Październik 2014

Rosjanie odkryli asteroidę 2014 UR116, która może się zderzyć z Ziemią

Kilka dni temu, rosyjscy astronomowie odkryli kolejną niebezpieczną asteroidę poruszającą się kursem ewentualnie kolizyjnym z Ziemią. Ciało niebieskie zostało zarejestrowane za pomocą sieci zrobotyzowanych teleskopów MASTER utworzonego przez Moskiewski Uniwersytet Łomonosowa. 

 

Jeden z odkrywców, Władimir Lipunow powiedział w wywiadzie dla dziennika "Izwiestija", że zderzenie tej asteroidy z Ziemią mogłoby doprowadzić do wielkiego tsunami, którego konsekwencją mogłoby być nawet zniszczenie całej Europy.

 

Nowa asteroida została oznaczona jako 2014 UR116. Odkryto ją zaledwie dwa dni temu, gdy przeleciała obok Ziemi w odległości sto razy mniejszej niż dystans z Ziemia od Słońca. Odległość 1 496 000 kilometrów może się wydawać duża, ale w warunkach kosmicznych to bardzo niewiele. Średnia odległość z Ziemi do Księżyca wynosi około 350 tysięcy kilometrów.

Wielkość asteroidy 2014 UR116 nie jest dokładnie znana, ale szacuje się, że ma około 370 m średnicy w przekroju, a to około 20 razy więcej niż meteor czelabiński. Rosjanie klasyfikują to ciało niebieskie jako zagrożenie i umieścili je wysoko na liście potencjalnie niebezpiecznych asteroid, takich jak słynny Apophis.

 

Asteroidy dzielą się na kilka typów. Zdarzają się normalne asteroidy latające między Marsem, a Jowiszem, takie, które okazjonalnie przelatują w pobliżu orbity Ziemi, a także te potencjalnie niebezpieczne, które przekraczają orbitę Ziemi i mogą się z nią zderzyć. Nowa asteroida należy do tej drugiej grupy ciał niebieskich.

Niebezpieczeństwo zderzenia asteroidy z Ziemią jest bardzo realne. Zdarzenie takie jest bardzo niebezpieczne, a skala zniszczeń będzie zależała od miejsca trafienia. Najbardziej prawdopodobne jest uderzenie w oceany, które zajmują większą część naszej planety. Zderzenie takie wywoła silne tsunami, które zniszczy miasta przybrzeżne. Jeśli, zniszczeniu ulegnie na przykład elektrownia atomowa, to zdaniem Lipunowa, zagrozi to całemu kontynentowi.

 

Rosyjski specjalista nie chciał spekulować o dacie ewentualnej kolizji 2014 UR116 z Ziemią. Jego zdaniem jest na to jeszcze za wcześnie, bo obserwacje tego ciała niebieskiego mają tylko dwa dni historii, a to za mało, aby wyznaczać prawdopodobne trajektorie.

 

Asteroidy są stale narażone na grawitacyjny wpływ większych od siebie obiektów takich jak planety. Orbita tej asteroidy jest taka, że ​​przechodzi ona przez orbity Ziemi, Wenus i Marsa, a więc jest ona pod stałym wpływem trzech planet, względem których dostosowuje ona swoją orbitę. Zapewne, gdy ta asteroida przeleci obok Marsa, jej trajektoria nieco się zmieni. Z tego powodu można powiedzieć tylko, że przez następne dwa lata nie dojdzie do kolizji.

 

Rosyjscy astronomowie twierdzą, że dotychczas ustalona orbita asteroidy wskazuje na to, że leci ona z wnętrza Układu Słonecznego. To ten sam kierunek, z którego przyleciała asteroida, która spadła na Czelabińsk.

 


Asteroida wielkości domu minie dzisiaj Ziemię

W sobotę, 25 października bieżącego roku, astronom amator Gianluca Masi, zaobserwował nową asteroidę. Według nomenklatury astronomicznej została ona oznaczona jako 2014 UF56. Moment największego zbliżenia przypadł dzisiaj po godzinie 18:00.

 

Obiekt wielkości domu jednorodzinnego został zaobserwowany za pomocą 17-calowego teleskopu. Według naukowców jest to planetoida klasy Apollo. W tej chwili, specjaliści uważają, że średnica asteroidy wynosi około 14 metrów, ale dystans jej maksymalnego zbliżenia do powierzchni Ziemi nie został zweryfikowany. Wstępnie mówi się o 0,013 AU.

 

Asteroida tej wielkości nie zagraża naszej planecie, ale może wywołać zniszczenia lokalne. Jest to ciało niebieskie wielkości meteoru czelabińskiego, więc wystarczy zobaczyć skutki zdarzenia z 15 lutego 2013 roku, aby uzmysłowić sobie potencjalne zniszczenia na skutek kolizji.

Według astronomów, takie asteroidy nie są niczym nadzwyczajnym i są odkrywane, praktycznie co miesiąc. Obiekt ten nie będzie oczywiście jasny. Maksymalna wielkość magnitudy jasności to +16, co oznacza, że obiekt będzie można obserwować jedynie za pomocą 16-calowego teleskopu.

 

 

 


Odkryto pierwszego "lodowego giganta" poza naszym Układem Słonecznym

Dotychczasowe obserwacje pozwoliły wykryć egzoplanety skaliste, takie jak Ziemia, oraz gazowe, podobne do Jowisza. Jednak po raz pierwszy udało się również wykryć tzw. lodowego giganta, który dosłownie przypomina obecne w naszym Układzie Słonecznym planety Uran i Neptun.

 

Uran i Neptun są czasami określane przez astronomów jako "lodowe giganty", ponieważ planety te znajdują się daleko od Słońca a ich atmosfera jest niezwykle zimna - temp. wynosi znacznie poniżej -200 stopni Celsjusza. Dlatego wymienione planety zbudowane są z gazu i częściowo z lodu.

 

Międzynarodowy zespół badawczy, kierowany przez Radosława Poleskiego z Ohio State University, odkrył właśnie pierwszego pozasłonecznego, lodowego giganta, który przypomina naszego Urana i Neptuna. Znajduje się on aż 25 tysięcy lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Strzelca.

 

Astronomowie nie byli w stanie określić atmosfery tej odległej egzoplanety, jednak zauważono, że lodowy gigant orbituje wokół swoich gwiazd niemal z taką samą odległością, co Uran w naszym Układzie Słonecznym. 

 

Zespół badawczy wykorzystywał do swoich obserwacji zjawisko mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Dzięki temu odkryto, że planeta uranopodobna należy do podwójnego systemu gwiezdnego - jedna z gwiazd posiada 2/3 masy naszego Słońca, druga tylko 1/6 masy. Natomiast sama egzoplaneta posiada masę czterokrotnie większą niż Uran.

 

 

Na podstawie: Ohio State University


Przelot komety C/2013 A1 Siding Springs w okolicy Marsa ekscytuje astronomów z całego świata

Cała społeczność astronomiczna na świecie przygotowuje się na obserwacje komety C/2013 A1 Siding Springs. Jest to pierwszy znany nam przypadek pojawienia się tego obiektu w naszej przestrzeni kosmosu i od razu będzie to przelot wyjątkowy. Początkowo sądzono nawet, że kometa może się zderzyć z Marsem.

 

Kometa C/2013 A1 Siding Springs została odkryta w 3 stycznia 2013 roku przez australijskiego astronoma Roba McNaughta z Siding Spring Observatory i stąd jej nazwa. Średnica jądra tego ciała niebieskiego szacowana jest na 50 km, a prędkość, z jaką się porusza to 56 km/s.

 

Gdy wytyczono pierwsze trajektorie lotu tego ciała niebieskiego okazało się, że może być ona na kursie kolizyjnym z Marsem. Gdyby doszło do zderzenia jego energia wyniosłaby 20 miliardów megaton. Jednak po zgromadzeniu większej ilości danych okazało się, że kometa jednak minie Czerwoną Planetę o mniej więcej 140 tysięcy kilometrów. To nadal bardzo blisko i jest to też świetna okazja do pogłębienia nieco poziomu wiedzy na temat tych wciąż tajemniczych obiektów.

 

Naukowcy obawiają się, że przelot może się wiązać z realnym zagrożeniem dla ziemskich orbiterów Marsa. Największe zbliżenie nastąpi 19 października 2014 roku, czyli w najbliższą niedzielę.

Trajektoria wytyczona przez NASA - źródło: JPL/NASA

Niewielka odległość dzieląca Marsa i kometę może spowodować, że obłoki gazu i pyłu rozciągające się czasami na miliony kilometrów spowiją całą planetę. Można się spodziewać, że konsekwencją tego zjawiska będą liczne deszcze meteorów, które może udać się zaobserwować ziemskim łazikom przemierzającym powierzchnię Marsa.

 

Specjaliści zwracają uwagę, że tak bliski przelot komety to wydarzenie, do którego dochodzi raz na milion lat. Aby wykorzystać nadarzającą się okazję planuje się wykorzystanie wszelkich dostępnych aparatów kosmicznych z teleskopem Hubble'a, Neowise, HiRISE i innych.

 

Dodatkowo ze względu na znaczne zbliżenie do Marsa do obserwacji wykorzystane zostanie wiele orbiterów znajdujących się na jego orbicie oraz wszystkie łaziki poruszających się na powierzchni. Na Ziemi dogodne warunki do prowadzenia obserwacji astronomicznych będą niestety tylko na półkuli południowej.

 

 

Zobacz również:

http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/w-pazdzierniku-w-bliskiej-odleglosci-marsa-przeleci-kometa-c2013-a1-siding-spring

http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/rekordowo-bliskie-spotkanie-komety-siding-springs-marsem-juz-w-pazdzierniku-2014

 


Sonda Rosetta sfotografowała na powierzchni komety skały, przypominające piramidy

Należąca do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) sonda Rosetta zbliżyła się do komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko i przesłała kilka interesujących zdjęć. Okazało się iż na jej powierzchni znajdują się skały w kształcie piramid.

 

Jedno ze zdjęć bardzo zaciekawiło naukowców - przedstawia ono grupę skał które swoim kształem przypominają piramidy. Największa z nich ma 25 metrów wysokości i natychmiast otrzymała nazwę "Cheops" na cześć egipskiej piramidy.

ESA/Rosetta/NAVCAM

 

W ostatnich dniach, sonda Rosetta znacznie zbliżyła się do komety. 9 października rozpoczęła obserwację tego obiektu z odległości około 10 kilometrów. Pozwoliło to na wykonanie jeszcze bardziej dokładnych zdjęć.

Skała piramidopodobna "Cheops" - źródło: ESA/Rosetta/MPS

 

Już za kilka tygodni, misja kosmiczna wejdzie w kolejną fazę. Sonda Rosetta wypuści lądownik Philae, który ma wylądować na powierzchni komety. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to lądowanie nastąpi 11 listopada i będzie to pierwsze w historii lądowanie na powierzchni komety.

 

 

Źródło: Space.com


Powstała najdokładniejsza jak dotąd mapa pogodowa odległej egzoplanety

Planeta WASP-43b, odkryta po raz pierwszy w 2011 roku, jest wielkości Jowisza lecz posiada dwukrotnie większą masę i znajduje się 260 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Sekstantu. To właśnie ona była obiektem badań naukowców, którzy stworzyli jej dokładną mapę pogodową. Egzoplaneta, ze względu na ekstremalne warunki, nie nadaje się do zamieszkania przez ludzi.

 

Obserwacje wspomnianej wcześniej egzoplanety prowadzono za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Wszystkie badania potrwały cztery dni a astronomowie po raz pierwszy obserwowali trzy pełne obiegi egzoplanety wokół swojej gwiazdy macierzystej. Jeden rok na planecie WASP-43b trwa około 19 godzin.

 

Jak wykazały badania, na tej egzoplanecie panują wręcz ekstremalne warunki - wiatry wieją tam z prędkością dźwięku. Bardzo interesujące jest również to, że WASP-43b orbituje wokół swojej gwiazdy dokładnie tak, jak robi to Księżyc względem Ziemi. Gdybyśmy obserwowali egzoplanetę z jej gwiazdy, przez cały czas widzielibyśmy tylko jedną jej stronę.

Źródło: NASA/ESA/Z. Levay

 

Na stronie widocznej, temperatura wynosi przez cały czas ponad 1 600 stopni Celsjusza, natomiast po stronie niewidocznej - prawie 550 stopni Celsjusza. Badania atmosfery wykazały również, że znajduje się w niej para woda. Astronomowie zastanawiają się w jaki sposób ta egzoplaneta mogła zbliżyć się do swojej gwiazdy na taką odległość.

 

 

Źródło: Space.com


Polscy astronomowie odkryli gwiezdny most między Obłokami Magellana

Obłoki Magellana to dwie karłowate galaktyki, które orbitują wokół Drogi Mlecznej. Polscy naukowcy, korzystając z amerykańskiego obserwatorium astronomicznego w Las Campanas w Chile, odkryli tzw. gwiezdny most, który łączy Wielki Obłok Magellana i jego mniejszego sąsiada.

 

Odkrycie gwiezdnego mostu stwierdzono na podstawie mapy gęstości gwiazdozbiorów, która została stworzona z danych, jakie zebrali astronomowie z Optical Gravitational Lensing Experiment (OGLE). Stwierdzono iż młoda populacja gwiazd, jaka występuje głównie w zachodniej części obszaru Mostu Magellana, wraz z młodą populacją jaką odkryto we wschodniej części mostu, tworzą połączenie pomiędzy obiema galaktykami.

Źródło: OGLE

Zaprezentowana mapa gęstości tworzy pierwszy jednolity zestaw danych na temat populacji gwiazd w obszarze między Obłokami Magellana. Przeprowadzone badania pozwolą stworzyć nowe modele Drogi Mlecznej i Obłoków Magellana oraz symulacje interakcji między nimi.

 

 

Na podstawie: Astrowatch.net


Sonda Cassini zaobserwowała tajemniczą formację na morzu Tytana

Największy księżyc Saturna, Tytan, jest bardzo interesującym obiektem w naszym Układzie Słonecznym. Staje się on również coraz bardziej tajemniczy - zwłaszcza po tym jak sonda Cassini odkryła dziwną formację na morzu Ligeia Mare.

 

Naukowcy są niezwykle zainteresowani Tytanem ze względu na jego budowę oraz możliwość istnienia życia. Jeśli więc rozpocznie się jakaś misja kosmiczna, która będzia miała za zadanie odnaleźć życie w naszym Układzie Słonecznym, chociażby pod postacią jakiejś bakterii, to Tytan najprawdopodobniej będzie pierwszym z kandydatów.

 

Tymczasem największy księżyc Saturna jeszcze bardziej zainteresował badaczy, gdy sonda Cassini, po raz pierwszy w lipcu 2012 roku, wypatrzyła na morzu Ligeia Mare tajemnicze formacje. Najnowsze zdjęcia, wykonane w sierpniu bieżącego roku, ponownie wskazują jakiś jasny obiekt, który wygląda nieco inaczej niż dwa lata temu.

Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASI/Cornell

 

Uczeni nie ukrywają zafascynowania i przyznają wprost iż nie wiedzą co to może być. Stwierdzono jedynie, że nauka kocha tajemnice i jedyne co pozostało to prowadzenie dalszych obserwacji. Niektórzy sugerują, że tajemnicza formacja to wydobywająca się na powierzchnię materia, która pochodzi z głębin tego morza.