luty 2015

Kometa SOHO-2875 może być widoczna na nocnym niebie

Nowo odkryta kometa SOHO-2875, przetrwała swoje peryhelium i teraz ma szansę stać się na tyle jasnym obiektem nocnego nieba, że powinno się udać ją zaobserwować. Kometa zyskała już też oficjalną nazwę, C/2015 D1 (SOHO) ponieważ została wypatrzona właśnie dzięki obserwatorium słonecznemu SOHO.

 

Nie wiadomo jeszcze jaką magnitudę jasności osiągnie ten obiekt, ale szacuje się, że będzie to przynajmniej jasność gwiazdowa, czyli magnitudo +6,5. Jednak ostatnie pomiary wykonane na skraju pola widzenia koronagrafów SOHO, wykazały, że 21 lutego kometa C/2015 D1 osiągnęła jasność +4. Astronomowie nie ukrywają, że to ciało niebieskie pojawiło się nagle i jest zaskakująco jasne.

Większość komet nurkujących w Słońce należy do tak zwanej grupy Kreuza. Konglomeratu lodowych fragmentów pojedynczej większej komety, która rozpadła się przed wiekami. Jednak wstępne pomiary wskazują, że C/2015 D1 nie należy do grupy Kreutza ani nie jest z nią jakoś związana. Jest to klasyczny przykład zaskakującej komety, która może być okazją do ciekawych obserwacji astronomicznych.

Pozycja komety C/2015 D1 25 lutego 2015 - źródło: Stellarium

Nowo odkrytą kometę można będzie oglądać już za kilka dni. Obecnie znajduje się nisko nad horyzontem, w okolicy gdzie jest też widoczny Mars oraz Wenus. Potem już na początku marca C/2015 D1 będzie widoczna na tle Pegaza a potem Andromedy. Z każdym dniem kometa będzie widoczna wyżej na niebie, co spowoduje, że jej obserwacje będą łatwiejsze.

Pozycja komety C/2015 D1 z dnia 2 marca 2015 - źródło: Stellarium

 

 

 

 


Naukowcy nadal nie wiedzą skąd wzięły się dziwne światła na powierzchni Ceresa

Należąca do NASA sonda kosmiczna Dawn nadal zbliża się do planety karłowatej Ceres, znajdującej się w Pasie Asteroid między Marsem a Jowiszem Kolejne zdjęcia Ceresa były wykonywane w regularnych odstępach czasu, aż zaczęły być widoczne szczegóły powierzchni. Wtedy zauważono dziwne światła na powierzchni tego globu. Ich pochodzenie do dzisiaj pozostaje nieznane.

 

Ceres jest największym ciałem niebieskim w Pasie Asteroid. Dotychczas dysponowaliśmy jedynie jego zamglonymi zdjęciami. Sonda Dawn pozwoli na dokładne zbadanie tego ciała niebieskiego. Najnowsze zdjęcie zostało wykonane 19 lutego w czasie gdy pojazd znajdował się 46 tysięcy km od powierzchni Ceresa. Widać na nim, że jasna plama to w istocie dwie plamy. Obszary te odbijają aż do 40% światła słonecznego, które do nich dociera.

 

Jedna z możliwych opcji jest taka, że te wyraźnie jaśniejsze plamy to jakiś rodzaj wulkanizmu. Konwencjonalnego lub na przykład w formie lodowego wulkanu. Oznaczałoby to, że plamy są napędzane zjawiskami pochodzenia geologicznego. Wszystko to jednak tylko spekulacje, bo konieczne są dokładniejsze badania i zdjęcia powierzchni planetoidy w wyższej rozdzielczości.

Dziwne światła zarejestrowane na Ceresie - Źródło: NASA/DAWN

O dziwnych jasnych plamach na powierzchni Ceresa z pewnością jeszcze usłyszymy. Astronomowie mają nadzieję dowiedzieć się więcej już wkrótce, ponieważ 6 marca planowane jest zakończenie podróży sondy Dawn do pierwszego jej celu.

 

 

 


Potężna czarna dziura powstała wkrótce po Wielkim Wybuchu

Uważa się, że wszystkie galaktyki mają w swoich centrach supermasywne czarne dziury, które je kształtują. Ich masy są bardzo różne od 100 do 100 tysięcy mas Słońca. Te potwory grawitacyjne rosną konsumując otaczającą je materię, w większości składającą się z gazu, pyłu i gwiazd wokół nich.

 

Niekiedy dochodzi do tego, że wielkie supermasywne czarne dziury powstają z połączenia się z dwóch lub więcej czarnych dziur. To pomaga kumulować ogromną masę tych obiektówastronomicznych. Niekiedy są one w stanie osiągnąć rozmiary mierzone w milionach lub nawet miliardach mas Słońca.

 

Aby jednak powstała tak potężna czarna dziura musi mieć ona niepohamowany apetyt, stały dostęp do materii i potrzeba na to czasu. Zazwyczaj taki wzrost trwa przez miliardy lat. Ostatnio astronomowie odkryli coś takiego i byli oszołomieni gdy zdali sobie sprawę jak wielką masę musi mieć jeden z badanych kwazarów, czyli galaktyk, o których istnieniu wiemy tylko dzięki bardzo jasnej centralnej dziurze, która niczym latarnia morska zwraca na siebie uwagę.

 

Gigantyczna czarna dziura, którą odkryto ma masę 12 miliardów Słońc i powstała zaledwie 875 mln. lat po hipotetycznym Wielkim Wybuchu. Naukowcy ogłosili w magazynie Natury, że analizowano obiekty, które powstały w bardzo wczesnym Wszechświecie. Kwazary są niezwykle jasne właśnie dlatego, że ich centralne czarne dziury pochłaniają materię tak szybko. Potwór, który znaleziono jest około 3000 razy większa od czarnej dziury Sgr A* znajdującej się w centrum naszej Drogi Mlecznej.

 

Aby jedna taka studnia grawitacyjna wzrosła do tak monstrualnej wielkości, w tak krótkim czasie, musiała konsumować materię prawie cały czas od swojego powstania i czyniła to z maksymalną możliwą prędkością. Duży rozmiar i szybkość przyrostu tej czarnej dziury, spowodował, że jest ona praktycznie najjaśniejszym obiektem w tej odległej epoce. Astronomowie mogą teraz analizować emitowane widmo światła w celu zbadania składu chemicznego wczesnego Wszechświata.

 

 

 


Zaobserwowano deszcz meteorów nad Florydą

Nad Florydą i Karoliną Południową zaobserwowano wyjątkowo liczny deszcz meteorów. Rezultatem była spora ilość doniesień o widzianych ognistych kulach na niebie.

 

Wydarzenia rozegrały się 21 lutego 2015 około 23:00 czasu lokalnego. Wiele osób twierdziło też, że słyszalne były głośne gromy dźwiękowe. To właśnie odgłosy eksplozji zwróciły ludziom uwagę na to zjawisko.

 

Warto też wspomnieć, że kilka dni temu nad USA również zaobserwowano jasny meteor spadający nad Pensylwanią. Prawdopodobnie wszystkie te przypadki są ze sobą jakoś połączone, a spadające obiekty pochodzą z tego samego źródła.

 

 


W najbliższym czasie zobaczymy szczegółowe zdjęcia najbliższych nam planet karłowatych

Termin "planeta karłowata" nie istniał do czasu gdy został zdefiniowany podczas niesławnego głosowania Międzynarodowej Unii Astronomicznej (IAU) w 2006 roku. Teraz, 9 lat później, zobaczymy po raz pierwszy z bliska dwie największe znane nam ciała niebieskie tego typu, jakie znamy w Układzie Słonecznym, czyli Plutona i Ceresa.

 

Dwie sondy kosmiczne - Dawn i New Horizons - docierają właśnie do tych obiektów astronomicznych i naukowcy mają nadzieje otrzymać zdjęcia tych planetoid w niespotykanej dotychczas rozdzielczości. Do tej pory ludzkość dysponowała tylko rozmytymi zdjęciami z kosmicznego teleskopu Hubble'a.

Porównanie jakości zdjęcia z teleskopu Hubble i z Dawn - źródło: NASA

 

Właściwie każdego dnia sonda Dawn dociera bliżej planety karłowatej Ceres. Powoduje to, że jest w stanie wykonywać obrazy z większym poziomem szczegółowości. Już teraz można wyodrębnić szczegóły ukształtowania powierzchni. Tajemnica pozostają niezwykłe białe plamy zidentyfikowane na kilku zdjęciach przesłanych na początku lutego.

Najnowsze  zdjęcia Plutona z sondy New Horizons - źródło: NASA/Johns Hopkins APL/Southwest Research Institute

 

Z kolei sonda New Horizons dotrze do Plutona w lipcu bieżącego roku. Ma dokonać dokładnej eksploracji orbitalne tego ciała niebieskiego oraz towarzyszącego mu księżyca Charona. Obecnie podróż na krańce Układu Słonecznego ciągle trwa, ale wkrótce zacnie się zbieranie danych na pełną skalę.

 

 

 


Czarna dziura stworzyła potężny kosmiczny sztorm

Supermasywna czarna dziura znajdująca się w centrum galaktyki PDS 456 stworzyła "kosmiczny wiatr" cząstek, który może zmienić losy całej galaktyki. Wygląda na to, że emisja promieniowania rozchodzi się we wszystkich kierunkach.

 

Za pomocą dwóch teleskopów rentgenowskich, naukowcy zidentyfikowali kosmiczny wiatr wiejący na zewnątrz z supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki PDS 456. Naukowcy twierdzą, że są w stanie wykazać, że to fotony światła emitowanego przez materię opadającą na czarną dziurę, tworzy ów osobliwy wiatr. Astronomowie widzieli te emisje wcześniej, ale to pierwsza obserwacja pokazująca oddalanie się tej emisji od centrum, w każdym kierunku. Tworzy to swoisty bąbel o kształcie zbliżonym do kulistego.

 

Ten kosmiczny wiatr może mieć duże znaczenie dla przyszłości galaktyki PDS 456. Spodziewane jest na przykład obniżenie dynamiki procesów gwiazdotwórczych. Naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy będzie też z biegiem czasu zmniejszenie dostępu tej centralnej czarnej dziury, do kolejnej materii, którą mogłaby skonsumować.

Obecnie PDS 456 co sekundę emituje energię jaką wypromieniowałoby z siebie ponad bilion słońc. Predkość rozchodzenia się fal promieniowania dochodzi do 1/3 predkości światła. Tak silna emisja musi przeobrazić PDS 456. Z czasem spodziewane są zakłócenia galaktycznego dysku, a w skrajnym przypadku nawet jego zniszczenie.

 

 


Odkryto nową kometę SOHO-2875

Od czasu gdy Słońce jest po stałą obserwacją ziemskich sond kosmicznych wiedza ludzkości na temat naszej dziennej gwiazdy znacznie się powiększyła. Skutkiem ubocznym stałej obserwacji Słońca jest też odkrywanie wielu komet, które pozostały by niezauważone. 19 lutego odkryto kolejną z nich.

 

Większość odkrywanych w ten sposób komet to tak zwany komety muskające, albo wprost wpadające na Słońce. Czynnikiem sprawczym jest oczywiście grawitacja naszej gwiazdy. Tym razem jednak kometa przeleciała w odległości około 70 tysięcy km od powierzchni Słońca i poleciała dalej, co być może otwiera szansę na jej późniejsze obserwacje.

 

Astronomowie nie są w stanie jej zidentyfikować więc ponieważ wypatrzono ją dopiero gdy znajdowała się w pobliżu Słońca, co było możliwe dzięki koronagrafom zamontowanym na pokładzie sondy kosmicznej SOHO i dlatego nazwano ją SOHO-2875.

Doświadczenia z kometą ISON wskazują na to, że najbardziej krytyczne będą pierwsze dni po peryhelium. SOHO-2875 już zdołała zaskoczyć naukowców z NASA, bo spodziewano się jej dezintegracji. Wygląda na to, że do niej nie doszło. Więcej informacji na temat tej komety może się pojawić za kilka tygodni.

 

 

 

Wiadomość pochodzi z portalu poświęconego Słońcu:

 

 


Niezwykła koniunkcja Marsa, Wenus i Księżyca

Każdy kto zdecyduje się wyjść dzisiaj na zewnątrz nie będzie tego żałował. Na niebie można obserwować niezwykły pokaz. Trwa koniunkcja Marsa, Wenus i Księżyca.

 

Dzisiaj, w piątek 20 lutego na niebie można zaobserwować niezwykłe zjawisko. Księżyc znajdzie się bardzo blisko Wenus i Marsa. Czerwona Planeta znajdzie się zaraz nad bardzo jasną Wenus.

Źródło: facebook

Trzy ciała niebieskie znajdą się nie dalej od siebie niż 2 stopnie. Piękny spektakl można było zobaczyć gołym okiem. Jutro obiekty te będą na naszym niebie nawet bliżej, ale moment ten wypadnie niestety w ciągu dnia.

Źródło: facebook

 

 

 


Astronomowie zidentyfikowali gwiazdę, która zbliżyła się kiedyś do Słońca na niewielką odległość

Grupa astronomów ogłosiła właśnie, że 70 tysięcy lat temu do naszego Układu Słonecznego zbliżyła się obca gwiazda. Analizy wykazały, że obiekt znajdował się dość blisko Słońca, ale jednocześnie na tyle daleko, że nie wyrządziłby żadnych szkód Ziemi i pozostałym planetom.

 

Informację taką podał międzynarodowy zespół naukowców, któremu przewodził Eric Mamajek z University of Rochester. Badania udowodniły, że obcy obiekt, gwiazda Scholza, zbliżyła się do naszego Układu Słonecznego i znajdowała się 5 razy bliżej niż czerwony karzeł Proxima Centauri.

 

Gwiazda Scholza została odkryta po raz pierwszy w 2014 roku i jest czerwonym karłem o masie 0.08 masy Słońca. Co więcej, posiada on swojego kompana, brązowego karła o masie 0.06 masy Słońca. Mówimy więc o układzie podwójnym, który na dzień dzisiejszy znajduje się w odległości około 20 lat świetlnych od nas.

 

Dokładne analizy wykazały, że 70 tys. lat temu czerwony karzeł zbliżył się do naszego Słońca na odległość 0.8 roku świetlnego, tj. 52 tys. j.a., i przeszedł przez zewnętrzną część Obłoku Oorta. Dla porównania, średnia odległość Neptuna od Słońca wynosi około 30 j.a.

 

Naukowcy są niemal na 100% pewni swoich badań oraz tego, że ten układ podwójny obecnie oddala się od nas. Bliski przelot obcej gwiazdy prawdopodobnie miał niewielki wpływ na Obłok Oorta i trajektorię ciał niebieskich. Uważa się, że gwiazda Scholza była na tyle blisko Ziemi iż można było ją momentami zobaczyć gołym okiem na nocnym niebie.

 

 

 

Źródło: http://www.rochester.edu/newscenter/scholz-star/


Strony