in the Moon) mogła być rzeczywiście dwa razy większa i 10 razy bardziej masywna niż wcześniej szacowano – opublikowano środę czasopiśmie Nature. Wcześniejsze szacunki oparte na modelach komputerowych sugerowały, że impaktor odpowiedzialny za powstawanie krateru miał około 50 mil średnicy, ale nowa analiza zlewni przeprowadzona przez Pete Schultza, profesora Ziemi, nauk środowiskowych i planetarnych na Uniwersytecie Brown i jego współpracowników wykazało, że obiekt mógł być w rzeczywistości znacznie większy.

 

 

Imbrium zostało prawdopodobnie utworzone przez ogromny obiekt, na tyle duży, aby mógł być klasyfikowany jako protoplaneta – wyjaśnił Schultz, dodając że są to pierwsze szacunki oparte głównie na geologi Księżyca, oraz że odkrycia mogą pomóc wyjaśnić, dlaczego Imbrium Basin otoczony jest niezwykłym terenem, między innymi bruzdami i nacięciami. Ponadto, przez porównanie rozmiaru krateru uderzeniowego z innymi na Księżycu, a także niektórymi obecnymi na Merkurym i Marsie, autorzy badania sugerują, że takich protoplanet, wielkości asteroidy, mogło być bardzo dużo u zarania Układu Słonecznego. Widoczny z Ziemi Imbrium Basin, jest ciemną plamą długości 750 mil, położoną w północno-zachodniej ćwiartce Księżyca. Jego otoczenie jest znane jako Imbrium Sculpture, składające się z bruzd i nacięć, promieniście rozchodzących się od środka basenu, ku jego południowo-wschodniej stronie i zostało utworzone przez skały wyrzucone przy powstaniu krateru.

Mare Imbrium

Ślady na południowo-wschodniej stronie Księżyca sugerują, że obiekty pochodziły z północnego zachodu i uderzyły w powierzchnię pod kątem, wyjaśniają naukowcy. Drugi zestaw bruzd, które są inaczej ustawione, długo intrygował naukowców. Nikt nie było pewien, skąd one pochodzą. Wyniki serii eksperymentów sugerują, że drugi zestaw bruzd został prawdopodobnie utworzony przez odłamki impaktora, które oderwały się przy zetknięciu z powierzchnią Księżyca. Na podstawie analizy ich wielkości, badacze ustalili, że impaktor miał co najmniej 250 km średnicy – na tyle dużo, aby zostać zakwalifikowany jako protoplaneta. Jest możliwe, że mógł mieć nawet 300 km. Zespół przeprowadził podobne eksperymenty w celu określenia przybliżonej wielkości udarów związanych z innymi basenami uderzeniowymi na Księżycu i okazało się, że one też były większe niż wcześniej szacowano.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a3/Moon_Dedal_crater.jpg

Na podstawie tych ustaleń oraz faktu, że kratery na innych planetach są większe niż Imbrium Basin, Schultz uznał, że protoplanety wielkości asteroid były powszechne w jednym okresie. Uważa on również, że te ustalenia wyjaśniają dlaczego księżycowe skały zebrane przez Apollo miały wysoką zawartość meteorytów (nienaruszonych fragmentów z impaktora), oraz że fragmenty tych dużych asteroid mogły być odpowiedzialne za część uderzeń, które miały miejsce w okresie Wielkiego Bombardowania 3,8 do 4,0 mld lat temu.

 

 


Co przyniesie przyszłość? Oto plany agencji NASA

Amerykańska agencja kosmiczna ujawniła w poniedziałek, że planuje między innymi uruchomienie nowego gigantycznego teleskopu kosmicznego, misje badawcze Jowisza i jego księżyców oraz ciągłe eksploracje Czerwonej Planety.

 

 

Obecnie, świeżo po historycznym locie na Plutona i misjach poznawczych protoplanet Vesta i Ceres, jednym z głównych celów NASA jest misja sondy Juno, która zbada genezę i wewnętrzną strukturę największej planety naszego układu słonecznego. Juno otrzyma pierwsze obrazy Jowisza pod koniec sierpnia. Na początku lipca, Juno zdobyła pierwszy (niskiej rozdzielczości) obraz z orbity wokół Jowisza, a podczas trwania misji, okrąży gazowego giganta w sumie 37 razy. Agencja planuje w dalszym ciągu prowadzić badania księżyców Jowisza. Zaplanowano misję Europa, której zadaniem będzie szukanie ciekłego oceanu pod powierzchnią tego niezwykłego satelity. Nadal będą monitorowane intensywne aktywności geologiczne na Io, kolejnym księżycu Jowisza, najbardziej aktywnym wulkanicznie obiekcie w całym Układzie Słonecznym.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/47/James_Webb_Space_Telescope_2009_top.jpg

W 2018 roku NASA planuje uruchomienie nowego Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba. Będzie on następcą teleskopu Hubble'a, który niedawno zdobył zdjęcia zorz planety i stwierdził obecność słonej wody na jego największym księżycu, Ganymede. Zwany w skrócie teleskopem Webba instrument, będzie w stanie obserwować wszystkie planety i księżyce w Układzie Słonecznym, tak jak i słabe, oddalone obiekty zlokalizowane w innych częściach wszechświata. Budowa i rozdzielczość widmowa teleskopu pozwoli naukowcom obserwować każdy z tych obiektów z niespotykaną wrażliwością i zdaje się, że będzie w stanie śledzić ich aktywność geologiczną.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/64/Maven_spacecraft_full.jpg

NASA jest też bliżej niż kiedykolwiek wysłania misji załogowej na Marsa. Obecnie Opportunity i Curiosity, zautomatyzowane pojazd silnikowe, badają powierzchnię Czerwonej Planety, podczas gdy MAVEN i inne sondy nadal monitorują jej atmosferę z góry. W 2018 roku zaplanowano misję InSight, która ma na celu zbadanie wnętrza Marsa, a dwa lata później uruchomione zostaną następne generacje Mars Rover. Statek kosmiczny Orion, zaprojektowany dla czteroosobowej załogi i umożliwiający misje poza Księżyc, będzie mógł odbyć lot załogowy prawdopodobnie w 2020 r.


Najpotężniejszy radioteleskop na świecie prezentuje pierwsze zdjęcia

Miasteczko Carnarvon, 600 km na północ od Kapsztadu w Południowej Afryce, to miejsce, które wkrótce stanie się domem najpotężniejszego radioteleskopu na świecie.

 

 

Teleskop MeerKAT działa obecnie przy zaledwie jednej czwartej potencjału, ale już udało się ujawnić 1300 galaktyk w małym zakątku wszechświata, w którym dotychczas znanych było tylko 70. Obecnie zostało formalnie zatwierdzonych 16 z 32 talerzy niesamowitego teleskopu. Reszta zostanie zintegrowana w przyszłym roku w międzynarodowym Square Kilometre Array – sieci radioteleskopów SKA – która będzie miała zdumiewającą liczbę 3000 talerzy rozmieszczonych na powierzchni kilometra kwadratowego w kilku krajach.

Obrazy wytwarzane przez Meerkat, że są o wiele lepsze niż moglibyśmy się spodziewać. Ten teleskop, tylko w jednej czwartej swoich pełnych możliwości, jest już najlepszym radioteleskopem na półkuli południowej. W szczytowym okresie, będzie on 10000 razy silniejszy niż jakikolwiek inny porównywalny instrument i da nam niespotykany dostęp do informacji na temat wybuchających gwiazd, czarnych dziur, ciemnej energii i początków wszechświata – powiedział główny naukowiec SKA w RPA, Fernando Camilo.

„To pierwszy raz, kiedy afrykańska grupa krajów będzie gospodarzem globalnej infrastruktury naukowej o takim charakterze. Budujemy razem globalną infrastrukturę dla świata" – powiedział minister Nauki i Technologii RPA, Naledi Pandor.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d9/SKA_overview.jpg

Źródło: SKA Project Development Office and Swinburne Astronomy Productions/CC BY-SA 3.0

Naukowcy z 45 różnych krajów wykonali plany wykorzystania Meerkat między 2017 i 2022 r.

 


Grawitacyjny wir wokół czarnej dziury

Dr Diego Altamirano z Uniwersytetu Southampton potwierdził istnienie "wiru" grawitacyjnego wokół czarnej dziury. Odkrycie, opublikowane w czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, rozwiązuje tajemnicę, która umykała astronomom od ponad 30 lat i pozwoli im odwzorować zachowanie materii bardzo blisko czarnych dziur. Mogłoby to również otworzyć drzwi do przyszłych badań nad ogólną teorią względności Alberta Einsteina.

 

 

Materia, wpadając w czarną dziurę, nagrzewa się i promieniuje z powrotem w przestrzeń, jak promień rentgenowski. W 1980 roku astronomowie odkryli, że promieniowanie rentgenowskie pochodzące z czarnych dziur migocze – zjawisko to zwane jest Quasi Periodic Oscillation (QPO). QPOs są związane z efektem grawitacyjnym przewidywanym w ogólnej teorii względności Einsteina: wirujący obiekt tworzy rodzaj wiru grawitacyjnego.

"To jest trochę jak kręcenie łyżką w miodzie. Wyobraźmy sobie, że miód jest przestrzenią i wszystko zatopione w miodzie będzie "ciągnięte" wokół przez kręcenie łyżką", wyjaśnia Adam Ingram z Uniwersytetu w Amsterdamie, który rozpoczął pracę nad zrozumieniem QPOs w roku 2009. W rzeczywistości oznacza to, że cokolwiek będzie wirować w orbicie obiektu, będzie miało wpływ na jego ruch. Ingram opublikował dokumenty sugerujące, że QPO jest napędzany przez efekt Lense-Thirringa, gdy płaski dysk materii otaczający czarną dziurę, znany jako dysk akrecyjny wiruje do góry w kierunku czarnej dziury. Wewnętrzne uwalnianie przepływu wysoko energetycznych promieni, które uderza materią w otaczające dyski akrecyjne, powoduje, że atomy żelaza błyszczą jak fluorescencyjna tuba.

Korzystając z orbitowego obserwatorium rentgenowskiego, dr Altamirano z kolegami, obserwował QPO czarnej dziury H 1743-322.

„Po dodaniu wszystkich danych obserwacyjnych, widzieliśmy, że linia żelaza chwieje się zgodnie z przewidywaniami ogólnej teorii względności. Oznaczało to, że bezpośrednio zmierzyliśmy ruch materii w silnym polu grawitacyjnym w pobliżu czarnej dziury – po raz pierwszy efekt Lense-Thirringa został zmierzony w tak silnym polu grawitacyjnym”- powiedział.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/14/Albert_Einstein_1947.jpg

Technika ta pozwoli astronomom skartografować materię w wewnętrznych rejonach dysku akrecyjnego wokół czarnych dziur. Teoria Einsteina jest w dużej mierze niesprawdzona w tak silnych polach grawitacyjnych. Więc jeśli astronomowie mogą zrozumieć fizykę materii, która przepływa do czarnej dziury, mogą jej użyć do testowania przewidywania ogólnej teorii względności. To przełom, ponieważ badanie łączy informacje na temat czasu i energii fotonów rentgenowskich i może rozstrzygnąć 30-letnią debatę wokół pochodzenia QPOs.  


Nowa planeta karłowata odkryta w Pasie Kuipera

Niedawno odkryta planeta karłowata, o nazwie 2015 RR245, może być nawet 120 razy dalej od Słońca niż Ziemia i potrzebuje około 700 lat, aby je okrążyć – ogłosiła Międzynarodowa Unia Astronomiczna.

 

 

"Trzeba prześledzić lodowe światy za Neptunem, jak tworzą się te gigantyczne planety i jak następnie oddalają od Słońca. Pozwolą nam poskładać historię naszego Układu Słonecznego" – powiedział w oświadczeniu członek zespołu Ossos Dr Michelle Bannister z University of Victoria w Kolumbii Brytyjskiej.

Badania zidentyfikowały jak dotąd ponad 500 obiektów transneptunowych, a 2015 RR245 jest uznawana za najbardziej znaczące odkrycie.

Po raz pierwszy została zauważona przez dr JJ Kavelaars z National Research Council w Kanadzie, który zauważył go we wrześniu 2015 za pomocą Teleskopu Canada-France-Hawaii w Maunakea na Hawajach. Przez najbliższe lata planeta będzie badana i otrzyma oficjalną nazwę. Jest to największe odkrycie i jak dotąd jedyna planeta karłowata, znaleziona przez Ossos, przy współpracy 50 naukowców z różnych uczelni i instytutów na całym świecie, którzy prowadzą badania od 2013 roku.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/20/EightTNOs_pl.png

"Ossos został utworzony, aby odwzorować strukturę orbitalną w zewnętrznym Układzie Słonecznym i rozszyfrować jego historię. Chociaż nie jest on zaprojektowany tak, aby skutecznie wykrywać planety karłowate, jesteśmy zadowoleni, że znaleźliśmy jedną na tak interesującej orbicie", wyjaśnia profesor Brett Gladmana z University w Kolumbii Brytyjskiej.

On i jego koledzy uważają, że RR245 może być jedną z ostatnich odkrytych planet karłowatych, zanim w przyszłości będzie można wykorzystać lepsze przyrządy optyczne.

Odkrycie planety karłowatej, takiej jak ta, ma ogromne znaczenie dla badaczy, powiedział dla The Guardian Pedro Lacerda z the Queen’s University w Belfaście. Takie światy są "niezwykle bogate i złożone", jak wykazała analiza Nowych Horyzontów Plutona.

"To najbliższa rzecz do kapsuły czasu, która przenosi nas do narodzin Układu Słonecznego", dodał. "Można zrobić analogię do skamieniałości mówiących nam o stworzeniach, które dawno minęły. 2015 RR 245 jest znacznie mniejszy od Plutona, więc mówi nam rzeczy, których Pluton nie mógł".


Czy woda na Marsie nadaje się do picia?

W ubiegłym roku naukowcy przedstawili przekonujące dowody, że ciemne smugi na Marsie, spowodowane zostały przez płynącą wodę. Odkrycie może być dobrą wiadomością dla tych, którzy planowali załogowe misje na Czerwoną Planetę, jednak badania opublikowane przez the Journal of Physical Research, pokazują, że smugi widoczne na planecie, mogą nie być źródłem wody pitnej.

 

 

Badania wykazały, że płynąca woda może nie powodować powstawania smug, znanych jako RSL. Korzystając z kamery wysokiej rozdzielczości HiRISE umieszczonej na pokładzie Mars Reconnaissance Orbiter, naukowcy zbadali smugi w rejonie Doliny Marinera, niedaleko równika Marsa. Niektóre z tych miejsc wykazują przepływy sezonowe na bokach kanionów i pojedynczych szczytach, ale trudno powiedzieć czy smugi są spowodowane przez podziemne wody wybijające na powierzchnię planety.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e6/MRO_01.jpg

Wyniki badań oparto na szczegółowej obserwacji 41 lokalizacji RSL w częściach centralnych i wschodnich Doliny Marinera, największego systemu kanionów w Układzie Słonecznym. Liczba indywidualnych przepływów w każdej lokalizacji wahała się od kilku do ponad 1000.

"Występowanie cyklicznych nachyleń przepływów w tych kanionach jest znacznie bardziej powszechne niż wcześniej uznawano" mówi w komunikacie prasowym autor badania Mateusz Chojnacki, naukowiec z University of Arizona.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/92/VallesMarinerisHuge.jpg

Istnieje też możliwość, że niektóre rodzaje soli powierzchniowych tworzą wodę, silnie absorbując parę wodną z marsjańskiej atmosfery. Część przepływów posiada jasne, przedłużone smugi zbliżone do tych ciemnych, sezonowych, które mogą być spowodowane przez sól pozostającą po odparowaniu wody. Wody gruntowe zdolne do wytwarzania RSL, będą prawdopodobnie zbyt słone, aby mogły być wykorzystane przez ludzi.  


Strony