Sierpień 2014

Określono na nowo odległość z Ziemi do Plejad

Gromada otwarta gwiazd zwana Plejadami lub M45, to wdzięczny cel obserwacji astronomicznych. Można ją zauważyć nawet gołym okiem, ale dużo lepiej posłużyć się jakąś optyką, nawet lornetką. Naukowcy ustalili niedawno precyzyjną odległość do tego układu.

 

Rozmieszczenie gwiazd tej gromady otwartej zadziwiająco przypomina układ znany jako słynna Wielka Niedźwiedzica, tylko w miniaturze. Plejady to stosunkowo młody twór, liczący 100 milionów lat i dlatego jest to bardzo wdzięczne pole badań dla astrofizyków. Wszystkie gwiazdy znajdujące się tam powstały z jednego obłoku gazu, ale mają różne masy.

Plejady - autor: Jack Newton

Najnowsze pomiary odległości jaka dzieli nas od Plejad wskazują na to, że ta wyznaczona w 1989 roku, a dokonana przez należącego do ESA satelitę Hipparcos, okazała się błędna. Wtedy ustalono, że gromada znajduje się 390 lat świetlnych od nas.

Wygląda na to, że pomiary wykonane za pomocą spiętych w sieć naziemnych radioteleskopów (Very Long Baseline Array-VLBA) potwierdzają, że satelita ESA wprowadził naukowców w błąd. Oszacowano, że rzeczywista odległość Plejad od Ziemi to 443 lata świetlne. To bardzo ważne, aby znać precyzyjnie tę odległość, ponieważ Plejady są doskonałym punktem odniesienia pozwalającym nam na szacowanie odległości znacznie dalszych obiektów.

Na naszym niebie gromada M45 jest najlepiej widoczna od października do marca. Można ją znaleźć w gwiazdozbiorze Byka.

 


Plankton morski na stacji ISS dowodem że życie pochodzi z kosmosu, twierdzi uczony

Niedawno dowiedzieliśmy się, że na powierzchni Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) niespodziewanie odkryto plankton morski. Jeden z naukowców stwierdził iż jest to dowód na teorię, według której życie przybyło na Ziemię z przestrzeni kosmicznej.

 

Plankton został odkryty zupełnie przypadkiem podczas rutynowego czyszczenia okien. Nie ustalono jednak, czy plankton jest żywy bądź martwy, choć potwierdzono już, że bakterie są w stanie przeżyć w przestrzeni kosmicznej. Naukowcy zaczęli zastanawiać się nad pochodzeniem planktonu.

 

Profesor Chandra Wickramasinghe z Centrum Astrobiologicznego w Buckingham stwierdził, że plankton morski na powierzchni ISS potwierdza teorię panspermii, według której życie przybyło z kosmosu. Dodał również, że wcześniej odkryto okrzemki w meteorytach, które upadły na naszą planetę.

 

Zdaniem naukowca, plankton pochodzi z kosmosu i nie ma na to innego wyjaśnienia. Jest to również przytłaczający dowód który potwierdza teorię, że całe życie na Błękitnej Planecie - bakterie, rośliny, zwierzęta oraz ludzie, pochodzi w rzeczywistości z kosmosu.

 

 

Źródło: Dailymail.co.uk


Asteroida 1950 DA nie rozpada się, choć obraca się z ogromną prędkością

Istnieje 0,3% szansy na to, że ogromna asteroida uderzy w Ziemię 16 marca 2880 roku. Jednak nie z tego powodu to ciało niebieskie jest obiektem zainteresowania naukowców. Asteroida obraca się z bardzo dużą prędkością, a mimo to, nie rozpada się.

 

Obiekt o którym mowa posiada średnicę ok. 1 kilometra i według naukowców, może uderzyć w naszą planetę za 867 lat, choć ryzyko jest raczej niewielkie. Badania przeprowadzone przez uczonych z Uniwersytetu w Tennessee wykazały, że asteroida ta wykonuje pełny obrót w ciągu dwóch godzin i sześciu minut. Jest to bardzo szybko jak na obiekt o takich rozmiarach.

 

Naukowcy zastanawiają się, dlaczego asteroida jeszcze się nie rozpadła i nawet nie posiada oznak rozpadania się pod wpływem prędkości obrotowej. Obliczono temperaturę i gęstość tego ciała niebieskiego i stwierdzono, że limit prędkości obrotowej został przekroczony. Podejrzewa się, że asteroida wciąż jest w jednym kawałku przez siły kohezji, choć pewności co do tego nie ma.

 

 

Źródło: Dailymail.co.uk


Szczyt roju Perseidów wystąpi w nocy z 12 na 13 sierpnia

W sierpniu tradycyjnie wszyscy amatorzy astronomii wyczekują na przelot roju meteorów, Perseidów. Jest to pozostałość po przelocie komety 109P/Swift-Tuttle. Każdego lata, nasza planeta przechodzi przez tę chmurę pyłu. Jest to główny dostarczyciel tak zwanych spadających gwiazd widocznych w sezonie letnim.

 

Największa aktywność roju jest spodziewana w nocy z 12 na 13 sierpnia. Będzie wtedy można zobaczyć do 100 spadających gwiazd na godzinę. Oczywiście jest to prognoza średniej aktywności, ponieważ może się zdarzyć 200, a nawet 500 spadających obiektów na godzinę, co zdarzyło się w 1992 roku.

Źródło: Twitter / @LosAlamosNatLab

Oglądanie Perseidów może jednak utrudniać Księżyc, który jest akurat w pełni i na dodatek w perygeum, czyli jego tarcza będzie zauważalnie większa, co spowoduje zanieczyszczenie nieba światłem. Mimo to warto zaopatrzyć się w karimatę, kocyk i w pozycji horyzontalnej, pooglądać niebo i to, co daje natura.

 

 

 


Sonda Rosetta weszła na orbitę komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko

Zgodnie z oczekiwaniami dzisiaj, tj. 6 sierpnia 2014 roku, na orbitę komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko weszła europejska sonda kosmiczna Rosetta. Do centrum obsługi lotu spływają już pierwsze niesamowite zbliżenia jądra komety.

 

Po dziesięciu latach kosmicznej wędrówki doszło do kulminacyjnego momentu misji europejskiej sondy kosmicznej Rosetta. Od kilku dni dostajemy coraz lepsze zdjęcia komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Najnowsze z nich są wykonane z odległości zaledwie 120 kilometrów od jej powierzchni.

Źródło: ESA/Rosetta/MPS

Widać rozmaite struktury terenowe jądra. Cześć z nich ma ostre krawędzie, a cześć wręcz przeciwnie. Podejrzewa się, że jądro to powstało poprzez zespolenie dwóch komet, które kiedyś mogły się zderzyć. Świadczy o tym nieregularny jej nieregularny kształt.

Źródło: ESA/Rosetta/MPS

W ciągu następnych miesięcy kometa znajdzie się jeszcze bliżej powierzchni jądra. W maksymalnym zbliżeniu dystans ten zmniejszy się do 10 kilometrów. Jest to konieczne aby udała się skomplikowana faza lądowania na komecie 67P/Czuriumow-Gierasimienko, którego ma dokonać lądownik Philae. Stanie się to jednak dopiero w nadchodzących miesiącach. Rosetta pozostanie na orbicie tej komety przynajmniej do końca 2015 roku.

 

 


Na księżycu Jowisza wybuchają wulkany

W sierpniu zeszłego roku, w ciągu dwóch tygodni zaobserwowano trzy duże erupcje wulkanów na księżycu Jowisza, Io. W wyniku tych zjawisk doszło do wyrzutów substancji wulkanicznej, która wzrastała raz za razem na setki kilometrów nad powierzchnię.

 

Naukowcy zrozumieli dzięki temu, że takie zjawiska jak erupcje wulkaniczne są na Io czymś typowym i występują częściej niż zakładano. Przedtem sądzono, że zwykle widzi się jeden wyrzut co dwa lata. Dlatego właśnie te erupcje są stosunkowo rzadkie, zwłaszcza ze względu na ich wielkość i zaskakująco wysokie emisje cieplne.

Wszystkim trzem wybuchom, w tym najpotężniejszego, który wystąpił 29 sierpnia 2013 r., towarzyszyły również zjawiska dodatkowe takie jak pęknięcia powierzchni. Długość niektórych z nich wynosiła kilka kilometrów.

Io to księżyc znajdujący się najbliżej Jowisza. Jest to też jeden z czterech dużych księżyców galileuszowskich. Ma on średnicę około 3700 kilometrów. Glob ten dowodzi, że aktywność wulkaniczna jest czymś typowym w Układzie Słonecznym i Ziemia nie jest jedynym miejscem w Układzie Słonecznym, gdzie występują wybuchy wulkanów. Ze względu na niewielki ciężar właściwy Io, w wyniku tych ogromnych erupcji wulkanicznych powstaje coś jak "parasol" z wyemitowanych substancji, który unosi się wysoko w przestrzeni.

 

 


Europejska sonda kosmiczna Rosetta dostarczyła zdjęcia jądra komety

Europejscy naukowcy mają zamiar zbadać dokładnie kometę. Aby tego dokonać ESA wysłała sondę kosmiczną Rosetta, która w sierpniu 2014 podejmie próbę lądowania na komecie okresowej 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Właśnie pojawiły się najnowsze zdjęcia tego ciała niebieskiego wykonane z niewielkiej odległości.

 

Pierwotnie misja Rosetta zakładała lądowanie na komecie 46P/Wirtanen, ale konieczna była zmiana planów wymuszona awarią rakiety nośnej Ariane 5 w grudniu 2012 roku. Z tego powodu ustalono, że sonda zbada inny obiekt, kometę okresową 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Dotarcie do niej zajęło europejskiemu statkowi kosmicznemu aż 10 lat.

Teraz, dzięki Rosettcie, udało się w końcu zobaczyć kometarne jądro. Za pomocą konwencjonalnych teleskopów nie jest to łatwe ze względu na to, że jest ono otoczone mgiełką pary wodnej i pyłu, które skutecznie ograniczają widoczność. Jednak sonda należąca do ESA zbliżyła się już na mniej niż 1000 km od komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko i dlatego uzyskano dużo wyraźniejszy obraz.

Kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko z odległosci 500 km - źródło: ESA

Widać, że jądro tej komety bardzo przypomina asteroidę. Znajdują się na jego powierzchni kratery, zupełnie takie jak te znane nam z pobliskich planetoid. Badanie jednak dopiero się rozpoczyna. Rosetta już 6 sierpnia znajdzie się na orbicie komety komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Pogłębione analizy tego ciała niebieskiego potrwają przynajmniej do grudnia 2015.

 

 


Mgławica Irys na nowym zdjęciu z Hubble

Oto najnowsze zdjęcie mgławicy refleksyjnej NGC 7023 zwanej też na skutek podobieństwa do kwiatka, Mgławicą Irys. Jest to obiekt znajdujący się w konstelacji Cefeusza, który został odkryty w 1794 roku przez Williama Herschela.

 

Mgławica Irys znajduje się 1400 lat świetlnych od Ziemi i należy do tak zwanych mgławic refleksyjnych. Są to twory, które świecą jedynie światłem odbitym znajdujących się w jej okolicy gwiazd. W tym wypadku najjaśniejsza z nich to SAO 19158.

 

Jednak jej promieniowanie jest niewystarczająco silne, aby doszło do jonizacji gazu i powstania mgławicy emisyjnej, dlatego obiekty takie mają to samo widmo światła jak okoliczne gwiazdy.

Źródło: NASA/HST

Najnowsze zdjęcie NGC 7023 pokazuje nam w niezwykłej szczegółowości tą "kwietną" formację kosmiczną. Obrazy pozyskany za pomocą teleskopu Hubble'a pozwala nam też zobaczyć niesamowite kolory emitowane przez tę mgławicę, z dominującym niebieskim.

 

 

 

 


NASA wyśle nowy łazik na Marsa w 2020 roku

Zainteresowanie Czerwoną Planetą wciąż rośnie a co za tym idzie, planuje się wysłać kolejny łazik na Marsa. Amerykańska agencja NASA powiadomiła jakie instrumenty wybrano dla nowego łazika, który wyruszy w misję na Marsa w 2020 roku.

 

Łazik, który zostanie wysłany na Marsa w ramach misji "Mars 2020", będzie bazował na konstrukcji łazika Curiosity. Jego głównym zadaniem będzie prowadzenie badań geologicznych, poszukiwanie śladów życia oraz pobranie próbek gruntu, które mogą następnie zostać przesłane na Ziemię, na co ma nadzieję agencja NASA.

 

Najnowszy łazik będzie posiadał zaawansowane instrumenty naukowe, niezbędne dla prawidłowego wykonania misji. NASA poinformowała, że spośród 58 instrumentów, jakie zaproponowali naukowcy z całego świata, wybrano 7, które ostatecznie znajdą się na pokładzie marsjańskiego łazika.

 

Będzie to zaawansowany system kamer panoramicznych i stereoskopowych z zoomem Mastcam-Z, instrument SuperCam odpowiedzialny za wykonywanie zdjęć oraz prowadzenie analiz mineralogicznych i chemicznych oraz Mars Oxygen ISRU Experiment (MOXIE) - urządzenie, które będzie wytwarzać tlen z dwutlenku węgla, jaki znajduje się w atmosferze Marsa.

 

NASA wymieniła również spektrometr fluorescencji rentegnowskiej Planetary Instrument for X-ray Lithochemistry (PIXL) który pozwoli na bardzo dokładne analizy chemiczne materiału z Czerwonej Planety i spektometr pracujący w wysokiej rozdzielczości, połączony z laserem UV (Scanning Habitable Environments with Raman & Luminescence for Organics and Chemicals - SHERLOC). Ten drugi instrument umożliwi prowadzenie szczegółowych badań mineralogicznych oraz wykrywanie komponentów organicznych.

 

Ostatnie dwa urządzenia, jakie znajdą się na najnowszym łaziku, to zestaw czujników Mars Environmental Dynamics Analyzer (MEDA), które będą dostarczać informacje między innymi na temat temperatury, wiatru oraz ciśnienia i Radar Imager for Mars' Subsurface Exploration (RIMFAX), czyli radar penetrujący obszar pod powierzchnią Marsa.

 

 

Źródło: NASA