Wrzesień 2014

Czy Wielki Wybuch był skutkiem otworzenia się białej dziury?

Jak powstał nasz Wszechświat? Teoria Wielkiego Wybuchu nie jest akceptowana przez wszystkich ale ogólnie jest traktowana jako bardzo prawdopodobna. Wszechświat miał powstać kilkanaście miliardów lat temu właśnie poprzez wybuch.

 

Jak twierdzą uczeni, wraz z Wielkim Wybuchem miał powstać Wszechświat, przestrzeń, materia i czas. Jednak co mogło istnieć przed Wielkim Wybuchem? Pozostaje nam jedynie teoretyzować. Zresztą wszystko co dziś wiemy powstało właśnie dzięki prowadzonym obserwacjom, tworzeniu rozmaitych teorii, ich analizowaniu, potwierdzaniu lub odrzucaniu.

 

Śmierć ogromnych gwiazd kończy się powstawaniem czarnych dziur. Jest to obszar, który pochłania dosłownie wszystko, łącznie ze światłem. Przy założeniu, że czarne dziury rzeczywiście istnieją, niejeden naukowiec zapewne zastanawiał się co może być po drugiej stronie. Niestety w najbliższym czasie nie będziemy mieli takiej możliwości, aby to sprawdzić.

 

Jeśli jednak istnieją czarne dziury, które pochłaniają wszystko, czy mogą więc istnieć także białe dziury? Obiekt taki, który byłby przeciwieństwem czarnej dziury, został po raz pierwszy opisany przez Freda Hoyle'a, brytyjskiego astronoma, kosmologa, matematyka i astrofizyka teoretycznego.

 

Korzystając z logiki - skoro czarna dziura pochłania materię i jest czymś w rodzaju "wejściem", powinna również istnieć biała dziura, która wyrzucałaby całą materię. Byłaby więc "wyjściem". Co więcej, obie dziury byłyby ze sobą połączone. W 1921 roku, Albert Einstein i Nathan Rosen zaproponowali istnienie tunelu, który łączyłby czarną i białą dziurę.

Zakładając iż śmierć gwiazdy prowadzi do powstania czarnej dziury, "po drugiej stronie" musiałaby więc postać biała dziura. W naszym Wszechświecie istnieje podobno mnóstwo czarnych dziur, które być może zaprowadziłyby nas w inne miejsce, np. do innej galaktyki.

 

Niektórzy uczeni twierdzą nawet, że Wielki Wybuch, który miał dać początek dla naszego Wszechświata, był właśnie skutkiem otworzenia się białej dziury. Idąc tym tokiem rozumowania, nasz Wszechświat powstałby w wyniku śmierci gwiazdy i utworzenia się czarnej dziury w innym Wszechświecie. Czy tak właśnie mógł powstać nasz Wszechświat?

 

 

 


Egzoplaneta wielkości Neptuna posiada parę wodną w swojej atmosferze

Planeta HAT-P-11b, określana również jako Kepler-3 b, znajduje się w gwiazdozbiorze Łabędzia, około 120 lat świetlnych od Ziemi. Najnowsze badania wykazały, że w jej atmosferze znajdują się duże ilości pary wodnej i wodoru.

 

Kepler-3 b przypomina swoim rozmiarem planetę Neptun. Według szacunków, jest 4.7 razy większy od Ziemi i ma masę 25-krotnie większą od naszej planety. Dla porównania, Neptun jest prawie 4 razy większy od Ziemi i posiada 17 razy większą masę. Informacja o odkryciu tego ciała niebieskiego pojawiła się na początku 2009 roku, gdy Kepler-3 b przechodził przez tarczę swojej gwiazdy.

 

Niedawne badania atmosfery tej egzoplanety miały miejsce przy tej samej okazji, gdy miał miejsce tranzyt. Zespół naukowców zdobył dane spektograficzne korzystając z trzech teleskopów kosmicznych - Hubble'a, Spitzera i Keplera.

 

Przeprowadzając dokładne analizy, wykryto w atmosferze parę wodną, wodór i małe ilości pierwiastków ciężkich. Tym samym stwierdzono, że Kepler-3 b jest pierwszą planetą pozasłoneczą o tak małych rozmiarach, która posiada wodę w swojej atmosferze.

 

 

Źródło: Ars Technica


W obłoku molekularnym Sagittarius B2 odkryto złożoną cząsteczkę organiczną

Naukowcy badali jeden z największych obłoków molekularnych gazu i pyłu w Drodze Mlecznej - Sagittarius B2, który znajduje się 27 tys. lat świetlnych od Ziemi. W trakcie analiz udało się odkryć cyjanek izopropylowy o rozgałęzionej strukturze węgla.

 

Według odkrywców, związek chemiczny przypomina aminokwasy, które przyczyniły się do powstania życia na Ziemi. Stąd też naukowcy uważają, że budulec życia może być rozpowszechniony w całej galaktyce. Dotychczas odkrywano różne cząsteczki w przestrzeni międzygwiezdnej ale cyjanek izopropylowy jest wyjątkowy, ponieważ posiada rozbudowaną strukturę węgla.

 

Głównym autorem badań jest dr Arnaud Belloche z Max Planck Institute for Radio Astronomy. Powiedział on, że aminokwasy na Ziemi są budulcem białek a białka są bardzo ważne dla życia. W tym momencie znów powróciło pytanie, czy w naszej galaktyce, oprócz na naszej planecie oczywiście, istnieje jeszcze jakieś życie.

 

Odkryte cząsteczki emitują promieniowanie które zostało wykryte w postaci fal radiowych przez 20 teleskopów w Atacama Large Millimeter Array w Chile. W Sagittariusie B2 znaleziono w przeszłości alkohol winylowy i mrówczan etylu, jednak najnowsze odkrycie jest zdecydowanie najbardziej interesujące.

 

 

Źródło: http://www.space.com/27262-space-dust-molecule-origins-of-life.html


Naukowiec twierdzi, że czarne dziury nie istnieją i posiada na to dowód

Gdy gwiazda o wielokrotnie większej masie niż Słońce kończy swój żywot, zapada się w sobie i powstaje osobliwość. Tak przynajmniej uważa większość naukowców ale teraz stwierdzono, że czarne dziury mogą w rzeczywistości w ogóle nie istnieć.

 

Profesor Laura Mersini-Houghton z University of North Carolina w Chapel Hill powiedziała, że czarne dziury nie mogą istnieć. Co więcej przeprowadziła badania i, jak twierdzi, posiada dowód matematyczny, który potwierdza jej zaskakującą dla wielu naukowców teorię.

 

Jej zdaniem gdy gwiazda umiera, uwalnia promieniowanie Hawkinga i wyrzuca z siebie masę z taką intensywnością iż nie jest w stanie zamienić się w czarną dziurę. Zanim mogłaby z niej powstać czarna dziura, gwiazda puchnie i eksploduje. Mersini-Houghton twierdzi również, że udało jej się pogodzić dwie przeciwstawne teorie - teorię względności Einsteina i mechanikę kwantową.
"Wciąż jestem zszokowana swoimi wynikami. Zajmuję się tym zagadnieniem od 50 lat" - powiedziała Laura Mersini-Houghton.
Naukowiec posiada dowód matematyczny, który ma popierać jej teorię. Nie wszyscy uczeni zgadzają się z jej twierdzeniami ale jej badania zapewne zostaną poddane odpowiedniej analizie. Jeśli teoria profesora Mersini-Houghton okaże się prawdziwa, może one podważyć teorię Wielkiego Wybuchu, którą zdaje się dziś popierać wielu naukowców.

 

 

Źródło: http://arxiv.org/pdf/1406.1525v1.pdf


Nowe zdjęcie skutków kolizji ogromnej galaktyki NGC 6872

Oto najnowsze zdjęcie z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, pokazujące parę kolidujących galaktyk. Jedna z nich to galaktyka spiralna NGC 6872 a druga IC 4970.

 

Zdjęcie uzyskano dzięki instrumentowi Wide Field Planetary Camera 2 zamontowanemu na kosmicznym teleskopie Hubble'a. Widzimy na nim galaktykę NGC 6872 znajdującą się w gwiazdozbiorze Pawia. Jej nietypowy kształt jest spowodowane interakcją z mniejszą galaktyką IC 4970. Oba obiekty są oddalone od ziemi o około 300 milionów lat świetlnych.

 

Galaktyka NGC 6872 ma długość ponad 500 tysięcy lat świetlnych i jest drugą co do wielkości galaktyką spiralną kiedykolwiek odkrytą. Jej wielkość przekracza tylko NGC 262, która ma niesamowitą średnicę 1,3 mln lat świetlnych!

Jeśli porównamy NGC 6872 do naszej macierzystej galaktyki Drogi Mlecznej, która ma około 120 000 lat świetlnych, to NGC 6872 mniej więcej pięć razy większa. Prawdopodobnie zauważalne zniekształcenie struktury galaktyk jest śladem "niedawnego" przejścia przez ramię galaktyki, IC 4970, stało się to około 130 milionów lat temu.

Astronomowie już jakiś czas temu zauważyli, że NGC 6872 prawdopodobnie zawiera stosunkowo mało wolnego wodoru, który jest podstawowym elementem do tworzenia nowych gwiazdy. Oznacza to, że gdyby nie to oddziaływanie może nie byłoby budulca potrzebnego do powstawania gwiazd.

 

 

 


Satelita MAVEN znalazł się na orbicie Marsa - za miesiąc może go zniszczyć kometa

Dzisiaj, 22 września 2014 roku na orbicie wokół Marsa znalazł się amerykański satelita naukowy MAVEN, który został wystrzelony niemal rok temu. Sonda weszła na orbitę czerwonej planety po trwającej ponad 10 miesięcy podróży, w trakcie której ziemski pojazd przeleciał ponad 700 mln kilometrów.

 

Głównym zadaniem sondy MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution) jest ustalenie dlaczego klimat na Marsie, które kiedyś według naukowców sprzyjał istnieniu życia, w końcu stał się zimny i suchy.

 

MAVEN będzie na dosyć niskiej orbicie tak, aby był w stanie prowadzić stałe pomiary wyższych partii atmosfery Marsa. W planach są też analizy marsjańskiej jonosfery oraz pomiary cząstek elementarnych wiatru słonecznego.

W środę na orbicie Marsa znajdzie się też jeszcze jeden satelita naukowy. Tym razem będzie to pierwszy pojazd międzyplanetarny wyprodukowane w Indiach. Tak jak MAVEN będzie badać atmosferę planety, ale oprócz tego wykona liczne zdjęcia jej powierzchni.

Tak się składa, że już 19 października w pobliżu Marsa przeleci bardzo blisko kometa C/2012-A1 (Siding Spring). Początkowo sugerowano wręcz, że to ciało niebieskie może uderzyć w powierzchnię planety, ale najnowsze przewidywania zakładają, że kometa minie Marsa o około 132 tysiące km.

Dla okrążających czerwoną planetę orbiterów może to być czas próby. W sumie e krytycznym momencie będzie ich aż 5. Należeć będą do NASA, ESA i hinduskiego ISRO. Prędkość kątowa komety i ciągnących się za nią szczątków to aż 56 km/s, więc nawet niewielkie fragmenty kosmicznego gruzu ciągnącego się w komie mogą zniszczyć ziemskie pojazdy.

 

 


Radioteleskopy uchwyciły sondę kosmiczną Voyager 1

Sonda kosmiczna Voyager 1, odlatuje od naszej planety już 37 lat. W tym czasie ziemski pojazd przeleciał miliardy kilometrów. Teraz postanowiono spróbować zlokalizować tę sondę dzięki sieci radioteleskopów.

 

Poniższe zdjęcie przedstawia radioobraz sondy kosmicznej Voyager 1, który został wykonany za pomocą radioteleskopu VLBA (Very Long Baseline Array), który składa się z zestawu 10 radioteleskopów rozsianych na terytorium od Hawajów po Wyspy Dziewicze.

Specjaliści używający VLBA zdołali złapać słaby sygnał radiowy odległej sondy. W rzeczywistości jest to tylko blady punkt. Jest to w tej chwili najbardziej odległy od Ziemi obiekt, który został utworzony przez człowieka.

 

Siła sygnału radiowego Voyagera 1 to jedynie około 22 waty. Jest on jednak specjalnie skierowany w stronę Ziemi. Jednak maszyna ta jest teraz około 15 miliardów km od naszej planety więc jego moc staje się teraz z naszej perspektywy jeszcze mniejsza.

 

Według NASA radioteleskopy z VLBA wypatrzyły sygnał Voyagera 1 zaraz po tym gdy rzekomo opuścił heliosferę, czyli obszar oddziaływania aktywności słonecznej tworzącej swoisty bąbel wokół Układu Słonecznego. Obserwacji dokonano 21 lutego 2014 roku.

Najprawdopodobniej w ciągu najbliższych 5 do 10 lat sonda zamilknie na zawsze i nie będziemy w stanie ustalić dokładnie gdzie się znajduje. Ta najdalej wysłana ziemska sonda kosmiczna oddala się od swojej macierzystej planety z prędkością około 60 tysięcy kilometrów na godzinę.

 

Oprócz VLBA również radioteleskop Green Bank Telescope (GBT), jest w stanie z łatwością wykryć sygnał Voyagera. Jest go w stanie wyizolować z tła w mniej niż sekundę.

 

 


Teleskop Hubble'a sfotografował niebiesą poświatę nieregularnej galaktyki IC 559

Daleko za gwiazdami, które świecą w konstelacji Lwa, znajduje się galaktyka nieregularną IC 559. Nie jest to typowa galaktyka. Nieregularny kształt i wygląd niebieski kolor jasnych młodych gwiazd tworzy niezwykły widok.

 

To, co wygląda jak rozproszone chmury, w rzeczywistości jest pełne gazu i pyłu, które dają podstawę do procesów gwiazdotwórczych, których finałem jest powstawanie nowych gwiazd.

Poprzednie zdjęcie galaktyki IC 559 - źródło: SDSS

Galaktyka IC 559 została odkryta w 1893 roku. Różni się ona od innych galaktyk ze względu na brak symetrycznej formy spirali. To dlatego astronomowie klasyfikują ją do grupy galaktyk nieregularnych. Jednak w tym konkretnym przypadku są pewne poszlaki wskazujące na obecność struktury spiralnej w przeszłości.

Nowe zdjęcie IC 559  - żródło: NASA/HST

Najnowszy obraz tego obiektu astronomicznego wykonano za pomocą Wide Field Camera 3, zainstalowanego na Kosmicznym Teleskopie Hubble'a i zostało wykonane w szerokim zakresie długości fal, które obejmują ultrafiolet, światło widzialne i zakresy podczerwone.

 

 

Na podstawie: NASA


Podwójna asteroida 2002 CE26 minie dzisiaj Ziemię

Kolejna asteroida przeleci w okolicy Ziemi. Tym razem mamy do czynienia z ciekawym obiektem, a właściwie dwoma obiektami, ponieważ oficjalnie jest to asteroida binarna.

 

Ciało niebieskie oznaczone jako 2002 CE26 zbliży się dzisiaj na odległość 0,123 AU, co odpowiada dystansowi wyrażonemu w postaci 18,4 miliona km. To znacznie dalej niż 40 tysięcy kilometrów, w jakiej to odległości przeleciał w niedzielę asteroida 2014 RC, ale w skali kosmicznej to jednak stosunkowo bliski przelot.

 

2002 CE26 został odkryty 10 lutego 2002 roku. Udało się tego dokonać dzięki programowi Lincoln Near-Earth Asteroid Research (LINEAR). Obecnie astronomowie z NASA już od 5 września wykorzystują swój radar Goldstone umiejscowiony na pustyni Mojave, dzięki czemu ma się udać dokonanie dokładnego mapowania powierzchni obu powiązanych grawitacyjnie ciał niebieskich.

Do tej pory ustalono, że większa z kosmicznych skał ma 3,5 km średnicy, a mniejsza mniej więcej 300 metrów. Wstępne dane radarowe wskazują na to, że ta mniejsza asteroida może mieć dodatkowo swój własny księżyc, co spowodowałoby, że z binarnego, układ ten zostałby uznany za potrójny. Szczytowa jasność, jaką powinien osiągnąć obiekt 2002 CE26 jest szacowana na magnitudo +14.

 

 


Ostatni superksiężyc z triady będzie już 8 września

W czasie minionych wakacji aż dwukrotnie mogliśmy obserwować tak zwany superksiężyc. Jutro będziemy mieli okazje do tego, aby zobaczyć to zjawsko po raz trzeci w tym roku, dlatego nazywa się to triadą.





Z superksiężycem mamy do czynienia wtedy gdy Księżyc w perygeum znajduje się w linii ze Słońcem i Ziemią. Gdy w takim ustawieniu jest on w pełni możemy podziwiać zdecydowanie większą tarczę księżycową.

 

Moment największego zbliżenia ziemskiego satelity wystąpi dzisiaj wieczorem o 19:38 czasu uniwersalnego. Księżyc znajdzie się wówczas w odległosci 356 896 kilometrów. W okresie gdy dochodzi do takiego zbliżenia jego tarcza świeci 15% jaśniej i jest około 7% większa niż przy normalnej pełni.

 

 


Strony