Czerwiec 2014

Tajemniczy kosmiczny pierścień odkryty za pomocą teleskopu Herschel

Za pomocą kosmicznego teleskopu Herschel Space Telescope, naukowcy odkryli w chmurze gazu i pyłu, formację przypominającą kształtem wydłużony pierścień. Obiekt, w którym odnaleziono tą strukturę to NGC 7538 i jest to "gwiezdny żłobek", czyli miejsce gdzie powstają nowe gwiazdy.

 

Herschel Space Observatory umożliwił odkrycie dziwnego pierścienia dzięki dokonywaniu jednego z najbardziej dokładnych skanów ogromnego obłoku NGC 7538. Gigantyczna struktura pierścienia znajduje się w centrum zdjęcia. Obszar ten ma rzeczywiście niezwykły kształt i masę 500 słońc. Rozciąga się na 35 lat świetlnych.

 

Astronomowie często oglądają podobne struktury w obłokach pyłu kosmicznego. Pierścień ten mógł powstać z powodu oddziaływania silnego wiatru gwiezdnego emitowanego przez najbardziej masywne gwiazdy typu O, mogą je także tworzyć wybuchy supernowych.

 

Jednak w tym przypadku w centrum pierścienia powinny być tego ślady, a nie obserwuje się tam żadnego źródła energii pozostałości gwiazdy typu O, czy te z neutronowej. Możliwe, że pierścień utworzyła wielka gwiazda, lub zabłąkana gwiazda, będąca w ciągłym ruchu, która opuściła tą okolicę.

 

Astronomowie studiują takie "gwiezdne żłobki" jak NGC 7538, w celu lepszego zrozumienia procesu powstawania gwiazd. Obserwacje dokonywane w podczerwieni przez teleskop Herschel wykazały liczne skupiska materii w NGC 7538. Ich duża liczba może prowadzić do przekształcenia w gwiazdę.

 

 

 


Kolejne zdjęcia zorzy polarnej na Saturnie widzianej kosmicznym teleskopem Hubble

Astronomowie od dawna zastanawiali się, jak wyglądają zorze polarne na Saturnie i czy są podobne do Ziemi. Odpowiedź na to pytanie udało się uzyskać dzięki pracy kosmicznego teleskopu Hubble i międzyplanetarnej sondy Cassini.

 

Oba ziemskie urządzenia badawcze równoległe prowadziły obserwację bieguna południowego Saturna od stycznia 2004 roku. Sonda Cassini zbliżyła się na niewielką odległość do gazowego giganta, a Hubble wyczekiwał na zorze prowadząc obserwacje w ultrafiolecie. W tym czasie urządzenia z Cassiniego stale rejestrowały i monitorowały intensywność wiatru słonecznego.

Tak jak na Ziemi tak na Saturnie zorze są kompletnym lub częściowym pierścieniem wokół pól magnetycznych planety. W porównaniu do ziemskiej Aurora borealis, zjawisko to jest zaskakująco trwałe na Saturnie. Zorze mogą tam istnieć nieprzerwanie przez kilka dni. Dla porównania ziemska zorza trwa zwykle od kilku do kilkudziesięciu minut.

 

 

 


Najnowsza panorama Marsa wykonana przez łazik Curiosity

Oto najnowsza panorama marsjańska, którą wykonano na podstawie udostępnionych przez NASA zdjęć wykonanych na powierzchni Marsa. Powstała ona niemal dokładnie po upłynięciu pełnego marsjańskiego roku pracy tego ziemskiego urządzenia.

 

Wykonanie tej panoramy zawdzięczamy Andrew Bodorovi, który wykorzystał do jej wykonania zdjęcia wykonane przez łazik Curiosity 1 maja 2014 roku. Lokalizacja ziemskiego robota to krater Gale.  Zdjęcia powstały za pomocą 34 milimetrowej kamery Mast Camera. Mozaika składa się ze 134 zdjęć, które rozciągają się na 30 tysięcy pikseli i zostały wykonane w dniu Sol 647.

 

Łazik Curiosity przebywa już na Marsie przez ponad 687 ziemskich dni co odpowiada okresowi czasu znanemu jako rok marsjański. Głównym celem wysłania misji kosmicznej Mars Science Laboratory z łazikiem na pokładzie było odkrycie śladów istnienia życia na Marsie, ale nie można powiedzieć, aby na tym polu osiągnięto jakieś sukcesy. Mimo to, łazik, który ma wielkość typowego samochodu typu SUV, zdołął poprzesyłac na Ziemię wiele interesujących zdjęć i danych po przeprowadzanych zdalnie eksperymentach chemicznych.



Mars Panorama - Curiosity rover: Martian solar day 647 in out-of-this-world

 

 

 

 

 


Tajemniczy sygnał rentgenowski z gromady Perseusza dowodem na istnienie ciemnej materii?

Astrofizycy są bardzo zaskoczeni z powodu wykrycia promieniowania rentgenowskiego, którego źródło znajduje się około 240 milionów lat świetlnych od Ziemi, w gromadzie galaktyk w Perseuszu. Problem polega na tym, że nikt nie wie co spowodowało ten nietypowy sygnał.

 

Jak wiadomo zwykle gdy nauka ma problem z jakimś zjawiskiem niepasującym do ogólnego obrazu rzeczywistości pojawiają się jakieś hipotetyczne dziwactwa, które mają wyjaśnić to czego nijak wyjaśnić się nie da. Nie inaczej jest w tym przypadku i naukowcy twierdzą, że niezwykły sygnał rentgenowski jest efektem rozpadu tak zwanych sterylnych neutrin, hipotetycznych cząstek elementarnych, które proponuje się jako główny nośnik ciemnej materii.

 

Ciemna materia to pojęcie, które powstało właśnie dlatego, że nie zgadzały się rachunki. Zdaniem uczonych musi istnieć jakiś rodzaj nieznanej materii, która nie emituje, ani nie absorbuje światła tak jak protony, neutrony czy elektrony. Co więcej aż 85% materii we wszechświecie musi być właśnie tego rodzaju. Nauka twierdzi, że widać efekty grawitacyjne ciemnej materii, ale nie widać jej samej.

Tajemniczy sygnał rentgenowski z Perseusza odkryto dzięki kosmicznym obserwatoriom Chandra i XMM-Newton. Wykryta emisja została zidentyfikowana na poziomie 3,56 kiloelektronowoltów (keV). Mogła ona być skutkiem rozpadu hipotetycznych sterylnych neutrin, które wchodzą w interakcje z normalną materią tylko poprzez oddziaływanie grawitacyjne.

 

Problem naukowców polega na tym, że ta emisja nie była podobna do niczego innego co zaobserwowano w przeszłości. Gdyby była skutkiem znanych nam procesów kosmicznych, na przykład oddziaływań gazowych, powinna nieść za sobą inne sygnały na innych długościach fal, ale nic takiego nie zaobserwowano.

Źródło: XMM-Newton

NASA sugeruje, że istnieje możliwość, iż emisja została wywołana przez normalny rodzaj materii, ale więcej ich zdaniem wskazuje na to, że zaobserwowano pierwszy dowód na istnienie hipotetycznej ciemnej materii. Trudno nie odnieść wrażenia, że jest to jednak sposób na pójście na skróty i zaoferowanie jakiegokolwiek wytłumaczenia dla tej tajemnicy. Specjaliści z ESA oświadczyli, że należący do nich teleskop XMM-Newton wykrył kiedyś podobny sygnał z galaktyki M31, czyli Andromedy, ale emisja z Perseusza była dużo silniejsza.

 

Teraz astrofizycy mają zamiar dokonać korelacji danych z teleskopu Chandra z danymi z należącego do japońskiej agencji kosmicznej JAXA, teleskopu Suzaku. Być może dzięki zgromadzeniu wielu źródeł danych uda się rzucić nieco światła na tą niezwykłą emisję promieniowania rentgenowskiego.

 

 

Źródła:

http://www.nasa.gov/chandra/news/mysterious-xray-signal.html#.U6ptgI1dWdx

http://sci.esa.int/xmm-newton/54209-puzzling-x-rays-point-to-dark-matter/

http://iopscience.iop.org/0004-637X/789/1/13/

http://arxiv.org/abs/1402.4119


Na jednym z mórz na Tytanie pojawiła się tajemnicza nowa wyspa

Astronomowie odkryli jasną nową strukturę na księżycu Saturna, Tytanie. Obserwację dokonano dzięki sondzie kosmicznej Cassini, która prowadziła misję rozpoznawczą.

 

Cassini to najbardziej zaawansowana ziemska sonda kosmiczna, która orbituje wokół Saturna. Ta misja Cassiniego miała za zadanie dokonanie analizy morza metanu zwanego Mare Ligeia. Jest to drugie największe morze na Tytanie. Jego linia brzegowa była dobrze znana dlatego zupełnie zaskakującym faktem dla astronomów jest to, że uległa ona zmianie.

 

Specjaliści twierdzą, że jakkolwiek jest to nietypowe to spodziewano się, że metanowe akweny mogą być nieco bardziej zmienne niż oczekiwano. Tytan jest największym z 62 znanych dotychczas księżyców Saturna. Jest on niewiele mniejszy od znanych nam planet, ale jego warunki bardzo przypominają to co dzieje się na Ziemi.

Atmosfera tego księżyca jest bardzo podobna do tej, która jest na naszej planecie, dlatego ziemskie agencje kosmiczne wskazują to ciało niebieskie jako główny cel ewentualnej eksploracji w przyszłości.

 

Jeszcze przed lipcem 2013 roku sądzono, że Mare Ligeia jest akwenem raczej niezmiennym. Potem okazało się, że na tych morzach dochodzi do zjawiska falowania, ale wysokość fal nie przekracza jednego milimetra. Czy to wystarczy, aby stworzyć, lub zniwelować nową wyspę? Wygląda na to, że tak.

 

 

 

 

 


Galaktyka karłowata NGC 5474 w obiektywie teleskopu HST

Celem tego zdjęcia jest galaktyka karłowata zwana jako NGC 5474. Jest to obiekt znajdujący się 21 milionów lat świetlnych od Ziemi.

 

NGC 5474 jest galaktyką, którą można znaleźć w konstelacji Wielkiej Niedźwiedzicy. Przepiękny obraz NGC 5474 wykonano niedawno za pomocą kosmicznego teleskopu Hubble'a.

Galaktyka NGC 5474 - źródło: NASA/ESA

Mimo, że NGC 5474 jest nazywany galaktyką karłowata jest to całkiem spory obiekt, w którym znajduje się kilkanaście miliardów gwiazd. Jednak jeśli jako miarę weźmiemy Drogę Mleczną okaże się, że jej wielkość jest zdecydowanie mniejsza, ponieważ w przypadku Galaktyki jej pojemność to setki miliardów gwiazd.

Galaktyka Wiatraczek, NGC 5457 - źródło: NASA

NGC 5474 należy do grupy Messier 101. Zdecydowanie najjaśniejszą galaktyką jest tam NGC 5457 zwana też po prostu Messier 101 lub Wiatraczek. Wiadomo, że mniej więcej 250 milionów lat temu właśnie NGC 5474 spowodowała zakłócenia kształtu NGC 5457, wpływając na ukształtowanie chmur gazu i prowokując w ten sposób liczne procesy gwiazdotwórcze.

 

 

 


Przynajmniej dwie duże planety mogą znajdować się za orbitą Plutona

Jeszcze niedawno, gdy ktoś wspominał o dużej, nieznanej dotychczas planecie w Układzie Słonecznym, wzbudzało to śmiech i drwiny. Potem okazało się, że za orbitą Plutona rzeczywiście coś może się czaić. Teraz naukowcy twierdzą, że mogą tam być dwie duże planety.

 

Nie dalej niż w marcu odkryto, że obiekt 2012 VP113 to jedna z planet karłowatych, które znajdują się daleko od Słońca, w obłoku Oorta. Jednak nadal należy je zaliczać do naszego układu planetarnego. Analizy orbit tego obiektu i kilku innych zlokalizowanych tam planet karłowatych wskazują na to, że muszą się tam znajdować jakieś obiekty o dużej grawitacji, z którymi te ciała niebieskie, które znamy mają powiązanie zwane rezonansem planetarnym.

 

Naukowcy z Hiszpanii, Carlos i Raul de la Fuente Marcos z Complutense University of Madrid, twierdzą, że z ich obliczeń wynika, iż muszą tam być przynajmniej dwie duże planety. Ich wstępne estymacje wskazują na to, że mogą mieć masę od wielkości Marsa do Saturna. Najczęściej szacuje się, że przynajmniej jedna z nich o masie dziesięć razy większej niż nasza Ziemia, znajduje się 200 razy dalej niż nasza planeta.

 

Astronomowie zaczynają przygotowywać nas na to, że to co kryje się nieco dalej niż orbita Plutona, może nas bardzo zaskoczyć. Oznacza to, że możliwe jest odnalezienie kolejnych planet w naszym Układzie Słonecznym i to całkiem niedługo.

 

 

 

 


Hipnotyzujące zdjęcie galaktyki NGC 1566

Powyższe zdjęcie przedstawia galaktykę spiralną z poprzeczką, która znajduje się w gwiazdozbiorze Złotej Ryby. Została odkryta 28 maja 1826 roku przez australijskiego astronoma Jamesa Dunlopa. Jest to obiekt, który można zaobserwować na półkuli południowej, ale takich ograniczeń nie mają teleskopy kosmiczne.

 

W przeszłości znany był obraz galaktyki NGC 1566 wykonany za pomocą prowadzącego obserwacje w paśmie podczerwieni, kosmicznego teleskopu Spitzera.

NGC 1566 - Źródło: NASA/ Kosmiczny teleskop Spitzer

Jednak trzeba przyznać, że obraz pozyskany niedawno za pomocą kosmicznego teleskopu Hubble'a jest wyjątkowy. Udało się uzyskać niesamowitą jakość obrazu za pomocą najbardziej zaawansowanego w historii urządzenia do rejestrowania obrazów w świetle widzialnym, Wide Field Camera 3.

NGC 1566 - Źródło: NASA/ Kosmiczny teleskop Hubblle'a

Galaktyka NGC 1566 znajduje się mniej więcej 40 milionów lat świetlnych od Ziemi. Jest to druga najjaśniejsza znana galaktyka zaliczana do rodzaju galaktyk Seyferta. Centra takich galaktyk są niezwykle jasne. Astrofizycy podejrzewają, że muszą się tam znajdować czarne dziury. NGC 1566 należy do najjaśniejszych galaktyk w tak zwanej grupie Dorado.

 


Sonda kosmiczna Rosetta może pogłębić naszą wiedzę o kometach

Komety bardzo interesują naukowców, dlatego trudno się dziwić, że wciąż powstają kolejne urządzenia, których celem jest ich eksploracja. Wkrótce dużo usłyszymy o należącej do Europejskiej Agencji Kosmicznej sondzie kosmicznej Rosetta, która w listopadzie 2014 podejmie próbę lądowania na komecie okresowej 67P/Czuriumow-Gierasimienko.

 

Pierwotnie misja Rosetta miała za zadanie lądować na komecie 46P/Wirtanen, ale zmianę planów wymusiła awaria rakiety nośnej Ariane 5 w grudniu 2012 roku. Głównie z tego powodu i kilku odwlekanych startów ustalono, że urządzenie zbada inny obiekt, kometę okresową 67P/Czuriumow-Gierasimienko.

 

W końcu sondę wystrzelono 2 marca 2004 roku. Niemal dekadę potem, 20 stycznia 2014 roku Europejska Agencja Kosmiczna ESA wybudziła pojazd Rosetta z długiej hibernacji i zaczęła przygotowywać podejście do komety.

Źródło: ESA

Obiekt analiz to kometa przybywająca w nasze okolice co 6,5 roku. Astronomowie byli w stanie zaobserwować dotychczas siedem pojawień tego ciała niebieskiego. Kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko została odkryta w 1969 roku i jest to niezbyt jasny obiekt, dlatego obserwacje dokonywane nawet z najbardziej zaawansowanych teleskopów nie były wystarczające do tego, aby ocenić z czego składa się ta kometa.

Źródło: ESA

Mniej więcej z tego powodu naukowcy wysyłają tam po prostu swoje urządzenia, które dadzą dużo bardziej pewne odczyty składu chemicznego komy czy samego jądra, niż przybliżenia tworzone na podstawie rozkładu widmowego.

 

 

 


Astronomowie odkryli nowy typ planet pozasłonecznych - "Megaziemię"

Nowo odkryta egzoplaneta Kepler-10c jest planetą skalistą podobną do Ziemi, jednak jej rozmiary są tak ogromne iż astronomowie postanowili ukłuć nowy termin, określający tego typu ciała niebieskie. Planeta ta została uznana za "megaziemię".

 

Planeta Kepler-10c została odkryta dzięki teleskopowi kosmicznemu Kepler. Swoją gwiazdę macierzystą obiega w ciągu 45 dni i znajduje się aż 560 lat świetlnych od Ziemi. Astronomowie są bardzo zdziwieni tym odkryciem, gdyż planeta ta jest ogromna a przypomina jednocześnie Ziemię, tzn. nie jest planetą gazową. Analizy wykazały, że Kepler-10c posiada masę 17-krotnie większą od Ziemi, czyli niemal tyle, co planeta Neptun.

 

Naukowcy na spotkaniu American Astronomical Society w Bostonie zdefiniowali planetę jako megaziemia, ze względu na jej rozmiary. Uznali oni, że nowa definicja będzie potrzebna, ponieważ określenie "superziemia" dotyczy planet skalistych, których masa jest do 10 razy większa od Ziemi.

W związku z tym powstała nowa definicja, megaziemia, która będzie określać ogromne planety skaliste, takie jak Kepler-10c. Swoją drogą odkrycie skalistego giganta nie powinno nikogo dziwić - uczeni stwierdzili, że planeta ta powinna być gazowa, nie skalista, ale to tylko pokazuje jak mało jeszcze wiemy o otaczającym nas świecie.

 

 

Źródło: http://www.cfa.harvard.edu/news/2014-14


Strony