Sierpień 2015

Dzisiaj na nocnym niebie zagości superksiężyc

Co jakiś czas dochodzi do tego, że nasz ziemski naturalny satelita znajduje się w perygeum i jednocześnie jest pełnia. Zjawisko takie, zwane też superksiężycem ma miejsce dzisiaj wieczorem. W chwili, gdy satelita znajduje się najbliżej Ziemi następuje zjawisko astronomiczne zwane perygeum. W tym miesiącu, oczekuje się go w niedzielę 30 sierpnia. Gdy Księżyc jest tak blisko pasuje, pływy oceaniczne na Ziemi są znacznie silniejsze.

 

Wschód Księżyca nastąpi o godzinie 19:18 i będzie na nieboskłonie do rana. Tarcza srebrnego globu będzie z pewnością zauważalnie jaśniejsza niż przy zwykłej pełni. Niektórzy mogą przez to odczuwać kłopoty ze snem. Księżyc w perygeum znajdzie się w odległości 358 290 kilometrów od Ziemi.

 

Często pojawiają się sugestie, że w trakcie takiego większego niż zwykle oddziaływania grawitacyjnego Księżyca należy się spodziewać katastrof naturalnych na Ziemi. Wpływ oddziaływania grawitacyjnego naszego satelity na Ziemię jest bez wątpienia znaczący. Gdy dochodzi do tego, że zbliża się on znacznie bardziej niż zwykle może to wpływać dodatkowo na pływy oceaniczne. Można się zatem spodziewać wysokich przypływów w wielu krajach świata.

Jeszcze wyższe pływy pojawiają się, gdy siły grawitacyjne Księżyca i Słońca działają razem w jednym kierunku. Coś takiego jak przypływ stulecia występuje co około 18 lat. Niedawno przeżywaliśmy coś takiego, a następnym razem oczekuje się takiej kumulacji 3 marca 2033.

 

Za miesiąc będzie kolejny superksiężyc. Zjawisko nastąpi w niedzielę, 27 września. Będzie to największa pełnia w roku i spowoduje najsilniejsze fale. Wrześniowy Księżyc przejdzie też przez cień Ziemi, powodując całkowite zaćmienie Księżyca, które będzie wieczorem 27 września w Ameryce Północnej i Południowej oraz w godzinach porannych 28 września w Europie i w Afryce.

 

 

 

 

 


W 2022 roku na Ziemię może spaść spory deszcz meteorów

Rosyjski astronom Michaił Masłow twierdzi, że w 2022 roku mieszkańcy Ziemi będą mogli doświadczyć bardzo silnej burzy meteorów. Ze wstępnych szacunków wynika, że podczas szczytu aktywności roju w ciągu godziny, może spaść nawet do 10 tysięcy meteorów różnej wielkości.

 

Specjalista w dziedzinie astronomii, Michaił Masłow, powiedział, że w wyniku rozpadu komety 73P/Schwassmann-Wachmann, do którego doszło w 1995 roku, ludzie będą mogli zobaczyć jeden z najrzadszych niebieskich fenomenów - burzę meteorów. Według naukowców, do końca maja 2022 roku Ziemia będzie musiała przejść przez strumień cząstek z komety. W tym okresie z pewnością nastąpi znaczący deszcz meteorytów, a liczba obiektów wpadających w ziemską atmosferę może osiągnąć niespotykaną ilość.

Szczątki komety 73/Schwassmann-Wachmann

Jeśli przewidywania Masłowa się sprawdzą mieszkańcy Ziemi będą mogli zobaczyć do dziesięciu tysięcy spadających ciał niebieskich na godzinę. Ten spektakularny deszcz meteorytów, ze względu na porę dnia, można będzie obserwować przede wszystkim z Ameryki Północnej.

Naukowiec uważa, że przewidywanie tego typu zjawisk nie jest niczym trudnym o ile dysponuje się odpowiednio dużą liczbą obserwacji astronomicznych. Tego typu deszcze meteorów są konsekwencją przejścia planety przez nagromadzenie cząstek, które pozostawiają komety. Pod wpływem atmosfery szczątki te spalają się w ciągu kilku sekund spektakularnego lotu. Większość z nich nie dotrze do powierzchni Ziemi, ale nie można wykluczyć pojawiania się większych fragmentów komety 73P/Schwassmann-Wachmann.

 

 

 

 


Czarne dziury mogą pozwalać na podróże do innych Wszechświatów

Wiele teoretyzuje się na temat tego, jak działają i czym właściwie są czarne dziury, które pochłaniają dosłownie wszystko w swoim otoczeniu. Znany fizyk teoretyk Stephen Hawking zaskoczył nas właśnie swoją nową koncepcją - według niej, czarne dziury mogą funkcjonować niczym drzwi do innego Wszechświata.

 

Nowa teoria słynnego naukowca jest odpowiedzią na tzw. paradoks informacji. Ogólna teoria względności głosi, że informacja pochłonięta przez czarną dziurę zostanie zniszczona, co jednak nie zgadza się z mechaniką kwantową. Stephen Hawking starał się pogodzić te dwie wyżej wymienione sprzeczności.

 

Według niego, czarne dziury przechowują informację w horyzoncie zdarzeń, czyli w sferze która otacza te astronomiczne twory, w postaci dwuwymiarowych hologramów. Co więcej, naukowiec stwierdził że z czarnych dziur można się wydostać, ale wtedy moglibyśmy pojawić się w innym Wszechświecie.
"Czarna dziura musi być duża a jeśli się obraca, może zawierać przejście do innego Wszechświata. Lecz nie będzie można już powrócić do naszego świata" - powiedział Stephen Hawking.

Gdyby rzeczywiście było tak jak postuluje brytyjski fizyk teoretyk, czarne dziury funkcjonowałyby niczym drzwi do innych światów, ale ze względu na brak możliwości powrotu, taka podróż byłaby bardzo niebezpieczna - zakładając oczywiście że człowiek potrafiłby ją przetrwać. Uczony podsumował, że choć chętnie poleciałby w kosmos to nie ma zamiaru sprawdzać tej teorii.

 

 

Wiadomość pochodzi z portalu tylkonauka.pl

 

 

Źródło: http://tylkonauka.pl/wiadomosc/nowa-teoria-stephena-hawkinga-czarne-dziury-moga-pozwalac-podroze-innych-wszechswiatow


Część pasa Kuipera może być dowodem na istnienie dodatkowej planety w Układzie Słonecznym

Amerykański astronom z Południowozachodniego Instytutu Badawczego w Boulder w Kolorado, David Nesvorny twierdzi, że odnalazł dowody, które można nazwać śladami piątego giganta, kolejnej zapomnianej planety Układu Słonecznego. Według naukowca dowód znajduje się w obszarze pasa Kuipera, jeszcze za Plutonem.

 

W artykule opublikowanym w czasopiśmie Science, astronom z USA wyjaśnił, że obecność tak zwanego "jądra" w pasie Kuipera jest dowodem na istnienie piątego gazowego giganta, który znajdował się tam w początku tworzenia się Układu Słonecznego. Znajduje się tam bardzo dużo lodowych fragmentów, co może dowodzić, iż istniała tam kiedyś planeta wielkości Neptuna.

 

Jądrem pasa Kuipera naukowcy nazywają zestaw tysięcy obiektów transneptunowych o podobnych orbitach. David Nesvorny za pomocą modelowania komputerowego przeprowadził symulację ruchu tego "jądra" w ciągu ostatnich czterech miliardów lat. W swojej pracy, wykorzystał tak zwany model nicejski, opisujący zasady migracji planet podczas formowania się Układu Słonecznego.

 

W trakcie migracji Neptun, znajdujący się w odległości 4,2 miliarda kilometrów od Słońca, przesunął się nagle o 7,5 milionów kilometrów. Astronomowie nie wiedzą dlaczego tak się stało, podejrzewano wpływ grawitacyjny pozostałych gazowych olbrzymów zwłaszcza Urana lub Saturna, ale nie wiadomo nic o jakichkolwiek interakcjach grawitacyjnych tych planet.

 

Zdaniem Nesvornego Neptun musiał pozostawać w połączeniu grawitacyjnym z jakąś dodatkową lodową planetą i podczas jego migracji obiekt ten został wypchnięty ze swej orbity w kierunku dzisiejszego pasa Kuipera. Podczas tego procesu planeta uległa fragmentacji i dała początek tysiącom wielkich lodowych obiektów zwanych obecnie jego "jądrem" lub transneptunowcami.

 

 


Korea Południowa chce wysłać sondę kosmiczną na Księżyc

Korea Południowa chce zostać kolejnym azjatyckim krajem, który zawita na nasz Księżyc. Tamtejszy Koreański Instytut Badań nad Kosmosem chce za kilka lat wystrzelić sondę w kierunku Srebrnego Globu, a w przyszłości może nawet dojść do misji załogowej.

 

Południowokoreańska agencja pozwoliła jak dotąd na wystrzelenie kilku satelitów na orbitę okołoziemską oraz wysłanie astronautki, Yi So-yeon, na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Jednak kraj ma teraz bardziej dalekosiężne plany - już dziś powoli przygotowuje się do misji kosmicznej na nasz Księżyc.

 

W przyszłym roku omawiane będą szczegóły przyszłej sondy kosmicznej - chodzi między innymi o instrumenty, jakie zostaną umieszczone na pokładzie tej maszyny. W 2018 roku, sonda zostanie wystrzelona w kierunku Księżyca. Korea Południowa może w przyszłości wysłać tam lądownik a misje załogowe prawdopodobnie również będą brane pod uwagę.

 

 

Źródło: http://www.popularmechanics.com/space/news/a16569/south-korea-moon-mission/


Kometa, na której wylądował europejski pojazd znalazła się najbliżej Słońca

Niedawno cały astronomiczny świat pasjonował się losami misji kosmicznej Rosetta i lądownika Philae, który jako pierwszy w historii ziemski pojazd osiadł na powierzchni komety 67P/Czuriumow-Gierasimenko. Wczoraj kometa ta osiągnęła peryhelium, kiedy znalazła się 186 mln kilometrów od naszej gwiazdy.

 

Najnowsze dostępne obrazy komety pochodzące z wciąż towarzyszącego temu ciału niebieskiemu orbitera Rosetta, powstały na zaledwie kilka godzin przed upływem peryhelium. Aktywność komety jest dobrze widoczna na tych i wielu wcześniejszych obrazach. Można na nich zobaczyć wiele strumieni gazów wypływających z jądra.

Liczne dźety gazowe - Źródło: ESA/Rosetta/MPS dla OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA

Szczególną uwagę naukowców wzbudził szczególnie jeden dżet gazowy, który zaobserwowano 29 lipca, jeszcze przed peryhelium. Zdjęcia z sondy Rosetta nie pokazały niczego na ujęciu wykonanym 18 minut wcześniej i nie było nic widać również podczas kolejnego zdjęcia po następnych 18 minutach (interwał czasowy między fotografiami). Oznacza to, że niektóre emisje gazowe przebiegają tam bardzo gwałtownie.

Widoczny jasny dżet gazowy 29 lipiec podczas podejścia do Słońca - Źródło: ESA/Rosetta/MPS dla OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA

Pomiary wykonane za pomocą aparatury znajdującej się na powierzchni sondy Rosetta sugerują, że kometa wyrzuca w przestrzeń do 300 kg pary wodnej na sekundę. To odpowiednik dwóch pełnych wanien wody i jest to aż o tysiąc razy większa emisja niż odnotowano w tym samym okresie ubiegłego roku, kiedy Rosetta po raz pierwszy zbliżyła się do komety 67P/Czuriumow-Gierasimenko.

Kometa w trakcie  peryhelium - Źródło: ESA/Rosetta/MPS dla OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA

Potem emisja pary wodnej dochodziła do ilości 300 gramów na sekundę, co odpowiada dwóm szklankom wody. Oprócz gazu, kometa emituje również około 1000 kg pyłu na sekundę, co powoduje, że Rosetta operuje w bardzo niebezpiecznych warunkach.

 

 

 


Dzisiaj szczyt aktywności roju Perseidów - będzie ponad 100 meteorów na godzinę

Jak co roku 12 sierpnia następuje szczyt aktywności cyklicznego roju meteorytów zwanego jako Perseidy. Dzieje się tak ponieważ Ziemia weszła w obszar przestrzeni kosmicznej w którym znajdują się szczątki po komecie 109P/Swift-Tuttle. Efektem tego zjawiska są coroczne obserwacje tzw. spadających gwiazd.

 

Perseidy są aktywne od 20 lipca do połowy sierpnia. Ze względu na korzystną aurę pogodową ten rój meteorów stanowi ciekawą okazję do spróbowania amatorskiej astronomii gołym okiem. W szczycie będzie można zobaczyć do 100 meteorytów na godzinę, ale może się zdarzyć 200, a nawet 500 spadających obiektów na godzinę, co zdarzyło się w 1992 roku. Najlepiej prowadzić obserwacje nad ranem, wtedy ich ilość powinna być największa.

Jeden z perseidów uchwycony z ISS w sierpniu 2011 roku - źródło: NASA

Perseidy są aktywne od 20 lipca do połowy sierpnia. Większość fragmentów ma nie więcej niż kilka centymetrów, a ich prędkość przy wejściu w atmosferę jest na tyle nieduża, że smugi pozostawione po obiektach wyglądają czasami bardzo spektakularnie. .

Obserwacje tego zjawiska astronomicznego są bardzo proste, ale w celu osiągnięcia najlepszych rezultatów najlepiej udać się poza miasto., gdzie jest mniejsze zanieczyszczenie światłem. Warto też wyposażyć się w coś do leżenia, bo Perseidy najlepiej ogląda się w pozycji horyzontalnej.

 

 

 


Epicki wygląd tranzytu Księżyca na tle Ziemi

Tranzyt, czyli moment przejścia jednego ciała niebieskiego na tle dużego, to bardzo pożyteczne zjawisko. Dzięki temu ziemscy astronomowie nauczyli się wykrywać planety pozasłoneczne. NASA opublikowała właśnie sekwencję zdjęć nietypowego tranzytu - Księżyc przechodził na tle Ziemi.

 

Zdjęcia zostały wykonane z odległości około 1,6 miliona kilometrów od Ziemi i wykonał je satelita DSCOVR (Deep Space Climate Observatory). Taki widok jest osiągalny tylko z przestrzeni kosmicznej. Co ciekawe przechodzący na tle Ziemi Księżyc pokazuje swą niewidoczną stronę i dlatego obrazy te wydają się jeszcze bardziej niesamowite.

Zdjęcia zostały wykonane 16 lipca bieżącego roku. Księżyc przysłania powierzchnię naszej planety przesuwając się nad Pacyfikiem, w pobliżu Ameryki Północnej. W lewym górnym rogu zdjęcia jest Biegun Północny. Zaskakujące jest też to jak bardzo jasna jest Ziemia w porównaniu do Księżyca. Trzeba też przyznać, że nasza planeta posiada naprawdę dużego satelitę w stosunku do własnej wielkości.

 


Astronomowie odkryli grupę nietypowych asteroid, które mogą zagrozić Ziemi

Astronomowie odkryli rodzinę potencjalnie niebezpiecznych asteroid bliskich Ziemi, które zostały "wypędzone" ze swej początkowej orbity przez zderzenie swego gigantycznego przodka, asteroidy (31) Euphrosyne z jakimś innym nieznanym obiektem. Doszło do tego mniej więcej 700 milionów lat temu.

 

Grupę potencjalnie niebezpiecznych obiektów zbliżających się okresowo do Ziemi odkryto dzięki kosmicznemu teleskopowi WISE. Pracujący w podczerwieni kosmiczny teleskop jeszcze w 2013 roku został wyprowadzony z trybu uśpienia po latach eksploatacji. Celem jego pracy w trzyletniej misji stało się tym razem wypatrywanie potencjalnie niebezpiecznych asteroid. W pustce kosmosu WISE odkrył kilka asteroid o niezwykle nachylonych orbitach występujących w sąsiedztwie Ziemi. Przy obliczaniu orbit astronomowie doszli do wniosku, że należą one do tzw rodziny Euphrosyne.

Źródło: NASA

Większość planetoid i prawie wszystkie planety krążą po orbitach znajdujących się wewnątrz lub odbiegając znacznie od płaszczyzny ekliptyki (wyimaginowanej powierzchni, na której Ziemia porusza się wokół Słońca). Tylko Pluton, komety i liczne obiekty na dalekich obrzeżach Układu Słonecznego naruszają tę zasadę. Ustalono, że te ciała niebieskie są w słabym rezonansie z orbitą Saturna, a interakcja ta ostatecznie przekłada się na ich orbitę. Według uczonych ten proces powoduje wypychanie największych obiektów z rodziny Euphrosyne. Asteroidy te spotykają się z Saturnem w najdalszym punkcie swojej orbity i oddziaływanie grawitacyjne tej gigantycznej planety często wypycha je na nowe orbity, często przechodzące w pobliżu Ziemi.

Po analizach ich obecnych orbit stwierdzono, że odkryte ciała niebieskie nie stanowią teraz większego zagrożenia dla Ziemi, ale eksperci zwracają uwagę, że w przestrzeni nad i pod płaszczyzną ekliptyki mogą się ukrywać inne asteroidy, które są na tyle ciemne, że są praktycznie niewidoczne dla teleskopów optycznych. Ich znalezienie, skatalogowanie oraz ocena stwarzanego przez nie zagrożenia, to główne zajęcie astronomów zaangażowanych w poszukiwania zagrożeń dla Ziemi w ramach trwającego projektu NEOWISE.

 

 

 


W pobliżu Ziemi przeleciała asteroida przypominająca kształtem orzecha ziemnego

25 lipca, ponad 7 milionów kilometrów od naszej planety, przeleciała asteroida 1999 JD6 o dość nietypowym kształcie. Specjaliści z NASA wykorzystali ten moment do dokładniejszego przestudiowania tego ciała niebieskiego.

 

Obiekt 1999 JD6 jest mocno wydłużony i posiada około 2 kilometry długości. NASA korzystając z dwóch wielkich radioteleskopów odkryła, że wcześniej były to dwie osobne asteroidy które razem tworzyły układ podwójny - były związane ze sobą grawitacyjnie. Z czasem doszło do ich trwałego połączenia się w całość.

 

Jak powiedział Lance Benner z Jet Propulsion Laboratory, centrum badawczego NASA, około 15% asteroid przelatujących w pobliżu Ziemi o wielkości ponad 180 metrów posiada nietypowy kształt orzecha ziemnego. Asteroida 1999 JD6 ponownie zbliży się do naszej planety na taką odległość dopiero w 2054 roku.

 

 

Źródło: http://www.jpl.nasa.gov/news/news.php?feature=4675